ďťż
Stare dobre czasy


Bo człowiek głupi jest tak bez przyczyny

Temat ten jest zainspirowany przed małą dyskusje wywołaną na czacie. Wiele osób pewnie zgodzi się ze mną, że Aeris nie jest takie fajne jak kiedyś. Brakuje w moim odczuciu kilka rzeczy i postaci, które naprawdę wiele wnosiły i aż miło się patrzyło. Celem tego tematu jest powspominanie dobrych rzeczy które były kiedyś...

Szczerze mówiąc to najbardziej brakuje mi (jeśli mowa o postaci) Kyrusa... w duecie z Merinem bywało zabawnie.

Jeśli chodzi o lokacje to brakuje mi Silwood i sławnego mostku. Szkoda, że stało się tak jak się stało, bo mimo wszystko miasteczko miało swój klimat.

Co do sytuacji które miały miejsce... było tego od groma, więc trudno wspomnieć tylko jedną (lub nawet kilka).


No.. jako że jest tego od... ''gnoma'' to ja powiem tak:
Oddajcie nam:
- Koehila
- Silwood
- Kocią maskę ( i zawartość)
- Ławeczki
- Mostki
- Fribo
- Ross
- Elfki/drowki zabawiające się ze sobą na ławeczkach
- EPICKIE wyprawy do Aulos
- Kyrusa
- Polowania na Erynie !!!! W celu późniejszego.... a nieważne
Kolejność przypadkowa
-Silwood
-Muzyczka w Silwood
-MOSTEK!!!!!!!!!!!!
-Żuki Rogacze
-Koboldy Elitarne Woje
-Elline
-Leir
-Kyrus
-Alav
-Merin
-Koehil
-Fribo
-Faranel&spółka
-Viil
-Biago
-Twierdza poranka!!!
-Blender&Wstęga
-ławeczka Wstęgi
-Nocne Questy Ziela
-Kocia Maska
-Tkająca :>
-Wielkie Wyprawy do Aulos
-No i odrobinke mi szkoda Ross...no nieco...trochę...bardzo... cholera, bardzo bardzo ;(

I spooro innych rzeczy, o których już nie pamiętam :/
Brakuje paladynki Nathei (pierwsza poznana postać żeńska) i sposobu w jaki traktowała drowy oraz złoczyńców. O paladynkach mówiąc nie sposób nie wspomnieć o Arvein, którą czasem można ujrzeć lub coś usłyszeć o niej, ale mimo wszystko to i tak ZA MAŁO!

Brakuje słodkiej, cichej, nieśmiałej Leirelle.

Brakuje Krii i jej "Hej".

Brakuje pary She'ahellanna - Nevrandel: ich dialogów, pamiętników na forum, przedstawień, sztuk, koncertów.

Brakuje Rathgara- barbarzyńcy z krwi i kości, który nawet pod okiem strażników był sobą i nie hamował gniewu.

Brakuje wojowniczki Amalasunty w duecie z Creynem i solo także. Duet Yoena- Ronan...

Brakuje postaci Raphaela (wojownik- topór dwuręczny) oraz Faranela (ten pojawił się niedawno na pewnym evencie) i reszty Rycerzy Jutrzenki- szczególnie Jolana i Elvitha (jedynego Elfa, który w 95% wypowiedzi posługiwał się językiem elfickim czy tam elfim jak kto woli).

Brakuje wielu postaci ze wstęgi i nie tylko- Phariusa (wzór jak być złym inteligentnie), Lutha Forgera (kolejnego wojownika co popić lubił), Isleen pewnego strażnika miejskiego co wcale dobry nie był (Rangar) i pewnej niziołki (Mureen) co ciągle robiła zadymy i sprawiała wrażenie wariatki.

Brakuje Rossany i Elline, która są najlepszym przykładem, że NPC-towanie postaci jest złe!

Brakuje kupców z prawdziwego zdarzenia- Yanirr i Vine Brinson

Brakuje śmiechowych postaci: Kyrus, Merin (szczególnie rozmów o kobietach i kłótni z Khalumem ), wspomniany Yanirr, Cień (tak, on też był zabawny), Yele- Elf dioxisa Nerlin- i Twoich questów Gloran!

Brakuje wypraw z Khalumem- czemu on musiał zostać tym królem

Brakuje tego zbugowanego spawnu w postaci alu-czartów wojowniczek, czarownic i przywódczyń szwendających się po trakcie. Byli przy tym też inni przeciwnicy- mroczne mścicielki i mroczni mistyczni łucznicy np. Przy takim spawnie wojownicy mogli się wykazać, samemu ciężko było chodzić. Wiele postaci prosiło o eskortę by ruszyć się gdziekolwiek.

Brakuje też innych przeciwników, którzy byli a teraz ich nie ma np. sylfid, driad, żuczków.

Brakuje Silwood. Przez ten brak nie ma już wędrowania postaci z miasta do miasta. Wojownicy, którzy całymi dniami zajmowali się przeprowadzaniem postaci na trasie Aulos-Silwood (w obie strony) już nie mają tej frajdy i pochłaniającego zajęcia. Co więcej przez brak Silwood fabularnie zmniejszeniu uległy bezpieczne tereny i większość postaci ciśnie się w obozie.

