Bo czĹowiek gĹupi jest tak bez przyczyny
Imie: Nazariel
Rasa:Diabelstwo
Klasa: Czarnoksiężnik
Charakter: Chaotyczny-neutralny
Wiek: 25
Bóstwo: Od narodzin postaci aż do momentu przypłyniecia na Aeris (do którego jeszcze nie doszło) bogowie nie mieli dla mnie znaczenia ale kiedy tam dotre, jako że zamierzam prowadzić awanturniczy tryb życia zamierzam czcić Tempusa ponieważ jest patronem wojny.
Opis postaci:
Postaś, którą widzisz jest smukłym mężczyzną w sile wieku. Spośród czarnych, przyprószonych siwizną włosów wystaja dwa, niewielkie, kozie rogi. W czerwonych oczach rogacza tli się płomyk rozbawienia, co w połączeniu z wiecznie uniesionymi brwiami nadaje mu wygląd szydercy. Efekt ten wzmaga delikatny uśmieszek, często pojawiający się nad małą, szpiczastą brodą. Ruchy postaci są pełne gracji, co nie ujmuje jej jednak surowej męskości.
Statystyki postaci:
Siła: 10
Zręczność: 16
Kondycja: 12
Inteligencja: 12
Madrość: 10
Charyzma: 16
Historia postaci:
„Taki szwarny chop a je jak ptaszyna! Ni mięsiwo, ni napitek, ni kobitki mu w głowie. I staraj się tu, babo, zadowolić takiego filozofa...”- mamrotała z wyraźnym niezadowoleniem krępa, piersiasta karczmarka, dumna przedstawicielka rasy krasnoludów. Przyczyną wzburzenia owej brodatej piękności był nie kto inny, jak siedzący w kącie smukły brunet o włosach- mimo młodego wieku (na oko ponad dwudziestu lat)- przyprószonych siwizną. Spomiędzy nich wyłaniały się niewielkie kozie różki, zdradzajace koligacje z siłami, zwanymi przez prostaczków „nieczystymi”. Karczmarki Balby nie raziły jednak rogi, a raczej upór z jakim ów przystojny młodzieniec o intrygująco uniesionych brwiach ignorował ją i jej słynne prosię zapiekane w sosie żurawinowym. Balba nie zamierzała pozwolić rogaczowi poprzestać na jednym kielichu grzanego wina- kobieta znana była z zapędów do 'wmuszania' jadła w swoich gości(i późniejszego żądania sowitej zapłaty za nie rzecz jasna). Z głośnym trzaskiem postawiła więc przed mężczyzną półmisek z mięsiwem, mówiąc „chop jeść musi!” i-niby od niechcenia- przysiadając się do niego. „Mruk nie z tej ziemi, w dodatku jakiś chuderlawy, ale te kozią buźke ma niczego sobie, hłe,hłe”-pomyślała., uśmiechając się zalotnie na swój krasnoludzki sposób. Nazariel- bo tak ów diabelski młodzieniec mial na imię, popatrzył na kobietę spode łba, po czym uśmiechnął się kącikiem ust- nie do końca wiadomo czy do niej, czy do swoich myśli. „Ni mom za dobrych doświadczeń z takimi jak ty. Ni wiadomo- koza to czy facet. Kiedyś pomyliła żem takiego jak ty z kozą z trzódki mojego świętej pamieci tatka i zagoniła żem biednego chopa na pastwisko razem ze zwierzakami!”- odezwała się swoim niskim, donośnym głosem karczmarka. „Przyznaję, że pierwszy raz słyszę o podobnej omyłce. Moje rogi odkąd pamiętam kojarzone były raczej z tkwiącym we mnie pierwiastkiem diabelstwa...”- odpowiedział Nazariel, głosem delikatnym i zmysłowym, wciąż jednak męskim. „Nudziarz. Ani o kozach, ani o żarciu z takim nie pogadasz. Lepiej pójda coś wszamać, zanim zacznie się rozwodzić nad historią swojego życia...”-pomyślała Balba i-wyciągajac nadgryziony świnski udziec z kieszeni obszernego fartucha, odeszła spiesznym krokiem w stronę kuchni. Nazariel zdążył zauważyć jak karczmarka ochoczo zabiera się za pochłanianie soczystego mięsa, po czym znika mu z oczu.
