Bo czĹowiek gĹupi jest tak bez przyczyny
W mieście rozchodzi się odgłos dzwonów alarmowych, strażnicy krzyczą by otoczyć szkołę. Plac wokół niej został szybko odcięty, a lamentujący tłum rodziców rzuca się na strażników z błaganiem w oczach. Ci z trudem opanowują ludność, unikając tym samym zamieszek. Grupa strażników i władz Konwentu szykuje się do przygotowania planu. W mieście panuje chaos i dezaprobata. Jeden ze strażników wychodzi z odcięta głową dziecka zaraz po negocjacjach, rodzice krzyczą wniebogłosy i rzucają się do ataku. Straż szybko doprowadza ich do porządku. Następnie pojawia się grupa Hemitow starających się opanować nieco emocje płaczliwych istot.
- Tam jeszcze jest szesnaścioro dzieci! Zróbcie coś na bogów!
Wokół budynku zapada magiczna ciemność. Nieumarli zawitali w mieście. Strażnicy rzucają się do ataku i szybko opanowują sytuacje. Po mieście rozchodzi się głos wzmocniony za sprawą magii
- To tylko pokaz tego, na co nas stać!
Część gapiów na placu zamarła słysząc chłodny śmiech, inni zaczęli krzyczeć, że to zemsta bogów!
Straż widocznie nie zgodziła się na warunki. Plotki szybko się niosą, że do budynku przeniknął jeden czarodziej – sam Lord Saeval.
Ze środka dochodzą odgłosy ścierającej się magii, a zniecierpliwiona grupa strażników przeprowadza szturm. Lecz gdy tylko przekroczyli próg rozległ się odgłos eksplozji i cały róg wschodniej ściany budynku znikł z powierzchni ziemi.
Siła eksplozji była tak duża, że na zewnątrz kilku najbliżej stojących strażników zostało wyrzuconych w powietrze, by wylądować twardo kilka metrów dalej. W środku zaś zapanował chaos, a duszące płomienie tylko zdeterminowały straż i magów do działania. Szybko uporali się z niedobitkami, którzy ratując życie przed głodnymi płomieniami zmuszeni byli zaatakować grupę przy wejściu.
Ogień zaczyna szybko trawić budynek, całą wschodnia ściana runęła w gruzach. Perfekcyjna akcja gaśnicza z zewnątrz jak i ze środka trwała zaledwie kilka sekund, zanim ogień strawiły pokłady piasku, wody i lodu.
Rodzicie wija się na ziemi z przerażenia, niektóre kobiety mdleją, inni zaś wykrzykują w stronę straży grad przekleństw i oskarżycielskie słowa.
- MORDERCY!!!
W zgliszczach ciężko cokolwiek znaleźć, po dzieciach nie zostało nawet kropli krwi śladu. Szesnaście par zrozpaczonych rodziców skanduje o wymierzenie odpowiedzialności władzy. Wiatr wzbija w powietrze ogromna chmurę dymu widoczna nawet w Silwood, a kapłani widząc zniszczenia rozkładają ramiona w niemocy.
Dwójkę zarzniętych wcześniej dzieci odratowała niejaka Amandine, co było nikłą radością w ogromach tej tragedii.
Plotki głoszą, że dwójce zwyrodnialców udało się uciec za sprawą teleportacji, a Lord Saeval został odratowany w świątyni Helma.
Miasto powoli cichnie. Straż przeszukuje zgliszcza, a rodzicie wracają ze słowami obelg do swoich kwater przygotowując się co ceremonii żałobnej.
Wieść szybko się niesie po wyspie.....
...Wieść o wielkiej tragedii i śmierci szesnastu niewinnych dzieci.....
OOC: Żadnej dyskusji OOC w tym temacie !. na takie dyskusję proszę kierować się do tego tematu > >> http://neverwinter2.gram....pic.php?t=15211
*zapracowanego starego maga wyrwały z sideł pracy krzyki mlodych adeptów konwentu, po rozmowie z nimi i poznaniu większości szczególów wziął głeboki oddech po czym pyknąl z fajki mowiąc*
Kazdy z nas popelnia w zyciu rózne blędy. Sztuką jest uczyc się i wiecej ich nie popelniac...
