Bo czĹowiek gĹupi jest tak bez przyczyny
Nazwa konta-bulbot73 Imie postaci:Algaroth Pain Rasa:człowiek Płec:mężczyzna Wiek:19 lat Wyznanie:Grumbar Opis:Stoi przed tobą silny ,barczysty młodzieniec wysokiego wzrostu o spokojnej,naznaczonej tatuazem twarzy.Włosy koloru śniegu wraz z dystyngowanymi ruchami dają niesamowity efekt.Widać jakąś nieokresloną więz z naturą na którą spoglądajac robi sie zaiste bardzo radosny.Sprawia wrażenie osoby do której mozna miec zaufanie. Historia postaci:Urodził sie w wiejskiej chacie jakich wiele na ziemiach przecinajacych trakty niedaleko handlowej metropolii jaką były Wrota Baldura.Mała wioska w jakiej przyszedł na świat przylegała bezpośrednio do skupiska lasów tworzącego razem Knieje Otulisko.Rodzice utrzymujący się z pracy na roli i łowiectwa zaszczepili mu niesamowite przywiazanie i szacunek do matki ziemii.Wyznawali oni wiare Grumbara pana ziemii i ochrony która tez skrupulatnie przekazali swojemu jedynemu dziecku.W czasie gdy matka krzątała sie w obejściu,on wraz z ojcem Algarem po którym przejał poczatek imienia,zapuszczał sie na polowania wgłąb głuszy,ucząc sie jednako rozpoznawania wszelkich roślin i korzeni jadalnych przydatnych w codziennym życiu.Miłość do natury jaka sie w nim umacniała,coraz bardziej zastepowała tę do własnych rodziców.Punktem zwrotnym dotychczasowego zycia było nieoczekiwane spotkanie z ogromnym czarnym niedzwiedziem podczas samotnej wędrówki po leśnych ostępach.Czując już własna śmierć poprzysiagł,że jesli bestia go nie rozerwie-nigdy bez powodu nie przyłozy reki do śmierci zadnego zwierzęcia.I stała się rzecz niesłychana,modląc się do Grumbara ujrzał jak rozjuszony zwierz nagle ucichł,sprężył sie i podchodząc położył swą potężną łapę na jego przedramieniu i nie robiąc żadnej krzywdy nieoczekiwanie odszedł w zarośla.Uznając to za znak postanowił sie dowiedziec czegoś więcej o istotach powszechnie zwanych obrońcami lasów i całoistnej przyrody.Czesto w ich wsi pojawiał sie stary druid imieniem Mador,szukając adepta któremu w krańcu swych dni mógłby przekazać choć część wiedzy jaką gromadził przez długie lata.Młodzik nie namyslajac sie długo jako że było to w zgodzie z jego przekonaniami ukleknął przed matką Arminą i ojcem Algarem prosząc o błogosławieństwo na dalszą droge wyznawszy ,że pragnie zostac druidem i słuzyc tak ludziom jak i przyrodzie w zachowaniu obustronnej równowagi.Zapłakali rodziciele ale widząc że nie zatrzymają chłopca w chałupinie poprosili druida o dobrą opiekę i wyrazili swa aprobatę.Nastał okres ciężkiej choć przyjemnej nauki pod okiem mędrca.Algaroth bo tak młodzieniec miał na imię dostał przydomek Pain i aż do naturalnej śmierci mentora uczył sie i studiował druidzką wiedzę.Jako ze śmierc była troche przedwczesna zaznajomił się tylko z podstawami życia w harmonii z naturą.Błakając sie w smutku po lesnych duktach napotkał kupiecka karawanę ciężko poturbowaną przez jakichś zbójców.Znając odrobinę tajniki uleczania ran pomógł im w szybkim dojściu do zdrowia.Jak sie dowiedział zmierzali oni z towarami do Wrót Baldura a pózniej statkiem na małą wysepke oddalona około stu mil morskich od miasta zwana Aeris.Opisali ją jako coraz prężniej rozwijajacy osrodek handlu i co jak miało niebagatelne znaczenie o wspaniałej wręcz przyrodzie z lasami i jeziorami-pełnymi zwierzyny ale i dzikich bestii stale zagrazających mieszkancom.Postanowienie było dlań oczywiste,wraz z kupcami zabrał się do miasta handlu a pózniej za ich przyzwoleniem wszedł na okret płynacy do Aeris i ruszył w nieznane.Miał lat wtedy osiemnaście i nic za sobą a wszystko przed i tak znalazł sie na niewielkiej zielonej wyspie pełnej różnej masci ras i zawodów a także przeróżniastych klas od wojów poczynając na dziwnych magach kończąc.Tak to było miejsce na nowy początek,na rozpoczęcie nowego życia.Obawiał sie tylko jednego-jak zostanie przyjety przez tutejszych i czy znajdzie jakowegoś nowego mentora,który pomoże mu pogłębic druidzką wiedzę-a słyszał że z kontynentu i nie tylko napłynęło trochę medrców natury.Musiał ich jedynie odnaleść pośród porastających ląd lasów i uprawianych pól.