[ Dodano: Nie Gru 13, 2009 12:16 am ]



to co napisał Hagef +
brakuje Silwood i wszystkiego co z nim było związane (mostki, beczki, Phariusa, Groshenów czy jak im tam było tym gnomom, Ross, Kyrus, Elli, Leir i wszystkiego wszystkiego z Silwood)

brakuje charyzmatycznych postaci typu Alav, Leir, Arv...

brakuje zaskoczenia w postaci alu za miastem albo hezrou w krypcie mistyków rozsianych po lasach

brakuje imprez masowych (zawody w kanionie te drużynowe, choć te ostatnie tez były spoko, śródlecie w Silwood z takim pokazem magii ze mi klatkowało )

brakuje prostych q nie związanych z fabuła, idźcie przynieście (znajdźcie) a będzie wam coś dane

ps. loży szyderców brakuje to fakt xD a zielony czarodziej już nie wróci bo to by nie było to samo

nie da się wymienić wszystkiego ale brakuje jeszcze tego czegoś
Kiedy mówię Aeris... mam przed oczami pszeniczny kłos wyrosły na tej ziemi. Znajome boćki co przycupnęły na przyjaznej, silwoodzkiej chacie, widzę bursztynowy świerzop, tańczący wśród fal burzanu... I tak sobie mysle, ze moze to nie Aeris umiera, traci klimat, ale samo NWN2. Nie ma w tym winy serwa, ale gry jako calosci. Ciagle zamieszanie z patchami, ktore wiecej psuja niz naprawiaja. Slabe dodatki w porownaniu do nwn1 albo jak ktos chce sie upierac to zla ich kolejnosc (w nwn1 najpierw bylo slabe SoU, a potem kozackie HoU, w nwn2 na odwrot: dosyc dobra Maske, slabego SoZa). Stabilnosc gry, szczegolnie na kliencie dm w oplakanym stanie. Brak tylu autorskich przygod co w nwn1 (glownie ze wzgledu na rozbudowany kreator - blogoslawienstwo i przeklenstwo jednoczesnie). Podsumowujac: slabo.
Brakuje odgrywanych rajdów po kryptach

I questów na dużą liczbę postaci gdzie np. jedna drużyna złożona z postaci Graczy czegoś pilnowała a druga miała okpić tych pierwszych Chociażby zamach na gnomy w Silwood i sprawa z drowim posłańcem i jego obstawą w Piwnym Oku

Brakuje też stałych drużyn, po prostu. Tyle postaci się przewinęło, tyle poodchodziło, niektóre pomimo że znały wiele postaci- tak wiele że z 6 różnych drużyn mogłyby sformować- to zostały same.

Brakuje zabitych postaci na traktach i biegów do miasta w poszukiwaniu kapłana

Brakuje wizualnych zmian otoczenia- np. jak w Silwood budowano Kocią Maskę to wpierw były ustawione jakieś rusztowania z zarysem budynku.

Brakuje zwykłego, klimatycznego kur** mać Dlaczego? Bo się widzi jakieś ostrzeżenia na pw od Pomocników i Arbitrów grożące odjęciem expa a dalej banem.

Brakuje Larsa i jego realistycznego podejścia do nieznajomych postaci na trakcie.

Brakuje awantur, burd, bójek, kłótni z udziałem Rathgara, Rangara, Nathaniela i Mureen. I generalnie tego ze ktoś w mieście dostaje po głowie w biały dzień, ale to nic dziwnego przy Straży mającej 100% skuteczności

Brakuje też postaci krasnoludzkich i złotych Elfów, które jawnie okazywały niechęć do ludzi. Nastawienie do drowów też się zmieniło.
- Wstęgi - bo z tego okresu co grałam było po prostu super
- Silwood - bo miało swój urok
-Elline
- Biago
- Phariusa, Blandara, Isleen, Nathaniela, Mureen, Lutha - całej Wstęgi i tych wszystkich śmiesznych momentów, tych burd, tych rozmów, tego knucia, wszystkiego dla którego chciało się wejść na serwer z ochotą i wiadomo było, że nawet jeśli żadnego mg nie będzie to i tak będzie świetna zabawa. Tych postaci mi brakuje najbardziej, sprawiały, że serwer był interesujący i zaskakujący.
- ławeczek
- mostka :<
-
Czego mi brakuje?

