X
ďťż
[ Druid ] Kaldarm Feontam


Bo człowiek głupi jest tak bez przyczyny

- proxy12
- Kaldarm Feontam
- Mężczyzna
- Człowiek
- 20
- Silvanus
- Tethyr

*** HISTORIA ***

To dziwne choć nie pamiętam swoich rodziców tak samo jak daty i miejsca moich narodzin. Podobno znaleźli mnie druidzi w lasach Tethyru. Miałem wtedy raptem półtora roku, leżałem śpiący w koszu odziany bawełnianym kocem. Musiał to być dziwny widok zważywszy na to, że naprawdę rzadko widzi się przybyszów tak głęboko w lesie. Nie wiem jakim cudem mogłem przeżyć wśród tych wszystkich drapieżników. Kilka lat później jeden z druidów, który dostrzegł mnie wtedy w lesie opowiedział mi, że koło mojego koszyka cały czas stał na straży wielki, stary wilk. Dzielnie odstraszał wszystkie hieny, które miały chętkę na mnie. Dziwne nieprawdaż? Ale wracając do mej historii, kiedy tamtejsi druidzi spostrzegli mnie w koszyku to wilk, o którym Ci wspomniałem rzucił się pędem w ich stronę. Nie, nie, nie walczył z nimi. Powąchał rękę jednego z druidów po czym uciekł wgłęb lasu. Leśni opiekunowie zanieśli mnie do swojego gaju i naradzali się co ze mną począć. Jestem im wdzięczny za decyzję, którą podjęli bo bez nich nie byłbym tym kim jestem teraz. Rzadko słyszy się żeby druidzi przyjmowali rolę niańki do dzieci, no, ale jestem tym jednym wyjątkiem. A więc od tamtego momentu zostałem jednym z członków gaju. Druidzi wychowywali mnie jak każdego innego druida. Nauczyłem się czerpać moc z sił natury oraz żyć w lesie pozbawiony jakichkolwiek narzędzi i pomocy. Muszę przyznać, że nie było łatwo, ale leśne życie nie powiem przypadło mi do gustu. Niestety czas mija, piasek klepsydry się przesypuje, a ludzie tacy jak ją chcą się dowiedzieć o świecie czegoś więcej. Mimo że puszcza stała się moim domem, a druidzi z gaju moją rodziną zapałałem rządzą poznania świata. Najwyższy Druid Kręgu Faldarm przestrzegał mnie zawsze przed ludzkimi miastami i ich zepsuciem. Ale byłem głupi i zbyt zaślepiony chęcią poznania świata. Nie posłuchałem jego rad i wymknąłem się o zmroku z gaju. Po osiemnastu i pół latach pobytu w puszczy przebycie lasu nawet po ciemku nie stanowiło dla mnie wyzwania. Po tygodniu marszu i obozowania dotarłem do granic Amnu. Nie wiedziałem gdzie jestem ani gdzie mam się udać. Nigdy nie widziałem niczego poza puszczą. Na szczęście Silvanus mi sprzyjał i napotkałem na karawanę kierowaną przez miłego starca. Obiecał podwieźć mnie do stolicy Amnu Athkatli gdzie miał dostarczyć skrzynie z egzotycznymi przyprawami. Mówiłem, że Silvanus mi sprzyjał? Ano tak, ale tylko przez chwilę, bo niecałe kilka mil przed Athkatlą karawanę zaatakowali bandyci. Na ich płaszczach widniał znak płaszczu i sztyletu. Starzec krzyknął coś o złodziejach i cieniu jednak nie zdążył dokończyć zdania nim jego czaszkę przeszyła strzała. Nie wiedziałem co robić nie byłem doświadczony w prawdziwej walce. Rzuciłem zaklęcie, które na chwile oślepiło morderców po czym uciekłem w stronę pobliskiego lasu. Tu przydatne okazały się lekcje ukrycia. Bezpiecznie schowany w pobliskich krzakach wyczekiwałem aż rzucone przeze mnie zaklęcie minie. Kilka sekund później tak też się stało i zdezorientowani bandyci zaczęli się niepewnie rozglądać. Jednak nie rzucili się w poszukiwaniu uciekiniera tylko zaczęli przenosić skrzynie z przyprawami. Jeden ze złodziei niezdarnie upuścił skrzynię i ku zdziwieniu moim jak i bandytów zamiast przypraw ze skrzyni zaczęły wysypywać się złote monety. Przypomniały mi się opowiadane przez druidów opowieści o smokach i ich skarbach. Nagle jeden ze złodziei zaczął kłócić się z pozostałymi. Byłem za daleko aby usłyszeć całą rozmowę, ale ze skrawków wypowiedzi jakie usłyszałem zrozumiałem, że zleceniodawca opryszków nie raczył im wspomnieć o wartościowości tych skrzynek. Kilku złodziei chciało przywłaszczyć sobie skrzynki, a reszta zawieść je do siedziby tak jak im kazano. Na moje szczęście ich słowa zamieniły się w groźby, a groźby w ostrza. Wywiązała się bójka, w której ostało się tylko dwóch opryszków. Zaczęli przenosić skrzynie na swoją karawanę. Nie wiem co mi strzeliło do głowy, ale wybiegłem z krzaków i rzuciłem w ich stronę zaklęcie uśpienia. Dwaj bandyci padli na ziemie i zaczęli smacznie chrapać. Zapakowałem skrzynki do ich karawany i nareszcie ruszyłem w stronę Athkatli. Po drodze zastanawiałem się co mnie czeka. W puszczy na myśl nie przyszłoby mi, że ludzie potrafią być tak okrutni. Kilka godzin później pełen obaw dotarłem do bram Athkatli. Strażnicy widząc tyle skrzynek złota nie chcieli mnie przepuścić. Darzyli złote monety wielkim zainteresowaniem i powiedzieli, że przepuszczą mnie za opłatą . Myślałem, że to normalne więc dałem strażnikom kilka sakiewek po brzeg wypełnionych monetami. Po tylu trudach w końcu dotarłem tam gdzie chciałem. Szczerze mówiąc inaczej sobie wyobrażałem wielkie, ludzkie miasta. Do nosa uderzył mi okropny fetor. Wokół mnie pełno było ludzi w podartych szatach, a okoliczne budynki były w opłakanym stanie. Całe swoje życie byłem izolowany w leśnej głuszy, więc takie warunki były mi obce. Ba, leśna dzicz wydawała się bardziej cywilizowana od tej dzielnicy. Ale było to tylko pierwsze wrażenie, które jak wiemy nie zawsze wychodzi dobrze. Po drodze zapytałem pewnego mężczyznę czy można gdzieś tu wynająć pokój. Ten uradowany powiedział mi, że za małą opłatą mogę znaleźć miły kącik w jego domu. Nie orientowałem się w terenie, więc jego propozycja wydała się dobrą decyzją zwłaszcza, że powoli zapadał zmrok. Uprzejmy mężczyzna mieszkał w slumsach wraz ze swoją żoną i mała córką. Kiedy dotarliśmy na miejsce bez pytania co znajduje się w skrzynkach pomógł mi je przenieść do swojego domu. Był późny wieczór, dzielnica nie wydawała mi się najbezpieczniejsza, więc zaraz gdy rozładowaliśmy ładunek udaliśmy się do domu mężczyzny. Zapoznał mnie ze swoją rodziną. Wydawali się szczęśliwi, a jednak można żyć szczęśliwie w tym mieście! Mężczyzna skierował mnie do małego pokoju na drugim piętrze gdzie mogłem przenocować. Zmęczony po całym dniu nieprzyjemnych wydarzeń położyłem się do łóżka. Pierwsza noc na nowej ścieżce. Jednak sen nie trwał długo. Zbudziły mnie krzyki z dołu. Nieświadomy tego co mnie czekało udałem się na dół. Moim oczom ukazał się straszny widok. Trójka bandytów odzianych w takie same szaty jak ci, których spotkałem w drodze do tego miasta pochylała się nad martwymi ciałami gospodarzy domu. Zdrętwiałem. Nie mogłem się ruszyć ani wykrztusić jakiegokolwiek słowa. Zapragnąłem jak najszybciej opuścić to przeklęte miejsce. Bandyci byli zbyt zajęci skrzyniami złota by zobaczyć, że ktoś gapi się na nich ze schodów. Biegiem wróciłem na górę i przez okno wydostałem się na ulicę po drugiej stronie budynku. Klnąc pod nosem zacząłem biec przed siebie. Dotarłem do doków gdzie moim oczom ukazał się wielki statek zacumowany w porcie. Wydałem wszystkie złote monety, które wcześniej schowałem do kieszeni byleby dostać się na pokład.

