ďťż
[łotr] Deridoc Toss


Bo człowiek głupi jest tak bez przyczyny

Konto: Kemot-PL
Imię: Deridoc Toss
Pochodzenie: Wrota Baldura
Rasa: Nizioł lekkostopy
Klasa: łotr
Płeć: mężczyzna
Wiek: 35 lat
Wyznanie: Brak

Opis: Widzisz przed sobą Niziołka lekko przewyższającego wzrostem innych przedstawicieli swej rasy. Jego jasna cera kontrastuje z czarnymi, prostymi włosami, oraz brązowymi oczyma. Postać porusza się szybko i zwinnie.

Historia:

Deridoc pochodził z dość ubogiej rodziny kupieckiej. Choć rodzice ciężko pracowali na jego utrzymanie, on był leniwy i rzadko im pomagał. Często przesiadywał w bardziej ruchliwych miejscach miasta i przyglądał się podróżnym. Nigdy jednak nikt mu nie towarzyszył, nie miał przyjaciół. Czuł się osamotniony, zwłaszcza, że rodzice także nie poświęcali mu zbyt wiele czasu. Rzadko zastanawiał się nad swą przyszłością.

Z wiekiem poczucie samotności Niziołka pogłębiało się. W domu powodziło się coraz gorzej. Deridoc, który nie był przyzwyczajony do pracy, częściej opuszczał dom, by uniknąć dodatkowych obowiązków. Gdy przechadzał się po mieście, ludzie przyglądali mu się uważnie, szeptali coś pod nosem na jego widok. Uważali go za złodzieja, który woli żerować na cudzym wysiłku zamiast uczciwie zarobić na chleb. Zamiast przyjrzeć się jego czynom, z góry osądzili go za przynależność do niziołczej rasy. Z każdym dniem czuł się coraz bardziej odtrącony.

Pewnego dnia przebywał w jednym ze swych ulubionych miejsc, jak miał w zwyczaju. Zauważył kupca na tyle nierozważnego, że pozbawienie go kilku złotych monet było niezwykle proste, zwłaszcza dla tak zręcznej osoby. Wykorzystał fakt, iż jego ofiara była zajęta swymi sprawami, a duża grupa ludzi wokół nieświadomie pozwoliła mu uniknąć konsekwencji ze strony Płomiennych Pięści. Już od dawna był w ich oczach złodziejem, co jeszcze bardziej zmotywowało go do działania. To wydarzenie na parę dni całkiem pochłonęło jego uwagę. Po jakimś czasie ponownie odczuł chęć zemsty na ludziach, którzy go odtrącili. Tym razem po oddaleniu się w bezpieczne miejsce złodziej usłyszał cichy szept, mówiący:
-Chodź za mną, mały.
Deridoc odwrócił się i ujrzał elfa, który najwyraźniej obserwował całe zdarzenie. Jego zdziwienie było tak wielkie, że nie wykrztusił z siebie żadnego słowa. Podążył za nieznajomym, a po chwili był już w ciemnym zaułku. Zauważył tam kilka postaci, zarówno wysokich ludzi i elfy, jak i innych Niziołków. Okazało się, że mieli oni podobne zainteresowania. Gdy tylko znalazł się na miejscu, elf zaczął przekonywać nowoprzybyłego, by ten współpracował z nimi:
-Posłuchaj no. Widziałem jak poradziłeś sobie z tym głupcem. Gdy ty nie możesz sobie pozwolić nawet na kupno strawy, oni bawią się w najlepsze. Oni nawet nie zauważą straty paru monet, ponieważ są dla nich niczym. Nauczymy Cię co potrzeba. Bez nas prędzej czy później skończysz na szubienicy. Bez nas nie wróżę Ci niczego dobrego mały.
-Dla nich te pieniądze nie znaczą nic, Tobie zaś są potrzebne do dalszego życia. - wtrącił jeden ze zgromadzonych tam złodziejaszków.
Deridoc, który tak wiele lat czuł się niepotrzebny, wreszcie został zauważony. Marzył o tym przez całe swe życie. Poczucie samotności urosło do tego stopnia, że sposób w jaki zyskał uznanie nie miał dla niego żadnego znaczenia. Argumenty wystarczyły, by szybko przekonać Niziołka.