- inwencji graczy(w sumie jak okresówka była, to bardziej się chciało ludziom wykazać niż przy auto)
- questów Warlorda
- Brottora
- Starej lokacji startowej... Może i brzydka była, ale miała to coś:D
Straszniaście brakuje mi (kolejność losowa):
- Ashario (przekomarzanie się z nim było równie fajne co z Kyrusem!)
- postaci (elfów głównie), które budziły powszechny szacunek (Leir, Saev, Alav, Arvein) - z nich się tylko Saeval ostał
- libacji w Twierdzy Poranka
- Faranela krztuszącego się miksturą przyspieszenia
- powszechnej biedy, kiedy na Elver'quissta mogło się wykosztować ledwie kilka postaci na serwerze, a na magiczne itemy zbierało się miesiącami
- kiblowania pół roku na 5lvlu (kiedyś poziom znaczył więcej niż teraz)
- wyprawy do krypty, na której zdobyłem 5k expa (niestety była tylko jedna taka :<)
- postaci Szeligi
- Zielonego Czarodzieja
- Viila, Elline, Vrigdishnaka
- picia w karczmie z kim popadnie
- Silwoodzkich bójek w biały dzień na środku rynku (przy straży)
- potyczek słownych z Kyrusem, Sotharem, Phariusem, Cieniem itd.
- grożenia ludziom ławką (Yabanci) albo lutnią (to ja, znaczy Marvis) - teraz już tak nie wolno :<
- Taaia
- robienia ludziom bez powodu głupich żartów w Silwood
- bombardowania rzepowego z wieży Konwentu w Aulos
- siedzenia na ławeczkach, plotkowania i rozmawiania o niczym
- Gońca Silwood
- beczek i Wstęgi, szczególnie Mehmena, Blandara, Aotha i Sorna
- konstruktywnego planowania i knucia, z których nic nie wychodziło
- startówki
- Kyrusowego romansu z Isleen
- okradania w czasie kwesta zwłok ofiary morderstwa, kiedy straż nie patrzyła
- karkołomnych wypraw do Aulos
- żuków rogaczy (nie małych, zwykłych), które potrafiły wybić w pojedynkę całkiem silną drużynkę
- półgodzinnego samotnego polowania na wyżej wymienione pojedyncze żuki metodą "shoot, run, shoot, run, cast invisibility, repeat" przerywanego kilkukrotnym kolankowanie
- wkurzania się na Mureen
- Fribo
- "Miedzianego Pierścienia"
- UNG i Protektorów
- strzału elfem z trebusza w czasie wojny domowej
- grania złotym elfem nekromantą, wyznawcą Velsharoona (teraz by to nie przeszło :<)
- Vine'a i Yanirra
- ogólnej przyjemności z gry - kiedyś grałem niemal tylko i wyłącznie w NWN2, na Aeris, teraz na serwer wchodzę rzadko i na krótko, bo niestety granie w moim odczuciu polega dziś bardziej na kampieniu auto, niż czerpaniu przyjemności z odgrywania
- wszystkiego tego, co pominąłem, a co inni wymienili wcześniej.

[ Dodano: Nie Gru 13, 2009 11:28 pm ]
Aha, jeszcze brakuje mi bluzgania przy Mishy, żeby wkurzyć Saevala (który wtedy jeszcze nie był taką szychą)!

[ Dodano: Nie Gru 13, 2009 11:34 pm ]
I Merina, i Ross, i czasów fabularnej beztroski i sielanki, kiedy pomimo ciągłych nieszczęść wszyscy byli wyluzowani i szczęśliwi. I nocnych rzeźni (czy tam kwestów ) Ziela. I czasów, kiedy na Aeris panowała drowofobia. I epickich mobów w spawnie.
Khalum! Przecież to na startówce umówiliśmy się na Upiora w Operze Oj tak... jest co wspominać.

Widzę, że za Thravilem i jego "irytującą (Andrzej?:P) nieskalaną shevarashytownością" nikt nie tęskni. xD

Mi brakuje najbardziej tego, że samo gadanie i niczym mogło być takie przyjemnie. Było nas mało, większość się znała i się w tym małym gronie knuło się prawie bez przerwy.

Dzisiaj jakoś ciężko o standardową kłótnię o honor złotego elfa "Już nie robią takich jak kiedyś".
Ech brakuje oj brakuje:
Rajdów po kryptach i wielogodzinnych polowań na niebiańskie niedźwiedzie i sukkuby.
Isaka, Shady Duskryn, Phariusa, "Rudej", Krosha, Krii, Yababciego, Varenvela, Czerwonych czarodziejów i wiele innych postaci których nie wymieniłem.
Morskiej Fali, żuków rogaczy, kanałów pod Aulos i studni w Silwood które widziały naprawde wiele. No i oczywiście samego Silwood.
Jeszcze psychodeliczne questy Ziela. Nawet questów imperatora Lytha.
questów
rajdów
Silwood...
trolli
ogrzych magów na drugim poziomie krypty
Fribo
Esz, aż się wzruszyłem gdy to wszystko przeczytałem...
A brakuję mi:
-Aotha (Aeramas Kupa!!!)
-Wstęgi ( A szczególnie postaci z którymi się grało...Blendera, Mesia, Sorna, Isleen, Natha, Herbinna, Fribo...aż się łezka w oku kręci )
-UNG i protków, i ogólnie klimatu wojny domowej. (Najfajniejszy okres tego serwa, super było...)
-Popijaw.
-Praktycznie nie miałem questów, a i tak mi się nie nudziło...brakuje mi tego.
-Postacie Szeligi.

(I nie, wcale mi nie żal Silwood. To była zabita dechami wieś, dobrze że je zaorali xD)
Miło że komuś brakuje moich questów *wyciera łezkę z oka*

[ Komentarz dodany przez: Zireael: Pon Gru 14, 2009 7:17 pm ]
Wraaaaacaj na OPSa! Questy porobisz
Najbardziej tesknie za kwiatem owczesnego czarodziejstwa; Biago & Irasiel. To byl dopiero duet... Dwoch magow: jeden wesoly roztrzepaniec, drugi - dystyngowany, opanowany i cierpliwy. Jeden paranoiczny, czerpiacy energie z serca i krwi, drugi faworyzujacy dokladna nauke i dyscypline. Pamietam jak jeden chcial udowodnic drugiemu ktora metoda wladania magia jest lepsza
Pamietam jak Irasiel wrzeszczal za Biago kiedy ten radosnie lecial na trolle "Stoj gamoniu! Nie masz zaklec kwasu!! Aaa!!". Rozpaczliwa walka, reka noga mozg na scianie, Benilia tlucze te trolle co sil, Biago je dobija kuglarstwem, wreszcie koniec... wszyscy zdyszani, Irasiel patrzy na gnoma wzrokiem ktory moglby serce Auril postawic w plomieniach, na co ten odpowiada sapiac "Co mowiles? Nie doslyszalem" xD
Pamietam te poscigi za Szarym i za Lady Caren, Cienia ktory ponaglal Biago w krypcie by rozwalil wampira i jego piskliwy (no... tak go sobie wyobrazam ) glosik "Robie co moge! Trzymaj go! Trzymaj!". W ogole, caly epizod konfliktu z Cieniem wspominam bardzo pozytywnie, zderzenie dwoch osobowosci. Maly szkrab zagubiony w swiecie intryg, wszedzie doszukujacy sie niebezpieczenstw, cwane diabelstwo chcace pozbyc sie gnoma... jednoczesnie majace zbyt miekkie serce by go skrzywdzic. Do tego Polelfi mag sprowadzajacy go na ziemie, grono przyjaciol zawsze serdecznych i az nazbyt wyrozumialych.