[ Dodano: Wto Lip 03, 2007 1:55 pm ]
sorki ale coś mi to skisiło strasznie-cos zle zrobiłem
Zedytuj to błagam... mój wzrok...
Nie no, zdecyduj się, czy bawisz się w druida podziemnego, czy naziemnego, bo ja tu żadnej logiki nie widzę...
a co tu niby z podziemiem jest wspólnego{mógłbys blizej}
Bóg twojego druida jest panem podziemi.... I dodaj te entery...
nie można na to patrzeć.
Nazwa konta-ceglastopory
Imie postaci:Algaroth Pain
Rasa:człowiek
Płec:mężczyzna Wiek:19 lat
Wyznanie:Chauntea
Opis:Stoi przed tobą silny ,barczysty młodzieniec wysokiego wzrostu o spokojnej,naznaczonej tatuazem twarzy.Włosy koloru śniegu wraz z dystyngowanymi ruchami dają niesamowity efekt.Widać jakąś nieokresloną więz z naturą na którą spoglądajac robi sie zaiste bardzo radosny.Sprawia wrażenie osoby do której mozna miec zaufanie.
Historia postaci:Urodził sie w wiejskiej chacie jakich wiele na ziemiach przecinajacych trakty niedaleko handlowej metropolii jaką były Wrota Baldura.Mała wioska w jakiej przyszedł na świat przylegała bezpośrednio do skupiska lasów tworzącego razem Knieje Otulisko.Rodzice utrzymujący się z pracy na roli i łowiectwa zaszczepili mu niesamowite przywiazanie i szacunek do matki ziemii.Wyznawali oni wiare Chauntei którą tez skrupulatnie przekazali swojemu jedynemu dziecku.W czasie gdy matka krzątała sie w obejściu,on wraz z ojcem Algarem po którym przejał poczatek imienia,zapuszczał sie na polowania wgłąb głuszy,ucząc sie jednako rozpoznawania wszelkich roślin i korzeni jadalnych przydatnych w codziennym życiu.Miłość do natury jaka sie w nim umacniała,coraz bardziej zastepowała tę do własnych rodziców.Punktem zwrotnym dotychczasowego zycia było nieoczekiwane spotkanie z ogromnym czarnym niedzwiedziem podczas samotnej wędrówki po leśnych ostępach.Czując już własna śmierć poprzysiagł,że jesli bestia go nie rozerwie-nigdy bez powodu nie przyłozy reki do śmierci zadnego zwierzęcia.I stała się rzecz niesłychana,modląc się do Chauntei ujrzał jak rozjuszony zwierz nagle ucichł,sprężył sie i podchodząc położył swą potężną łapę na jego przedramieniu i nie robiąc żadnej krzywdy nieoczekiwanie odszedł w zarośla.Uznając to za znak postanowił sie dowiedziec czegoś więcej o istotach powszechnie zwanych obrońcami lasów i całoistnej przyrody.Czesto w ich wsi pojawiał sie stary druid imieniem Mador,szukając adepta któremu w krańcu swych dni mógłby przekazać choć część wiedzy jaką gromadził przez długie lata.Młodzik nie namyslajac sie długo jako że było to w zgodzie z jego przekonaniami ukleknął przed matką Arminą i ojcem Algarem prosząc o błogosławieństwo na dalszą droge wyznawszy ,że