Życie młodego Tossa zmieniło się. Przedstawiciele jego rasy okazali się być wyznawcami Brandobarisa. Wkrótce Deridoc także dołączył do tej grupy - mógłby zrobić wszystko, byle tylko nie zostać przez nich odtrąconym. Co dzień spotykał się z nowymi przyjaciółmi, by nauczyć się fachu. Przyglądał się uważnie ich poczynaniom. Sam jednak wolał pozostawać w cieniu. Z uśmiechem na ustach przyglądał się, jak niczego nie spodziewający się kupcy stają się ubożsi o kolejne kilka monet. Pewnego dnia jednak Niziołek spróbował swego szczęścia. Wszystko szło wyśmienicie, złodziej był z siebie zadowolony. Radość była jednak krótkotrwała. Deridoc został powalony na ziemię przez dwóch ochroniarzy kupca którego właśnie okradł. W ciemnym zaułku słychać było jęk złodzieja i uderzenia pięści.

Gdy obudził się, był już na statku. Stał nad nim człowiek, który znalazł go ledwo żywego w mieście.
-Płyniemy do Aeris mały! – zakomunikował, widząc, że ten spojrzał na niego. Niziołek nawet nie wiedział czym jest Aeris, lecz ból spowodowany przez połamane żebra sprawił, że znów pogrążył się we śnie.


Konto: Kemot-PL
Imię: Deridoc Toss
Pochodzenie: Wrota Baldura
Rasa: Nizioł lekkostopy
Klasa: łotr
Płeć: mężczyzna
Wiek: 35 lat
Wyznanie: Brandobaris

Opis: Widzisz przed sobą Niziołka lekko przewyższającego wzrostem innych przedstawicieli swej rasy. Jego jasna cera kontrastuje z czarnymi, prostymi włosami, oraz brązowymi oczyma. Postać porusza się szybko i zwinnie.

Historia:

Deridoc pochodził z dość ubogiej rodziny kupieckiej. Choć rodzice ciężko pracowali na jego utrzymanie, on był dość leniwy i rzadko im pomagał. Często przesiadywał w bardziej ruchliwych miejscach miasta i przyglądał się podróżnym. Nigdy jednak nikt mu nie towarzyszył. Czuł się osamotniony, zwłaszcza, że rodzice także nie poświęcali mu zbyt wiele czasu. Rzadko zastanawiał się nad swą przyszłością.

Z wiekiem, poczucie samotności Niziołka pogłębiało się. Dodatkowo w domu powodziło sie coraz gorzej. Deridoc, który nie był przyzwyczajony do pracy, coraz częściej opuszczał dom, by uniknąć dodatkowych obowiązków. Gdy przechadzał się po mieście, ludzie zaczęli się mu uważniej przyglądać, szeptać coś pod nosem na jego widok. Uważali go za złodzieja, który woli żerować na cudzym wysiłku zamiast uczciwie zarobić na chleb. Zamiast przyjrzeć sie jego czynom, z góry osądzili go za przynależność do niziołczej rasy. Z każdym dniem czuł się coraz bardziej odtrącony.