Takich postaci jest znacznie wiecej, teraz na szybkiego ich wszystkich nie przywolam. Brakuje Elline, Hyjek nokautowal mnie ta postacia . W ogole, wszystkie Gwiazdki mialy swoj urok. Np Nathea, drugiej takiej paladynki juz nie doczekamy. Keisha, zagubiona i szukajaca swojego miejsca. Leirelle, postac niepowtarzalna, trudno napisac cos wiecej.

Co do postaci, dlugo mozna wymieniac. Zal, naprawde zal ze te bezkonkurencyjne kreacje juz w duzej mierze odeszly.

Stare Aeris kojarzy mi sie tez z aktywnoscia DMow, ktorych juz od dawna nie ogladalem. Przepraszam za przypadkowa kolejnosc, ona nie ma znaczenia.
Shinn, pod tym nickiem Wy go znacie. Ja pamietam jak zjawiaj sie na serwie ShinAd, i krecil takimi fajowymi questami ze nie chcialo sie zostawiac grania. Nie wiem skad on bierze wyrozumialosc za te moje bombardowania na PW czy GG z pytaniami kiedy dokonczenie questa, sugestiami na temat dalszych watkow.
Heksagon, typ DMa z wymierajacego gatunku. Zawsze otwarty na gracza i jego decyzje, moze kilka dni siedziec przygladajac sie graczowi krazacemu w kolko, nie da ci zadnej podpowiedzi, a jesli gracz postapi w sposob ktory wywroci caly scenariusz do gory nogami to bez zajakniecia pozwoli mu zwyciezyc. Sprawiedliwy i przyjazny, fachowiec w swojej branzy.
Xay, jak juz cos ruszy to z kopyta. Mial swietne wyczucie, aranzowal questy tak jakby znal twoja postac tak dobrze jak ty. Rozumial, ze sa gracze chcacy mocnego kopa, to dzieki niemu pamietam potyczke ze smokiem czy tropienie demona prosto do jego domeny, druzyne zebrana na rozstaju planow szukajaca sposobnosci by sprowadzic wroga i pokonac go. Do tego cala masa innych ciekawych watkow, przemyslanych i bezdyskusyjnie swietnych. Kolejny Wielki.
Felis, nie wiem czy jakikolwiek komentarz jest potrzebny, kazdy kto uczestniczyl to wie. Nawet drobiazgi dalo sie polaczyc w wielka calosc, wielka calosc zawsze miala ducha i znaczenie.
Deithwen, to jeden z tych DMow dzieki ktorym czulo sie ze twoja postac jest "jakas", nie jakis tam lepek ktoremu trzeba zrobic quest, odbebnic swoje i nara. O nie, tutaj wiedzialo sie ze masz do czynienia naprawde z fabula serwera, ze MG zna twoja postac od dechy do dechy i wie jakie konsekwencje moga wyniknac z jej dzialania, nawet te druzgocace. MG duzego kalibru, jesli zalapales sie na jego kampanie, to uwazaj sie za farciarza.

Postacie byly, DMi byli... no to za czym tu jeszcze tesknic?

Za atmosfera, Silwood to bylo To. Rozwalenie go nie bylo zla decyzja. Bylo najgorsza z mozliwych decyzji. To bylo miejsce gdzie wszystko sie spotykalo, i mimo ze swego czasu bluzgalismy ze to takie nierealistyczne i sztuczne, to Silwood mialo w sobie cos niepowtarzalnego. Caly plan z rozwaleniem go przez smoka to byl samoboj w ostatnich sekundach rozgrywki, serwer juz sie po nim nie pozbiera wg mnie...
Taka miescinka gdzie poszukiwacze przygod smieja sie z niebezpieczenstw, bezpardonowo dyskutuja i wymieniaja sie opowiesciami. A to jakis lupiezca umyslu chcial sprzedac dla Yabanciego kalekiego goblina na smyczy w charakterze niewolnika (przy tej akcji smialem sie chyba z 30 minut bez przerwy...), a to Dahr wparowal z kopyta bijac na alarm ze piraci sie zblizaja, a to Caren wyslala swoj demoniczny garnizon, a to z nieba spadaly kosze... koty - poslancy Valantora, i tak wymieniac bez konca.

Za questami, pierwsze byly najlepsze, kazdy uczestnik mial znaczenie, chetniej sie szlo na cos aranzowanego przez MG. Nie wiem jak to rozwinac....

