ďťż
Epilog - Powrót Lisza


Bo człowiek głupi jest tak bez przyczyny



- Nie - szepnęła cicho Laspeera i zacisnęła długie, blade palce na kosturze - Nie. To potwarz, najgorszego rodzaju.
- Dla nas? - uśmiechnął się cierpko Faeril Lavaril - Czy dla niego?


Tam, gdzie ziemia styka się z wilgotnym powietrzem, wśród bagien znajdował się onegdaj potężny i wielce tajemniczy Monolit. Lud Aeris szepcze uparcie o tym, że zamknięto w nim dawnego władcę wyspy, Lisza, który teraz z pewnością znalazł drogę na powierzchnię. Poniekąd mają rację - istotnie, został on uwolniony.
Kiedy Lord Namiestnik miasta Aulos zaalarmował Aeramasa Irsyniana, nikt nie wątpił, że wszechpotężnemu władcy uda się zniszczyć to dziwne więzienie. Lecz któż mógł przypuszczać, jak to się skończy? Powiadali, że Wysoki Lord osobiście udał się w tamto miejsce, by dokonać dzieła. Tego wieczora potężny wybuch wstrząsnął wyspą, wstrząsnął nią aż po fundamenty - odczuły go krasnoludy w swej Cytadeli, elfy w swoim Lesie, druidzi pośród natury. Echo dotarło do najdalszych krańców wyspy i pozostało, by już nigdy nie odejść...

Wtedy też wszyscy zostaliśmy zdradzeni.

Wysoki Lord został zaatakowany, a skrytobójcy, którzy dopuścili się tego czynu, zostali prędko zdławieni przez elitarne Bellatoris. Wytropieni, skuci w kajdany, pokornie stawili się przed srogim obliczem sądu. Nim jednak wyrok zapadł, a opryszkowie spotkali się z katowskim toporem, wyznali prawdę na swym procesie. Oto przybyli tu, by wyjawić światu prawdę o Aeramasie Irsynianie, Wysokim Lordzie Aeris, tym, który zdławił uzurpatora Ancrowna. Przeto, jak powiedzieli, przyszli zniszczyć samego Lisza. W jednej chwili oskarżeni zamienili się w oskarżycieli, choć farsa była z tego nielicha i wyśmiani zostali przez szacowny sąd Wysokich Lordów. Jednak śmiano się, dopóty nie odkryto, że Aeramas Irsynian milczy.
Milczy i nie odpiera zarzutów.

Wtedy też rozpętało się pandemonium, którego rykoszetem cierpimy do dnia dzisiejszego.
Złoczyńcy zostali skazani, lecz kto skazać miał za kłamstwo Wysokiego Lorda? Nastąpiła seria kolejnych ataków, tym razem ze strony wściekłego i przerażonego ludu. Powstrzymała je dopiero interwencja nowoprzybyłych kapłanów Mystry. Wtedy też zapadła cisza - Aralandra odwróciła wzrok od ludu, zamilkły urzędy, lenna zastygły w oczekiwaniu na najgorsze, by poznać prawdę o tym, z którym tyle mieli do czynienia. A kiedy Aeris wstrzymało oddech, przemówiła w końcu rzecz o wydarzeniach, które miały miejsce setki lat temu. Wśród ludu zabrzmiały opowieści o elfiej zdrajczyni - Lisiej Kicie. Historie o pokonanym liszu, nad którym pochyliła się bogini magii i wybrała go, by podobnie jak słynni herosi Faerunu ponosił cenę swego przeznaczenia. I choć on sam nigdy nie urastał do rangi herosa, rok wcześniej odzyskał swoją wyspę ponownie, nie pozwalając jej ugrzęznąć w wojnie domowej.

