ďťż
[ Druid ] Erine Sable


Bo człowiek głupi jest tak bez przyczyny

- Nazwa konta postaci: Erine_Sabal
- Nazwa postaci: Erine Sable
- Płeć postaci: Kobieta
- Rasa postaci: Człowiek
- Wiek postaci: 18 lat
- Wyznanie postaci: Silvanus
- Pochodzenie postaci: Neverwinter

Erine to młoda, drobnej budowy kobieta. Zielone oczy i gęste, brązowe włosy nie wyróżniają jej z tłumu. Rzadko patrzy w oczy swojemu rozmówcy, choć zawsze wysławia się uprzejmie i z szacunkiem.
Porusza się w dziwny sposób – w mieście stawia niepewnie kroki, chodzi lekko zgarbiona, patrzy zawsze w ziemię. Za to na łonie natury zmienia się – kroczy pewnie i zyskuje na szybkości swoich ruchów.

Erine Sable urodziła się jako jedyne dziecko średniozamożnych kupców z Neverwinter. Jej dzieciństwo było szczęśliwe – nie żyła w luksusie, ale niczego jej nie brakowało. Jako osoba nieśmiała i spokojna rzadko bawiła się z innymi dziećmi, czas spędzała na czytaniu książek. Nie interesowały jej jednak księgi magiczne czy opowieści o epickich bohaterach, bowiem najbardziej lubiła czytać książki przyrodnicze i atlasy. Mimo, że świat ją pasjonował, to lubiła uliczki Dzielnicy Handlowej w której mieszkała i nigdy nie ciągnęło ja do wielkiego świata.
Wszystko jednak zmieniło się, gdy wybuchła Wyjąca Śmierć. Jej rodzice umarli, a dom spłonął w zamieszkach. Los wcale nie wyjątkowy, wiele dzieci i nastolatków zostało bezdomnymi sierotami. Jednak Erine miała wyjątkowe trudności – nieśmiałość, brak pewności siebie i podstawowych praktycznych umiejętności oznaczał praktycznie śmierć na ogarniętych chaosem ulicach. Przeżyła dzięki temu, że banda młodych uliczników przyjęła ją do siebie. Nienawidziła tej sytuacji – nie wiedziała, dlaczego to zrobili a nie wierzyła w ich altruistyczne intencje. Nie miała jednak wyboru – sama nigdy nie zdołałaby zdobyć jedzenia. Z każdym dniem kwarantanny jej nienawiść do miasta rosła. Niegdyś przyjazne uliczki teraz napawały ją wstrętem i odrazą. Smród gnijących ciał, fekaliów i jej własnego, brudnego ciała doprowadzał ją do szaleństwa tak samo jak myśl, że jest uwięziona w tym przeklętym mieście. Jedzenie, które dostawała od przywódcy bandy, Jasona, stawało jej w gardle ze wstrętu. Pod koniec kwarantanny nienawidziła wszystkiego i wszystkich.
Gdy otwarto bramy, nie zastanawiała się ani chwili. Wiedziała, że może zginąć, ale nie obchodziło jej to. Chciała uciec jak najdalej od miejsca, które było dla niej ucieleśnieniem śmierci. Za pieniądze, które zebrała okradając ciała zmarłych kupiła tani i żałosnej jakości ekwipunek i nie żegnając się z ludźmi z bandy opuściła Neverwinter.
Gdy znalazła się już daleko poza jego murami, wolna przestrzeń natury i życie jakie w niej wyczuwała oczarowały ją. Nienawiść do miasta sprawiła, że całym sercem pokochała jego przeciwieństwo. Zieleń przyrody uspakajała ją i wnosiła spokój w jej serce. Podróżowała więc bez celu, ciesząc się otaczającym ją światem. Nie trwało to jednak długo. Niebezpieczeństwa na drogach są zbyt częste, by mogły ją ominąć. Pewnego dnia spotkała bowiem na swej drodze niedźwiedzia. Był rozszalały i wystarczająco silny, by wdeptać ją bez wysiłku w ziemię. Erine czytała książki i zastosowała to, co w nich pisali, rzecz być może straszliwie głupią, ale jedyną do zastosowania – zwinęła się błyskawicznie na kształt żółwiej skorupy i znieruchomiała. Czekała, aż rozerwą ją jego pazury lub szczęki, ale nic takiego się nie stało. Po chwili poczuła na sobie dotyk ludzkiej ręki i usłyszała, jak męski, ciepły głos każe jej wstać. Ujrzała przed sobą starszego mężczyznę, ubranego w jakieś łachmany. W jednej ręce trzymał kostur, drugą położył na głowę niedźwiedzia, który wcześniej chciał ją zabić. Wiedziała, kim jest – druid, sługa przyrody. Po dłuższej rozmowie Szary Liść, bo tak kazał się nazywać, stwierdził, że Erine jest niezwykle wyczulona na piękno natury. Stwierdził jednak, że nie będzie dawał jej nauk – po prostu pomoże jej samej odkryć co potrafi, bo mimo że zabierze jej to o wiele więcej czasu, to będzie również miało o wiele większą wartość. I tak się stało – przez 2 lata Erine podróżowała po całym Wybrzeżu Mieczy wraz z Szarym Liściem, nie zdobywając oszałamiających umiejętności. Uczyła się przywracać swojemu sercu harmonię i dostrzegać będącą wszędzie równowagę. W końcu jednak zaczęła doznawać jedność z naturą i czerpać z niej siłę. Mimo wysiłków nie umiała wciąż przestać odczuwać tak nieprzejednanego wstrętu do cywilizacji.
Szary Liść również to zauważył. Z jakiegoś powodu powiedział jej, że powinni wyruszyć do Wrót Baldura. Erine nie zadawała pytań ani nie protestowała – dla niej cel przestał się już dawno liczyć.
Podróżowali długo. Dla Erine jednak czas nie miał znaczenia, bo była naprawdę szczęśliwa jedynie w podróży. W końcu jednak dotarli do miejsca przeznaczenia. Szary Liść powiedział, że ma tutaj przyjaciela, z którym Erine powinna porozmawiać i że znajdą go w dokach. Udali się tam a Szary Liść po chwili rozmowy z jakimś marynarzem wskazał jej statek, na który ma wsiąść. Dał jej zawiniątko, które miała otworzyć dopiero na statku. Rzucił krótkie: „Powodzenia” i zanim Erine zdążyła się rozejrzeć, zniknął w tłumie. Nie mając wielkiego wyboru wsiadła na statek i otworzyła paczkę. Oprócz podstawowego ekwipunku i kilku monet znajdował się w niej krótki liścik:
„Zdajesz sobie sprawę ze swojego potencjału. Sama musisz go jednak rozwinąć. Nie jestem w stanie bardziej ci pomóc. A co do tego statku… Będziesz mogła spojrzeć z dystansu na przeszłość. W końcu odnajdziesz sens i równowagę, wierzę w ciebie”
Skończyła czytać, a statek wyruszył z doków. Rozpoczęła się jej podróż w nieznane.


Akceptuję
Akceptuję.
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • latwa-kasiora.pev.pl