Pewnego dnia, przesiadując w jednym ze swych ulubionych miejsc, Deridoc zauważył kupca, który był na tyle nierozważny, że pozbawienie go kilku złotych monet było bardzo łatwe, zwłaszcza dla zręcznego Niziołka. Wykorzystał fakt, iż jego ofiara była zajęta swymi sprawami, a duża grupa ludzi wokół nieświadomie pozwoliła mu uniknąć konsekwencji ze strony Płomiennych Pięści. Już od dawna był w ich oczach złodziejem.To wydarzenie na parę dni całkiem pochłonęło jego uwagę. Po jakimś czasie ponownie odczul chęć zemsty na ludziach, którzy go odtrącili. Tym razem po oddaleniu się w bezpieczne miejsce złodziej usłyszał cichy szept, mówiący „Chodź za mną, mały”. Odwrócił się, i ujrzał elfa, który najwyraźniej widział całe zdarzenie. Niziołek podążył za nieznajomym, a po chwili znalazł się w ciemnym zaułku, gdzie zaobserwował kilka postaci, zarówno jego wzrostu, jak i wysokich niczym ludzie. Okazało się, że oni mieli podobne do niego zainteresowania. Gdy tylko znalazł się na miejscu, elf zaczął przekonywać Niziołka, by ten współpracował z nimi: „-Oni nawet nie zauważą tej straty.” „-Dla nich te pieniądze nie znaczą nic, Tobie zaś są potrzebne do dalszego życia.” Deridoc, który tak wiele lat czuł się niepotrzebny, wreszcie został zauważony. Marzył o tym przez całe swe życie. Argumenty elfa wystarczyły, by przekonać Niziołka.

Życie młodego Toss’a zmieniło się. Przedstawiciele jego rasy okazali sie być wyznawcami Brandobarisa. Wkrótce Deridoc także dołączył do tej grupy - mógłby zrobić wszystko, byle tylko nie zostać przez nich odtrąconym. Co dzień spotykał się z nowymi przyjaciółmi, by nauczyć się fachu. Przyglądał się uważnie ich poczynaniom. Sam jednak wolał pozostawać w cieniu. Z uśmiechem na ustach przyglądał się, jak niczego nie spodziewający się kupcy stają się ubożsi o kolejne kilka monet. Pewnego dnia jednak Niziołek spróbował swego szczęścia. Wszystko szło wyśmienicie, aż do momentu, gdy spostrzegł, że podąża za nim dwóch ochroniarzy kupca, którego właśnie okradł. W ciemnym zaułku słychać było jęk złodzieja i uderzenia pięści.

Gdy Deridoc obudził się, był już na statku. Stał nad nim człowiek, który znalazł go ledwo żywego w mieście.
-Płyniemy do Aeris mały! – zakomunikował, widząc, że ten spojrzał na niego. Niziołek nawet nie wiedział czym jest Aeris, lecz ból spowodowany przez połamane żebra sprawił, że znów pogrążył się we śnie.
Ciągle trochę błędów gramatycznych i interpunkcyjnych (pisownia z apostrofami, cytaty).

Ale widzisz, jak sę postarałeś - to od razu smoczeniejsza postać wychodzi

Akceptuję
Historia: (reszty chyba nie ma potrzeby znów wklejać)

Deridoc pochodził z dość ubogiej rodziny kupieckiej. Choć rodzice ciężko pracowali na jego utrzymanie, on był leniwy i rzadko im pomagał. Często przesiadywał w bardziej ruchliwych miejscach miasta i przyglądał się podróżnym. Nigdy jednak nikt mu nie towarzyszył, nie miał przyjaciół. Czuł się osamotniony, zwłaszcza, że rodzice także nie poświęcali mu zbyt wiele czasu. Rzadko zastanawiał się nad swą przyszłością.

Z wiekiem poczucie samotności Niziołka pogłębiało się. W domu powodziło się coraz gorzej. Deridoc, który nie był przyzwyczajony do pracy, częściej opuszczał dom, by uniknąć dodatkowych obowiązków. Gdy przechadzał się po mieście, ludzie przyglądali mu się uważnie, szeptali coś pod nosem na jego widok. Uważali go za złodzieja, który woli żerować na cudzym wysiłku zamiast uczciwie zarobić na chleb. Zamiast przyjrzeć się jego czynom, z góry osądzili go za przynależność do niziołczej rasy. Z każdym dniem czuł się coraz bardziej odtrącony.

