ďťż
[ Wojownik ] Glorin Dębowy Topór


Bo człowiek głupi jest tak bez przyczyny

Glorin Dębowy Topór z klanu Stalowobrodych
Rasa: Krasnolud tarczowy
Klasa: Wojownik
Charakter: Praworządny Zły
Wyznanie: Abbathor
Wiek: ok.85 lat
Pochodzenie: Góry Miecza/Twierdza Klanu Stalowobrodych

Opis:
Stoi przed Tobą nieprzeciętnie wysoki i gruby krasnolud o okrągłej, ogorzałej twarzy. Z małych uszu wystają mu kolczyki ze złotych orczych zębów. Jego rude, mocno kręcone włosy sterczą dumnie w ekscentrycznym irokezie, a długa, lecz elegancko przystrzyżona broda wetknięta jest za pas. Na prawym przedramieniu widnieje tatuaż z ozdobnym sztyletem. Oczy świdrują ciągle wokoło jakby czegoś szukały, mimo zapitego i mętnego spojrzenia.

Historia:
Glorin pochodzi ze wspaniałej twierdzy klanu Stalowobrodych, osadzonej w Górach Zachodzącego Słońca. Jest synem Grima i Gunlodi Żelazne Tarcze. Jego ojciec był członkiem elitarnej straży króla, jednym z najprzedniejszych wojowników klanu, i to on też od czasów kiedy młodemu Glorinowi zaczęła rosnąć broda uczył go fechtunku. Matka zajmowała się kowalstwem, lecz nie odznaczała się w tej dziedzinie specjalnymi zdolnościami. Największy wpływ na ukształtowanie poglądów młodego krasnoluda miał atak duergarów na jego rodzinną twierdzę. Zginęła wtedy jego rodzicielka, a ogarnięty szałem z tego powodu syn podniósł szybko swój treningowy drewniany topór i rzucił się w wir walki. Najwyraźniej Moradin był z nim, ponieważ odziany jedynie z lekką kolczugę rozbroił swoją śmieszną bronią dwóch szaraków. Mimo ogromnych strat najazd na Złocistobrodych został odparty, a młody brodacz zyskał po tych pamiętnych dniach przydomek Dębowy Topór.
Tak tragicznie wydarzenia nie pozostały bez wpływu na psychikę nastoletniego krasnoluda. Ból po stracie matki starał się ukoić w kuflach coraz to mocniejszych trunków. Bywały tygodnie, że przez kilka dni nie wychodził z karczmy. Na zaspokojenie swoich potrzeb potrzebował coraz więcej złota. Doprowadziło go to do swoistej obsesji. Zaczął wyznawać Abbathora, chociaż nie był zbyt popularny wśród jego pobratymców. Chciwość i skąpstwo stały się jego charakterystycznymi postawami. Zaczął się odizolowywać od innych krasnoludów. Potrafił dogadać się tylko z ojcem i Thorgasem Kamiennym Młotem, którego to znał od czasów dziecięcych zabaw(a który to całe jego „chciwe” zachowanie usprawiedliwiał obwinianiem się o śmierć matki). Różnice między nim, a jego „dobrymi” pobratymcami powiększały się jednak coraz bardziej. Czara goryczy przelała się, kiedy to Glorin zrobił sobie na prawym przedramieniu tatuaż ze znakiem swojego boga, a włosy ściął pozostawiając irokeza. Ojciec poradził mu wtedy, że jeśli nie chce zostać wyklęty z klanu i okryć całego ich rodu hańbą, powinien jak najszybciej samowolnie opuścić twierdzę. Bez większego żalu w sercu uczynił to. Postanowił że rozpocznie życie najemnika, zacznie zarabiać prawdziwe pieniądze. Pożegnawszy się tylko z rodziną i Thorgasem, ruszył w stronę największego miasta Faerunu, Waterdeep...
Nie zabawił tam długo, lecz wydarzyła się tam pewna warta odnotowania rzecz. Wraz z kilkoma innymi, bardziej doświadczonymi najemnikami (z którymi nawiązał współpracę) dostali od pewnego ekscentrycznego gnomiego maga dobrze płatne zadanie. Mieli chronić syna czarodzieja podczas jego podróży na festyn w oddalonej o kilka dni drogi mieścinie. Po tygodniu nużącej przeprawy wojownicy stwierdzili jednak, że bardziej opłaci im się zabić bogatego młokosa i zabrać kosztowności jakie przekazał mu ojciec, niż liczyć na uczciwą zapłatę za ich prace. Glorin nie chciał przystać na ten plan. Nigdy wcześniej nie naruszył prawa. Opierał się tak długo jak był w stanie, lecz widok oczekującego złota, poparty dodatkowo groźbami kompanów przekonał rudobrodego. Uzgodnili, że zrobią to następnego dnia, dokładnie w połowie drogi dzielącej Waterdeep od festynu. W noc poprzedzającą morderstwo krasnolud dostał drugą wartę. Położył się wcześniej, by odpocząć choć trochę przed zbliżającym się obowiązkiem. Nie obudził go jednak kopniak pierwszego wartownika, lecz promienie wschodzącego słońca. Glorin pośpiesznie podniósł się i zastał makabryczny widok. Wszyscy – najemnicy, młody gnom, jego słudzy, a nawet konie zaprzęgowe leżały martwe. Co się stało? W jaki sposób ktoś, a może coś zabiło tyle osób, w tym zbrojnych na warcie? Dlaczego zostawili żywego jedynie jego? Jak to się stało, iż nawet się nie obudził? Jedyną poszlaką był znak kruka, wypalony na policzku przywódcy jego grupy najemników. Dębowy Topór stwierdził, że to musiała zajść tutaj jakaś boska ingerencja. Może sam Moradin chciał ukazać mu skutki tak oczywistego łamania prawa. Wojownik poprzysiągł sobie go nigdy więcej nie naruszyć. Pochował martwych i pierwszą lepszą karawaną wrócił do Waterdeep.
Przyjmowanie jedynie legalnych zleceń nie przyniosło mu dużo pracy. Częściej przesiadywał w gospodzie „Żelazna Hala” niż był najmowany do jakiś robót. Szybko wyszły na jaw słabe wyszkolenie i doświadczenie krasnoluda który przedwcześnie opuścił swój dom. Na domiar tego, Glorin żądał nieadekwatnych kwot za swoje „usługi”. Nie trzeba było być geniuszem, żeby zrozumieć, że konkurencja w tak wielkim mieście jest zbyt wielka. Po kolejnym dekadniu spędzonym w karczmie, Dębowy Topór spakował swoje manatki, i ruszył w stronę portu. Za cel obrał mniej zaludnioną wyspę, którą polecił mu karmarz - Aeris.

Staty:
Wojownik
Praworządny Zły
Łobuz

Siła:14
Zręczność:13
Kondycja:16
Inteligencja:13
Mądrość:10
Charyzma:13

Atuty:Uniki, Ulubiona broń - krasn.topór


Akceptuję+
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • latwa-kasiora.pev.pl