Nudziarz, czy nie, Nazariel rzeczywiście miał ochotę opowiedzieć komuś historię swojego życia. To o niej tak intensywnie rozmyślal, sącząc wyborne, mocne wino w karczmie Balby. Rogi...tak...zarówno one jak i moce związane z tkwiącym w mężczyźnie diabelstwem były dla niego utrapieniem. Teraz rzecz jasna umiał czerpać z nich ogromne korzyści, ale za to w dzieciństwie przysparzały mu samych klopotów. Sam nie wiedzial w jaki sposób i dlaczego jako niemowlę trafił do najbardziej obskurnego i parszywego sierocińca w Athkali. Opiekunowie nie darzyli go sympatią, po tym jak jednemu z nich spłonęły włosy, podczas gdy karmił małego Nazariela mlekiem. Niektórzy zarzekali się, iż nie bylo ono wystarczająco ciepłe, a diabelskie niemowlę- podpalając włosy wychowawcy, chciało ukarać go za niesmaczny posiłek. Rozważano możliwość oblania chłopaka gorącą smołą, aby wygonić z jego ciała złe moce- nikt jednak nie palił się aby dokonać tego osobiście. Pracownicy sierocińca odetchnęli więc z ulgą, gdy pięcioletniego Nazariela adoptował bogaty kupiec z dzielnicy miasta zwanej Promenadą Waukeen ,znany jako Daranhiel Chciwy. Przydomek ten nadali mu inni kupcy z Athkali i niewiele miał on wspólnego z rzeczywistym usposobieniem starego Daranhiela. Jego chciwość była raczej umiarkowana, posiadał natomiast żyłkę do interesów, co wzmagało zazdrość konkurentów. Staruszek nie miał już siły, aby załatwiać swoje interesy osobiście, przygarnął więc kilku młodych, żwawych chłopców na posyłki. Ponieważ Nazariel miał zaledwie pięć lat, kupiec podarował mu kilka miesięcy dzieciństwa, podczas których mały rogacz skupiał się na zabawach z dziećmi z sąsiedztwa. Zżył się z nimi do tego stopnia, iż często bywał zapraszany na wieczerzę do rodzinnych domów kolegów. Diablę szczególnie upodobało sobie rówieśnika imieniem Blanko. Chłopiec ten wyróżniał się inteligencją, jak również niecodziennymi umiejętnościami, takimi jak czytanie, pisanie i rachowanie. Blanko zawdzięczał je ojcu- ubogiemu nauczycielowi. Po uporczywych błaganiach Nazariela, Daranhiel zdecydował się zainwestować w edukację chłopca i pozwolił mu uczęszczać na lekcje. Rogacz uczył się więc wraz z przyjacielem, osiągając doskonale wyniki. Równocześnie zaczął spełniać obowiązki chłopca na posyłki- stary kupiec ufał bystremu malcowi i wysyłał go do swoich najlepszych klientów. Tak minęło Nazarielowi kilka lat- były one wypełnione ciężką pracą i nauką, ale mimo to- szczęśliwe. Można by było powiedzieć, iż chłopak był całkiem normalnym, pracującym i dobrze odżywionym dzieckiem, a pózniej nastolatkiem, gdyby nie fakt, że często zdarzały mu się nieoczekiwane wypadki. Miały one miejsce zazwyczaj, gdy któryś z klientów zwlekał z zapłatą lub w jakikolwiek sposób utrudniał transakcje. Nazariel niejako zdawał sobie sprawę z tego, że nie jest zwykłym człowiekiem, nie potrafił jednak zdefiniować swoich mocy, ani- tym bardziej- nad nimi zapanować. Tak więc zdarzało mu się niechcący przypalać włosy w nosie nieuczciwym kontrahentom lub sprawiać, że nagle robiło im się słabo i tracili przytomność. Nauczyciel – inteligentny człowiek o ogromnej wiedzy stanowił dla Nazariela autorytet, dlatego też to jemu zwieżył się z problemów związanych ze swoimi mocami. Ojciec Blanka przestudiowałwszy kilka starych ksiąg i zasięgnąłwszy opini zaprzyjaźnionych magów orzekł, iż źródłem niesamowitych zdolności młodzieńca może być domieszka czarciej krwi płynąca w jego żyłach. Wkrótce wieści o specyficznym traktowaniu nieuczciwych klientów przez Nazariela dotarły do starego Daranhiela. Początkowo uznał je za zabawne, później jednak- w miarę