Bo czĹowiek gĹupi jest tak bez przyczyny
- Nazwa konta postaci: hendelcp
- Nazwa postaci: Tiran Gesten
- Płeć postaci: mężczyzna
- Rasa postaci: krasnolud
- Wiek postaci: 67 lat
- Wyznanie postaci: Moradin
- Pochodzenie postaci: Cytadela Adbar
Opis Postaci
Dosyć niski lecz dobrze zbudowany krasnolud. Długa ciemnobrązowa broda spiękta kilkoma rzemykami przedstawiającymi głowy goblinów bądź orków. Na twarzy widocznych jest parę zmarszczek. Włosy ścięte na Irokeza sztywnie trzymają pion jedynie pare pojedyńczych kosmyków odstaje od całej fryzury. Zwykle oczy krasnoluda są przymróżone dając efekt jakby cały czas był zmęczony. Choć jest dosyć umięśniony nie przeszkadza mu to w sprawnym poruszaniu się, zaś jego ruchy są zgrabne i szybkie. Głos jego jest mocny i donośny.
Historia
Młody Tiran wychował się w Adbar, potężnej cytadeli krasnoludów. Jego ojciec był znanym i szanowanym kowalem. Niby każdy krasnolud jest kowalem ale on był inny. Jako jeden z nielicznych potrafił tworzyć roślinne inkrustacje. Dzięki sławie ojca, chłopiec spędził dzieciństwo w dostatku na zabawach z rówieśnikami. Niestety pewnego dnia wszystko się skończyło...
Dzień jak każdy inny. Tiran wszedł do pracowni ojca. Zawsze lubił patrzeć jak jego tato przeistaczał kawał stali w pięknie zdobione ostrze toporu.
-Ojcze! -Zawołał malec patrząc na prace rosłego krasnoluda. -Kiedy nauczysz mnie wykonywać takie piękne bronie? -Szybko dopowiedział na jednym wdechu.
-W swoim czasie synu... w swoim czasie... -Kowal nawet nie zwrócił wzroku na młodzika. Odpowiedź była zawsze taka sama i choć jego głos był srogi, było czuć w nim miłość jaką darzył syna. -Dzisiaj pójdziesz ze mną po rudę... -Dodał po chwili. Tiran podskoczył radośnie i pobiegł szybko do swojej komnaty by się przygotować na wycieczkę.
Pogoda na dworze była doskonała do wyprawy. Jasne słońce rozświetlające drogę i lekki wiatr który kołysał trawami na zboczach drogi. Przez całą drogę na twarzy młodego krasnoluda widniał szeroki uśmiech. Rzadko kiedy mógł spędzić tyle czasu w towarzystwie ojca. Droga szła gładko do czasu. Nastał zmrok, a Tiran z ojcem byli w środku lasu.
-Trzeba rozpalić ognisko. - Stwierdził krótko ojciec po czym dodał. -Idź po chrust. - W tym czasie dorosły krasnolud wyciągnął z torby podróżnej hubkę i krzesiwo by rozpalić ogień z tego co jest pod ręką. Całkowite ciemności utrudniały Tiranowi w poszukiwaniach chrustu i zeschłych gałęzie. Po dłuższej chwili wrócił do obozu, co nie było wielkim problemem ponieważ widział nikłe światło już płonącego ognia. Gdy doszedł na miejsce, rzucił to co uzbierał ale nie było ojca. Początkowo myślał, że sam poszedł zbierać coś na opał ale gdy dostał czymś w głowem przestał tak myśleć. Przestał cokolwiek myśleć. Zemdlał.
Wstrząs, obudził leżacego chłopaka. Powoli otworzył oczy i zobaczył przed sobą twarz pół-orka. Początkowo się przeraził lecz nie wydał żadnego odgłosu.
-Po co to nam. - Powiedział to wielkolud odwracajać się tyłem do krasnoluda, stało za nim jeszcze pare innych postaci lecz nie byli to pół-orkowie. Stało tam jeszcze dwóch ludzi i jedna istota podobna do człowieka lecz była jakaś bardzo chuda o smukłych rysach twarzy i długich szpiczastych uszach.
