ďťż
[ Kapłan ] Bergog Dulgalator


Bo człowiek głupi jest tak bez przyczyny

- Nazwa konta postaci: Cheos
- Nazwa postaci: Bergog Dulgalator
- Płeć postaci: Mężczyzna
- Rasa postaci: Krasnolud tarczowy
- Klasa postaci: Kapłan
- Wiek postaci: 52
- Wyznanie postaci: Sharindlar
- Domeny kapłańskie: dobro, leczenie
- Pochodzenie postaci: Karankir w okolicy Cytadeli Adbar
- Charakter postaci: Chaotyczny Dobry.

Wygląd:

Wysoki, barczysty krasnolud o ciemnej karnacji. Jego broda jest związana w pięć warkoczy spiętych klamrami z jakimś symbolem.

Historia:

Urodziłem się i dorastałem w górniczej wiosce Karankir w okolicy krasnoludzkiej cytadeli Adbar.
Mieszkańcy osady to głównie krasnoludy tarczowe przynależne do dwóch klanów: Dulgalator i Burganerer.
Wioska nie była specjalnym centrum kultury i prawdopodobnie skończył bym jak moji starsi bracia przewalając dzień w dzień tony rudy.
Pewnego razu w kopalni zdażył się wypadk, zawalił się korytarz. Ojciec i jeden z braci, Tarbon zostali ciężko ranni a drugi brat Ugaren zginął.
Miejscowy znachor powiedział, iż to cód że tych dwóch jeszcze dycha, lecz niestety do rana dokończą żywota.
Spędziłem przy nich noc na modlitwie do Sharindlar, o której słyszałem iż posiada moc uzdrawiania. Bogini widocznie popatrzyła na mnie łaskawym okiem gdyż zarówno ojciec jak i brat nie dość, że dożyli poranka to jeszcze wyraźnie zaczeli wracać do zdrowia.
Postanowiłem oddać się w ręcę mej Bogini pozostając jej kapłanem.
Ponieważ mój brat zaprzysiągł nie wracać do kopalni i jak tylko wydobrzał postanowił wyruszyć w świat w poszukiwaniu przygód.
Nadażyła się okazja, aby opóścić wraz z bratem rodzinne strony, poznać kawałek świata, a może zobacze też prastare świątynie Sharindlar.
Tak więc wyruszyliśmy razem. Ja i mój awanturny brat Tarbon.
Nie należymy do wilków morskich, także jakie było nasze zdziwienie pomieszane ze złością, gdy po popijawie w jakiejś parszywej tawernie obudziliśmy się na statku.
Nie dla krasnoluda żywot żeglaża, och nie ...
Postanowiliśmy opuścić tą parszywą łajbę przy pierwszej lepszej okazji, no i nadażyła nam się podczasz burzy. Zabraliśmy szalupę i co tchu wiosłowaliśmy w stronę lądu.
Jak się później okazało zwanego przez tubylców wyspą Aeris. Cóż począć, trzeba się zadomowić bo na morze nie mamy zamiaru wracać.


Proszę, zmień to nazwisko, na coś bardziej krasnoludzkiego. Bo obecnie brzmi ono jak jakiś bulgot.

Na dodatek kapłan Sharindlar powinien mieć poważniejsze podstawy do tułaczki po świecie.

Odrzucam z powodu błędów ortograficznych.
Za ortografię bardzo przepraszam, aż mi się gorąco zrobiło jak przeczytałem na spokojnie.
Pomóżcie proszę, nie znalazłem pełnej mapy FAERUNU (były jakieś mapy z NWN tylko nie wiem gdzie są i czy były z NWN 1 czy 2). Niestety w DD nie gramy akurat w tym świecie. Nie musi to być Cytadela Adbar, może być dowolna, mała wioska górnicza gdzie przeważającą część społeczeństwa stanowi moja rasa.
Rozumiem, że będę musiał stworzyć postać jeszcze raz zmieniając nazwisko na Berg Stoneskull ?
Jeżeli chodzi o panteon to nie znalazłem innego boga krasnoludów mającego domenę leczenia nie będącego praworządnym. Cóż mam czynić skoro chciałbym zagrać postacią chaotyczną (bardziej się utożsamiam z takim charakterem) której sensem życia jest leczenie innych. Czy to oznacza, że muszę wybrać człowieka ?


- Nazwa konta postaci: Cheos
- Nazwa postaci: Berg Stoneskull
- Płeć postaci: Mężczyzna
- Rasa postaci: Krasnolud tarczowy
- Klasa postaci: Kapłan
- Wiek postaci: 52
- Wyznanie postaci: Sharindlar
- Domeny kapłańskie: dobro, leczenie
- Pochodzenie postaci: Karankir
- Charakter postaci: Chaotyczny Dobry.
Wygląd:

Wysoki, barczysty krasnolud o ciemnej karnacji, brązowo - rudych włosach i brodzie. Zarówno broda związana w pięć warkoczy jak i długie włosy są spięte złotymi klamrami.

