Bo czĹowiek gĹupi jest tak bez przyczyny
Zgadzam się z Ventrue. Taki Wojownik Mistrz Broni w walce 20kilogramowym toporem to też jak by nie było siłe używa. Skoro wojownik może to czemu barbarzyńca nie może?
Wydzieliłem dyskusje z tamtego tematu, żeby nie zaśmiecać graczowi tematu postaci.
Tak jak jest to w przypadku Drizzta Do'Urdena, pewnego mało znanego barbarzyńcy.
Cytatdla mistrza oręża broń powinna być całym życiem, jego drugim ja. Mistrz broni dąży do ideału, do perfekcji we władaniu wybranym orężem, w czym przypomina mnicha, którego celem jest z kolei samodoskonalenie. Uważam, że wymaga to wielu wyrzeczeń i wewnętrznego ładu, którego z kolei barbarzyńcy brakuje, przez jego szaleństwo i chaotyczną naturę.
Podobnie jak Ventrue sądzę, że barbarzyńca, który wielokrotnie walczy, konsekwentnie rozwijając swoje umiejętności w jednym rodzaju broni, też na swój sposób spełnia ten warunek. A resztę można sprowadzić do posiadania jednego, ukochanego topora, który jest dla posiadacza najcenniejszym skarbem.
Ale na żadną klasę nie można patrzec przez pryzmat "Mnich to TO" albo "Wojownik to TO", "Czarodziej" tylko i wyłącznie "taki a taki".
Mistrz Oręża nie ma ograniczeń charakteru, może nim byc równie dobrze Paladyn co Zabójca. Ty widzisz Mistrza Oręża jako coś a'la Jedi, a dla mnie to po prostu fachowiec. I rzeczywiście, kilka atutów z tych co podałeś, warto wziąc.
Barbarzyńca dla mnie w niczym nie przeszkadza, tak jak nie przeszkadzałby mi mnich.
Powtórzę, bo chyba umknęło Do Vasetlothowego opisu Mistrza Oręża pasuje doskonale Drizzt Do'Urden. Który jest też barbarzyńcą
Aha! *triumfalnie wyciąga Miecz i Pięść* Prosze słuchać:
Nadal powtarzam, że to opis Drizzta, dla którego jego sejmitary były przedłużeniem ciała
Niczego nie dowiodłeś
Vas to ze w mechanice nwn2 mistrz broni ma trafienie Ki nie znaczy nic.. równie dobrze mogli to nazwać perfekcyjnym trafieniem, chodzi o to ze wojownik / barb nie musi rozmawiać ze swoja bronią żeby stać się MB... uderzenie Ki to nic innego jak osiągniecie perfekcji we władaniu orężem i zadanie bolesnego ciosu przeciwnikowi
co do drizztiego Morrie to ma cały 1 poziom barba
Ale ma.
BTW - Drizzti był "Fechmistrzem" (Weapon Master) Domu Do'Urden Przez krótki czas, ale był
"Są tacy, którzy wykorzystują energie ki do osięgnięcia mistrzostwa we władaniu orężem. Zjednoczenie broni z ciałem, zrobienie z niej dodatkowej kończyny - oto cel mistrza oręża."
A są tacy, którzy mają wieloletnie doświadczenie jako rębacze i są w tym po prostu bardzo dobrzy. Przy czym nie modlą się do miecza i nie wielbią swego oręża.
Poza tym
mechanicznie jest to jednak trudne. MB wymaga wiele atutów, a tych barb dostaje niewiele.
A według mnie szkolenie w jednej broni wymaga dyscypliny. Co według mnie jest pewną sprzecznością, bo wymóg charakteru powinien być. Większe krytyki (lepsza technika, mocniejsze uderzenia), mniejszy zasięg krytyków (celniejsze trafienia w witalne miejsca na ciele). To wymaga sporo treningu. Nie tylko z bronią, ale także z przeciwnikami. Mistrz Broni niejako jest jednością z orężem. Chodzi o podkreślenie jego wyszkolenia w tym określeniu.
Dlatego ktoś tak szalony jak barbarzyńca jest mało prawdopodobny jako Mistrz Broni. Chyba, że jest zmieszany z wojownikiem i nie jest kompletnym chaotem, nie myśli w walce.
Jak qumi kiedyś już pisał. Wojownik to elitarna jednostka walcząca, więc Mistrz broni "według mnie" to osoba wyszkolona powyżej normalnych ludzkich możliwości.
