ďťż
[Kapłan/Barbarzyńca] Virghun


Bo człowiek głupi jest tak bez przyczyny

Konto: Vasetloth-Vasehill
Imie:Virghun Gniewny
Wiek:29
Rasa:Człowiek
Charakter: CN
Domeny: Wojna, Siła
Klasa: Kapłan Tempusa /Barbarzyńca
Pochodzenie: Urodzony w Cienistej Dolinie, wraz z rodzicami jako dziecko przeprowadził sie do Bitewnej Doliny do Essembry
Znane języki: Wspólny, Chondathski,

_______________________________________________________________________________
Zainteresowania: Bronie,
Ulubione zajęcia: Treningi,
________________________________________________________________________________
Opis: (zewnętrzny)
Virghun to wysoki, postawny mężczyzna. Pomimo swojego umięśnienia jest dość szczupły.
Jego długie, ciemne włosy są swobodnie rozpuszczone. Na policzku nosi paskudną bliznę.
________________________________________________________________________________
Opis: (inne)
Dla Virghuna bez wątpienia najważniejszy jest honor. Kiedy rzuca sie w wir walki, wciągający go niczym narkotyk wszystkie ustalone wcześniej plany nie mają dla niego znaczenia. Walczy brutalnie, nie siląc sie na taktyke czy finezje.
________________________________________________________________________________

To wszystko zaczęło sie wtedy, kiedy przekroczyłem wiek, w którym chłopak staje sie mężczyzną. Znałem wspaniałą dziewczynę, Elainee, prawdziwa piękność, prawdziwe marzenie każdego mężczyzny. Ponadto była inteligentna, urocza i chciała natychmiast założyć rodzinę.
Ja, od młodości karmiony opowieściami i balladami o wielkich bohaterach uważałem to za takie nudne! Chciałem jak najszybciej wyruszyć na poszukiwanie przygody, by z imieniem Tempusa ruszać do bitwy, zdobyć chwałe i być jak jeden z wielkich bohaterów! Sytuacja stawała sie dość trudna. Elainee naprawdę chciała założyć ze mną rodzinę i nie dbała o moje bohaterskie marzenia, a naprawdę była atrakcyjna.
Obiecywałem jej, że gdy zakończę moją bohaterską podróż i zdobędę sławę wróce do niej, jednak oboje wiedzieliśmy, że nigdy nie będę miał dość przygód. W końcu Elainee, widząc że nie przekona mnie rozmową ustaliła, że da mi noc, na pokazanie mi zalet domowego ogniska. Jaką zaplanowała noc! W swojej naiwności oczekiwalem znakomitych potraw, wykładów na temat życia... W nocy stwierdziłem, że nie potrzeba mi żadnych przygód.
Nad ranem jednak obudziła sie we mnie dusza awanturnika, i jak teraz o tym Zachowalem sie jak tchórz, nie informując Elainee, ani nawet nie zostawiając żadnej wiadomości, nawet kartki, a po prostu przypasując pas z z mmieczem i ruszając do Opactwa Miecza, ponurej twierdzy górującej nad Bitewnymi Dolinami...

Virghun czując swoje powołanie wstąpił do Opactwa Miecza. Jako, że Bitewnej Dolinie brakowało Obrońców, zaś członkowie Opactwa gineli w potyczkach z drowami, Virghuna przyjęto z otwartymi ramionami w szeregi nie Zaprzysiężonych Mieczy, a Pobożnych z pwodu niezłomnej wiary w Pana Bitew. Co tu mówić- Virghun przeszedł inicjacje i jak dziesiątki Pobożnych pił wode z Podmroku, jadł wiśnie z sadu i czesto ćwiczył na Placu. Wkrótce jednak miało miejsce tragiczne zajście- 1371 roku RD opactwo zaatakowała straż przednia klanu Auzkovyn. Drowom z pewnością nie udałby sie bezpośredni napad na tek dobrze strzeżone Opactwo. Napastnicy przeszli przez niestrzeżony portal. kutki były opłakane- zginął sam Ambrose, wielu Pobożnych i Zaprzysięrzonych oddało życie za Opactwo Miecza, zginęła prawie cała grupa Virghuna... Oprócz Sierżanta i jego, który został oszołomiony czarem i ogłuszony zbłąkanym ciosem. Ocknął sie dopiero po zniszczeniu portalu. Virghun pomimo swoich wcześniejszych planów postanowił zostać w Opactwie, jednak przekonany przez Sierżanta ruszył z karawaną do Wrót Baldura, skąd wypłynął na Aeris by rozgłaszać imie Młota na Wrogów...


Konto: Vasetloth-Vasehill
Imie:Virghun Gniewny
Wiek:29
Rasa:Człowiek
Charakter: CN
Domeny: Wojna, Siła
Klasa: Kapłan Tempusa /Barbarzyńca
Pochodzenie: Urodzony w Cienistej Dolinie, wraz z rodzicami jako dziecko przeprowadził sie do Bitewnej Doliny do Essembry
Znane języki: Wspólny, Chondathski,

_______________________________________________________________________________
Zainteresowania: Bronie,
Ulubione zajęcia: Treningi,
________________________________________________________________________________
Opis: (zewnętrzny)
Virghun to wysoki, postawny mężczyzna. Pomimo swojego umięśnienia jest dość szczupły.
Jego długie, ciemne włosy są swobodnie rozpuszczone. Na policzku nosi paskudną bliznę.
________________________________________________________________________________
Opis: (inne)
Dla Virghuna bez wątpienia najważniejszy jest honor. Kiedy rzuca sie w wir walki, wciągający go niczym narkotyk wszystkie ustalone wcześniej plany nie mają dla niego znaczenia. Walczy brutalnie, nie siląc sie na taktyke czy finezje.
________________________________________________________________________________


To wszystko zaczęło sie wtedy, kiedy przekroczyłem wiek, w którym chłopak staje sie mężczyzną. Znałem wspaniałą dziewczynę, Elainee, prawdziwa piękność, prawdziwe marzenie każdego mężczyzny. Ponadto była inteligentna, urocza i chciała natychmiast założyć rodzinę.
Ja, od młodości karmiony opowieściami i balladami o wielkich bohaterach uważałem to za takie nudne! Chciałem jak najszybciej wyruszyć na poszukiwanie przygody, by z imieniem Tempusa ruszać do bitwy, zdobyć chwałe i być jak jeden z wielkich bohaterów! Sytuacja stawała sie dość trudna. Elainee naprawdę chciała założyć ze mną rodzinę i nie dbała o moje bohaterskie marzenia, a naprawdę była atrakcyjna.
Obiecywałem jej, że gdy zakończę moją bohaterską podróż i zdobędę sławę wróce do niej, jednak oboje wiedzieliśmy, że nigdy nie będę miał dość przygód. W końcu Elainee, widząc że nie przekona mnie rozmową ustaliła, że da mi noc, na pokazanie mi zalet domowego ogniska. Jaką zaplanowała noc! W swojej naiwności oczekiwalem znakomitych potraw, wykładów na temat życia... W nocy stwierdziłem, że nie potrzeba mi żadnych przygód.
Nad ranem jednak obudziła sie we mnie dusza awanturnika, i jak teraz o tym Zachowalem sie jak tchórz, nie informując Elainee, ani nawet nie zostawiając żadnej wiadomości, nawet kartki, a po prostu przypasując pas z z mmieczem i ruszając do Opactwa Miecza, ponurej twierdzy górującej nad Bitewnymi Dolinami...


Virghun czując swoje powołanie wstąpił do Opactwa Miecza. Jako, że Bitewnej Dolinie brakowało Obrońców, zaś członkowie Opactwa gineli w potyczkach z drowami, Virghuna przyjęto z otwartymi ramionami w szeregi nie Zaprzysiężonych Mieczy, a Pobożnych z pwodu niezłomnej wiary w Pana Bitew. Co tu mówić- Virghun przeszedł inicjacje i jak dziesiątki Pobożnych pił wode z Podmroku, jadł wiśnie z sadu i czesto ćwiczył na Placu. Wkrótce jednak miało miejsce tragiczne zajście- 1371 roku RD opactwo zaatakowała straż przednia klanu Auzkovyn. Drowom z pewnością nie udałby sie bezpośredni napad na tek dobrze strzeżone Opactwo. Napastnicy przeszli przez niestrzeżony portal. kutki były opłakane- zginął sam Ambrose, wielu Pobożnych i Zaprzysięrzonych oddało życie za Opactwo Miecza, zginęła prawie cała grupa Virghuna... Oprócz Sierżanta i jego, który został oszołomiony czarem i ogłuszony zbłąkanym ciosem. Ocknął sie dopiero po zniszczeniu portalu. Virghun pomimo swoich wcześniejszych planów postanowił zostać w Opactwie, jednak przekonany przez Sierżanta ruszył z karawaną do Wrót Baldura, skąd wypłynął na Aeris by rozgłaszać imie Młota na Wrogów...