jak tracił klientów- zaczął zastanawiać się nad sensem dalszego zatrudniania Nazariela. W dodatku kupiec stawał się coraz bardziej zgorzkniały z powodu dręczących go migren i daleko posuniętego artretyzmu, który dotkliwie dokuczał staruszkowi i mącił jasność jego myśli. Pewnego mrocznego, burzliwego dnia oświadczył młodemu meżczyźnie, że nie jest mu już potrzebny, może jednak odesłać go do znajomego kupca, aby prowadził księgi rachunkowe(jako, że otrzymał solidne wykształcenie od nauczyciela z sąsiedztwa). Nazariel nie miał większego wyboru, przeniósl się więc do swojego nowego pracodawcy. Okazało się jednak, ze całodzienne siedzenie nad zakurzonymi papierami nie jest tym, na co chłopak miałby ochotę. Zdecydowanie wolał wymykać się do lasu i ćwiczyć swoje moce. Już mieszkając u Daranhiela, rogacz słyszał o wyspie Aeris- raju dla poszukiwaczy przygód. Decyzja o opuszczeniu Amn i wypłynięciu na Aeris zajęła Nazarielowi aż trzy lata. W końcu zdecydował się opuścić miasto, w którym spędził całe życie. Pożegnał pracodawcę-obecnego i byłego oraz Blanka i jego ojca, po czym dowiedział się, że statek do Aeris odpływa wraz z zachodem słońca. Zdążył wpaść jeszcze do słynnej karczmy krasnoludzicy Balby na kielich świetnego grzanego wina....
Pierwszą rzeczą, jaką Nazariel zobaczył po przebudzeniu były ogromne piersi nachylającej się nad nim karczmarki, wylewające się spod skąpego gorsecika.
„Panie! PANIE! Obudź się żesz!Zalegasz mi nad jednym kielichem wina od południa, a mom tu innych klientów, co potrafią docenić dobre jadło i dobrą kobitę!Won mi stąd, to nie sypialnia!”. Nazariel nie miał zamiaru kłócić się z pięknością dwa razy od niego szerszą i bardziej włochatą. Spytał więc tylko o godzinę i wstał, wciąż zaspany. „Nocka już nastaje! A nocom to Balba ma lepsze zajęcia niż budzenie pijanych filozofów, hłe hłe hłe...Jeśli wisz, panie, co mom na myśli!” odpowiedziała karczmarka mrugając porozumiewawczo . Rogacz nie zdążył jednak ani się zaśmiać, ani zauważyć lubieżnego uśmieszku Balby, gdyż biegł już na statek do Aeris, rzucając za siebie monetę, należną krasnoludzicy za kielich wina, mięso, którego nie tknął oraz za jakże uprzejmą obsługę....
Czarnoksiężnik (ang. warlock) jest kimś, a może czymś innym. Chaotyczny lub zły, posiadający niesamowite moce, pochodzące od dziwnych przodków lub od biesów i demonów, z którymi paktował, swoją siłę opiera na woli.
Wybrałem tę pierwszą opcje choć może poprostu będnie zinterpretowałem "lub".
Mam jednak nadzieje że nie. Nie chiał bym być kolejnym który zawierał pakt...
Wierze w kazdego istniejacego boga od Bana po Lathandera a cześć zacznę oddawać Tempusowi właśnie na wyspie kiedy to zaczne awanturniczy trym zycia. Mamy wielobóstwo...
...Wiecie jak zniechęci do gry. Temat do zamknięcia. Myśle nad kolejną historią...
Zmiana zdania. Pierwsze zdanie w opisie klasy Worlocka brzmi: "born of a supernatural bloodline...". Czytałem też historie innych czarnoksiężników, opisujące odziedziczenie zdolności po porzodkach w jakiś sposób związanych z niższymi planami ( czy to paktem czy poprzez krew).
Bóstwo zgodnie z radą zmienie.
Bóstwo zminie na Mystre choć niemam z jej domeną (magią splotu) zbyt wiele wspólnego. Jeśli któryś z DMów ma jakies propozycje byłbym bardzo wdzięczny za podzielenie się nimi.
ok ale ci przodkowie mieli pakty z diabłami nie chodzi o to by zniechecic ... poza tym
Sęk w tym, że Nazariel wychował się w sierocińcu w związku z czym nie zna on swoich przodków. Z resztą nie dopowiadając tej części historii ( z putktu widzienia bohatera nieznanej) zostawiam pole do popisu Mistrzom Gry.