-Zostaw go. - Powiedziała to właśnie ta postać która Tiranowi wydawała się najbardziej podejrzana. Była to kobieta, poznał to po delikatnym i melodyjnym głosie. Podeszła do niego i zaczęła mu się dokładnie przyglądać.
-Miałeś szczęście mały, że to my cię znaleźliśmy. - Kobieta uśmiechnęła się do chłopca. -Niestety twój przyjaciel... - Dziewczyna głośno sapnęła. -Twój przyjaciel nie miał tyle szczęścia co ty... - Przetarła oczy i czekała w ciszy na reakcję krasnoluda.
-Co? Mój tato? Gdzie on jest, ja chce do ojca. - Mocno osłabiony malec próbował podnieść się ale silny ból głowy na to mu nie pozwolił.
-Maluchu, twój ojciec... on nie żyje. Znaleźliśmy jego ciało po tym jak ciebie uratowaliśmy z rąk tych przebrzydłych goblinów. - Dorzucił jeden z ludzi stojących w tyle bez większego współczucia w głosie. Tiran nie miał sił by płakać. W głębi czuł jednak wielki smutek ale zarazem i gniew.
-To moja wina! - Pomyślał.
-Chłopcze. - Zaczął drugi z ludzi. -Skąd pochodzisz? - Zapytał cicho ochrypłym głosem. Tiran pokręcił głową.
-Nie, nie! Nie wrócę do domu nie mam po co! Ojciec był moją jedyną rodziną! - Z oczy chłopca popłynęły dwie wielkie łzy. -Wy! Jesteście silni! Ja też chcę! Muszę pomścić ojca! - Wykrzyknął na ile wystarczyło mu sił.
-Nie z tego. - Zaprotestował pół-ork. -Będzie nam jedynie wadzić i od razu widać, że żaden z niego wojownik - Dodał po chwili.
-Nie możemy go tak zostawić. Przecież to jeszcze dziecko. – stwierdziła kobieta stanowczym głosem. Dyskusja trwała dłuższą chwilę jednak ostatecznie młody Tiran został przyjęty do kompanii, nie dokońca z otwartymi ramionami ale jednak.
Minęło wiele lat zaś Tiran wyrósł na silnego i odważnego krasnoluda. Cały czas spędził ze swoją nową rodziną. Przeżyli razem wiele przygód w trakcie których chłopak wiele się nauczył. Najbardziej niespodziewanym było to, że jego najlepszym przyjacielem był owy pół-ork i od niego uczył się walki toporem jednak całej wiedzy ogólnej nauczyła go elfka która okazała się bardzo mądrą czarodziejką. Jednak ich szczęście również nie trwać wiecznie.
Pewnej nocy gdy Tiran sam wracał z karczmy w stanie lekkiego upojenia, został złapany przez bandziorów którzy go porwali. Okazało się iż byli to handlarze niewolników którzy porywali ludzi i sprzedawali ich na różnych wyspach otaczających wybrzeże mieczy. Krasnolud nie widział dla siebie nadziei jednak i tym razem Moradin nad nim czuwał. Statek natrafił potworną burzę która zniszczyła go, nikt się nie uratował. Nikt poza Tiranem, którego ocalili rybacy w trakcie połowów. Okazało się, iż byli to rybacy z wyspy Aeris.
Liczne błędy językowe. Sigh...
Dawajcie nam chociaż alibi, pozwalające na przymknięcie oko na różne błędy i spiętrzenie "przypadków".
Akceptuję warunkowo.
Pomijam błędy językowe i motyw ocalenia przez grupę poszukiwaczy przygód (szczególnie rozmowę), który to jest wysoce naciągany.
Podkreślam jedno. Unikajcie tautologii.
Moim zdaniem musi poprawić pisownie ...
Wybaczcie moja wina. Byłem już ledwo ciepły pisząc dalszą część mogłem. Mogłem wszystko sprawdzić. Zaraz zabiorę się za poprawianie.
Warunkowo akceptuje.
Ale po weekendzie sprawdzę błędy.
Darmowy hosting zapewnia PRV.PL