pragnie zostac druidem i słuzyc tak ludziom jak i przyrodzie w zachowaniu obustronnej równowagi.Zapłakali rodziciele ale widząc że nie zatrzymają chłopca w chałupinie poprosili druida o dobrą opiekę i wyrazili swa aprobatę.Nastał okres ciężkiej choć przyjemnej nauki pod okiem mędrca.Algaroth bo tak młodzieniec miał na imię dostał przydomek Pain i aż do naturalnej śmierci mentora uczył sie i studiował druidzką wiedzę.Jako ze śmierc była troche przedwczesna zaznajomił się tylko z podstawami życia w harmonii z naturą.Błakając sie w smutku po lesnych duktach napotkał kupiecka karawanę ciężko poturbowaną przez jakichś zbójców.Znając odrobinę tajniki uleczania ran pomógł im w szybkim dojściu do zdrowia.Jak sie dowiedział zmierzali oni z towarami do Wrót Baldura a pózniej statkiem na małą wysepke oddalona około stu mil morskich od miasta zwana Aeris.Opisali ją jako coraz prężniej rozwijajacy osrodek handlu i co jak miało niebagatelne znaczenie o wspaniałej wręcz przyrodzie z lasami i jeziorami-pełnymi zwierzyny ale i dzikich bestii stale zagrazających mieszkancom.Postanowienie było dlań oczywiste,wraz z kupcami zabrał się do miasta handlu a pózniej za ich przyzwoleniem wszedł na okret płynacy do Aeris i ruszył w nieznane.Miał lat wtedy osiemnaście i nic za sobą a wszystko przed i tak znalazł sie na niewielkiej zielonej wyspie pełnej różnej masci ras i zawodów a także przeróżniastych klas od wojów poczynając na dziwnych magach kończąc.Tak to było miejsce na nowy początek,na rozpoczęcie nowego życia.Obawiał sie tylko jednego-jak zostanie przyjety przez tutejszych i czy znajdzie jakowegoś nowego mentora,który pomoże mu pogłębic druidzką wiedzę-a słyszał że z kontynentu i nie tylko napłynęło trochę medrców natury.Musiał ich jedynie odnaleść pośród porastających ląd lasów i uprawianych pól.
zminiłem na boginie-prosze o komentarz[co ewentualnie jeszcze poprawić]
Warunkowo akceptuję pod warunkami poprawy interpunkcji.
chodzi o ą,ę czy o przecinki, bo i tak się natrudziłem a z jezyka ojczystego nigdy orłem nie byłem
Jak zajrzysz do jakiejś książki to zobaczysz, że po znaku interpunkcyjnym stawia się spację
Znak interpunkcyjny to kropka, tak dla upomnienia
Nazwa konta-ceglastopory
Imie postaci:Algaroth Pain
Rasa:człowiek
Płec:mężczyzna Wiek:19 lat
Wyznanie:Chauntea
Opis:Stoi przed tobą silny, barczysty młodzieniec wysokiego wzrostu o spokojnej, naznaczonej tatuazem twarzy. Włosy koloru śniegu wraz z dystyngowanymi ruchami dają niesamowity efekt. Widać jakąś nieokresloną więz z naturą na którą spoglądajac robi się zaiste bardzo radosny. Sprawia wrażenie osoby do której mozna mieć zaufanie.
