Bo czĹowiek gĹupi jest tak bez przyczyny
Tego dnia nie stało się nic dobrego.
Powiadają, że grupa magów Konwentu razem z Szarymi Czarodziejami, dwójką kapłanów - w tym osławioną Sefri - oraz mnichem Noelanem wyruszyła do miasta cieni, Silwood. Powiadają, że na ich gruzach spędzili oni wiele czasu. Ten i ów wspomina nawet, że paru wojowników z Karczmy Pod Trzema Mieczami próbowało ich powstrzymać - bezskutecznie.
Ale to plotki. Albo pogłoski.
Ciemność nadeszła nagle; niespodziewanie i nieproszona, pogrążając miasto w całkowitym mroku, negując wszelakie światło i rodząc nieumarłych. Cokolwiek zrobili magowie, to nie mogło być właściwe. Cokolwiek zrobili, skończyło się tragicznie. Drużyna, która poszła w wiele osób, wróciła uszczuplona.
Mówią, że wśród ocalałych z cienistej anihilacji nie było ani Noelana, ani Andirisa, ani Sefri, ani Yuriko, ani niziołka, który poszedł tam z nimi...
Teraz miasto tonie w mroku. I nic nie jest w stanie go rozproszyć.
*Nervanyel zmarszczył delikatnie czoło słysząc plotki sprawiając wrażenie jakby zaniepokojonego, ale i zaintrygowanego, niemniej na razie nawet nie ruszył się z miasta w celu sprawdzenia, a starał się dowiedzieć większej ilości pogłosek i ciut bardziej wiarygodnych informacji, jak nazwisko któregoś z uczestników*
*Salavar słysząc wieści, które doszły nawet do Lasu Elfów, zmartwił się okropnie i podziękował Thalii za przekazanie mu informacji. Mimo, że sięgnął jak zwykle po jabłka, coś zabrało mu apetyt. Ruszył na swoje wzgórze i wpatrzony na gwiazdy milczał przez długi czas. Gdy z pobliskiego drzewa zeskoczyła czarna kotka i położyła się przy jego boku, elf poklepał ją po boku, spoglądając w jej oczy z cierpką miną. Drapiąc ją za uchem powiedział do kotki w leśnym dialekcie*
Pamiętasz Taurdae tą, która uratowała Ci kiedyś życie? Złe wieści doszły moich uszu... Ale nie martw się, jest silna...
*Zerknął na łzy Selune trzymające się kurczowo księżyca i zamilkł. Kotka nie wiedzieć czemu także posmutniała. Położyła głowę na jego kolanach, elf milczał*
Ci, którzy zbliżą się do miasta bądź spróbują wejść w ciemność, odkryją, że jest ona stworzona za pomocą magii i jako taka niegroźna - a także poznają fakt, że wkrótce ustąpi, jak każda wywołana przez czar. Nie da się jej jednak rozproszyć - wygląda na to, że Splot jest wybitnie nieposłuszny w tym wypadku.
*Pan Mroku kroczy z nami*
*usłyszawszy plotki Qualnvyll zamyśliła się i poszła dalej. Powoli, acz nieubłaganie zbliżała się jednak w stronę jednego z budynków, by w końcu wejść do środka. Tam ruszyła na poszukiwania pewnej osoby.*
Ciemność rozproszyła się jeszcze tego ranka. W Silwood nie zmieniło się absolutnie nic - pozostało takie, jakie było - szare, zgładzone, ciche...
Darmowy hosting zapewnia PRV.PL