Zapomnieałem napisać przemyślenia kursywa.
CytatElainee
Zmień to imię, zbyt podobne do Elanee

Barbarzyńca walczy w szale, owszem. Jednak powołam się tu (niechętnie, ale jednak) na książkę pana R.A. Salvatore "Tysiąc Orków" gdzie autor ujął szał jako punkt skupienia w gniewie (w każdym razie punkt skupienia) a nie chaotyczną i pozbawioną taktyki furię za którą odpowiada Garagos i którą gardzi Tempus.


Konto: Vasetloth-Vasehill
Imie:Virghun Gniewny
Wiek:29
Rasa:Człowiek
Charakter: CN
Klasa: Kapłan Tempusa /Wojownik
Pochodzenie: Urodzony w Cienistej Dolinie, wraz z rodzicami w wieku sześciu lat w Roku Smoka Virghun przeprowadził sie do Essembry z powodu choroby matki*
Znane języki: Wspólny, Chondathski,
________________________________________________________________________________
Zainteresowania: Bronie,
Ulubione zajęcia: Treningi,
________________________________________________________________________________
Opis: (zewnętrzny)
Virghun to wysoki, postawny mężczyzna. Pomimo swojego umięśnienia jest dość szczupły.
Jego długie, ciemne włosy są swobodnie rozpuszczone. Na policzku nosi paskudną bliznę.
________________________________________________________________________________
Opis: (inne)
Virghun najbardziej ceni sobie cechy takie jak honor i odwage.
Z powodu wydarzeń w Dolinach nienawidzi drowów i wszystkiego, co jest z nimi związane.
Nie lubi tchórzostwa, zdrady i słabości.

________________________________________________________________________________

Virghun urodził sie w małej wiosce ulokowanej w Cienistej Dolinie. W Roku Smoka, 1352 roku RD, dwa lata po osiedleniu sie Elrministra w Cienistej Dolinie Virghun w wieku sześciu lat wraz z ciężko chorą matką prroku zeprowadził sie do rodziny w Essembrze.
Gdy Virghun miał dziesięć lat w Roku Robaka lord Lashan próbował najechać Bitewną Doline, Pierzastą Doline oraz Doline Radła-jego wysiłki spełzły jednak na niczym.

1363 rok RD
To wszystko zaczęło sie wtedy, kiedy przekroczyłem wiek, w którym chłopak staje sie mężczyzną. Znałem wspaniałą dziewczynę, Elainee, prawdziwa piękność, prawdziwe marzenie każdego mężczyzny. Ponadto była inteligentna, urocza i chciała natychmiast założyć rodzinę.
Ja, od młodości karmiony opowieściami i balladami o wielkich bohaterach uważałem to za takie nudne! Chciałem jak najszybciej wyruszyć na poszukiwanie przygody, by z imieniem Tempusa ruszać do bitwy, zdobyć chwałe i być jak jeden z wielkich bohaterów! Sytuacja stawała sie dość trudna. Elainee naprawdę chciała założyć ze mną rodzinę i nie dbała o moje bohaterskie marzenia, a naprawdę była atrakcyjna.
Obiecywałem jej, że gdy zakończę moją bohaterską podróż i zdobędę sławę wróce do niej, jednak oboje wiedzieliśmy, że nigdy nie będę miał dość przygód. W końcu Elainee, widząc że nie przekona mnie rozmową ustaliła, że da mi noc, na pokazanie mi zalet domowego ogniska. Jaką zaplanowała noc! W swojej naiwności oczekiwalem znakomitych potraw, wykładów na temat życia... W nocy stwierdziłem, że nie potrzeba mi żadnych przygód.
Nad ranem jednak obudziła sie we mnie dusza awanturnika, i jak teraz o tym Zachowalem sie jak tchórz, nie informując Elainee, ani nawet nie zostawiając żadnej wiadomości, nawet kartki, a po prostu przypasując pas z z mmieczem i ruszając do Opactwa Miecza, ponurej twierdzy górującej nad Bitewnymi Dolinami...

1364 rok RD-1372 rok RD
Virghun czując swoje powołanie wstąpił do Opactwa Miecza, powstałego około sześć lat temu. Jako, że Bitewnej Dolinie brakowało Obrońców, zaś członkowie Opactwa gineli w potyczkach z drowami, Virghuna przyjęto z otwartymi ramionami w szeregi... nie Zaprzysiężonych Mieczy, a Pobożnych z powodu niezłomnej wiary w Pana Bitew. Co tu mówić- Virghun przeszedł inicjacje i jak dziesiątki Pobożnych pił wode z Podmroku, jadł wiśnie z sadu i do upadłego ćwiczył na Placu. Wkrótce jednak miało miejsce tragiczne zajście- 1371 roku RD, w roku Milczącej Harfy opactwo zaatakowała straż przednia klanu Auzkovyn. Drowom z pewnością nie udałby sie bezpośredni napad na tek dobrze strzeżone Opactwo. Napastnicy przeszli jednak przez niestrzeżony portal. Skutki były opłakane- zginął sam Ambrose, wielu Pobożnych i Zaprzysięrzonych oddało życie za Opactwo Miecza, zginęła prawie cała grupa Virghuna... Oprócz Sierżanta i jego, który został oszołomiony czarem i ogłuszony zbłąkanym ciosem. Ocknął sie dopiero po zniszczeniu portalu. Virghun pomimo swoich wcześniejszych planów postanowił zostać w Opactwie, jednak przekonany przez Sierżanta ruszył, po pięciu miesiącach naprawiania uszkodzeni wyrządzonych przez drowy, karawaną do Wrót Baldura, skąd wypłynął na Aeris by rozgłaszać imie Młota na Wrogów...


*Ciężko chora matka chciała być bliżej rodziny zamieszkującej Essembre.

Poprawa błędu w koncie i zmiana imienia Elanee na Alvee.
Konto: Vasetloth_Vasehill
Imie:Virghun Gniewny
Wiek:29
Rasa:Człowiek
Charakter: CN
Klasa: Kapłan Tempusa /Wojownik
Pochodzenie: Urodzony w Cienistej Dolinie, wraz z rodzicami w wieku sześciu lat w Roku Smoka Virghun przeprowadził sie do Essembry z powodu choroby matki*
Znane języki: Wspólny, Chondathski,
________________________________________________________________________________
Zainteresowania: Bronie,
Ulubione zajęcia: Treningi,
________________________________________________________________________________
Opis: (zewnętrzny)
Virghun to wysoki, postawny mężczyzna. Pomimo swojego umięśnienia jest dość szczupły.
Jego długie, ciemne włosy są swobodnie rozpuszczone. Na policzku nosi paskudną bliznę.
________________________________________________________________________________
Opis: (inne)
Virghun najbardziej ceni sobie cechy takie jak honor i odwage.
Z powodu wydarzeń w Dolinach nienawidzi drowów i wszystkiego, co jest z nimi związane.
Nie lubi tchórzostwa, zdrady i słabości.

________________________________________________________________________________

Virghun urodził sie w małej wiosce ulokowanej w Cienistej Dolinie. W Roku Smoka, 1352 roku RD, dwa lata po osiedleniu sie Elrministra w Cienistej Dolinie Virghun w wieku sześciu lat wraz z ciężko chorą matką prroku zeprowadził sie do rodziny w Essembrze.
Gdy Virghun miał dziesięć lat w Roku Robaka lord Lashan próbował najechać Bitewną Doline, Pierzastą Doline oraz Doline Radła-jego wysiłki spełzły jednak na niczym.

