Bo czĹowiek gĹupi jest tak bez przyczyny
- Imie: Aredhel
- Nazwisko: Tinúviel
- Płeć postaci: Mężczyzna
- Rasa postaci: Elf Księżycowy (srebrny)
- Wiek: 160lat
- Klasa postaci: Łowca
- Wyznanie postaci: Mielikki
- Domeny kapłańskie: brak
- Pochodzenie postaci: Cormanthor
- Charakter postaci: Neutralny Dobry
- Znane języki: Elfi, Wspólny, Leśny, Chondathski (regionalny)
Atrybuty:
Siła - 12
Zręczność - 18
Kondycja - 12
Inteligencja - 12
Mądrość - 14
Charyzma - 10
Średniego wzrostu, lekko chuderlawa postać o jasnej, srebrnej karnacji. Smukła twarz, która okalają liczne blizny, co może świadczyć tylko, że ta postać nie raz zachwiała się na krawędzi życia. Przez długie, proste, czarne, sięgające łopatek włosy widać szpiczaste uszy z, których jedno jest troszkę mniejsze od drugiego, co zaburza proporcje twarzy, co zwiększa fakt o jakże niezgrabnego nosa, któremu bitki zapewne nie były obce. Jednakże postać wygląda przyjaźnie i widać w jej ciemno zielonych oczach spokój i opanowanie.
Aredhel Tinúviel urodził się w Dolinach, w Cormanthorze. Krainie, które niegdyś zamieszkiwały elfy, które przez lata opiekowały się kniejami równie troskliwie jak królewski ogrodnik. Wraz z nadejściem ludzi minęła era Elfów z Cormanthoru. Podczas wielkiego odwrotu ponad 90% przedstawicieli elfickiej rasy odeszło na Evermeet lub na zachód do Evereski. Aredhel Tinúviel jest potomkiem z lini jednej z rodzin, która została w Dolinach i nie wyjechała. Życie Aredhela nie było proste, zamieszkiwał małą wioskę kilka dni drogi od Elfiego Dworu. Nie było to najbezpieczniejsze miejsce. Nie jedno krotnie tamtejsi mieszkańcy ocierali się o śmierć, ale cos ich trzymało w tym miejscu i nie chcieli go opuścić. Aredhel od małego był zafascynowany jak i jego bracia naturą, przyrodą i otaczającym go pięknem Dolin. Umiał obcować ze zwierzętami z którymi spędzał długie godziny…
Pewnej nocy, kiedy księżyc był w pełni a Elfickie dziewki oddawały cześć Mielikkiw Cztery Uczty, mała grupa drowich szpiegów z zimną krwią wymordowała bliskich Tinúviel’a nie oszczędzili nikogo. Odnaleźli mała ukrytą w koronach drzew osadę, z której nic nie zostało… Aredhel nie był w stanie sprzeciwić się złu i żądzy krwi pajęczej bogini Lolth… Skryty w koronach drzew przypatrywał się ze łzami w oczach na mordzie swoich bliskich… Nic go już nie trzymało w Dolinach, wyruszył w podróż ku Wybrzeżu Mieczy. Podróżował z miasta do miasta podejmując się drobnych z zleceń wymagających tropiciela. Unikał traktów dobrze czuł się w głuszy… bezpieczniej. Cały czas miał wyrzuty sumienia, ni mógł się pogodzić z faktem, że nic nie zrobił by pomóc tym których kocha. Minęło wiele dni lat, wspomnienia się powoli zabliźniały. Tylko czasem wspomniał tą straszną noc. Starał się normalnie żyć, pracować. Trudnił się wyrabianiem łuków z którego jakoś się utrzymywał. Każdy łuk był idealnie wykończony z dbałością o najmniejsze szczegóły. Musiały być dokładnie takie jakie chciał otrzymać twórca. Nie były to najlepsze jakości łuk w Torilu ale starał się jak mógł. Kiedyś zaczął grać w karty, pić miód czego nie miał w zwyczaju. Podobało mu się takie życie, lubił taką rozrywkę. Lecz co do Ludzkich czy Elfickich dziewcząt zawsze był nie śmiały. Pewnego razu poszczęściło mu się w kartach i wygrał trochę złota i podróż statkiem na wyspę, która zwie się Aeris. To było dla niego kolejne wyzwanie, kolejna podróż, więc czemu miał nie przeżyć tylu wrażeń na pokładzie statku?
