ďťż
[Wojownik] Tormud Bojowa Pięść


Bo człowiek głupi jest tak bez przyczyny

Nazwa konta postaci: Veldram
Nazwa postaci: Tormud Bojowa Pięść
Płęć postaci: Mężczyzna
Rasa postaci: Krasnolud
Wiek postaci: 63
Wyznanie postaci: Clanggedin Silverbeard
Pochodzenie postaci: Obrzeża Doliny Lodowego Wichru, Forteca Bojowej Pięści

Tormud jest dobrze zbudowanym, krzepkim krasnoludem. Spod jego krzaczastych brwi spoglądają pewne siebie, piwne oczy. Starannie spleciona broda i spięte zwykle w kucyk, ogolone po bokach włosy mają ciemnobrązowy kolor. Jego krok jest ciężki, a głos tubalny. Nosi bliznę po cięciu na twarzy.

Tormud przyszedł na świat ze związku wielkiego wojownika Burthoina i Horliny, w twierdzy mało znanego klanu Bojowej Pięści, na obrzeżach Doliny Lodowego Wichru. Było to miejsce surowe i okrutne, ale tereny je otaczające miały w sobie również nieskazitelne piękno.
Już w owym czasie Bojowa Pięść prowadziła trzecią wojnę z pobliskim klanem Orków – Motogów. Mając na uwadze wypełnioną walką przyszłość krasnoludowi od najmłodszych lat wpajano zasady życia wojownika.
Ojciec Tormuda zginął trafiony orkową strzałą już w tydzień po jego narodzinach. Wielkim był Burthoin bohaterem i jego śmierć opłakiwano przez długie miesiące, mając przy tym nadzieję, że młody potomek okaże się godnym dziedzicem umiejętności ojca. Starały się tego dopilnować czujne oczy dziadka, Droffura. Przykładnie zajmowała się nim również matka, co nie było bez znaczenia przy stracie jednego z rodziców.
Krasnolud dorastał prowadząc życie wypełnione pracą, obowiązkami i opowieściami dziada o honorze i odwadze. Często modlił się do wyjątkowo czczonego przez Bojową Pięść Clangeddina o dzień w którym w końcu zostanie wojownikiem i stoczy chwalebny bój z bezwzględnymi Motogami, którzy odebrali mu ojca. Marzenie to miało jednak prysnąć.
Tormud rozpoczął prawdziwe szkolenie od razu po osiągnięciu dojrzałości. Jednak już pół roku później wybuchła kolejna wojna z orkami. Bojowa Pięść nie podniosła się jeszcze po ostatniej i nadszedł dzień, który miał zaważyć na losach klanu. Rozpoczęło się oblężenie jakiego żaden krasnolud w twierdzy nie pamiętał. Orkowie z pomocą goblinów wściekle atakowali zewnętrzne mury położonego we wnętrzu górskiego szczytu miasta. Brama padła po 53 dniach. Gdy wróg wdarł się do środka, zalewając tunele swą ogromną przewagą liczebną rozpętało się prawdziwe piekło. Zawzięte walki trwały niemal na wszystkich poziomach. Niebawem szeregi obrońców zachwiały się i pękły. Krasnoludy poszły w rozsypkę. Rozpoczęła się rozpaczliwa ewakuacja. Tylko dzięki bohaterskiemu poświęceniu dziadka, wycieńczony i ranny Tormud zdołał dowlec się do sekretnego wyjścia i ujść z rzezi. Wtedy też zdobył swoją bliznę pozostawioną przez sztylet orka. Cała jego rodzina zginęła.
Biegł przed siebie na oślep. Gdyby nie to, że miał dużo szczęścia zapewne by zginął. Wciąż brak mu było doświadczenia, by stawić czoła depczącym po piętach wrogom. Napotkał jednak na swej drodze samotnego podróżnika, człowieka imieniem Korad. Jak się okazało był on badaczem przyrody. Udzielił Tormudowi pomocy i poprowadził do pobliskiej pieczary, gdzie zdołali się ukryć. Korad wziął krasnoluda do pomocy w swej pracy. Ten nie mając nic do stracenia chętnie na to przystał. Od tej pory dużo podróżowali. Zwiedzili wiele pięknych miejsc i miast. Często bywali w Neverwinter gdzie mieścił się dom badacza. Nigdy nie gościli tam zbyt długo. Wciąż wołały ich nowe odkrycia i podróże. Tormud nadal mając w pamięci upadek jego klanu, tłumił w sobie nienawiść do orków i stronił od walki. W pełni oddał się nowemu zajęciu. I tak mijały lata. Gdy pewnego razu wrócili z wyprawy wcześniej niż zwykle, Tormud jeszcze niczego nie przeczuwał. Korad był już naprawdę stary. Zaraził się jakąś wyjątkowo poważną chorobą i zmarł w swym domu w Neverwinter. Krasnolud niezwykle to przeżył. Gdy zastanawiał się co dalej począć na nowo wróciły do niego myśli o życiu wojownika, które kiedyś odrzucił i o zemście. Postanowił wznowić swój trening, w końcu stać się prawdziwym wojownikiem i uhonorować pamięć walecznych przodków. Rozpoczął samotną wędrówkę, starał się przypomnieć sobie wszystko to czego nauczył go dziad. Powróciły opowieści pełne chwały, w krasnoludzie odżył nowy duch.
Zapał napędzający jego nogi zaprowadził go do małego portowego miasta, w którym załadował się na statek i dotarł na wyspę, której nazwy nawet nie znał. A była to Aeris.


Akceptuję
Proszę o rozpatrzenie mojego opisu przez drugiego Mistrza Gry i akceptację, lub odrzucenie i dalsze wskazówki. Wybaczcie niecierpliwość, ale czekam od 13 i chciałbym już móc zacząć grać.
Ależ grać możesz cały czas, akceptacja nie jest wymagana do rozpoczęcia samej gry. Hm...ale fakt, niech ktoś z moich kolegów w wolnej chwili rzuci oko


Już od piątku czekam na rozpatrzenie mojego opisu przez drugiego Mistrza Gry. Cóż z tego, że mogę grać skoro nie mam prawa do udziału w evencie? Chcę być pełnoprawnym graczem. Czy przez ten cały czas naprawdę nie było czasu, żeby tu zerknąć? Potrzeba mi tylko jeszcze jednej akceptacji.
Akceptuję.
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • latwa-kasiora.pev.pl