*westchnąl po czym udał się do komnat rady na spotkanie z Saevalem*
*studiując księgi w bibliotece konwentu doszły do jego uszu krążące plotki*
To straszne *powiedział cicho sam do siebie po czym zamknął księgę... stracił ochotę na czytanie*
*Gretom przechodzi obok szkoly ze spuszczona glowa, nawet nie proboje na nia spojrzec*
Coz za wstyd, ze chcialem, ale nie moglem nikomu pomoc.
*Leoreth z lekkim bladym uśmiechem* Przyda się ten zimny prysznic co poniektórym. Szkoda, że musi dojść do tragedii, aby w końcu się coś zmieniło.
Chwilę po zakończeniu wydarzenia niedawno odratowany Ambasador Saeval Noirwen i Lenya Ved'vash postanowili wspomóc rodziny zmarłych dzieci wpłacając na ofiary łącznie całe osiem tysięcy sztuk złota z czego dwa tysiące zostały oddane na wskrzeszenie dwojga dzieci, a reszta rozdana.
Jakiś czas po tragedii przybyło kilku Sunitów przysłani za prośbę Lenyi Ved'vash. Robili co mogli, ale nie udało im się uratować większej ilości dzieci, z których został tylko popiół w większości przeniesiony wiatrem do morza...
*na tablicach w Aulos i Silwood rozwieszone zostają kartki napisane starannym, eleganckim pismem oraz oznaczone pieczęcią ZKH*
Mieszkańcy Aeris! Wszyscy słyszeliśmy o straszliwym wydarzeniu, które miało miejsce w szkółce Aulos. Dlatego też my, Zachodniofaeruńska Kompania Handlowa, chcemy wyrazić nasz szczery żal i współczucie dla rodzin ofiar tej tragedii. I choć wiemy, że żadne pieniądze nie zwrócą życia tym biednym dzieciom, to mimo wszystko kwota w wysokości dziesięciu tysięcy sztuk złota zostanie sprawiedliwie podzielona i wysłana rodzinom ofiar, a reszta przeznaczona na pokrycie kosztów ceremonii pogrzebowych. Mamy nadzieję, że nasz datek choć trochę pomoże. Złoto zostało w pełni zebrane z prywatnych funduszy członków zarządu ZKH. Łączymy się w bólu z rodzicami ofiar, niechaj dusze ich pociech znajdą wiekuisty spokój i trafią do lepszego świata.
Wyrazy najszczerszego współczucia dla rodzin ofiar przesyła zarząd Zachodniofaeruńskiej Kompani Handlowej - Taman Cefrey, Dragan Calantar, Arranz oraz Resmer Darantaz.-
-----------
*Ogłoszenia zostały zastąpione nowymi, na których imię i nazwisko Dragan Calantar nadal widnieje i nie ma na dole żadnych dopisków. Po starych kartkach ślad zaginął.*
*Sibhreach, będąc w Aulos, obejrzał sobie ruiny szkoły. Jego spojrzenie nie zdradzało żadnego uczucia. Potem na tablicy ogłoszeń przeczytał kartkę od ZKH. Zazgrzytał zębami.*
Taaak... Nie ma takiej tragedii, której nie dałoby się wykorzystać w reklamie jakiejś cholernej gildii kupieckiej... Drow was trącał...
*odwrócił się i szybkim krokiem ruszył w kierunku Lasu Elfów*
*Lathir wychodząc z karczmy, z pełnym bukłakiem w ręku, spojrzał na ruiny szkoły z lekkim uśmieszkiem* Biedactwa, szkoda trochę tych dzieciaków. *po czym głośno, zaśmiał się po swoich słowach*
*Sinzyne spogląda na ogłoszenie gildii kupieckiej, po czym starannie notuje podpisanych*
Darmowy hosting zapewnia PRV.PL