Tak jak napisal Gloran, stare dobre czasy juz nie wroca. Pozmienialy sie priorytety, to co widzialem ostatnio to tylko imitacja, nowi gracze pewnie nie wiedza co mialem na mysli, no ale co poczac.
Tamto Aeris bylo bezkonkurencyjne, stworzono cos zachwycajacego ale nic co dobre nie trwa wiecznie. Nie zgadzam sie z Hyjkiem, gdybysmy przekonwertowali stare Aeris na NwN1, z ulamkiem tego co bylo, rezultat bylby powalajacy. Tu nie chodzi o platforme, tylko graczy i ich pomysly ktore w starym Aeris znajdywaly swoje zrealizowanie. Teraz gracze i ich pomysly chyba sie wyekslpoatowaly.
A im bardziej ekipa stara sie zrobic cos epickiego, kolejna zadyme wielkiego kalibru i tym samym pogrzebac doszczetnie to co rajcowalo graczy, tym bardziej jestem pewny ze stare dobre czasy nie wroca.

pzdr ;>
Czemu zawsze jak dołączam do jakiejś "grupy społecznej" w necie to okazuje się że stare dobre czasy ma ona już za sobą i wszyscy tylko wspominają jak to fajnie kiedyś było i się okazuje że nie wiadomo co tutaj robię bo nic ciekawego już nie zostało? :F
Wiecie czego najbardziej brakuje? Dobrej atmosfery... bo jak patrzę jak co chwilę ktoś ma do kogoś pretensje to mnie krew zalewa i też się robię zrzędliwy/nieprzyjemny/marudny (niepotrzebne skreślić).

Nie wiem czy w ogóle da się to odbudować... wydaje mi się że już jest za późno.
Nie jest za późno. Wystarczy, że każdy zajmie się swoimi postaciami i da spokój innym a nie będzie wytykał im błędy. Niech każdy stara się jak najlepiej odgrywać charakter swojej postaci i nie składa co chwilę prośby do ekipy (a zróbcie to, a teraz zróbcie tamto), tylko niech sam w końcu wejdzie na serwer i poodgrywa porządnie i długo. Na pewno znajdzie się ktoś do wspólnej rozmowy, ktoś na wyprawę, lub do poromansowania. Chcecie żeby serwer żył, to nie zabijajcie go tylko pielęgnujcie. W końcu to my gracze go tworzymy, a nie tylko ekipa. Rozleniwiliśmy się i tyle... (ech gdybym miał SoZ'a to nie dopuścił bym do takiej martwicy serwera.)
Zacznę od samolubnych tęsknot.
-Najbardziej brakuje mi... Randala. Mojego ukochanego kapłana Kelemvora. Im dłużej nim grałem tym bardziej zauważałem, że postać się rozwija. Postać z cichego i skromnego kapłana boga śmierci wychodzi na miłego i rozmownego mężczyznę. Czułem... że był bohaterem. Miał swoje zloty i upadki. Śmierć matki. Następnie ojca. Później zawahanie wiary i pójście na drogę zła. Co teraz robi? Jest paladynem Kelemvora. Odnalazł siebie. Jest prawdziwym bohaterem. Czy ktoś go wspomni? Nie i dlatego to kocham. Jego nie interesowała pamięć o nim, ponieważ to on ma wspominać innym o bohaterach.
-Drugą postacią jaką mi brakuje... Frinpy. Mały chaotyczny gnom, który gadał co nie miara. Czemu? Bo musiał. Przecież nikt by się nie spodziewał, że ten rozgadany, paplający co pięć sekund gnom może być Zhentharimem. Niestety, wpływy innych osób spowodowały, że zmienił podejście i uspokoił się. Stał się bardziej skryty, mniej rozmówmy. Też dobry przykład rozwoju bohatera... antybohatera.
-Wspomniał bym tutaj... mojego duergara, który nie cierpiał drowów, jak napój bezalkoholowy, ale jego kariera była krótka z powodu trudności jakie przynosił mi. Szkoda, że nie miał czasu na rozwinięcie skrzydeł... lub chociaż nauczenie się wspólnego.
-Na końcu wspominam Phariusa... nie podobał mi się. To jest nie jest przykład bohatera/antybohatera, niestety. Postać była odgrywana od początku do końca tak samo. Nic się nie rozwijał. Co teraz robi? Aerisowy? Nie wiem, oddałem go DM'om.
-Jeszcze miałem wiele postaci... ale z nimi nie zżyłem się wystarczająco.