1363 rok RD
To wszystko zaczęło sie wtedy, kiedy przekroczyłem wiek, w którym chłopak staje sie mężczyzną. Znałem wspaniałą dziewczynę, Alvee, prawdziwa piękność, prawdziwe marzenie każdego mężczyzny. Ponadto była inteligentna, urocza i chciała natychmiast założyć rodzinę.
Ja, od młodości karmiony opowieściami i balladami o wielkich bohaterach uważałem to za takie nudne! Chciałem jak najszybciej wyruszyć na poszukiwanie przygody, by z imieniem Tempusa ruszać do bitwy, zdobyć chwałe i być jak jeden z wielkich bohaterów! Sytuacja stawała sie dość trudna. Alvea naprawdę chciała założyć ze mną rodzinę i nie dbała o moje bohaterskie marzenia, a naprawdę była atrakcyjna.
Obiecywałem jej, że gdy zakończę moją bohaterską podróż i zdobędę sławę wróce do niej, jednak oboje wiedzieliśmy, że nigdy nie będę miał dość przygód. W końcu Alvea, widząc że nie przekona mnie rozmową ustaliła, że da mi noc, na pokazanie mi zalet domowego ogniska. Jaką zaplanowała noc! W swojej naiwności oczekiwalem znakomitych potraw, wykładów na temat życia... W nocy stwierdziłem, że nie potrzeba mi żadnych przygód.
Nad ranem jednak obudziła sie we mnie dusza awanturnika, i jak teraz o tym Zachowalem sie jak tchórz, nie informując Alvee, ani nawet nie zostawiając żadnej wiadomości, nawet kartki, a po prostu przypasując pas z z mmieczem i ruszając do Opactwa Miecza, ponurej twierdzy górującej nad Bitewnymi Dolinami...


1364 rok RD-1372 rok RD Virghun czując swoje powołanie wstąpił do Opactwa Miecza, powstałego około sześć lat temu. Jako, że Bitewnej Dolinie brakowało Obrońców, zaś członkowie Opactwa gineli w potyczkach z drowami, Virghuna przyjęto z otwartymi ramionami w szeregi... nie Zaprzysiężonych Mieczy, a Pobożnych z powodu niezłomnej wiary w Pana Bitew. Co tu mówić- Virghun przeszedł inicjacje i jak dziesiątki Pobożnych pił wode z Podmroku, jadł wiśnie z sadu i do upadłego ćwiczył na Placu. Wkrótce jednak miało miejsce tragiczne zajście- 1371 roku RD, w roku Milczącej Harfy opactwo zaatakowała straż przednia klanu Auzkovyn. Drowom z pewnością nie udałby sie bezpośredni napad na tek dobrze strzeżone Opactwo. Napastnicy przeszli jednak przez niestrzeżony portal. Skutki były opłakane- zginął sam Ambrose, wielu Pobożnych i Zaprzysięrzonych oddało życie za Opactwo Miecza, zginęła prawie cała grupa Virghuna... Oprócz Sierżanta i jego, który został oszołomiony czarem i ogłuszony zbłąkanym ciosem. Ocknął sie dopiero po zniszczeniu portalu. Virghun pomimo swoich wcześniejszych planów postanowił zostać w Opactwie, jednak przekonany przez Sierżanta ruszył, po pięciu miesiącach naprawiania uszkodzeni wyrządzonych przez drowy, karawaną do Wrót Baldura, skąd wypłynął na Aeris by rozgłaszać imie Młota na Wrogów...

*Ciężko chora matka chciała być bliżej rodziny zamieszkującej Essembre.

Wiadomo?? ukryta / Hidden message
STATYSTYKI:(pisane z pamięci, zręczność mogła być nieco niższa)
Siła: 15
Zręczność:12
Budowa: 17
Roztropność: 15
Inteligencja: 10

Cytat: (...) kapłani Tempusa są często wieloklasowi jako barbarzyńcy lub wojownicy (...)
Ale jeśli mogą być jakieś problemy, zmieniam barbarzyńce na wojownika.
CytatElrministra

Kogo? I zakładam, że imię dziewczyny to Alvea?

1)Chodziło o Elministra, który osiedlił sie dwa lata (1350 rok RD) przed przeprowadzką Virghuna do Cienistej Doliny.
2) Chodzi o pierwszy poziom kapłana w szeregach Pobożnych? Virghun został Pobożnym, gdy przeszedł inicjacje wykazując sie na patrolu w tunelach...

Konto: Vasetloth_Vasehill
Imie:Virghun Gniewny
Wiek:29
Rasa:Człowiek
Charakter: CN
Klasa: Kapłan Tempusa /Wojownik
Pochodzenie: Urodzony w Cienistej Dolinie, wraz z rodzicami w wieku sześciu lat w Roku Smoka Virghun przeprowadził sie do Essembry z powodu choroby matki*
Znane języki: Wspólny, Chondathski,
________________________________________________________________________________
Zainteresowania: Bronie,
Ulubione zajęcia: Treningi,
________________________________________________________________________________
Opis: (zewnętrzny)
Virghun to wysoki, postawny mężczyzna. Pomimo swojego umięśnienia jest dość szczupły.
Jego długie, ciemne włosy są swobodnie rozpuszczone. Na policzku nosi paskudną bliznę.
________________________________________________________________________________
Opis: (inne)
Virghun najbardziej ceni sobie cechy takie jak honor i odwage.
Z powodu wydarzeń w Dolinach nienawidzi drowów i wszystkiego, co jest z nimi związane.
Nie lubi tchórzostwa, zdrady i słabości.

________________________________________________________________________________

Virghun urodził sie w małej wiosce ulokowanej w Cienistej Dolinie. W Roku Smoka, 1352 roku RD, dwa lata po osiedleniu sie Elministra w Cienistej Dolinie Virghun w wieku sześciu lat wraz z ciężko chorą matką prroku zeprowadził sie do rodziny w Essembrze.
Gdy Virghun miał dziesięć lat w Roku Robaka lord Lashan próbował najechać Bitewną Doline, Pierzastą Doline oraz Doline Radła-jego wysiłki spełzły jednak na niczym.

1363 rok RD To wszystko zaczęło sie wtedy, kiedy przekroczyłem wiek, w którym chłopak staje sie mężczyzną. Znałem wspaniałą dziewczynę, Alvee, prawdziwa piękność, prawdziwe marzenie każdego mężczyzny. Ponadto była inteligentna, urocza i chciała natychmiast założyć rodzinę.
Ja, od młodości karmiony opowieściami i balladami o wielkich bohaterach uważałem to za takie nudne! Chciałem jak najszybciej wyruszyć na poszukiwanie przygody, by z imieniem Tempusa ruszać do bitwy, zdobyć chwałe i być jak jeden z wielkich bohaterów! Sytuacja stawała sie dość trudna. Alvea naprawdę chciała założyć ze mną rodzinę i nie dbała o moje bohaterskie marzenia, a naprawdę była atrakcyjna.
Obiecywałem jej, że gdy zakończę moją bohaterską podróż i zdobędę sławę wróce do niej, jednak oboje wiedzieliśmy, że nigdy nie będę miał dość przygód. W końcu Alvea, widząc że nie przekona mnie rozmową ustaliła, że da mi noc, na pokazanie mi zalet domowego ogniska. Jaką zaplanowała noc! W swojej naiwności oczekiwalem znakomitych potraw, wykładów na temat życia... W nocy stwierdziłem, że nie potrzeba mi żadnych przygód.
Nad ranem jednak obudziła sie we mnie dusza awanturnika, i jak teraz o tym Zachowalem sie jak tchórz, nie informując Alvee, ani nawet nie zostawiając żadnej wiadomości, nawet kartki, a po prostu przypasując pas z z mmieczem i ruszając do Opactwa Miecza, ponurej twierdzy górującej nad Bitewnymi Dolinami...

1364 rok RD-1374 rok RDVirghun czując swoje powołanie wstąpił do Opactwa Miecza, powstałego około sześć lat temu. Jako, że Bitewnej Dolinie brakowało Obrońców, zaś członkowie Opactwa gineli w potyczkach z drowami, Virghuna przyjęto z otwartymi ramionami w szeregi... nie Zaprzysiężonych Mieczy, a Pobożnych z powodu niezłomnej wiary w Pana Bitew. Co tu mówić- Virghun przeszedł inicjacje i jak dziesiątki Pobożnych pił wode z Podmroku, jadł wiśnie z sadu i do upadłego ćwiczył na Placu. Wkrótce jednak miało miejsce tragiczne zajście- 1371 roku RD, w roku Milczącej Harfy opactwo zaatakowała straż przednia klanu Auzkovyn. Drowom z pewnością nie udałby sie bezpośredni napad na tek dobrze strzeżone Opactwo. Napastnicy przeszli jednak przez niestrzeżony portal. Skutki były opłakane- zginął sam Ambrose, wielu Pobożnych i Zaprzysięrzonych oddało życie za Opactwo Miecza, zginęła prawie cała grupa Virghuna... Oprócz Sierżanta i jego, który został oszołomiony czarem i ogłuszony zbłąkanym ciosem. Ocknął sie dopiero po zniszczeniu portalu. Virghun , nie rezygnując ze swoich wcześniejszych planów opuścił Opactwo, ruszając z karawaną do Wrót Baldura skąd wypłynął na nieznaną wyspe, by szerzyć imie Pana Bitwew...
*Ciężko chora matka chciała być bliżej rodziny zamieszkującej Essembre.