Że postać jest czarnoksiężnikiem a nie zaklinaczem świadczy sama istota jego mocy a opisywanie różnic między zdolnościami jednego i drugiego uznałem za nie potrzebne.
No i pozostaje problem wyboru bóstwa. Tempusa wybrałem zgodnie z charakterem i ponieważ jest chyba najczęstrzym wyborem w Zapomnianych Krainach. Proszę więc o rade w tej sprawie.
Odrzucam
1. Inwazyjny opis.
2. Brak zgodności charakteru z historią.
3. Brak zgodności wyznania z opsiem postaci, regionem, klasą i historią postaci.
4. To jest historia tieflinga bliżej nieustalonej klasy.
Imie: Nazariel
Rasa: Tiefling
Charakter: Chaotyczny-neutralny
Wiek: 20
Wyznanie: Mystra
Opis postaci:
Wysoki, rogaty tiefling w sile wieku, o włosach czarnych, przypruszonych siwizną.
Historia:
Prababka Nazariela - poteżna thieflingska czardziejka mieszkająca nieopodal Athkali, chcąc zapewnić siłę swym potomkom, zaprzedała swą duszę diabłu. Moc ta przechodziła za pokolenia na pokolenie w jej rodzinie aż kolej padła na Nazariela.
...Od czasu zawarcia paktu wiele się jednak zmieniło w Athkali. Magia była zabroniona a paranie się nią surowo karane. Tak więc matka Nazariela, chcąc uniknąć kłopotów związanych z dzieckiem wokół którego od najmłodszych lat działy się "dziwne rzeczy" porzuciła go pod drzwiami sierocińca. Tam diable spędziło swe dzieciństwo bawiąc się z innymi sierotami a także pobierając nauki czytania i pisania. Poznało też panteon bóstw, z którego najbardziej przypadła mu do gustu Mystra - bogini magii. Chłopca zawsze pociągała magia chociaż jego teoretyczna wiedza o niej była nikla. Od najmłodszych lat Nazariel lubił płatać innym dziedziom psoty, czy to dla zabawy czy w ramach zemsty za wytykanie palcami (przezywano go koziołkiem). Pewnego dnia w sierocińcu uznano że nie ma tam już miejsca dla dziewietnastoletniego Nazariela. Chłopak wziął więc swoje oszczędności i po raz ostatni spojżał na sierociniec. Poczuł silny przypływ złości z powodu tak nagłego wymówienia mu miejsca w ośrodku. Wtedy to ku zaskoczeniu Nazariela i przechodniów z rąk mlodzieńca wystrzeliły czarne płomienie*, tłukąc szyby kilku okien sierocińca. Nazariel spojrzał z niedowierzaniem na swoje rece, uśmiechnął się nieznacznie i ruszył biegiem do doków, gdzie wskoczył na odpływający właśnie na wyspe Aeris statek.
*czarne plomienie - Draining Blast
Powyżej zamieściłem od nowa napisaną historyjkę. Starałem się w niej zlikwidować wszelkie błędy oraz sporne elementy poprzedniej. Liczę na Waszą dobrą wolę.
Przypominam o sobie
Dzięki za odpowiedź.
Masz racje. Rozwinąłem troszkę zakończenie ale jesli uważasz że niewystarczająco, rozwinę bardziej.
Imie: Nazariel
Rasa: Tiefling
Charakter: Chaotyczny-neutralny
Wiek: 20
Wyznanie: Mystra
Opis postaci:
Wysoki, rogaty tiefling w sile wieku, o włosach czarnych, przypruszonych siwizną.
Historia:
Prababka Nazariela - poteżna thieflingska czardziejka mieszkająca nieopodal Athkali, chcąc zapewnić siłę swym potomkom, zaprzedała swą duszę diabłu. Moc ta przechodziła za pokolenia na pokolenie w jej rodzinie aż kolej padła na Nazariela.