O postaciach innych graczy. Mogę kogoś pominąć, a niektórych specjalnie pominąłem.
Irasiel - Pharius miał z magiem na początku (nawet jeśli pólelf nie był tego świadom) konflikt potęgi. Oghmita czuł się słabszy, gorszy od drugiego i za wszelką cenę chciał przewyższyć go. Gdy tylko się to udało, zobaczył że... tego drugiego to nie interesowało. Od tamtego momentu polubił Irasiela. Czasami nawet posiadał podobne opinie do niego. Po odejściu pólelfa z Konwentu, to Pharius był niedługo następny.
Biago - ... czemu ja go wspominam?
Merin - Fajny mały gnom.
Luth - pijak... zabawny pijak. Spoczywaj w pokoju.
Mehmen - Nie wiem czemu go tutaj mam. Wspominam go tylko jako osobnika przed wojną... później to był kłamca i oszust wobec wszystkich.
Blandar - Hej... chociaż się starał być Baneitą... niektórzy do dziś nie potrafią zauważyć, że odgrywają to wyznanie źle.
Ringo - Stary dobry Ringo... Stary, dobry, martwy Ringo.
Shadya - Mrau.
Mireille - Wspomnienie.
Nathea - Mwahahahaha... ta kobieta miała czarne serce... co? To była paladynka? Damn...
Elline - Zbierała klejnoty... nie tylko facetów.
Vill - Prostak... ciekawe czy jeszcze jest na statku.
Isak - Hej magu... masz dzi... AAAAA!!! TE MACKI MNIE <CENSORED>
Rangar - Miał torbę pełną magii... i Cieniowi udał się rzut na refleks.
Mureen - Skubana zabójczyni... zabiła kobolda! Cywilizowanego!
Yanirr - Ha! Ha! Jestem bogatszy od ciebie.
Vine - Ha! Ha! Je... czekał zrobiłem ten sam kawał.
Hane - ... zemściłem się za tą księgę w twarz w karczmie!
Lissa - O ty mój szpiegu, ty.
Vrig - Chciałem. Jak widzisz niektórzy po prostu mają gdzieś to miejsce.
Vertoz - Hej! Nadal mam twój topór z obrażeniami od dźwięku.
Benilla - Beni, Beni, co się pieni. Miała niezłą pałę... cała się świeciła.
Isleen - Pocałowałaś Phariusa, a on cie olał... śmiechem. ;D
Nathaniel - Zły elf! Zły!
Ashario - Zielony mag.
Sothar - Ciekawe czy jeszcze ma coś...
Faranel - Paladyn, jak nikt inny.
Harl - Pierdzący kapłan.
Jolan, Isendel i kapłan Lathandera, którego imię zapomniałem - Mmm. Pomysł był dobry z organizacją dobrych...

Teraz czego mi brakuje i wspominam dobrze? Czasów sprzed odejścia Lythariego. Było o wiele ciekawiej. Od tamtego momentu... klimat i przyjemność z gry na serwerze zaczęła spadać.
jak sie czyta calosc nasuwa sie jeden wniosek - wszytkim brakuje rajdów na kox moby to chyba napedzalo serwer ta adrenalina kiedy 6 postaci walczylo ze starszym zywiolakiem, no i pozniejsze opowiesci w Silwood a teraz? do usrania fabula na statku albo w porcie nic tylko zlo i polityka, zadnych smiesznych sytuacji, luznych przygód ;/ ilez można miec same epickie problemy typu kto z kim i po ile... ;/ amen...
Mi się nie podobał epicki spawn, oprócz... im większe wyzwanie = większa nagroda. Nie licząc oczywiście boskich rosomaków, jeleni REVENGE Bambi czy innych.
Stare, dobre czasy... Tyle rzeczy mi dzisiaj brakuje!
- Silwood! Zaraz, chwila... Jedynym powodem, dla którego miałbym chcieć powrotu tej mieściny, byłoby to, żeby spalić ją samemu. Czyli nie.
- Wstęga! Zaraz... Jednak nie. Przecież i tak nie było z niej większego pożytku. Że już o zyskach nie wspominając...
- Postaci ze Wstęgi! Cóż... W sumie, to większość jeszcze żyje. Może nie pojawia się zbyt często na serwerze, no ale... Czyli też nie.
- Tych postaci ze Wstęgi, które jednak nie żyją! Hmmm... Zły przykład *Spogląda sobie w sufit cichutko pogwizdując*.

...Co tam jeszcze było z tego, czego już nie ma i nie wróci... Hmm...

- Starej Straży Aeris? W sumie zasadniczo, to w postaci Gwardii mamy prawie to samo. Z tymi samymi zaletami... I tymi samymi wadami.
- Staży Wikariusze? Hmm... Jak sobie przypomne stare procesy z czasów Lytha, kiedy co jeden to gorszy żart... Obecni Wysocy Lordowie są w sumie prawie tacy sami - ale za to dzielą się częścią władzy z graczami. I nawet są czymś więcej niż "wykonawcami woli Ekipy" (Znaczy, że fajne postacie! Nie obrażać mi się tu proszę ). Czyli "teraźniejszość" jest na plus.
- Aulos? Mam nowe. Lepsze. I moje. A baterię trebuszy postawię sobie nową. Z drugiej strony... To miasto miało swój urok i całkiem fajny klimat. Zwłaszcza podczas wojny domowej
- UNG i Protektorzy? Fajny epizod, ale pare rys na szkle było. Jak na całej wojnie domowej. W sumie teraz z Nowym Aulos mam podobną radochę, co wtedy. Tylko, że bez szefa-idioty. Czyli też nie.
- Wielu postaci, których nie chce mi się ich wymieniać? Tak, niektórych mi brakuje, ale w sumie teraz są nowe. Nierzadko równie dobre a czasem i jeszcze fajniejsze. Poza tym, jednak część "weteranów" (Sothar, Saeval, Khalum, Rune, Sinzyne, Hagef, Ceidil, czy nawet sporo "młodszy" Ronan) jeszcze dycha...

...Myślimy dalej...
- Starego spawnu? Nie. Wolę mimo wszystko nowy. A raczej "będę wolał", gdy w końcu go Ekipa skończy i zrobi takim, jak należy. "Epickiego spawnu" nie pamiętam, bo wtedy miałem spaloną kartę graficzną, więc nie mam jak za nim tęsknić...
- Braku PvP? Nie. Jak bym inaczej wykonywał "ataki śmierci z piąchy"? (Tak, tu przyznaję, że się myliłem, nie miałem racji i ogólnie odszczekuję. PvP na Aeris to jednak był dobry pomysł.)
- Fali? No przecież... yy... Znaczy się, ten, no... *Znowu spogląda cicho w sufit i sobie pogwizduje.*
- Exp-rajdów na krypty/jaskinie? Już wtedy tego unikałem jak ognia. Expienie zawsze było nudne. Uraz jeszcze z czasów gry w tibię czy innego WoWa. Poza tym," ławeczkowanie" wymaga mniej czasu i łatwiej się je przerywa, gdy zachodzi taka "nagła, paląca potrzeba".
- Knucia? Zaraz. A co ja robię cały czas? Odpada.
- Ławeczek! Z drugiej strony... Tych mamy sporo. Też odpada.