Wiadomo?? ukryta / Hidden messageWiadomość została ukryta, aby ją przeczytać należy odpowiedzieć w temacie.
Wiadomo?? ukryta / Hidden messageWiadomość została ukryta, aby ją przeczytać należy odpowiedzieć w temacie.
Minęły ponad 2 dni, skromnie o sobie przypominam.
Konto: Vasetloth_Vasehill
Imie:Virghun Gniewny
Wiek:29
Rasa:Człowiek
Charakter: CN
Klasa: Kapłan Tempusa /Wojownik
Pochodzenie: Urodzony w Cienistej Dolinie, wraz z rodzicami w wieku sześciu lat w Roku Smoka Virghun przeprowadził sie do Essembry z powodu choroby matki*
Znane języki: Wspólny, Chondathski,
________________________________________________________________________________
Zainteresowania: Bronie,
Ulubione zajęcia: Treningi,
________________________________________________________________________________
Opis: (zewnętrzny)
Virghun to wysoki, postawny mężczyzna. Pomimo swojego umięśnienia jest dość szczupły.
Jego długie, ciemne włosy są swobodnie rozpuszczone. Na policzku nosi paskudną bliznę.
________________________________________________________________________________
Opis: (inne)
Virghun najbardziej ceni sobie cechy takie jak honor i odwage.
Z powodu wydarzeń w Dolinach nienawidzi drowów i wszystkiego, co jest z nimi związane.
Nie lubi tchórzostwa, zdrady i słabości.

________________________________________________________________________________

Virghun urodził sie w małej wiosce ulokowanej w Cienistej Dolinie. W Roku Smoka, 1352 roku RD, dwa lata po osiedleniu sie Elministra w Cienistej Dolinie Virghun w wieku sześciu lat wraz z ciężko chorą matką przeprowadził sie do rodziny w Essembrze.
Gdy Virghun miał dziesięć lat w Roku Robaka lord Lashan z Doliny Blizny próbował najechać Bitewną Doline, Pierzastą Doline oraz Doline Radła-jego wysiłki spełzły jednak na niczym.

1363 rok RD
To wszystko zaczęło sie wtedy, kiedy przekroczyłem wiek, w którym chłopak staje sie mężczyzną. Znałem wspaniałą dziewczynę, Alvee, prawdziwa piękność, prawdziwe marzenie każdego mężczyzny. Ponadto była inteligentna, urocza i chciała natychmiast założyć rodzinę.
Ja, od młodości karmiony opowieściami i balladami o wielkich bohaterach uważałem to za takie nudne! Chciałem jak najszybciej wyruszyć na poszukiwanie przygody, by z imieniem Tempusa ruszać do bitwy, zdobyć chwałe i być jak jeden z wielkich bohaterów! Sytuacja stawała sie dość trudna. Alvea naprawdę chciała założyć ze mną rodzinę i nie dbała o moje bohaterskie marzenia, a naprawdę była atrakcyjna.
Obiecywałem jej, że gdy zakończę moją bohaterską podróż i zdobędę sławę wróce do niej, jednak oboje wiedzieliśmy, że nigdy nie będę miał dość przygód. W końcu Alvea, widząc że nie przekona mnie rozmową ustaliła, że da mi noc, na pokazanie mi zalet domowego ogniska. Jaką zaplanowała noc! W swojej naiwności oczekiwalem znakomitych potraw, wykładów na temat życia... W nocy stwierdziłem, że nie potrzeba mi żadnych przygód.
Nad ranem jednak obudziła sie we mnie dusza awanturnika, i jak teraz o tym Zachowalem sie jak tchórz, nie informując Alvee, ani nawet nie zostawiając żadnej wiadomości, nawet kartki, a po prostu przypasując pas z z mmieczem i ruszając do Opactwa Miecza, ponurej twierdzy górującej nad Bitewnymi Dolinami...

1364 rok RD-1374 rok RD
Virghun, obudzony okropnym hałasem szybko przypasał topór i zbiegł po schodach. Widok, który ujrzał wybiegając do Sali Bitew był przerażając- sala wprost roiła sie od drowów, słychać było jęki i krzyki wojowników zabijanych przez drowy. Przy ołtarzu Tempusa cztery konstrukty potężnymi mieczami siały spustoszenie w szeregach drowów, nieliczni wojownicy próbowali odeprzeć drowy. Wirghun poczuł na ramieniu czyjąś dłoń. Obrócił się szybko, gotów do zadania ciosu podwójnym toporem. Przed nim stał Telicto-jeden z Zaprzysiężonych Miechy nalezący do oddziału Virghuna.
Wyglądał fatalnie-lewa ręka zwisała bezwładnie, jego głowa była pospiesznie zabandażowana. Widoku dopełniał zakrwawiony miecz i wygnieciona tarcza, z trudem trzymana przez zranioną ręke.
-Co tutaj sie dzieje?!-krzyknał Virghun próbując przekrzyczeć odgłosy walki.
-Nie ma czasu...Szybko, za mną.
-Gdzie oddział?!
-Niedaleko...Chodz, szybko.
Virghun i Telicto dołączyli do kampanii próbujacej przedrzeć sie przez drowy.
-Co robimy?!-krzyknął Virghun do Sierżanta .
--Musimy dostać sie do jaskini i zniszczyć portal-odpowiedział sierżant zwięzle.
-Jaki por...-okropny łoskot i ryk demona był ostatnim, co Virghun zapamiętał z bitwy o Opactwo.

Virghun czując swoje powołanie wstąpił do Opactwa Miecza, powstałego około sześć lat temu. Jako, że Bitewnej Dolinie brakowało Obrońców, zaś członkowie Opactwa gineli w potyczkach z drowami, Virghuna przyjęto z otwartymi ramionami w szeregi... nie Zaprzysiężonych Mieczy, a Pobożnych z powodu niezłomnej wiary w Pana Bitew. Co tu mówić- Virghun przeszedł inicjacje i jak dziesiątki Pobożnych pił wode prosto z Podmroku, jadł wiśnie z sadu i do upadłego ćwiczył na Placu. Wkrótce jednak miało miejsce tragiczne zajście- 1371 roku RD, w roku Milczącej Harfy opactwo zaatakowała straż przednia klanu Auzkovyn. Drowom z pewnością nie udałby sie bezpośredni napad na tek dobrze strzeżone Opactwo, jednak napastnicy przeszli przez niestrzeżony portal. Skutki były opłakane- zginął sam Ambrose, wielu Pobożnych i Zaprzysięrzonych oddało życie za Opactwo Miecza, zginęła prawie cała grupa Virghuna... Oprócz Sierżanta i jego, który został oszołomiony czarem i ogłuszony zbłąkanym ciosem. Ocknął sie dopiero po zniszczeniu portalu. Virghun , nie rezygnując ze swoich wcześniejszych planów opuścił Opactwo, ruszając z karawaną do Wrót Baldura skąd wypłynął na nieznaną wyspe, by szerzyć imie Pana Bitwew...

*Ciężko chora matka chciała być bliżej rodziny zamieszkującej Essembre.

Wiadomo?? ukryta / Hidden messageWiadomość została ukryta, aby ją przeczytać należy odpowiedzieć w temacie.
Wszystkie błędy wydaje mi sie że poprawiłem.
Zmieniłem statystyki i tu pojawia sie moja prośba do MG- czy mógłbym wziąć klase prestiżową Cyklon (Mistrz Wirujących Ostrzy)?

Konto: Vasetloth_Vasehill
Imie:Virghun Gniewny
Wiek:29
Rasa:Człowiek
Charakter: CN
Klasa: Kapłan Tempusa /Wojownik/Mistrz Wirujących Ostrzy
Pochodzenie: Urodzony w Cienistej Dolinie, wraz z rodzicami w wieku sześciu lat w Roku Smoka Virghun przeprowadził sie do Essembry z powodu choroby matki*
Znane języki: Wspólny, Chondathski,
________________________________________________________________________________
Zainteresowania: Bronie,
Ulubione zajęcia: Treningi,
________________________________________________________________________________
Opis: (zewnętrzny)
Virghun to wysoki, postawny mężczyzna. Pomimo swojego umięśnienia jest dość szczupły.
Jego długie, ciemne włosy są swobodnie rozpuszczone. Na policzku nosi paskudną bliznę.
________________________________________________________________________________
Opis: (inne)
Virghun najbardziej ceni sobie cechy takie jak honor i odwage.
Z powodu wydarzeń w Dolinach nienawidzi drowów i wszystkiego, co jest z nimi związane.
Nie lubi tchórzostwa, zdrady i słabości.

