ďťż
Przygotowania do egzekucji


Bo człowiek głupi jest tak bez przyczyny

Dzisiaj bladym świtem, gdy niebo było jeszcze szare, do Nowego Aulos wszedł wysoki, rosły człowiek, z wielkim katowskim toporem opartym o ramie. Za nim kroczyły trzy wyrośnięte, masywne psy, ze skórą pokrytą starymi szramami, które ciągnęły dwukołowy wóz, wypełniony wieloma szczapami drewna. Do wozu przywiązane były też dwa długie, zaostrzone pale. Z tyłu dreptała piątka krzepkich robotników, z których jeden prowadził większy wóz, pełen desek, łopat, młotków i innych narzędzi. Po obchodzie miasta Raverius, wybrawszy najodpowiedniejsze miejsce na budowe szafotu, kazał robotnikom brać sie do roboty. Na początku wykopano głęboki dołki w ziemi, w które wsadzono pale, a następnie przysypano ziemią. W południe zabrano sie do budowy szafotu, która poszła dość szybko. Kat Nowego Aulos przechadzał sie wśród robotników, zwracając im od czasu do czasu na coś uwagę czy pokazując kawałek szkicu z notatnika. Gdy przybito ostatni gwóźdź, Raverius i robotnicy postawili na szafocie sporych rozmiarów pień. Wóz z szczapami drewna ustawiono na boku. Gdy robotnicy zakończyli budowe Raverius przywiązał psy do jednego z pali i ćwiczył uderzenia toporem, potężnymi cięciami rozszczepiając pozostałe deski na pniu katowskim. Jego oczy błyszczały niecierpliwie, gdy ćwicząc oczekiwał wieczora...


*owinięty skrzętnie płaszczem wojownik przechodząc obok mruknął do towarzyszącej mu osoby*
Patrz pewnie Pani Lenyi zimno i najęła sobie kogoś co by jej drzewa do kominka narąbał...
*Felianor siedząc w tym czasie na ławce i czytając książkę. Oderwał na chwilę wzrok od lektury i przez jakiś czas obserwował całe zajście. Mruknął do siebie wracając do czytania.*

No to będzie widowisko. Ciekawe komu się nagrabiło.
*Alethr wesoło przyklaskiwał kolejnym ciosom Raveriusa. Narfellczyk od czasu do czasu wybuchał śmiechem widząc jak niektóre z drewnianych odłamków wylatywały wysoko w górę.

- I kto by pomyślał że kiedyś będę ci zazdrościł roboty... - Rzucał od czasu do czasu w stronę kata.*


*postać w kapturze przyglądała się końcówce budowy z zainteresowaniem* Władza poczuła się pewniej. *pokiwał głową*
*Unen usłyszawszy wieści*
A już zaczynało mi się nudzić na powierzchni.
*Storn zmierzając do portowej gospody zauważył szafot*

Huhu.... Ktoś sobie narobił kłopotów...
*Alor zauważywszy poczynania kata mruknął pod nosem* Ciekawe... *i odszedł dowiedzieć się czegoś więcej na ten temat*
*Kruk przechodząc obok i gdzieś zmierzając widząc plac budowy przystanął, popatrzył, parsknął gniewnie pod nosem i ruszył dalej mówiąc coś do siebie*

Nie wiem czy to cyrk przyjechał czy ktoś się nabija, albo chce się pochwalić swoją posadą... nie powiem, może to by budziło strach, aaaale to jest zbyt widowiskowe. *ziewa*... na tej wyspie chyba nikt nie wie że są lepsze metody niż ścięcie łba... to dobre do rzeźni... *przystanął na moment jakby na coś wpadł* ...a skoro już o tym... *poszedł dumnym krokiem w stronę targu kupić coś do ścięcia na nowym szafocie*

________________________________________________________________________

*mała niziołka gdzieś się spiesząc kichnęła idealnie przed szafotem, stanęła i zaczęła się mu przypatrywać* I tak wszyscy zostaniemy osądzeni po śmierci, a nie przed. *po czym odeszła dalej kontynuując czynność którą przerwała*
*Wraz ze zbliżającą się egzekucją, w pobliżu miejsca, gdzie odbędzie się "uroczystość", wzrasta liczba żołnierzy Garnizonu miejskiego - wszyscy uzbrojeni po zęby i w pełnej gotowości. Z rozkazu Namiestnika mają oni pilnować bezpieczeństwa widzów oraz Kata podczas trwania egzekucji. Co ciekawe, mury doków Nowego Aulos zostały obsadzone dodatkowymi łucznikami i kusznikami. Chyba szykuje się ścinanie kogoś bardziej znaczącego...

Natomiast sam Namiestnik tylko rzucił okiem na tą całą krzątaninę, upewnił się, że wszystko przebiega jak należy i poszedł do kamienicy, która tymczasowo robi za Ratusz zbytnio się nie ekscytując całą sprawą.*

- Zobaczyć jedną taką egzekucję, to jak zobaczyć wszystkie.
*Brame do portu ozdobiły dwa dni temu trzy elfie głowy, odrąbane wprawną ręką i nabite na połamane kawałki włóczni.*
*Thravil od dawna nie odwiedzał portu. Traf chciał, że zapragnął tam zajrzeć właśnie w te dni. Zatrzymał się przed samą bramą i tak stał tam w milczeniu przez kilka ciągnących się minut, z początku patrząc na elfie głowy, aż, zaciskając mocno pięść oraz wargi, odwrócił się i wrócił do lasu Tel'Quess*
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • latwa-kasiora.pev.pl