Dobra, po kolei.
1. Tinuviel to jak sam wiesz, przydomek Luthien Dlatego nie przejdzie jako nazwisko.
2. Elf wyznający Mielikki? Miał jakieś dobre powody, aby odwrócić się od Seldarine? Elfickie "dziewki" wyznające Mielikki? Nie, przykro mi Zamień na Lateuquor, a Mielikki może na Solonora Thelandirę?
No tak na pierwszy rzut oka.
Solonora? Thelandirę? Właśnie mam przed sobą opis świata FR coprawda w 3,0 i nie ma tych bóstw i nie mam o nich zielonego pojęcia. Oczywiście zastosuje się do wszytskich poleceń.
A czy bustewm i dziwek i moim mógłby być Corellon Larethian? Przepraszam za double posta nie wiedziałem, że nie da się w tym dziale edytować
Przepraszam, napisałem za chaotycznie. Czy moim bóstwem mógłby być Corellon Larethian jak i elfów oddających cześć bóstwu w ta straszną noc? Do tego bóstwa jakoś tak bardziej jestem skłonny, jeśli by nie mógłby być to oczywiście będzie Solonor Thelandir.
CytatCzy moim bóstwem mógłby być Corellon Larethian jak i elfów oddających cześć bóstwu w ta straszną noc?
Owszem, może to być Corellon Larethian.
Mam jeszcze tylko kilka drobnych uwag.
Cytatelf patrzący obojętnie na śmierć bliskich, rodziny?
Generalnie to było umyślnie Ta postać ma być inna, nie szablonowa. On był przerażony tym co widział. Nie mógł trafić do kołczanu ;D Ale jeśli tak nie może być to mogę to zmienić
CytatOn był przerażony tym co widział. Nie mógł trafić do kołczanu ;D
W sumie, cóż, miał prawo być przerażony, więc jeśli to tak opiszesz w historii to nie powinno być źle.
Poprawiłem większość błędów i niedociągnięć. Mam nadzieję, że nic nie ominąłem
- Imie: Aredhel
- Nazwisko: Siannodel
- Płeć postaci: Mężczyzna
- Rasa postaci: Elf Księżycowy (srebrny)
- Wiek: 160lat
- Klasa postaci: Łowca
- Wyznanie postaci: Mielikki
- Domeny kapłańskie: brak
- Pochodzenie postaci: Cormanthor
- Charakter postaci: Neutralny Dobry
- Znane języki: Elfi, Wspólny, Leśny, Chondathski (regionalny)
Atrybuty:
Siła - 12
Zręczność - 18
Kondycja - 12
Inteligencja - 12
Mądrość - 14
Charyzma - 10
Średniego wzrostu, chuda postać o jasnej, srebrnej karnacji. Smukła twarz, która okalają liczne blizny. Przez długie, proste, czarne, sięgające łopatek włosy widać szpiczaste uszy z, których jedno jest troszkę mniejsze od drugiego, co zaburza proporcje twarzy, co zwiększa fakt jakże niezgrabnego nosa. Postać spogląda małymi, jasno zielonymi oczami. Na plecach ma przewieszony długi łuk refleksyjny, a w czystych, zadbanych, delikatnych dłoniach trzyma mały zwój pergaminowy…