________________________________________________________________________________

Virghun urodził sie w małej wiosce ulokowanej w Cienistej Dolinie. W Roku Smoka, 1352 roku RD, dwa lata po osiedleniu sie Elministera w Cienistej Dolinie Virghun w wieku sześciu lat wraz z ciężko chorą matką przeprowadził sie do rodziny w Essembrze.
Gdy Virghun miał dziesięć lat w Roku Robaka lord Lashan z Doliny Blizny próbował najechać Bitewną Doline, Pierzastą Doline oraz Doline Radła-jego wysiłki spełzły jednak na niczym.

1363 rok RD
To wszystko zaczęło sie wtedy, kiedy przekroczyłem wiek, w którym chłopak staje sie mężczyzną. Znałem wspaniałą dziewczynę, Alvee, prawdziwa piękność, prawdziwe marzenie każdego mężczyzny. Ponadto była inteligentna, urocza i chciała natychmiast założyć rodzinę.
Ja, od młodości karmiony opowieściami i balladami o wielkich bohaterach uważałem to za takie nudne! Chciałem jak najszybciej wyruszyć na poszukiwanie przygody, by z imieniem Tempusa ruszać do bitwy, zdobyć chwałe i być jak jeden z wielkich bohaterów! Sytuacja stawała sie dość trudna. Alvea naprawdę chciała założyć ze mną rodzinę i nie dbała o moje bohaterskie marzenia, a naprawdę była atrakcyjna.
Obiecywałem jej, że gdy zakończę moją bohaterską podróż i zdobędę sławę wróce do niej, jednak oboje wiedzieliśmy, że nigdy nie będę miał dość przygód. W końcu Alvea, widząc że nie przekona mnie rozmową ustaliła, że da mi noc, na pokazanie mi zalet domowego ogniska. Jaką zaplanowała noc! W swojej naiwności oczekiwalem znakomitych potraw, wykładów na temat życia... W nocy stwierdziłem, że nie potrzeba mi żadnych przygód.
Nad ranem jednak obudziła sie we mnie dusza awanturnika, i jak teraz o tym Zachowalem sie jak tchórz, nie informując Alvee, ani nawet nie zostawiając żadnej wiadomości, nawet kartki, a po prostu przypasując pas z z mmieczem i ruszając do Opactwa Miecza, ponurej twierdzy górującej nad Bitewnymi Dolinami...

1364 rok RD-1374 rok RD
Virghun, obudzony okropnym hałasem szybko przypasał topór i zbiegł po schodach. Widok, który ujrzał wybiegając do Sali Bitew był przerażając- sala wprost roiła sie od drowów, słychać było jęki i krzyki wojowników zabijanych przez drowy. Przy ołtarzu Tempusa cztery konstrukty potężnymi mieczami siały spustoszenie w szeregach drowów, nieliczni wojownicy próbowali odeprzeć drowy. Wirghun poczuł na ramieniu czyjąś dłoń. Obrócił się szybko, gotów do zadania ciosu podwójnym toporem. Przed nim stał Telicto-jeden z Zaprzysiężonych Miechy nalezący do oddziału Virghuna.
Wyglądał fatalnie-lewa ręka zwisała bezwładnie, jego głowa była pospiesznie zabandażowana. Widoku dopełniał zakrwawiony miecz i wygnieciona tarcza, z trudem trzymana przez zranioną ręke.
-Co tutaj sie dzieje?!-krzyknał Virghun próbując przekrzyczeć odgłosy walki.
-Nie ma czasu...Szybko, za mną.
-Gdzie oddział?!
-Niedaleko...Chodz, szybko.
Virghun i Telicto dołączyli do kampanii próbujacej przedrzeć sie przez drowy.
-Co robimy?!-krzyknął Virghun do Sierżanta .
--Musimy dostać sie do jaskini i zniszczyć portal-odpowiedział sierżant zwięzle.
-Jaki por...-okropny łoskot i ryk demona był ostatnim, co Virghun zapamiętał z bitwy o Opactwo.
Virghun czując swoje powołanie wstąpił do Opactwa Miecza, powstałego około sześć lat temu. Jako, że Bitewnej Dolinie brakowało Obrońców, zaś członkowie Opactwa gineli w potyczkach z drowami, Virghuna przyjęto z otwartymi ramionami w szeregi... nie Zaprzysiężonych Mieczy, a Pobożnych z powodu niezłomnej wiary w Pana Bitew. Oczywiście najpierw musiał wykazać sie na patrolu, z tym jednak nie miał kłopotu.Co tu mówić- Virghun przeszedł inicjacje i jak dziesiątki Pobożnych pił wode prosto z Podmroku, jadł wiśnie z sadu i do upadłego ćwiczył na Placu. Wkrótce jednak miało miejsce tragiczne zajście- 1371 roku RD, w roku Milczącej Harfy opactwo zaatakowała straż przednia klanu Auzkovyn. Drowom z pewnością nie udałby sie bezpośredni napad na tek dobrze strzeżone Opactwo, jednak napastnicy przeszli przez niestrzeżony portal. Skutki były opłakane- zginął sam Ambrose, wielu Pobożnych i Zaprzysięrzonych oddało życie za Opactwo Miecza, zginęła prawie cała grupa Virghuna... Oprócz Sierżanta i jego, który został oszołomiony czarem i ogłuszony zbłąkanym ciosem. Ocknął sie dopiero po zniszczeniu portalu. Virghun pare lat po tym zdarzeniu opuścił Opactwo ruszając z karawaną do Wrót Baldura, skąd wypłynął na nieznaną wyspe, by szerzyć imie Pana Bitwew...

*Ciężko chora matka chciała być bliżej rodziny zamieszkującej Essembre.

Walka 2 broniami jest chyba trochę zbyt wyrafinowana jak ma kapłanów Tempusa..
Ma takze podwójny topór, walczy dwoma broniami zależnie od nastroju.
Postać: Virghun Gniewny Buckwood.
Dopisałem nazwisko.
Konto: Vasetloth_Vasehill
Imie:Virghun Buckwood "Gniewny"
Wiek:29
Rasa:Człowiek
Charakter: CN
Klasa: Kapłan Tempusa /Wojownik/Mistrz Wirujących Ostrzy
Pochodzenie: Urodzony w Cienistej Dolinie, wraz z rodzicami w wieku sześciu lat w Roku Smoka Virghun przeprowadził sie do Essembry z powodu choroby matki*
Znane języki: Wspólny, Chondathski,
________________________________________________________________________________
Zainteresowania: Bronie,
Ulubione zajęcia: Treningi,
________________________________________________________________________________
Opis: (zewnętrzny)
Virghun to wysoki, postawny mężczyzna. Pomimo swojego umięśnienia jest dość szczupły.
Jego długie, ciemne włosy są swobodnie rozpuszczone. Na policzku nosi paskudną bliznę.
________________________________________________________________________________
Opis: (inne)
Virghun najbardziej ceni sobie cechy takie jak honor i odwage.
Z powodu wydarzeń w Dolinach nienawidzi drowów i wszystkiego, co jest z nimi związane.
Nie znosi tchórzostwa, zdrady i słabości.

________________________________________________________________________________

Virghun urodził sie w małej wiosce ulokowanej w Cienistej Dolinie. W Roku Smoka, 1352 roku RD, dwa lata po osiedleniu sie Elministera w Cienistej Dolinie Virghun w wieku sześciu lat wraz z ciężko chorą matką przeprowadził sie do rodziny w Essembrze.
Gdy Virghun miał dziesięć lat w Roku Robaka lord Lashan z Doliny Blizny próbował najechać Bitewną Doline, Pierzastą Doline oraz Doline Radła-jego wysiłki spełzły jednak na niczym.