Historia:

Urodziłem się i dorastałem w górniczej osadzie Karankir na wschód od Cytadeli Felbarr.
Mieszkańcy osady to głównie krasnoludy tarczowe przynależne do klanu Stoneskull.
Wioska nie była specjalnym centrum kultury i prawdopodobnie skończył bym jak moi starsi bracia przewalając dzień w dzień tony rudy.
Pewnego razu w kopalni zdarzył się wypadek, zawalił się korytarz. Ojciec i jeden z braci, Tarbon zostali ciężko ranni a drugi brat Ugaren zginął.
Miejscowy znachor powiedział iż to cud, że tych dwóch jeszcze dycha, lecz niestety do rana dokończą żywota.
Spędziłem przy nich noc na modlitwie do księżycowej bogini Sharindlar, mając nadzieję iż właśnie ona posiadając moc uzdrawiania właśnie nie śpi.
Sharindlar popatrzyła na mnie łaskawym okiem gdyż zarówno ojciec jak i brat nie dość, że dożyli poranka to jeszcze wyraźnie zaczęli wracać do zdrowia.
Postanowiłem służyć mej Bogini i wyruszyłem wraz z bratem w poszukiwaniu jej świątyni.
Pierwej udaliśmy się do Cytadeli Felbarr, niestety nie znalazłem tam żadnej świątyni ani kapłanów Sharindlar. Z Felbarr wyruszyliśmy do Waterdeep mając pewność, iż w ponad milionowym mieście musi być świątynia Sharindlar.
Po tygodniach podróży dotarliśmy do celu. Zmęczeni i spragnieni udaliśmy się , ze względu na ilość złota w sakwach, do niezbyt bogatej części miasta celem opicia udanej podróży.
Obudził nas rześki poranek, potworny bul głowy i kołysząca się podłoga oraz gardłowy głos półorka „Wstawać nieroby, nie jesteście tu po to by spać”.
Podobno przegraliśmy jakiś zakład i nie mając wystarczającej ilości złota musimy odpracować go na statku.
Nie dla krasnoluda żywot żeglarza, och nie ...
Minął może tydzień, gdy w nocy rozpętało się prawdziwe piekło. Szalejący wiatr, błyskawice, trzaski łamanego drewna, krzyki i przekleństwa to jedyne co pamiętam.
Ocknąłem się myśląc, że to sen. Znowu kołysząca się podłoga, potworny ból głowy tylko zamiast półorka nachylony nademną młody mężczyzna mówiący „obudził się”.
Niewielu ocalało z poprzedniego statku, na szczęście wśród nich był mój brat.
W nocy dziękowałem Sharindlar za ocalenie, nad ranem dopłynęliśmy do jakiegoś portu. Poprosiliśmy o zejście z pokładu, mieliśmy dosyć kołyszącej się podłogi.
Tak trafiliśmy do Silwood.
Dodatkowo klan Stoneskull pochodzi z innej części Faerunu (ma siedzibę pod Górami Ziemnej Ostrogi).
Mam nadzieję, że do trzech razy sztuka.
Niestety nie jestem w stanie usprawiedliwić istnienia wioski Karankir i muszę z niej zrezygnować.
Odnośnie Stoneskull – tak sobie wymyśliłem, ale też niecelnie.
Poniżej zmodyfikowana historia:

- Nazwa konta postaci: Cheos
- Nazwa postaci: Berg Redshield
- Płeć postaci: Mężczyzna
- Rasa postaci: Krasnolud tarczowy
- Klasa postaci: Kapłan
- Wiek postaci: 52
- Wyznanie postaci: Sharindlar
- Domeny kapłańskie: dobro, leczenie
- Pochodzenie postaci: Auvandell
- Charakter postaci: Chaotyczny Dobry.
Wygląd:

Wysoki, barczysty krasnolud o ciemnej karnacji, brązowo - rudych włosach i brodzie. Zarówno broda związana w pięć warkoczy jak i długie włosy są spięte złotymi klamrami.