- Duetu Zumath i Sarapis? Tak... To było coś. Tego mi rzeczywiście z tych 'starych, dobrych czasów' brakuje. Ale nie aż tak bardzo.

Czyli w sumie jak to ze mną jest? Niby się okazuje, że teraz na Aeris jest wszystko to, co było "kiedyś". W niektórych przypadkach jest nawet lepiej, niż było kiedyś (Zwłaszcza pod względem mechaniki - choć mam wrażenie, że za bardzo się skupiacie na nowinkach, niż na szlifowaniu tego, co już jest: spawnu, zaklęć dla zabójcy, loota...). Czasem dużo lepiej. I jest wiele nowych możliwości, o których za czasów Lytha w ogóle się nikomu nie śniły.

Więc czemu tak często narzekam?
CytatBrakuje w moim odczuciu kilka rzeczy (...), które naprawdę wiele wnosiły i aż miło się patrzyło.
Tak, w moim odczuciu brakuje inwencji. Umiejętność pomysłowego organizowania sobie czasu przez graczy, jak odnoszę wrażenie została gdzieś zatracona. AutoXP powoduje przecież, że gracz [tu stary argument marudzących] nie jest nagradzany jedynie za interakcje z DMem. Otrzymuje również swego rodzaju nagrodę, za interakcję z innym graczem i to niezależnie od tego czy trafi na questa czy nie. Widać mentalność się zmieniła i większości lepiej tylko wyciągać rękę. A fakt, kiedyś było inaczej i dobrze to pamiętam.

Siedziało się, gadało, łaziło po wyspie dla samej przyjemności ogrywania z kimś innym. I nie było za to XP. Teraz jest i nagle większość 'straciła' umiejętność normalnego grania. Jest tylko daj. Chcę to czy tamto. A przecież RPG to gra wyobraźni.

Ale cóż, zawsze zostają ci gracze, dla których warto czasem wejść na serwer postacią
Trudno mi w tej chwili jednoznacznie odpowiedzieć.

Spawn i loot w tej chwili, po dwóch różnych modyfikacjach poszły w innym kierunku, aniżeli byśmy sobie życzyli, więc na pewno się zmienią. Powrót do korzeni w tym względzie nie byłby taki zły, chociaż w przypadku lootu nie spodziewałbym się wysypu super przedmiotów, raczej będą to przedmioty z ładunkami, broń, księgi rzemiosła także powinny wrócić...

Ale nie o tym jest ten temat

Ja pamiętam pierwszy dzień po uruchomieniu serwera, to mogło być coś niespotykanego na skalę światową - 70 graczy na raz na serwerze...
Co ciekawe - jako, że wszyscy lądowali w Silwood bardzo szybko zrobił się spory tłum na placyku przed karczmą. Gracze byli wypędzani siłą, aby serwera nie zajechać... Prosto w paszczę krwiożerczych żuków!

Pamiętam też swój pierwszy quest na serwerze, była to dwuczęściowa przygoda umówiona na prośbę drużyny prowadzonej przez Varenvela. Przez dwa dni powtarzałem sobie, że muszę rozpisać scenariusz. Ostatecznie tego nie zrobiłem
(Co zresztą stało się tradycją. Wszyscy, którzy z głęboką nostalgią wspominają moje questy muszą wiedzieć, że ani jeden z nich nie był wcześniej rozpisany, każda historia powstawała ''w locie'', no może poza wypadkami, gdy pomysł pochodził od gracza, jak to często Ventrue miał w zwyczaju czynić Ale także wówczas brałem z pomysłu początek, a reszta tworzyła się sama, byle tylko różnić się od pomysłu gracza, aby ten się nie nudził )
Przyznam, że miałem pietra przed tą pierwszą przygodą. Zaczynała się w Silwood, a kończyła w Aulos. Co było wówczas baardzo nierozsądne - połowa przygody zeszła mi na modlitwie '' Błagam, niech mnie tylko nie wywali, niech mnie tylko nie wywali na przejściu!''

Ostatecznie jednak przygoda chyba się udała, chociaż graniczyła z chorobą psychiczną, a później było już tylko gorzej. No i te pierwsze przygody były bardziej... Brutalne. Nie dość, że czteroosobowa drużyna otrzymała względnie mały loot, to jeszcze jedna postać skończyła wydana na śmierć przez swoich towarzyszy i nawet więcej doświadczenia straciła, niż zyskała! (Chociaż otrzymała nieco więcej złota) No ale wtedy nikt się z tego powodu nie oburzał.

Jedyne questy, które wspominam z nieprzyjemnym dreszczem to te, w których brały udział postacie Lythariego. A to dlatego, że był on gorszy jeżeli chodzi o wiedzę niż całe FR Wikia razem wzięte, przez cały czas czułem się jak uczniak na klasówce, któremu patrzy się na ręce .