Jeśli chodzi o broń Virghun jako kapłan Tempusa upodobał sobie topory-nie zmienia to jednak faktu, że chętnie walczy dwoma mieczami we władaniu którymi trenował sie w Opactwie

1363 rok RD

To wszystko zaczęło sie wtedy, kiedy przekroczyłem wiek, w którym chłopak staje sie mężczyzną. Znałem wspaniałą dziewczynę, Alvee, prawdziwa piękność, prawdziwe marzenie każdego mężczyzny. Ponadto była inteligentna, urocza i chciała natychmiast założyć rodzinę.
Ja, od młodości karmiony opowieściami i balladami o wielkich bohaterach uważałem to za takie nudne! Chciałem jak najszybciej wyruszyć na poszukiwanie przygody, by z imieniem Tempusa ruszać do bitwy, zdobyć chwałe i być jak jeden z wielkich bohaterów! Sytuacja stawała sie dość trudna. Alvea naprawdę chciała założyć ze mną rodzinę i nie dbała o moje bohaterskie marzenia, a naprawdę była atrakcyjna.
Obiecywałem jej, że gdy zakończę moją bohaterską podróż i zdobędę sławę wróce do niej, jednak oboje wiedzieliśmy, że nigdy nie będę miał dość przygód. W końcu Alvea, widząc że nie przekona mnie rozmową ustaliła, że da mi noc, na pokazanie mi zalet domowego ogniska. Jaką zaplanowała noc! W swojej naiwności oczekiwalem znakomitych potraw, wykładów na temat życia... W nocy stwierdziłem, że nie potrzeba mi żadnych przygód.
Nad ranem jednak obudziła sie we mnie dusza awanturnika, i jak teraz o tym Zachowalem sie jak tchórz, nie informując Alvee, ani nawet nie zostawiając żadnej wiadomości, nawet kartki, a po prostu przypasując pas z z mmieczem i ruszając do Opactwa Miecza, ponurej twierdzy górującej nad Bitewnymi Dolinami...

1364 rok RD-1374 rok RD


Virghun, obudzony okropnym hałasem szybko przypasał topór i zbiegł po schodach. Widok, który ujrzał wybiegając do Sali Bitew był przerażając- sala wprost roiła sie od drowów, słychać było jęki i krzyki wojowników zabijanych przez drowy. Przy ołtarzu Tempusa cztery konstrukty potężnymi mieczami siały spustoszenie w szeregach drowów, nieliczni wojownicy próbowali odeprzeć drowy. Wirghun poczuł na ramieniu czyjąś dłoń. Obrócił się szybko, gotów do zadania ciosu podwójnym toporem. Przed nim stał Telicto-jeden z Zaprzysiężonych Miechy nalezący do oddziału Virghuna.
Wyglądał fatalnie-lewa ręka zwisała bezwładnie, jego głowa była pospiesznie zabandażowana. Widoku dopełniał zakrwawiony miecz i wygnieciona tarcza, z trudem trzymana przez zranioną ręke.
-Co tutaj sie dzieje?!-krzyknał Virghun próbując przekrzyczeć odgłosy walki.
-Nie ma czasu...Szybko, za mną.
-Gdzie oddział?!
-Niedaleko...Chodz, szybko.
Virghun i Telicto dołączyli do kampanii próbujacej przedrzeć sie przez drowy.
-Co robimy?!-krzyknął Virghun do Sierżanta .
--Musimy dostać sie do jaskini i zniszczyć portal-odpowiedział sierżant zwięzle.
-Jaki por...-okropny łoskot i ryk demona był ostatnim, co Virghun zapamiętał z bitwy o Opactwo.


Virghun czując swoje powołanie wstąpił do Opactwa Miecza, powstałego około sześć lat temu. Jako, że Bitewnej Dolinie brakowało Obrońców, zaś członkowie Opactwa gineli w potyczkach z drowami, Virghuna przyjęto z otwartymi ramionami w szeregi... nie Zaprzysiężonych Mieczy, a Pobożnych z powodu niezłomnej wiary w Pana Bitew. Oczywiście najpierw musiał wykazać sie na patrolu, z tym jednak nie miał kłopotu.Co tu mówić- Virghun przeszedł inicjacje i jak dziesiątki Pobożnych pił wode prosto z Podmroku, jadł wiśnie z sadu i do upadłego ćwiczył na Placu. Wkrótce jednak miało miejsce tragiczne zajście- 1371 roku RD, w roku Milczącej Harfy opactwo zaatakowała straż przednia klanu Auzkovyn. Drowom z pewnością nie udałby sie bezpośredni napad na tek dobrze strzeżone Opactwo, jednak napastnicy przeszli przez niestrzeżony portal. Skutki były opłakane- zginął sam Ambrose, wielu Pobożnych i Zaprzysięrzonych oddało życie za Opactwo Miecza, zginęła prawie cała grupa Virghuna... Oprócz Sierżanta i jego, który został oszołomiony czarem i ogłuszony zbłąkanym ciosem. Ocknął sie dopiero po zniszczeniu portalu. Virghun pare lat po tym zdarzeniu opuścił Opactwo ruszając z karawaną do Wrót Baldura, skąd wypłynął na nieznaną wyspe, by szerzyć imie Pana Bitwew...

*Ciężko chora matka chciała być bliżej rodziny zamieszkującej Essembre.

Ponownie przypominam o sobie.
Wersja finalna, bardziej dopracowana i przemyślana

Konto: Vasetloth_Vasehill
Imie:Virghun Gniewny
Wiek:29
Rasa:Człowiek
Charakter: CN
Klasa: Kapłan Tempusa /Wojownik
Pochodzenie: Urodzony w Cienistej Dolinie, wraz z rodzicami w wieku sześciu lat w Roku Smoka Virghun przeprowadził sie do Essembry z powodu choroby matki*
Znane języki: Wspólny, Chondathski,
________________________________________________________________________________
Zainteresowania: Bronie,
Ulubione zajęcia: Treningi,
________________________________________________________________________________
Opis: (zewnętrzny)
Virghun to wysoki, postawny mężczyzna.
Pomimo swojego umięśnienia jest dość szczupły.
Jego długie, ciemne włosy są swobodnie rozpuszczone.
Na policzku nosi paskudną bliznę.
________________________________________________________________________________
Opis: (inne)
Virghun najbardziej ceni sobie cechy takie jak honor i odwage.
Z powodu wydarzeń w Dolinach nienawidzi drowów i
wszystkiego, co jest z nimi związane.
Nie lubi tchórzostwa, zdrady i słabości.

________________________________________________________________________________

Virghun urodził sie w małej wiosce ulokowanej w Cienistej Dolinie.
W Roku Smoka, 1352 roku RD, dwa lata po osiedleniu sie Elministra
w Cienistej Dolinie Virghun z powodu śmierci ojca wraz z ciężko chorą matką przeprowadził sie do rodziny w Essembrze.
Gdy Virghun miał dziesięć lat w Roku Robaka lord Lashan z Doliny
Blizny próbował najechać Bitewną Doline, Pierzastą Doline oraz Doline
Radła-jego wysiłki spełzły jednak na niczym.

Gdyby w ciepłe popołudnie w Dolinach jakiś ciekawski sąsiad
zajrzał przez otwarte okno zauważyłby co najmniej przedziwną i komiczna
sytuacje. Na środku pokoju stał olbrzymi mężczyzna opowiadający coś z niezwykłym przejęciem, z zapałem wymachujący drewnianym mieczykiemi, przeznaczonym dla opatulonego kocami niemowlaka, leżącego w kołysce i wpatrujące sie w ojca z dziwną miną.
-Pamiętaj synu, wojna to nie miejsce na czułości.
Ten, kto ma siłe i tyle rozumu, by dobrze trzymać miecz wygra każdą walke.
W czasie walki nie myśl, tylko walcz! My, prości ludzie z Narfell jesteśmy wierni zasadzie: "Czyn, nie krew"! Będziesz znakomitym wojownikiem synu!
Obiecuje cie, że zabiore cie kiedys do Narfell...
Olbrzymi mężczyzna, mimo spokojnego dnia ubrany w skórzaną zbroje przerwał by zaczerpnąć oddechu.
Niemowle leżące w kołysce niemalże nie zmieniło pozycji, patrując sie
z zainteresowaniem w ojca,
który po chwili kontynuował opowieść, komicznie gestykulując mieczykiem.
-I wtedy właśnie ten podły zdrajca wzniósł sztylet...Biedak nie zdążył
nawet odskoczyć gdy twój ojciec zamachnął sie swoim wiernym mieczem...
-Czy to aby dobra opowieść dla dziecka?-odważny barbarzyńca i przyszły wojownik drgneli, gdy usłyszeli spokojny i melodyjny głos półelfki od dłuższego czasu obserwującej pochłoniętych opowieścią "wojowników".
Wojowniczy ojciec westchnał głosno.

* * *

Pare lat później, gruba po północy raczej nikt nie zajrzałby do
mieszkania-z prostego powodu, jakim były zamknięte okiennice.
Żaden wscibski sąsiad nie załważyłby pięknej kobiety siedzącej na bujanym fotelu, wpatrzonej w ogien i grającą na lutni smutna melodie, małego chłopca siedzącego na
dywanie, i olbrzymiego człowieka bawiącego sie z dzieckiem drewnianymi figurkami.
Gdyby jakimś sposobem uparty człowiek zajrzałby do sali i
dobrze sie przyjrzał zobaczyłby że w istocie to olbrzym bawił sie figurkami, opowiadając coś chłopcu wsłuchanego w przejęty głos ojca.
-Wtedy własnie zobaczyłem jego oczy. A właściwie jedno. Potworny stwór z olbrzymim toporem zamachną sie na mnie, a wtedy ja...
-Już wystarczy. Pozwoliłam wam siedzieć do północy, ale Virghun musi iść już spać..-piękna kobieta o nieco egzotycznej urodzie z usmiechem instruowała ojca.
-Mamo, może mógłbym...
-Nie.