Padło wiele słów, wzajemnych oskarżeń o kłamstwo i zdradę, lecz nikt nie miał wątpliwości, że Aeramas Irsynian, Wybraniec Mystry, Lisz z Aeris jest prawdziwy. Niektórzy skwapliwie powtarzali, że ma on wsparcie nie tyle Sojuszu Lordów - co Siedmiu Sióstr i Kyriani Agrivar. Inni twierdzili, że sama Mystra oddała mu to miejsce, aby je chronił i popierał. Obojętnie jednak, co powtarzano, jedno było pewne - dużo czasu musi upłynąć, zanim lud Aeris pogodzi się z tą prawdą. A mimo to, przyjęli ją z aprobatą - już teraz, po trzech miesiącach od tamtych wydarzeń słychać głosy wśród ludzi o dzielnym Wybrańcu bogini magii, ich władcy.

Zaiste, Monolit uwolnił Lisza, zrywając z niego okowy tajemnicy. Taka była cena przeznaczenia.

Autorka tekstu: Devvra


*Ronan potrząsnął z niedowierzaniem głowa*

i pomyśleć ze nie dawno wspominaliśmy wojnę siedząc na ruinach Silwood z ... z ... tym a niech mu będzie Jego Lordowską Mać ...

*uśmiechał się pod nosem po czym rzucił pusta butelka z okna swego pokoju w przechodzących traktem podejrzanie wyglądających podróżnych*
*Fyanath choć wiedział, że nie powinien ufać istocie takiej jak lisz, skrycie miał nadzieję, że chociaż nieumarłemu Lordowi spodobają się jego pieśni o śmierci i mroku*
Dla wyraźnego wyjaśnienia:

Na wyspie MÓWI się o tym, że Aeramas Liczem z Aeris _był_. Obecnie, no chyba nikt nie widzi w nim rozkładającego się nieumarłego, tak? Kościół Mystry jak najbardziej utrzymuje, że Wysoki Lord jest człowiekiem. Wybrańcem ich bogini.


Lisz? W sumie lepszy Lisz od tyrana...z resztą czas pokaże *powiedział Trigho podczas jednej z popijaw*
Gdzieś w Dokach rozmawia dwóch mężczyzn. Jeden jest odziany w zbroję płytową Garnizonu Nowego Aulos, żywo gestykuluje, wygląda na wzburzonego. Drugiego zaś cechuje spokój. A może raczej nienaturalny wręcz chłód?
- Ależ Panie! Przecież Lord Irsynian...
- Co Lord Irsynian? Chodzi panu o to, że był 'Liczem z Aeris'? Co z tego?
- Ale... Milordzie... Pan nie chyba nie rozumie powagi sytuacji... Nieumarły, nekromancja... Zło, mrok... Przecież właśnie z tym teraz walczymy, no nie?! Znaczy... Te wszystkie plugawe kulty, to całe zło, które się zalęgło po kryptach... Znaczy, ja słyszałem, co mówili kapłani Mystry... Że teraz dobry i Wybraniec. Ale uwierzyć do końca takiemu...?
- Powiem to raz i nie zamierzam się powtarzać. Nowe Aulos było, jest i będzie wierne Wysokim Lordom Aeris. I byłoby nawet, gdyby Lord Irsynian nadal był liczem. Zrozumiano?
- Ale panie... Nie wiem. Napradę nie wiem. Niech mi pan powie Milordzie, co ja mam o tym wszystkim myśleć?!
- Odpowiedź jest prosta: to, co panu każę.


Kilka chwil później, gdy żołnierz drugiej kohorty Garnizonu odszedł na swój posterunek, Namiestnik Nowego Aulos wpatrywał się gdzieś w horyzont, upewniwszy się uprzednio, że nikogo nie ma w pobliżu.
- Wystarczyło powiedzieć Wasza Lordowska Mość... Oszczędziłoby mi to niepotrzebnego marnotrawienia czasu i środków.

...I użerania się teraz z tymi kilkoma ostatnimi głupcami, którzy mają za nic słowa kapłanów Pani Tajemnic.