Pewnego dnia przebywał w jednym ze swych ulubionych miejsc, jak miał w zwyczaju. Zauważył kupca na tyle nierozważnego, że pozbawienie go kilku złotych monet było niezwykle proste, zwłaszcza dla tak zręcznej osoby. Wykorzystał fakt, iż jego ofiara była zajęta swymi sprawami, a duża grupa ludzi wokół nieświadomie pozwoliła mu uniknąć konsekwencji ze strony Płomiennych Pięści. Już od dawna był w ich oczach złodziejem, co jeszcze bardziej zmotywowało go do działania. To wydarzenie na parę dni całkiem pochłonęło jego uwagę. Po jakimś czasie ponownie odczuł chęć zemsty na ludziach, którzy go odtrącili. Tym razem po oddaleniu się w bezpieczne miejsce złodziej usłyszał cichy szept, mówiący:
-Chodź za mną, mały.
Deridoc odwrócił się i ujrzał elfa, który najwyraźniej obserwował całe zdarzenie. Jego zdziwienie było tak wielkie, że nie wykrztusił z siebie żadnego słowa. Podążył za nieznajomym, a po chwili był już w ciemnym zaułku. Zauważył tam kilka postaci, zarówno wysokich ludzi i elfy, jak i innych Niziołków. Okazało się, że mieli oni podobne zainteresowania. Gdy tylko znalazł się na miejscu, elf zaczął przekonywać nowoprzybyłego, by ten współpracował z nimi:
-Posłuchaj no. Widziałem jak poradziłeś sobie z tym głupcem. Gdy ty nie możesz sobie pozwolić nawet na kupno strawy, oni bawią się w najlepsze. Oni nawet nie zauważą straty paru monet, ponieważ są dla nich niczym. Nauczymy Cię co potrzeba. Bez nas prędzej czy później skończysz na szubienicy. Bez nas nie wróżę Ci niczego dobrego mały.
-Dla nich te pieniądze nie znaczą nic, Tobie zaś są potrzebne do dalszego życia. - wtrącił jeden ze zgromadzonych tam złodziejaszków.
Deridoc, który tak wiele lat czuł się niepotrzebny, wreszcie został zauważony. Marzył o tym przez całe swe życie. Poczucie samotności urosło do tego stopnia, że sposób w jaki zyskał uznanie nie miał dla niego żadnego znaczenia. Argumenty wystarczyły, by szybko przekonać Niziołka.

Życie młodego Tossa zmieniło się. Przedstawiciele jego rasy okazali się być wyznawcami Brandobarisa. Wkrótce Deridoc także dołączył do tej grupy - mógłby zrobić wszystko, byle tylko nie zostać przez nich odtrąconym. Co dzień spotykał się z nowymi przyjaciółmi, by nauczyć się fachu. Przyglądał się uważnie ich poczynaniom. Sam jednak wolał pozostawać w cieniu. Z uśmiechem na ustach przyglądał się, jak niczego nie spodziewający się kupcy stają się ubożsi o kolejne kilka monet. Pewnego dnia jednak Niziołek spróbował swego szczęścia. Wszystko szło wyśmienicie, złodziej był z siebie zadowolony. Radość była jednak krótkotrwała. Deridoc został powalony na ziemię przez dwóch ochroniarzy kupca którego właśnie okradł. W ciemnym zaułku słychać było jęk złodzieja i uderzenia pięści.

Gdy obudził się, był już na statku. Stał nad nim człowiek, który znalazł go ledwo żywego w mieście.
-Płyniemy do Aeris mały! – zakomunikował, widząc, że ten spojrzał na niego. Niziołek nawet nie wiedział czym jest Aeris, lecz ból spowodowany przez połamane żebra sprawił, że znów pogrążył się we śnie.

Dziękuję


Akceptuję.
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • latwa-kasiora.pev.pl