* * *

Potężny wojownik z Narfell nie spełnił obietnicy danej synowi-nigdy nie zabrał go do Narfell.
W dniu Zimowego Przesilenia roku 1351 ojciec Virghunaoddał życie w potyczce z drowami-wtedy też dopiero sześcioletni chłopiec przysiągł sobie zemste na wszystkich drowach.

* * *

1363 rok RD

To wszystko zaczęło sie wtedy, kiedy przekroczyłem wiek, w którym chłopak staje sie mężczyzną. Znałem wspaniałą dziewczynę, Alvee, prawdziwa piękność, prawdziwe marzenie każdego mężczyzny. Ponadto była inteligentna, urocza i chciała natychmiast założyć rodzinę.
Ja, od młodości karmiony opowieściami i balladami o wielkich bohaterach uważałem to za takie nudne! Chciałem jak najszybciej wyruszyć na poszukiwanie przygody, by z imieniem Tempusa ruszać do bitwy, zdobyć chwałe i być jak jeden z wielkich bohaterów! Sytuacja stawała sie dość trudna. Alvea naprawdę chciała założyć ze mną rodzinę i nie dbała o moje bohaterskie marzenia, a naprawdę była atrakcyjna.
Obiecywałem jej, że gdy zakończę moją bohaterską podróż i zdobędę sławę wróce do niej, jednak oboje wiedzieliśmy, że nigdy nie będę miał dość przygód. W końcu Alvea, widząc że nie przekona mnie rozmową ustaliła, że da mi noc, na pokazanie mi zalet domowego ogniska. Jaką zaplanowała noc! W swojej naiwności oczekiwalem znakomitych potraw, wykładów na temat życia... W nocy stwierdziłem, że nie potrzeba mi żadnych przygód.
Nad ranem jednak obudziła sie we mnie dusza awanturnika, i jak teraz o tym Zachowalem sie jak tchórz, nie informując Alvee, ani nawet nie zostawiając żadnej wiadomości, nawet kartki, a po prostu przypasując pas z z mmieczem i ruszając do Opactwa Miecza, ponurej twierdzy górującej nad Bitewnymi Dolinami...
Kim byłbym gdybym został? Może teraz byłbym ubogim, ale szczęśliwym rolnikiem
i ojcem? Czasami zastanwiam sie nad tym, jednak nie żałuje drogi której obrałem.


1364 rok RD-1374 rok RD

Czując swoje powołanie wstąpiłem do Opactwa Miecza, powstałego około sześć lat temu. Jako, że Bitewnej Dolinie brakowało Obrońców, zaś członkowie Opactwa gineli w potyczkach z drowami, przyjęto mnie z otwartymi ramionami w szeregi... nie Zaprzysiężonych Mieczy, a Pobożnych z nieznanych mi powodów. Co tu mówić- udowodniłem swoje męstwo i odwage na patrolu, przechodząc tym samym inicjacje i jak dziesiątki Pobożnych piłem wode prosto z Podmroku, jadłem wiśnie z sadu i ćwiczyłem do upadłego na Placu.
* * *

Virghun, obudzony okropnym hałasem szybko przypasał topór i zbiegł po schodach prowadzących do Sali. Widok, który ujrzał był przerażający- sala niemalże roiła sie od drowów. Przy ołtarzu Tempusa cztery Grozy w Pancerzu potężnymi mieczami siały spustoszenie w szeregach drowów, nieliczni wojownicy próbowali odeprzeć drowy, jednak przewaga zaskoczenia robiła swoje. Virghuna zewsząd dochodziły krzyki mordowanych mieszkańców Opactwa.Virghun poczuł na ramieniu czyjąś dłoń. Obrócił się szybko, gotów do zadania ciosu. Przed nim stał Telicto-jeden z Zaprzysiężonych Miechy nalezący do oddziału Virghuna.
Wyglądał fatalnie-lewa ręka zwisała bezwładnie, jego głowa była pospiesznie zabandażowana. Widoku dopełniał zakrwawiony miecz i wygnieciona tarcza, z trudem trzymana przez zranioną ręke.
-Co tutaj sie dzieje?!-krzyknał Virghun próbując przekrzyczeć odgłosy walki.
-Nie ma czasu...Szybko, za mną.
-Gdzie oddział?!
-Niedaleko...Chodz, szybko.
Virghun i Telicto dołączyli do kampanii próbujacej przedrzeć sie przez drowy.
-Co robimy?!-krzyknął Virghun do Sierżanta, potężnym cięciem masakrujacego twarz atakującego drowa.
--Musimy dostać sie do jaskini i zniszczyć portal-odpowiedział sierżant zwięzle.
-Jaki por...-okropny łoskot i ryk demona był ostatnim, co Virghun zapamiętał z bitwy o Opactwo.


* * *

Wkrótce jednak miało miejsce tragiczne zajście- 1371 roku RD, w roku Milczącej Harfy opactwo zaatakowała straż przednia klanu Auzkovyn. Drowom z pewnością nie udałby sie bezpośredni napad na tek dobrze strzeżone Opactwo, jednak napastnicy przeszli przez niestrzeżony portal. Skutki były opłakane- zginął sam Ambrose, wielu Pobożnych i Zaprzysięrzonych oddało życie za Opactwo Miecza, zginęła prawie cała grupa Virghuna... Oprócz Sierżanta i jego, który został oszołomiony czarem i ogłuszony zbłąkanym ciosem. Ocknąłwszy sie dopiero po zniszczeniu portalu. Virghun , nie rezygnując ze swoich wcześniejszych planów opuścił Opactwo, ruszając z karawaną do Wrót Baldura skąd wypłynął na nieznaną wyspe, by szerzyć imie Pana Bitwew...

Stosunek do Drowów:

Statystyki:
Siła: 12
Budowa: 15
Zręczność: 14
Inteligencja: 10
Charyzma: 10
Roztropność: 16
Popraw tego "Elministra" na "Elminstera".
Konsekwentnie stosuj polskie znaki, proszę.
--------------------------------------------------------------------------------

Wersja finalna, bardziej dopracowana i przemyślana

Konto: Vasetloth_Vasehill
Imie:Virghun Gniewny
Wiek:29
Rasa:Człowiek
Charakter: CN
Klasa: Kapłan Tempusa /Wojownik
Pochodzenie: Urodzony w Cienistej Dolinie, wraz z rodzicami w wieku sześciu lat w Roku Smoka Virghun przeprowadził sie do Essembry z powodu choroby matki*
Znane języki: Wspólny, Chondathski,
________________________________________________________________________________
Zainteresowania: Bronie,
Ulubione zajęcia: Treningi,
________________________________________________________________________________
Opis: (zewnętrzny)
Virghun to wysoki, postawny mężczyzna.
Pomimo swojego umięśnienia jest dość szczupły.
Jego długie, ciemne włosy są swobodnie rozpuszczone.
Na policzku nosi paskudną bliznę.
________________________________________________________________________________
Opis: (inne)
Virghun najbardziej ceni sobie cechy takie jak honor i odwage.
Z powodu wydarzeń w Dolinach nienawidzi drowów i
wszystkiego, co jest z nimi związane.
Nie lubi tchórzostwa, zdrady i słabości.

________________________________________________________________________________

Virghun urodził sie w małej wiosce ulokowanej w Cienistej Dolinie.
W Roku Smoka, 1352 roku RD, dwa lata po osiedleniu sie Elministera
w Cienistej Dolinie Virghun z powodu śmierci ojca wraz z ciężko chorą matką przeprowadził sie do rodziny w Essembrze.
Gdy Virghun miał dziesięć lat w Roku Robaka lord Lashan z Doliny
Blizny próbował najechać Bitewną Doline, Pierzastą Doline oraz Doline
Radła-jego wysiłki spełzły jednak na niczym.