Historia:

Urodziłem się i dorastałem w małej osadzie Auvandell na zachód od miasta Sundabar.
Mieszkańcy osady to głównie ludzie, krasnoludy tarczowe to zdecydowana mniejszość.
Wioska nie była specjalnym centrum kultury, główne jej źródło utrzymania to kilka pól uprawnych i dwie kopalnie wydobywające rudy miedzi i żelaza.
Właśnie owe kopalnie pochłaniały większość mojego czasu i prawdopodobnie skończyłbym przewalając dzień w dzień tony rudy gdyby nie wypadek w kopalni, który zdarzył się pewnego razu. A mianowicie zawalił się korytarz w którym pracował mój ojciec i dwaj starsi bracia. W owym wypadku zginął mój najstarszy brat Ugaren, a ojciec Hergar i drugi brat Tarbon zostali ciężko ranni.
Miejscowy znachor powiedział iż to cud, że tych dwóch jeszcze dycha, lecz niestety do rana dokończą żywota.
Spędziłem przy nich noc na modlitwie do księżycowej bogini Sharindlar, mając nadzieję iż właśnie ona posiadając moc uzdrawiania właśnie nie śpi.
Sharindlar popatrzyła na mnie łaskawym okiem gdyż zarówno ojciec jak i brat nie dość, że dożyli poranka to jeszcze wyraźnie zaczęli wracać do zdrowia.
Postanowiłem służyć mej Bogini i wyruszyłem wraz z bratem w poszukiwaniu jej świątyni.
Pierwej udaliśmy się do Everlund, niestety nie znalazłem tam żadnej świątyni ani kapłanów Sharindlar. Z Everlund wyruszyliśmy do Waterdeep mając pewność, iż w ponad milionowym mieście musi być świątynia naszej bogini.
Po tygodniach podróży dotarliśmy do celu. Zmęczeni i spragnieni udaliśmy się , ze względu na ilość złota w sakwach, do niezbyt bogatej części miasta celem opicia udanej podróży.
Obudził nas rześki poranek, potworny bul głowy i kołysząca się podłoga oraz gardłowy głos półorka „Wstawać nieroby, nie jesteście tu po to by spać”.
Podobno przegraliśmy jakiś zakład i nie mając wystarczającej ilości złota musimy odpracować go na statku.
Nie dla krasnoluda żywot żeglarza, och nie ...
Minął może tydzień, gdy w nocy rozpętało się prawdziwe piekło. Szalejący wiatr, błyskawice, trzaski łamanego drewna, krzyki i przekleństwa to jedyne co pamiętam.
Ocknąłem się myśląc, że to sen. Znowu kołysząca się podłoga, potworny ból głowy tylko zamiast półorka nachylony nade mną młody mężczyzna mówiący „obudził się”.
Niewielu ocalało z poprzedniego statku, na szczęście wśród nich był mój brat.
W nocy dziękowałem Sharindlar za ocalenie, nad ranem dopłynęliśmy do jakiegoś portu. Poprosiliśmy o zejście z pokładu, mieliśmy dosyć kołyszącej się podłogi.
Tak trafiliśmy do Silwood.

P.S. Uzupełnieniem mojej historii jest historia mojego brata Tarbona Redshield.
Waterdeep nie ma ponad miliona mieszkańców Zgodnie z "Opisem Świata" jest tego jakaś 1/10 tej liczby Popraw błędy ortograficzne, bo czasami czuję ból głowy, patrząc na niektóre. Po wklejeniu wersji poprawionej mogę warunkowo zaakceptować. Chociaż nie wiem czemu, ale ta historia bardziej mi pasuje do Ulubienca Sharindlar...
bul - wyraz naśladujący odgłos gotującego się płynu lub zanurzania się kogoś, czegoś w wodzie (pewnie chodziło mi o te znaczenie zważywszy okoliczności w jakich się znalazłem). (PS. Poprawiłem).
Faktycznie historia troszkę przypominała ulubieńca bogów, wprowadziłem małą modyfikację. Mam nadzieję, że pomogła.
Waterdeep - ogromne miasto portowe liczące 1 347 840 mieszkańców i składające się z sześciu dzielnic (Doki, Dzielnica Handlowa, Morska, Południowa, Północna i Zamkowa). Miasto leży u ujścia rzeki Dessarin. Na północny-zachód od miasta leży Neverwinter a kierując się na północny-wschód dotrzemy do Wysokiego Lasu. Waterdeep to największe miasto Faerunu oraz ważny ośrodek handlu i wymiany.
(źródło: Dolina Neverwinter
http://dolina.phx.pl/inde...d=70&Itemid=65)

- Nazwa konta postaci: Cheos
- Nazwa postaci: Berg Redshield
- Płeć postaci: Mężczyzna
- Rasa postaci: Krasnolud tarczowy
- Klasa postaci: Kapłan
- Wiek postaci: 52
- Wyznanie postaci: Sharindlar
- Domeny kapłańskie: dobro, leczenie
- Pochodzenie postaci: Auvandell
- Charakter postaci: Chaotyczny Dobry.
Wygląd:

Wysoki, barczysty krasnolud o ciemnej karnacji, brązowo - rudych włosach i brodzie. Zarówno broda związana w pięć warkoczy jak i długie włosy są spięte złotymi klamrami.