Jeśli chodzi o medytacje, bo widziałem tutaj jakieś wspomnienia to w większości fabularnych książek d&d, jakie ja czytałem to medytacja jest ważną częścią wojownika. Oczywiście mogą się zdarzyć osoby nie praktykujące tego, ale.. nie widziałem koksów w książkach, którzy by tego nie używali. Jednak odgrywając klasę trzeba jakieś warunki spełniać
co do spełniania warunków mechanika to mechanika jak to mówią niektórzy z ekipy ... skoro gra pozwala awansować w mb barbowi jaki problem?
eh no tak... mój błąd... prosze cytat z poradnika Aeris
ALE! 6 Barbarzyńca/ Wojownik 6/ 5 mistrz Broni już mógłby być.
Buszmen znaleziony przez jakiś żołnierzy, którzy postanawiają go wcielić do wojska. Z biegiem czasu uczy się medytacji i zjednoczenia się z bronią np. toporem, do którego się przywiązał.
W sumie niektóre plemiona przed walką mogą przechodzić jakieś rytuały, a nawet ich religia może im mówić aby być jednością z bronią. Przychodzi mi na myśl niekanoniczna postać, z NWN Dealan czerwony tygrys
fizycznym treningiem tez można przezwyciężyć bariery ciała
Nie w tym wypadku. Tu chodzi raczej o zaczajenie broni umysłem, przez co lepiej się nią posługuję.
wiem, ale dopuszczenie możliwości mechanicznego ulepszenia (mechanicznego w sensie powtarzalności ciosów, zastaw etc) walki bronią przez bardzo długi czas (spr. czysty barb człowiek może wbić na MB dopiero na 13lvl) może wpłynąć na umiejętności posługiwania się wybranym orężem (od 13lvl dopiero awansuje w MB a to już nie byle jaka postać ze sporym bagażem doświadczenia )
Ja tam w sumie nie mam nic przeciwko Barbarzyńcy, który ma mieć klasę Mistrza Broni, bo akurat dużo ludzi źle interpretuje barbarzyńcę bazując tylko na jego opisie. jak wspominałem chyba wcześniej Wojownicy plemienni(barbarzyńcy) mają pewne rytuały, czy bronie, ktore są ich świętością. Zresztą wysoki level świadczy o tym, że Barbarzyńca, który już od pewnego czasu używa jednego typu broni, zaczyna zauważać pewne prawidłowości i wbija się trochę w rytm aktualnej broni. O ile można skupić się na pewnej broni poprzez medytacje, to tyle można dokonać tego instynktownie.
Zakładacie cały czas, że barbarzyńcy nie medytują, nie mają żadnych wartości... dziwnym trafem barbarzyńcy z północy mają często bardzo rozwinięte systemy honoru i wartości. Podchodzą do walki jak do sztuki.
(Medytacja... pierwsze słyszę, by wojownicy Faerunu praktykowali jakąś medytację - co innego skupienie przed walką praktykowane chociażby przez Rashemickich berserkerów - ale fakt, może ja się nie znam... ).
Drizzt nie miał klasy Mistrza Broni? W istocie. Niemniej w chwili, gdy pojawiał się Opis Świata taka klasa nie istniała Więc trudno, by ją posiadał Większość postaci kanonicznych nie była update'owana z wykorzystaniem nowych klas - jedynie epicy zostali poprawieni w ELH.
Pytanie do wszystkich miłośników porównywania MB do Mnicha/Samuraja. Czy MB może być chaotyczny? Bo Mnich/Samuraj muszą być praworządni...
W żadnym swoim słowie nie porównałem mnicha, samuraja do MB. Czytanie z zrozumieniem się kłania Ja jedynie przedstawiałem jak według mnie wygląda Mistrz Broni. Ale to moja opinia by nie robić z MB klasy, która daje nam tylko większe krytyki i mniejszy zasięg.
Po za tym pisałem, że może to być ktoś żyjący ciągłymi walkami, wyzwaniami. Na pewno nie pijak, który czasem kogoś rąbnie czy osoba żyjąca w względnie normalnych warunkach.
Dlatego MB może być choatyczny, bo nawet taka postać może przestrzegać jakichś norm czy szkolenia by stać się silniejszym/inne powody.