Gdyby w ciepłe popołudnie w Dolinach jakiś ciekawski sąsiad
zajrzał przez otwarte okno zauważyłby co najmniej przedziwną i komiczna
sytuacje. Na środku pokoju stał olbrzymi mężczyzna opowiadający coś z niezwykłym przejęciem, z zapałem wymachujący drewnianym mieczykiemi, przeznaczonym dla opatulonego kocami niemowlaka, leżącego w kołysce i wpatrujące sie w ojca z dziwną miną.
-Pamiętaj synu, wojna to nie miejsce na czułości.
Ten, kto ma siłe i tyle rozumu, by dobrze trzymać miecz wygra każdą walke.
W czasie walki nie myśl, tylko walcz! My, prości ludzie z Narfell jesteśmy wierni zasadzie: "Czyn, nie krew"! Będziesz znakomitym wojownikiem synu!
Obiecuje cie, że zabiore cie kiedys do Narfell...
Olbrzymi mężczyzna, mimo spokojnego dnia ubrany w skórzaną zbroje przerwał by zaczerpnąć oddechu.
Niemowle leżące w kołysce niemalże nie zmieniło pozycji, wpatrując sie
z zainteresowaniem w ojca,
który po chwili kontynuował opowieść, komicznie gestykulując mieczykiem.
-I wtedy właśnie ten podły zdrajca wzniósł sztylet...Biedak nie zdążył
nawet odskoczyć gdy twój ojciec zamachnął sie swoim wiernym mieczem...
-Czy to aby dobra opowieść dla dziecka?-odważny barbarzyńca i przyszły wojownik drgneli, gdy usłyszeli spokojny i melodyjny głos półelfki od dłuższego czasu obserwującej pochłoniętych opowieścią "wojowników".
Wojowniczy ojciec westchnał głosno.

* * *

Pare lat później, grubo po północy raczej nikt nie zajrzałby do
mieszkania-z prostego powodu, jakim były zamknięte okiennice.
Żaden wscibski sąsiad nie zauważyłby pięknej kobiety siedzącej na bujanym fotelu, wpatrzonej w ogien i grającą na lutni smutna melodie, małego chłopca siedzącego na
dywanie, i olbrzymiego człowieka bawiącego sie z dzieckiem drewnianymi figurkami.
Gdyby jakimś sposobem jednak uparty człowiek zajrzałby do sali i
dobrze sie przyjrzał zobaczyłby że w istocie to olbrzym bawił sie figurkami, opowiadając coś chłopcu wsłuchanego w przejęty głos ojca.
-Wtedy własnie zobaczyłem jego oczy. A właściwie jedno. Potworny stwór z olbrzymim toporem zamachną sie na mnie, a wtedy ja...
-Już wystarczy. Pozwoliłam wam siedzieć do północy, ale Virghun musi iść już spać..-piękna kobieta o nieco egzotycznej urodzie z usmiechem instruowała ojca.
-Mamo, może mógłbym...
-Nie.

* * *

Potężny wojownik z Narfell nie spełnił obietnicy danej synowi-nigdy nie zabrał go do Narfell.
W dniu Zimowego Przesilenia roku 1351 ojciec Virghuna oddał życie w potyczce z drowami-wtedy też dopiero sześcioletni chłopiec przysiągł sobie zemste na wszystkich drowach.

* * *

1363 rok RD

To wszystko zaczęło sie wtedy, kiedy przekroczyłem wiek, w którym chłopak staje sie mężczyzną. Znałem wspaniałą dziewczynę, Alvee, prawdziwa piękność, prawdziwe marzenie każdego mężczyzny. Ponadto była inteligentna, urocza i chciała natychmiast założyć rodzinę.
Ja, od młodości karmiony opowieściami i balladami o wielkich bohaterach uważałem to za takie nudne! Chciałem jak najszybciej wyruszyć na poszukiwanie przygody, by z imieniem Tempusa ruszać do bitwy, zdobyć chwałe i być jak jeden z wielkich bohaterów! Sytuacja stawała sie dość trudna. Alvea naprawdę chciała założyć ze mną rodzinę i nie dbała o moje bohaterskie marzenia, a naprawdę była atrakcyjna.
Obiecywałem jej, że gdy zakończę moją bohaterską podróż i zdobędę sławę wróce do niej, jednak oboje wiedzieliśmy, że nigdy nie będę miał dość przygód. W końcu Alvea, widząc że nie przekona mnie rozmową ustaliła, że da mi noc, na pokazanie mi zalet domowego ogniska. Jaką zaplanowała noc! W swojej naiwności oczekiwalem znakomitych potraw, wykładów na temat życia... W nocy stwierdziłem, że nie potrzeba mi żadnych przygód.
Nad ranem jednak obudziła sie we mnie dusza awanturnika, i jak teraz o tym Zachowalem sie jak tchórz, nie informując Alvee, ani nawet nie zostawiając żadnej wiadomości, nawet kartki, a po prostu przypasując pas z z mmieczem i ruszając do Opactwa Miecza, ponurej twierdzy górującej nad Bitewnymi Dolinami...
Kim byłbym gdybym został? Może teraz byłbym ubogim, ale szczęśliwym rolnikiem
i ojcem? Czasami zastanwiam sie nad tym, jednak nie żałuje drogi której obrałem.


1364 rok RD-1374 rok RD


Czując swoje powołanie wstąpiłem do Opactwa Miecza, powstałego około sześć lat temu. Jako, że Bitewnej Dolinie brakowało Obrońców, zaś członkowie Opactwa gineli w potyczkach z drowami, przyjęto mnie z otwartymi ramionami w szeregi... nie Zaprzysiężonych Mieczy, a Pobożnych z nieznanych mi powodów. Co tu mówić- udowodniłem swoje męstwo i odwage na patrolu, przechodząc tym samym inicjacje i jak dziesiątki Pobożnych piłem wode prosto z Podmroku, jadłem wiśnie z sadu i ćwiczyłem do upadłego na Placu.


* * *

Virghun, obudzony okropnym hałasem szybko przypasał topór i zbiegł po schodach prowadzących do Sali. Widok, który ujrzał był przerażający- sala niemalże roiła sie od drowów. Przy ołtarzu Tempusa cztery Grozy w Pancerzu potężnymi mieczami siały spustoszenie w szeregach drowów, nieliczni wojownicy próbowali odeprzeć drowy, jednak przewaga zaskoczenia robiła swoje. Virghuna zewsząd dochodziły krzyki mordowanych mieszkańców Opactwa. Nagle poczuł na ramieniu czyjąś dłoń. Obrócił się szybko, gotów do zadania ciosu. Przed nim stał Telicto-jeden z Zaprzysiężonych Miechy nalezący do oddziału Virghuna.
Wyglądał fatalnie-lewa ręka zwisała bezwładnie, jego głowa była pospiesznie zabandażowana. Widoku dopełniał zakrwawiony miecz i wygnieciona tarcza, z trudem trzymana przez zranioną ręke.
-Co tutaj sie dzieje?!-krzyknał Virghun próbując przekrzyczeć odgłosy walki.
-Nie ma czasu...Szybko, za mną.
-Gdzie oddział?!
-Niedaleko...Chodz, szybko.
Virghun i Telicto dołączyli do kampanii próbujacej przedrzeć sie przez drowy.
-Co robimy?!-krzyknął Virghun do Sierżanta, potężnym cięciem masakrujacego twarz atakującego drowa.
--Musimy dostać sie do jaskini i zniszczyć portal-odpowiedział sierżant zwięzle.
-Jaki por...-okropny łoskot i ryk demona był ostatnim, co Virghun zapamiętał z bitwy o Opactwo.

* * *

Wkrótce jednak miało miejsce tragiczne zajście- 1371 roku RD, w roku Milczącej Harfy opactwo zaatakowała straż przednia klanu Auzkovyn. Drowom z pewnością nie udałby sie bezpośredni napad na tek dobrze strzeżone Opactwo, jednak napastnicy przeszli przez niestrzeżony portal. Skutki były opłakane- zginął sam Ambrose, wielu Pobożnych i Zaprzysięrzonych oddało życie za Opactwo Miecza, zginęła prawie cała grupa Virghuna... Oprócz Sierżanta i jego, który został oszołomiony czarem i ogłuszony zbłąkanym ciosem. Ocknąłwszy sie dopiero po zniszczeniu portalu. Virghun , nie rezygnując ze swoich wcześniejszych planów opuścił Opactwo, ruszając z karawaną do Wrót Baldura skąd wypłynął na nieznaną wyspe, by szerzyć imie Pana Bitwew...

Stosunek do Drowów:

Warunkowo akceptuję.

Akceptuję

Tylko popraw te polskie znaki!

Zapomniałbym: Podczas tworzenia postaci zamiast 14 Zręcznosci dałem 14 Siły, a zamiast 12 Siły dałem 12 Zręczności.
Uważam że nawet tak jest lepiej, jednak uznałem że lepiej to zgłosić.
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • latwa-kasiora.pev.pl