Historia postaci: Urodził sie w wiejskiej chacie jakich wiele na ziemiach przecinających trakty, niedaleko handlowej metropolii jaką były Wrota Baldura. Mała wioska w jakiej przyszedł na świat przylegała bezpośrednio do skupiska lasów tworzącego razem Knieje Otulisko. Rodzice utrzymujący się z pracy na roli i łowiectwa zaszczepili mu niesamowite przywiazanie i szacunek do matki ziemi… Wyznawali oni wiarę Chauntei którą też skrupulatnie przekazali swojemu jedynemu dziecku. W czasie gdy matka krzątała sie w obejściu, on wraz z ojcem Algarem po którym przejął początek imienia, zapuszczał sie na polowania w głąb głuszy, ucząc sie jednako rozpoznawania wszelkich roślin i korzeni jadalnych przydatnych w codziennym życiu. Miłość do natury jaka sie w nim umacniała, coraz bardziej zastępowała tę do własnych rodziców. Punktem zwrotnym dotychczasowego życia było nieoczekiwane spotkanie z ogromnym czarnym niedźwiedziem podczas samotnej wędrówki po leśnych ostępach. Czując już własna śmierć poprzysiągł, że jeśli bestia go nie rozerwie-nigdy bez powodu nie przyłoży ręki do śmierci żadnego zwierzęcia. I stała się rzecz niesłychana, modląc się do Chauntei ujrzał jak rozjuszony zwierz nagle ucichł, sprężył sie i podchodząc położył swą potężną łapę na jego przedramieniu. Nie robiąc żadnej krzywdy, nieoczekiwanie odszedł w zarośla. Uznając to za znak postanowił sie dowiedzieć czegoś więcej o istotach powszechnie zwanych obrońcami lasów i całoistnej przyrody. Często w ich wsi pojawiał sie stary druid imieniem Mador, szukając adepta któremu w krańcu swych dni mógłby przekazać choć część wiedzy jaką gromadził przez długie lata. Młodzik nie namyślając się długo jako że było to w zgodzie z jego przekonaniami uklęknął przed matką Arminą i ojcem Algarem prosząc o błogosławieństwo na dalszą drogę wyznawszy, że pragnie zostać druidem i służyć tak ludziom jak i przyrodzie w zachowaniu obustronnej równowagi. Zapłakali rodziciele ale widząc że nie zatrzymają chłopca w chałupinie poprosili druida o dobrą opiekę i wyrazili swa aprobatę. Nastał okres ciężkiej choć przyjemnej nauki pod okiem mędrca. Algaroth bo tak młodzieniec miał na imię dostał przydomek Pain i aż do naturalnej śmierci mentora uczył sie i studiował druidzką wiedzę. Jako ze śmierć była trochę przedwczesna zaznajomił się tylko z podstawami życia w harmonii z naturą. Błakając sie w smutku po leśnych duktach napotkał kupiecka karawanę ciężko poturbowaną przez jakichś zbójców. Znając odrobinę tajniki uleczania ran pomógł im w szybkim dojściu do zdrowia. Jak sie dowiedział zmierzali oni z towarami do Wrót Baldura a później statkiem na małą wysepkę oddalona około stu mil morskich od miasta -zwaną Aeris. Opisali ją jako coraz prężniej rozwijający ośrodek handlu i co miało niebagatelne znaczenie o wspaniałej wręcz przyrodzie z lasami i jeziorami-pełnymi zwierzyny ale i dzikich bestii stale zagrażających mieszkańcom. Postanowienie było dlań oczywiste, wraz z kupcami zabrał się do miasta handlu a później za ich przyzwoleniem wszedł na okręt płynący na Aeris i ruszył w nieznane… Miał lat wtedy osiemnaście i nic za sobą, a wszystko przed. Tak znalazł sie na niewielkiej zielonej wyspie pełnej różnej maści ras i zawodów. Tak, to było miejsce na nowy początek, na rozpoczęcie nowego życia. Obawiał sie tylko jednego - jak zostanie przyjęty przez tutejszych i czy znajdzie jakowegoś nowego mentora, który pomoże mu pogłębić druidzką wiedzę - a słyszał że z kontynentu i nie tylko napłynęło sporo mędrców w służbie natury. Musiał ich jedynie odnaleźć pośród porastających ląd lasów i uprawianych pól.
Trochę pozmieniałem, a co jeszcze mógłbym zrobić już nie bardzo wiem.
Proszę o wyrozumiałość.
Tzw. wielokropek ma ich trzy, a nie pięć. Nazwa może być myląca
Ręce mi opadają... Ba! Już opadły a pisać będę nosem...
Poprawiłem część błędów...
Warunkowo akceptuję...
Darmowy hosting zapewnia PRV.PL