Zresztą to zależy od wizji, każdego z osobna. Dla mnie wojownik rozwijający się i brnący w MB to weteran. Przeszedł przez wiele walk, ma własny styl, którym się reprezentuję, ma własną wizję na świat. Zresztą jak ktoś czytał "Pamiętniki Lavieta" to mógł widzieć bodajże 20 punktów jakimi kierował się w życiu. Tutaj pozdrowienia dla Covala, bo to on je wymyślił i dało się poczuć różnice MB, a Wojownik.
A więc moim podsumowaniem jest - Decyzja w rękach MG.
CytatNa pewno nie pijak, który czasem kogoś rąbnie czy osoba żyjąca w względnie normalnych warunkach.
Barbarzyńca to też nie ktoś taki :>
a dlaczego zakładasz cały czas ze bron to coś drewnianego / metalowego?
Ktoś widzi jedną klasę tak, kto inny inaczej.
Równie dobrze można się spierac, że czarodziej nie może byc chaotyczny. Że zdyscyplinowani, sumienni, dokładni i posłuszni dla swoich mentorów odnoszą sukcesy. Tymczasem... wyrzutki z akademii magicznych i niepokorni magowie wcale nie pozostają w tyle.
Nie ma, na szczęście, jednej i tylko jednej słusznej wizji dla danej klasy, nie chodzi tylko o prestiżówki.
Wojownik że niby jest elitarnym wojownikiem... strzelec wyborowy z Archendale ma niewiele wspólnego z krasnoludzkim wojem z Wielkiej Rozpadliny. A piechur z twierdzy Zenthów, ma bliżej do "elitarnego wojownika" czy pospolitego mordercy?
Nawet paladyni, którzy niby są wszyscy tacy sami, bo przecież rycerstwo, praworządnośc i walka ze złem. Paladyn Hoara będzie mściwy i bezwględny, paladyn Helma będzie raczej chronił przed złem, paladyn Torma będzie walczył ze złem. A paladyn Mielikki będzie śmigał sobie po lasach
I to samo tyczy się Mistrza Broni, ten z Kara-Tur będzie czymś zupełnie innym niż syn wodza orków z jakiegoś plemienia. Obaj mogą mistrzowsko posługiwac się bronią i obaj mogą miec własne, wyjątkowe osobowości.
Postac determinuje coś więcej niż tylko klasa. Jeżeli ktoś jest mistrzem broni, to na pewno jest specem w posługiwaniu się tą wybraną, natchniony i nie mający sobie równych.
Ale to wcale nie znaczy, że musi byc praworządny, że musi miec przynajmniej 12 charyzmy [bo przecież pojedynek spektakularny i dech w piersi odbierający] czy 14 mądrości [bo bardzo rozsądnie podchodzi do walki] Musi miec tylko nieco oleju w głowie [13 int] i sprawnie się poruszac [13 dex] by opanowac pewne manewry w walce. Resztę dopowiada sobie gracz tworząc postac, nikt poza nim nie powinien mu narzucac czegoś na siłę.
A ja cały czas uważam, że barbarzyńca może równie dobrze mieć swój ukochany, rodowy topór i wykorzystywać w walce tylko niego. Na zasadzie "Dalej, Zdzisiek (przykładowa "nazwa" topora), rozwalmy kilka łbów!" i traktowania go jak nieodzownego towarzysza podczas wygrywania symfonii krwi i pękających czaszek. Jak najlepszego przyjaciela, który każdą walkę zapamiętuje wraz z nim i doskonale go rozumie. Choć oczywiście to tylko moje osobiste zdanie.
Generalizujesz, Vasetloth Barbarzyńca może dążyć do doskonalenia walki konkretną bronią Mieć swój ulubiony miecz/topór/młot. Bycie barbarzyńcą nie oznacza braku chęci doskonalenia się w czymś.
Argument, że klasa pojawia się w podręczniku dla wojowników/mnichów jest lekko nietrafiony - gdyż w takim razie mag nie miałby prawa zostać szermierzem /też ten sam podręcznik/ a bard Uczniem Czerwonego Smoka /Księga i Krew/.