*Nowina zaskoczyła Seheta. Było to dość nieoczekiwane i ...zabawne, w Jego mniemaniu. Na jego twarzy zagościł nieznaczny uśmieszek*
-No cóż... Prawie jak w domu.

Naevys Moondream zesztywniała, uszy niemalże położyła po sobie, a z jej gardła wydostało się coś, co brzmiało jak głuchy warkot.
- Za chwilę wrócę, Aranya - wyszeptała niemal zbielałymi wargami - Muszę porozmawiać z Coltem. Koniecznie muszę porozmawiać z Coltem.
*pewna jasnowłosa kelnerka pracująca w karczmie w dokach przyjęła tę wieść z nieznacznym uśmiechem malującym się na jej pełnych, karminowych ustach*
*Saeval zacisnął dłoń na rękojeści miecza, tak że palce po chwili zbielały. Po chwili elf wyszeptał kilka wymyślnych przekleństw*
Oby oczy i łaska Seldarine spoczęły teraz na nas Faerilu *zwrócił się do elfiego maga* Zaiste, miejmy nadzieję że nie poważy się podnieść ręki na Lud. Inaczej ziemia obficiej niż kiedykolwiek spłynie krwią wszystkich
*Marvis, usłyszawszy o wszystkim, przeklął szkaradnie w chondathskim. Potem w illuskańskim. W alzhedo. W orczym. W elfim. I w smoczym. A także w krasnoludzkim. Oraz tethyrskim. A potem w niziołczym. Następnie w goblińskim. Midanim. Turmskim. Gigancim. Nawet w piekielnym pojedyncze brzydkie słowo powiedział. Co jak co, ale zasób przekleństw Marvis zawsze miał bogaty. Po wiązance wpadła mu do głowy jedna myśl: "Brakuje mi przekleństw. Czas nauczyć się kilku nowych. Może w rashemi, otchłannym albo netheryjskim?". Następnie bard poszedł wypić zdrowie Jego Ekscelencji... Znaczy nie całkiem, bo toast brzmiał mniej więcej: "A żeby go stado dzikich trolli zgwałciło, i niechby się utopił w orczej urynie". A potem Marvis poszedł spać, ale wcześniej naostrzył porządnie miecz. Następnego dnia udał się zakupić porządną pałkę, mamrocząc pod nosem coś o tym, że obuchy najlepiej sprawdzają się na "chędożonych kościeji".*
*Sibhreach długo trwał w niemym zdumieniu, gdy dotarły do niego wieści o byłym (?) Liszu.*

Zaraz... Szlag by to trafił... To znaczy, że... że Lisia Kita była zdrajczynią?... Że podniosła dłoń na miłościwie *skrzywił się szpetnie* nam panującego Lorda?...

*wściekły wrócił do lasu*

OOC: Zabiję Cię, Devvra! Pokrętne to bardziej niż scenariusz CoD MW 2. I sensu w tym niewiele więcej.

Blame Lythari - to jego pomysł, od samego początku serwera. No, z Aeramasem może Ziela... dop. Morrie

Przepraszam, to aby lisz podszywał się pod władcę było moim pomysłem Potem zmieniono to na ex - lisza (Twój chyba pomysł Morrie) Deithwen
*Po usłyszeniu wszystkiego z grupką Seril i Kargun Aheus powiedział do kolegów.*
-Hmm... po pierwsze mamy problem, duży problem, a po drugie chyba mamy nową robotę...
* Gdy te wieści dotarły w głąb lasów Aeris powoli leczących rany po walce z szalonym druidem ich mieszkańcy potraktowali je jako kłamliwe plotki i nie dali im większej wiary. Dopiero po dłuższym czasie gdy plotki zamieniły się w oficjalne wypowiedzi kościoła Mystry i władz wyspy Rada Starszych Kręgu zebrała się by radzić co czynić. Dla mieszkańców lasu Lisia Kita była bohaterem dlatego tez słowa kapłanów Mystry budziły wśród nich ogólny niepokój i złość..... *
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • latwa-kasiora.pev.pl