Fale obijają się o kadłub statku. Wokół panuje wietrzna, spokojna pogoda. Żagle rozścielają się nad głowami załogi. Morską ciszę zakłóca rozmowa kilku mężczyzn.
-No to teraz wiesz jak się tu dostałem może teraz ty opowiesz coś o sobie?

*** OPIS ***

Dostrzegasz przed sobą wysokiego człowieka o mocnej budowie. Jego starannie zaczesane do tyłu ciemnobrązowe włosy przeplatają się na przemian z jasnymi pasemkami. Twarz mężczyzny ozdabia idealnie przystrzyżona bródka wraz z bokobrodami. Człowiek rozgląda się niepewnie, a kiedy jego wzrok spoczywa na Tobie czujesz bijące zimno z jego błękitnych oczu. Mimo wszystko mężczyzna sprawia wrażenie poczciwego człowieka.


Po przemyśleniu - warunkowo akceptuję.
Akceptuję.

Postać do mojej kolekcji.
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • latwa-kasiora.pev.pl
  • Drogi uzytkowniku!

    W trosce o komfort korzystania z naszego serwisu chcemy dostarczac Ci coraz lepsze uslugi. By moc to robic prosimy, abys wyrazil zgode na dopasowanie tresci marketingowych do Twoich zachowan w serwisie. Zgoda ta pozwoli nam czesciowo finansowac rozwoj swiadczonych uslug.

    Pamietaj, ze dbamy o Twoja prywatnosc. Nie zwiekszamy zakresu naszych uprawnien bez Twojej zgody. Zadbamy rowniez o bezpieczenstwo Twoich danych. Wyrazona zgode mozesz cofnac w kazdej chwili.

     Tak, zgadzam sie na nadanie mi "cookie" i korzystanie z danych przez Administratora Serwisu i jego partnerow w celu dopasowania tresci do moich potrzeb. Przeczytalem(am) Polityke prywatnosci. Rozumiem ja i akceptuje.

     Tak, zgadzam sie na przetwarzanie moich danych osobowych przez Administratora Serwisu i jego partnerow w celu personalizowania wyswietlanych mi reklam i dostosowania do mnie prezentowanych tresci marketingowych. Przeczytalem(am) Polityke prywatnosci. Rozumiem ja i akceptuje.

    Wyrazenie powyzszych zgod jest dobrowolne i mozesz je w dowolnym momencie wycofac poprzez opcje: "Twoje zgody", dostepnej w prawym, dolnym rogu strony lub poprzez usuniecie "cookies" w swojej przegladarce dla powyzej strony, z tym, ze wycofanie zgody nie bedzie mialo wplywu na zgodnosc z prawem przetwarzania na podstawie zgody, przed jej wycofaniem.