W temacie nie chodzi o kwestię "czy większość MB to wojownicy" - bo to oczywistość - tylko czy barbarzyńca może opanować posługiwanie się jedną bronią do takiej perfekcji jak Wojownik i zostać MB. Moim zdaniem - nie widzę problemu. Z mechanicznego punktu widzenia - po to są takie a nie inne ogólne wymagania klasowe, by daną klasą prestiżową mogło wybrać jak najwięcej postaci - jeśli tego zechcą. Istniejące ograniczenia w wyborze kp są napisane wprost /np. CC może zostać tylko czarodziej-specjalista, a Hellfire Warlockiem tylko Warlock/. Dokładanie dodatkowych, sztucznych - jest wbrew idei tego systemu podanej przez jego twórców
Co do uzasadnienia fabularnego - nie każdy barbarzyńca spełniający wymagania mechaniczne ma prawo wybrać MB. Ale tak samo nie każdy wojownik. A barbarzyńcy trudniej jest je spełnić, co oznacza konieczność DŁUŻSZEGO poświęcenia się tej ścieżce i doskonalenia. Zatem uzyskanie przez barbarzyńcę MB jest dłuższe. Ale nie powinno być niemożliwe.
Tak konkludując do historii, wikingowie oraz inne ludy barbarzyńskie raczej tylko twardym łbem oraz toporem sobie nie wyrąbały miejsca w historii, bycie kimś "strasznym w boju oraz krzepkim" nie oznacza, że jest się od razu tępakiem dłubiącym sobie w nosie oraz kloace tym samym toporem, którym rozbija się czerepy ziomków z obcej krainy.
BTW, kto wymyślił, że MO musi medytować z bronią? Nie lepiej sobie poleżeć z dziewoją pod pierzyną niźli pieścić miecz? Ta cała więź z mieczem *sniff sniff* jakby anime mi zalatuje. To znaczy śmierdzi, miałem na myśli.
Black Używanie zdolności wymagających skupienia w szale to jest zupełnie inna kwestia - i tutaj zgodzę się, że uderzenia Ki barbarzyńca raczej wtedy nie użyje...
OoS - barbarzyńca, który zwykle walczy w skupieniu, gdy jednak pojawia się konieczność, zaczyna poddawać się emocjom... Mistrz Broni to klasa prestiżowa - i jako taka bierze pod uwagę ewolucję postaci
Drow paladyn na 1 poziomie zahacza o absurd. Drow, zostający paladynem po jakimś czasie na powierzchni - już niekoniecznie.
W tym momencie niektórzy z was spoglądają na barbarzyńcę, jakby od owego 1 poziomu w ogóle się nie zmieniał. Tymczasem każda postać zmienia się nie tylko awansując, ale również ewoluując fabularnie. Z czasem wszystko staje się możliwe.
BTW - porównanie do mnicha z Miecza i Pięści dotyczy tylko swobodnego multiklasowania. Ale owa technika samodoskonalenia mnicha związana jest z jego praworządnym charakterem. Wymagania tego MB jest pozbawiony.
Heh po prostu cały NWN-owy opis klasy MB jest zrobiony na wschodnią modłę. Jakby się nie można było wysilić. No bo przecież Chiny i Japonia są takie cool. Tylko może weźmy pod uwagę to, że Aeris jest w Faerunie a nie w Kara-Tur. Nie wiem jak Wy ale ja zamierzam odgrywać postać z Faerunu właśnie, w dodatku trzymając się średniowiecznych realiów.
Tyle ode mnie
Generalnie IMO sprawa jest rozstrzygnięta. Przyznano, że barbarzyńca może zostać MB, chociaż wymaga to od niego zmiany. I z tym się zgadzam Do 13 poziomu wiele się może zdarzyć...
IMO - topic można zamknąć.
a dlaczego bitewny szał traktujecie jak obłąkanie?, przecież to nie postać z 2 int która wpada w szal i toczy piane z pyska tnąc na oślep
ktoś tam wspominał o medytacjach wielkich mistrzów książkowych... domyślam się ze chodzi o mistrz Rylda, który po takiej medytacji dostał "nadnaturalnych" zdolności i pokonał jeszcze furę przeciwników, to swego rodzaju szał / amok wystąpił
nu a jest w podręczniku taka zdolność w którejś klasie? trans?
no i dalej porównujesz szal do bezmyślnego siepania, dla mnie wejście w szał to rozmyślna (lub mniej ) decyzja o zniszczeniu przeciwnika mocnym, skutecznym natarciem
wejście w szal to tez swego rodzaju przekroczenie barier? w końcu dodaje siły i budowy
Nie. Jeżeli chcesz wyjaśnień zerknij na kilka stron wcześniej. Jeżeli nie możesz to uznać za 'niebonie' - whatever Swoją drogą to przestaje być dyskusja podparta argumentami merytorycznymi a zaczyna się łapanie za słówka i roztrząsanie :s
po konsultacjach z naszym ekspertem dodam tylko że wg mnie podręczniki są pomocą przy budowie postaci, a gra polega na stworzeniu postaci niepowtarzalnej, a nie wg szablonów książkowych... no i najważniejsze dobrej zabawie ;P jeśli ktoś się czuje na silach.. why not?