...Od czasu zawarcia paktu wiele się jednak zmieniło w Athkali. Magia była zabroniona a paranie się nią surowo karane. Tak więc matka Nazariela, chcąc uniknąć kłopotów związanych z dzieckiem wokół którego od najmłodszych lat działy się "dziwne rzeczy" porzuciła go pod drzwiami sierocińca. Tam diable spędziło swe dzieciństwo bawiąc się z innymi sierotami a także pobierając nauki czytania i pisania. Poznało też panteon bóstw, z którego najbardziej przypadła mu do gustu Mystra - bogini magii. Chłopca zawsze pociągała magia chociaż jego teoretyczna wiedza o niej była nikla. Od najmłodszych lat Nazariel lubił płatać innym dziedziom psoty, czy to dla zabawy czy w ramach zemsty za wytykanie palcami (przezywano go koziołkiem). Pewnego dnia w sierocińcu uznano że nie ma tam już miejsca dla dziewietnastoletniego Nazariela. Chłopak wziął więc swoje oszczędności i po raz ostatni spojżał na sierociniec. Poczuł silny przypływ złości z powodu tak nagłego wymówienia mu miejsca w ośrodku. Wtedy to ku zaskoczeniu Nazariela i przechodniów z rąk mlodzieńca wystrzeliły czarne płomienie*, tłukąc szyby kilku okien sierocińca. Nazariel spojrzał z niedowierzaniem na swoje rece, uśmiechnął się nieznacznie i chcąc uniknąć kosekwencji swego czynu ruszył biegiem do doków, gdzie wskoczył na odpływający właśnie statek. Statek ten okazał się płynąć na wyspe Aeris.
Droga ekipo Mistrzów Gry. Bardzo zależy mi na tym by jak najszybciej móc zacząć grę na Waszym serwerze i przekonać się co tym razem przygodował dla takich jak ja Asgraf.
W dniu dzisiejszym obchodzę 19 urodziny, w związku z czym proszę Was o ostateczne ocenienie mojej historii.
PS. Akceptacja byłaby wspanialym prezentem
Nie wiem, jak inni MG, ale mi taka historia już wystarczy i nie mam ochoty dalej się nad nią znęcać. Warunkowo akceptuję.
Uzupełnij jednak całość wymaganych informacji, z regulaminu - czyli:
- Nazwa konta postaci:
- Nazwa postaci:
- Płeć postaci:
- Rasa postaci:
- Wiek postaci:
- Wyznanie postaci:
- Pochodzenie postaci:
- Charakter postaci:
Ułatwia to późniejszą pracę administracji.
Serdecznie dziękuje Sileas
Konto: aertis1
Imie: Nazarhiel
Rasa: Tiefling
Płeć: Meżczyzna
Charakter: Chaotyczny-neutralny
Wiek: 20
Wyznanie: Mystra
Pochodzenie: Amn
Opis postaci:
Wysoki, rogaty tiefling w sile wieku, o włosach czarnych, przypruszonych siwizną.
Historia:
Prababka Nazariela - poteżna thieflingska czardziejka mieszkająca nieopodal Athkali, chcąc zapewnić siłę swym potomkom, zaprzedała swą duszę diabłu. Moc ta przechodziła za pokolenia na pokolenie w jej rodzinie aż kolej padła na Nazariela.
...Od czasu zawarcia paktu wiele się jednak zmieniło w Athkali. Magia była zabroniona a paranie się nią surowo karane. Tak więc matka Nazariela, chcąc uniknąć kłopotów związanych z dzieckiem wokół którego od najmłodszych lat działy się "dziwne rzeczy" porzuciła go pod drzwiami sierocińca. Tam diable spędziło swe dzieciństwo bawiąc się z innymi sierotami a także pobierając nauki czytania i pisania. Poznało też panteon bóstw, z którego najbardziej przypadła mu do gustu Mystra - bogini magii. Chłopca zawsze pociągała magia chociaż jego teoretyczna wiedza o niej była nikla. Od najmłodszych lat Nazariel lubił płatać innym dziedziom psoty, czy to dla zabawy czy w ramach zemsty za wytykanie palcami (przezywano go koziołkiem). Pewnego dnia w sierocińcu uznano że nie ma tam już miejsca dla dziewietnastoletniego Nazariela. Chłopak wziął więc swoje oszczędności i po raz ostatni spojżał na sierociniec. Poczuł silny przypływ złości z powodu tak nagłego wymówienia mu miejsca w ośrodku. Wtedy to ku zaskoczeniu Nazariela i przechodniów z rąk mlodzieńca wystrzeliły czarne płomienie, tłukąc szyby kilku okien sierocińca. Nazariel spojrzał z niedowierzaniem na swoje rece, uśmiechnął się nieznacznie i chcąc uniknąć kosekwencji swego czynu ruszył biegiem do doków, gdzie wskoczył na odpływający właśnie statek. Statek ten okazał się płynąć na wyspe Aeris.
Darmowy hosting zapewnia PRV.PL