Historia:

Urodziłem się i dorastałem w małej osadzie Auvandell na zachód od miasta Sundabar. Mieszkańcy osady to głównie ludzie, krasnoludy tarczowe to zdecydowana mniejszość.
Wioska nie była specjalnym centrum kultury, główne jej źródło utrzymania to kilka pól uprawnych i dwie kopalnie wydobywające rudy miedzi i żelaza.
Właśnie owe kopalnie pochłaniały większość mojego czasu i prawdopodobnie skończyłbym przewalając dzień w dzień tony rudy gdyby nie wypadek w kopalni, który zdarzył się pewnego razu. A mianowicie zawalił się korytarz w którym pracował mój ojciec i dwaj starsi bracia. W owym wypadku zginął mój najstarszy brat Ugaren, a ojciec Hergar i drugi brat Tarbon zostali ciężko ranni.
Miejscowy znachor powiedział iż to cud, że tych dwóch jeszcze dycha, lecz niestety do rana dokończą żywota.
Spędziłem przy nich noc na modlitwie do księżycowej bogini Sharindlar.
Dlaczego Sharindlar, otóż kilka lat temu wioskę odwiedziła pewna kapłanka. Opowiadała o księżycowej Bogini, której błogosławieństwo nadało jej moc leczenia ran, a nawet uzdrawiania z nieuleczalnych chorób czego byłem naocznym świadkiem.
Jako jeden z niewielu towarzyszyłem jej nie tylko przy większości uzdrowień, ale również podczas modłów. Gdy Torga opuściła Auvandell powoli o niej zapomniano, jednakże ja nadal pamiętałem.
Nigdy wcześniej nie odważyłem się poprosić o łaskę Księzycową Boginię, aż do dnia owego wypadku.
Sharindlar popatrzyła na mnie łaskawym okiem, ponieważ zarówno ojciec jak i brat nie dość, że dożyli poranka to jeszcze wyraźnie zaczęli wracać do zdrowia.
Postanowiłem służyć mej Bogini i wyruszyłem wraz z bratem w poszukiwaniu jej świątyni.
Pierwej udaliśmy się do Everlund, niestety nie znalazłem tam ani kapłanów, ani żadnego miejsca kultu. Z Everlund wyruszyliśmy do Waterdeep mając pewność, iż w największym mieście o jakim słyszałem musi być świątynia naszej bogini.
Po tygodniach podróży dotarliśmy do celu. Zmęczeni i spragnieni udaliśmy się , ze względu na ilość złota w sakwach, do niezbyt bogatej części miasta celem opicia udanej podróży.
Obudził nas rześki poranek, potworny ból głowy i kołysząca się podłoga oraz gardłowy głos półorka „Wstawać nieroby, nie jesteście tu po to by spać”.
Podobno przegraliśmy jakiś zakład i nie mając wystarczającej ilości złota musimy odpracować go na statku.
Nie dla krasnoluda żywot żeglarza, och nie ...
Minął może tydzień, gdy w nocy rozpętało się prawdziwe piekło. Szalejący wiatr, błyskawice, trzaski łamanego drewna, krzyki i przekleństwa to jedyne co pamiętam.
Ocknąłem się myśląc, że to sen. Znowu kołysząca się podłoga, potworny ból głowy tylko zamiast półorka nachylony nade mną młody mężczyzna mówiący „obudził się”.
Niewielu ocalało z poprzedniego statku, na szczęście wśród nich był mój brat.
W nocy dziękowałem Sharindlar za ocalenie.
Nad ranem dopłynęliśmy do jakiegoś portu. Poprosiliśmy o zejście z pokładu, mieliśmy dosyć kołyszącej się podłogi.
Tak trafiliśmy do Silwood.

P.S. Uzupełnieniem mojej historii jest historia mojego brata Tarbona Redshield.
Czy niezbędne jest pisanie oddzielnego posta o zmianę Bergog Dulgalator na Berg Redshield ?
Źródłem dla mnie są Opis Świata i podręczniki książkowe - nie strony internetowe. Samo Waterdeep z przyległościami faktycznie ma ponad milion mieszkańców

warunkowo Akceptuję Chociaż nadal bardziej pasue mi to na ulubieńca bogów.

Jeszcze dwie poprosze.
Proszę zlitujcie się lub zetnijcie mą marną głowę ale nie przeciągajcie cierpienia.
Od tygodni gram tą postacią i nie wiem czy robić nową czy mogę awansować.

Daecie Znać
Warunkowo akceptuje chociaż rzeczywiście bardziej pasuje tu ulubieniec.
Warunkowo akceptuję.
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • latwa-kasiora.pev.pl