Jeżeli ktoś nie umie się 'dobrze bawić' w ramach konwencji settingu, powinien poszukać innej formy rozrywki - po co się męczyć.. Postać niepowtarzalna to nie taka która łamie konwencję, ale to trzeba zrozumieć
w którym miejscu owo złamanie następuje?
Sęk w tym, że ja też nie widzę tutaj złamania konwencji.
Twoja konwencja settingu zakłada ze NIE wiec sobie odpuszczę...
życzę tylko konsekwentności w tych konwencjach w każdym innym przypadku
Szał barbarzyńcy to nie jest skupienie ani koncentracja - to mówił już cytowany przez Ciebie podręcznik
A MB opisuje Miecz i Pięść
Jeśli z tym KI jest prawda. To czytając każdą książkę mówiącą, co nieco o kulturze wschodu i zastosowaniu KI, osoba posługująca się taką mocą musi być w równowadze. Ki nie jako uważano za energię duchową, wewnętrzną lub pochodzącą z natury. To by wyjaśniało (Fabularnie), czemu taki barbarzyńca nie potrafi tego osiągnąć. Chyba, że wciąż pod uwagę tą umiejętność jedynie w normalnym stanie.
Szkoda, że tak podpieracie się Kara-Tur, nie mówiąc już, że większość chyba bazuje na moim przykładzie..
A jak pisał Vas. Medytacja to może być forma skupienia przed walką, modlitwa, albo stan w który wprowadza się postać by się skupić, uspokoić, cokolwiek.
Aha. Nie kłóćcie się tak
CytatW którym podręczniku jest MB opisany?
Miecz i Pięść.
CytatI tak by nie spełniał wymagań...
Wtedy by spełniał..
A właśnie! Ki jest Extraordinary - nadzwyczajne Przynajmniej u MB
CytatA właśnie! Ki jest Extraordinary - nadzwyczajne Przynajmniej u MB
Z ki sprawa wygląda dość zabawnie. Wg. Oriental Adventures ki strike mnicha jest supernatural, ki damage MB razem z resztą jego zdolności są już tylko extraordinary
Żeby było jeszcze śmieszniej timeless body mnicha też jest extraordinary, ale już diamond body (odp. na trucizny, wydająca się znacznie bardziej "zwyczajna" od zatrzymania starzenia) jest supernatural.
a co w przypadku kiedy taki barb/mb posiadałby odpowiednia bron?
A co gdyby takową broń stracił?
Klasa uzależniona stricte od itemka?..
Jeśli dobrze rozumiem, to bronią posiadającą zdolność skupienia ki można wykonać wymienione ataki, o ile jej posiadacz potrafi je w ogóle wykonać bez broni.
W oryginale to brzmi trochę jaśniej:
A więc na chłopski rozum to jest to mistycznie opiewane "przedłuzenie ramienia" - płynie przez tę broń Ki posiadacza. Cóż, a więc ta broń zdejmuje z mnichów ich ograniczenia dot. używania broni i po wzięciu atutu albo lvlu woja taka postać może machać magicznym dwurękiem, używajac wszystkich swoich atutów... Przekokszone nieco do i tak już mocnej klasy, nieprawdaż?
Nie, nie takie przekokszone. Miecz dwuręczny ma obrażenia 2k6, pięść mnicha na wyższym poziomie - dużo wyższe. Poza tym mnich z dwurękiem będzie miał mniej ataków na rundę niż walcząc pięściami, kosturem, kamami, mieczem motylkowym czy jakąkolwiek mnisią bronią.
Dobrze, chyba mogę rozstrzygnąć sprawę szału i ki. Przypadkiem zdarzyło mi się wczoraj natknąć /podczas przygotowywania się do prowadzenia sesji/ na postać o następującej charakterystyce:
drow Ninja 4/barbarian 2/ghost-faced killer 1.
Postać używała zdolności czaropodobnych opartych na ki podczas szału.
Źródło: Expedition to Demonweb Pits, str. 162.
Wniosek: MB w szale może używać ki.
Darmowy hosting zapewnia PRV.PL