Co jeszcze dobrze wspominam? Stare Aulos. Może i było bez sensu, może prezentowało się dziwacznie, ale gdyby nie ono to by mnie tutaj nie było Był to jeden z dwóch projektów, które posłałem na konkurs. Co ciekawe w pierwszym zamyśle miała to być rybacka wiocha z domami osadzonymi na palach połączona koślawymi pomostami. Ale walkmesh nie stykał

Inne ciekawe wspomnienie... Morska Fala. Moje ówczesne magnum ''Ja pier... czemu tak wolno chodzisz'' opus. Pomysł wziął się z moich doświadczeń z demem Bioshocka. Było to także miejsce, które zawierało pierwsze skrypty, które w nwscriptcie napisałem. 6 różnych dróg przejścia, pułapki, tajne korytarze, zagadki...

Kiedy pokazałem tą lokację Lythariemu odpowiedział tylko mniej więcej tak: '' Ale jeżeli coś się stanie to ty będziesz się tym zajmował, bo ten loch jest sadystyczny!''
Potem powstał drugi poziom tegoż lochu wraz z siecią retrospekcji, które większość z was brutalnie poznała. Zacząłem też pracę na poziomem 3. Ale nigdy został on dokończony i od... roku stoi na poziomie 20 % wykonania.

Tyle jeżeli chodzi o wspominki z mojej strony
Pamiętam pierwszy dzień - start serwera po becie, tłok, lokacja na statku i gromada ludzi... MG rzuca, że statek przeładowany... Wszedłem na serwer i nie wiem, czy to ja, czy kto inny, proponuje w jakiejś niewielkiej grupie wyprawę do Aulos i kilka osób o różnych klasach wyruszyło...

Nie pamiętam jak liczna była ta grupa na początku, chyba 6 czy 8 osób, ale do celu doszły chyba 4 lub 3 osoby (kogoś wywaliło, ktoś zginął) i dostaliśmy ze 100 czy 200 sztuk złota za odgrywanie, może jeszcze dodatkowo jakiś skrawek doświadczenia.

W lesie elfów kryzys - na drodze stoi niedźwiadek i jeszcze coś, morale podupada, bo ludzie mają 2lvl i jedyny xp to ten od Silwood do lasu. No ale pamiętam, że udało mi się przekonać resztę do kontynuowania.

Przygotowania, taktyka (rzucę ci zbroję maga, wspomogę magicznym pociskiem i strzelaniem z kuszy, módl się żeby wróg nie miał krytyka, ty przejdź za plecy i módl się o krytyka, ty strzelaj z łuku ). Wcześniej usłyszałem jakiegoś mg co pomylił chat i powiedział na lokalnym coś w stylu "Nawet jakoś odgrywają", i chwile przed rozpoczęciem walki cud - niedźwiadek odbiegł na bok i obyło się bez walki

Garść złota na osłodę, pożegnanie logout dla mnie, a gracze chyba zaczynali bez złota, tylko z miksturą kamiennej skóry, więc garść złota się przydała, ktoś poszedł na zakupy... Było miło, ale może to tylko przez pierwsze zafascynowanie?

Nie jestem pewien, ale chyba były to pierwsze osoby, które dostały się do Aulos (nie licząc bety )

Już nawet nie pamiętam kto oprócz mnie dotarł do Aulos... Stare dzieje
której nie dało się wyrzucić
Suwenir chciałeś wyrzucać ?
Hm... A może i faktycznie bełt... Na pewno ostre na końcu
Bełt! I to tylko jeden. Mój wojak padł przez to bo po pierwszym strzale z kuszy amunicja się skończyła
Huh.. Ano sam początek...

Wejście... Dobra, ląduję na mostku w Silwood... I idę(tzn. biegnę ) z buławą moim Khalumem. Od razu krzyki bym schował broń itd... Dobra, schowałem, zagadałem jak chodzić wolniej i fajnie

Miałem ten komfort, że wcześniej bawiłem się w RPG'owanie na chatach... No i coś tam się wiedziało

Aczkolwiek z pierwszych dni pamiętam, że bałem sie podejść do innych krasnoludów... Ale tu dzięki Xune Twój Gandalug Rockcrusher, poznany na queście Chrisa Zresztą moim pierwszym Q na którym byłem

Cóż... Ale jak mówię... Zacząłem od mostka... w przeciągu pierwszego tygodnia zaliczyłem pierwsze rzuty Yannirem do rzeczki
Pamiętam także, że kiedyś myślałem, że nie ma nic poza traktem do Aulos i z ludźmi chodziłem i tam... No... Potem odkryło się zachodni stok, kanion, nadmorską pętlę... Leśną głuszę, fort goblinów

Co zaś się tyczy pierwszego questa... Konkretniej eventa *zerka na Scorpa* Fajne było to co razem na sam początek DMowania zrobiliśmy Pod patronatem Ziela, który nas dokształcał
Na moje żeby rozruszać serw przydałoby się jakieś realne podzielenie na dwie strony. Ale nie, że jedni gracze knują po jednej stronie, a drudzy po drugiej. Chodzi o coś w stylu porachunków mafijnych w danym mieście, ale na innym podłożu, np. politycznym.. Czyli gracze mogą walczyć ze sobą, każdy może aktywnie opowiedzieć się po którejś stronie i działać po niej. Dla każdego coś dobrego, bo może się znaleźć i spiskowanie itp.
W walce z separatystami tego nie ma. Ot, są złe elfy które wszystko niszczą i paru cudnych graczy którzy niszczą złe elfy. A o innych wątkach się nie słyszy.
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • latwa-kasiora.pev.pl