ďťż
[ Paladyn ] Darvin Longspear


Bo człowiek głupi jest tak bez przyczyny

Konto: _Anvoreth_
Nazwa postaci: Darvin Longspear
Płeć postaci: Mężczyzna
Rasa postaci: Człowiek
Wiek postaci: 23
Wyznanie postaci: Torm
Pochodzenie postaci: Mały majątek szlachecki w Cormyrze

Średniego wzrostu i takiejże postury młody człowiek. Regularną, orlonosą twarz zdobi zadbana, krótko przycięta broda. Posiada czarne, zazwyczaj uczesane włosy i intensywnie zielone oczy. Głos mężczyzny jest głęboki i czysty, miły dla ucha. Porusza się zdecydowanym, szybkim krokiem.

Darvin urodził się jako syn średniej majętności szlachcica z Cormyru. Utartym zwyczajem przyszłość jego wiązana była z wojskiem, gdyż jako drugi syn nie dziedziczyłby ojcowizny, a i nie wykazywał zainteresowania magią czy ponad przeciętnej pobożności. Młodzieniec trafił więc do wojskowej akademii w Suzail. Życie w stolicy oraz nauki pośród innych jego stanu szybko wyrobiło go w manierach i konwenansach, a rozległe nauki obejmujące prócz machania mieczem" lekcje taktyki i geografii w połączeniu z wrodzonym talentem do zjednywania sobie ludzi, rokowały jasną przyszłość w roli dowódcy w szeregach Purpurowych Smoków. Historia potoczyła się jednak zupełnie odmiennymi torami. Nadeszły dla Cormyru ciężkie czasy wojen z gaznetami. Duża część rekrutów, choć nie ukończyła jeszcze nauk, kierowana poczuciem obowiązku wobec ojczyzny ruszyła w pole. Wśród nich był też Darvin. Choć sam nie stanął na ich drodze, to opowieści o nadprzyrodzonych mocach gaznetów, wyrobiły w nim przekonanie, że nie wszystko da się pokonać liczbą i taktyką wojsk. Przykład świetlanych bohaterów tych wojen, jednostek, które więcej uczyniły niż wielkie armie utwierdził go tylko w tym poglądzie. W trakcie jednej z ostatnich bitw
młodzieniec został ciężko ranny. Choć w domu rodzinnym zapewne zająłby się nim kapłan, to wojna równa ludzi, a moce kapłanów przeznaczone są dla najważniejszych osób. Mężczyzna spędził zatem długie tygodnie wracając do zdrowia, a w czasie nich obudziła się w nim głębsza religijność. Od zawsze czcił Torma, a ostatnie skonkretyzowanie poglądów jeszcze bardziej przybliżyło go do tego bóstwa. Pewnej nocy Darvin miał sen, w którym lew mówiąc ludzkim głosem zapraszał go do podjęcia służby w jego zastępach. Uznawszy to za znak powołania, zdrowy już mężczyzna odszukał najbliższą świątynię Prawdziwego i złożył tam śluby. Niedługo potem doszło do powrotu na Faerun Pomroku i wydarzeń w Tilverton. Zmierzając tam młodzieniec doznał jednak kolejnej wizji, nakazującej mu podróż na odległą wyspę leżącą na zachód od Wybrzeża Mieczy. Rozdarty między poczuciem obowiązku wobec targanej niepokojami ojczyzny, a obowiązkiem względem bóstwa - ufając, że od niego pochodziła owa wizja, poszedł po radę do kapłanów, którzy skierowali go na Aeris. Nie tracąc czasu na powrót do domu rodzinnego, pozostawił jedynie list do przekazania rodzinie i wyruszył w drogę. Po długiej, dosyć bezpiecznej lecz obfitującej w opóźnienia, podróży i wydaniu większości pieniędzy, dotarł do celu, poszukując powodu wysłania go w to odległe i średnio cywilizowane miejsce.


Poza tym, że Cormyr miał poważniejsze kłopoty od Pomroków, to jest ok.

Akceptuję

Akceptuję.
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • latwa-kasiora.pev.pl