Aredhel Siannodel urodził się w Dolinach, w Cormanthorze. Krainie, które niegdyś zamieszkiwały elfy, które przez lata opiekowały się kniejami równie troskliwie jak królewski ogrodnik. Wraz z nadejściem ludzi minęła era Elfów z Cormanthoru. Podczas wielkiego odwrotu ponad 90% przedstawicieli elfickiej rasy odeszło na Evermeet lub na zachód do Evereski. Aredhel Siannodel jest potomkiem z linii jednej z rodzin, która została w Dolinach i nie wyjechała. Życie Aredhela nie było proste, zamieszkiwał małą wioskę kilka dni drogi od Elfiego Dworu. Nie było to najbezpieczniejsze miejsce. Nie jedno krotnie tamtejsi mieszkańcy ocierali się o śmierć, ale coś ich trzymało w tym miejscu i nie chcieli go opuścić. Aredhel od małego był zafascynowany jak i jego bracia naturą, przyrodą i otaczającym go pięknem Dolin. Umiał obcować ze zwierzętami z którymi spędzał długie godziny…
Pewnej nocy, kiedy księżyc był w pełni a Elfickie dziewki oddawały cześć swojemu ukochanemu bóstwu jakim jest Corellon Larethian. Mała grupa drowich szpiegów z zimną krwią wymordowała bliskich Siannodel’a nie oszczędzili nikogo. Odnaleźli mała, ukrytą w koronach drzew osadę, z której nic nie zostało… Aredhel pełen przerażenie tylko patrzył z ukrycia jak plugawe, nikczemne, odrażające, pełne nienawiści i zła Drowy z zimną krwią zarzynają kobiety i dzieci… Nie był w stanie sprzeciwić się złu i żądzy krwi pajęczej bogini Lolth… Skryty w koronach drzew przypatrywał się ze łzami w oczach na mord swoich bliskich… Z przerażenia i trwogi nie był w stanie zareagować, bo cóż on sam, młody mógł zrobić przeciwko wyszkolonej i wyekwipowanej grupie podłych Drowów? Czuł, że krew jego bliskich spływa mu po rękach, nie mógł pogodzić się z tym co uczynił. … Czuł się winny całemu cierpieniu jakie doświadczyli jego bracia i siostry. Zaprzysiągł sobie, że żaden Drow, którego spotka na swojej drodze nie ujdzie z życiem.
Nic go już nie trzymało w Dolinach, wyruszył w podróż ku Wybrzeżu Mieczy. Podróżował z miasta do miasta podejmując się drobnych z zleceń wymagających tropiciela. Unikał traktów dobrze czuł się w głuszy… bezpieczniej. Cały czas miał wyrzuty sumienia, nie mógł się pogodzić z faktem, że nic nie zrobił by pomóc tym których kocha. Minęła dekada po dekadzie , wspomnienia powoli się zabliźniały. Tylko czasem wspomniał tą straszną noc. Starał się normalnie żyć, pracować. Trudnił się wyrabianiem łuków z którego jakoś się utrzymywał. Każdy łuk był idealnie wykończony z dbałością o najmniejsze szczegóły. Musiały być dokładnie takie jakie chciał otrzymać twórca. Nie były to najlepsze jakości łuki w Torilu ale starał się jak mógł.
Kiedyś zaczął grać w karty, pić miód czego nie miał w zwyczaju. Podobało mu się takie życie, lubił taką rozrywkę. Lecz co do Ludzkich czy Elfickich dziewcząt zawsze był nie śmiały. Pewnego razu poszczęściło mu się w kartach i wygrał trochę złota i podróż statkiem na wyspę, która zwie się Aeris. To było dla niego kolejne wyzwanie, kolejna podróż, więc czemu miał nie przeżyć tylu wrażeń na pokładzie statku?
Ups... Nie zauważyłem, że na samym początku nie zmieniłem bóstwa na Corellon Larethian.
CytatZaprzysiągł sobie, że żaden Drow, którego spotka na swojej drodze nie ujdzie z życiem.
Nic nie mówię, ale do tego jak byk pasuje wyznanie Shevarash Poczytaj o nim, może spodoba Ci się odgrywanie takiego elfa.
- Imie: Aredhel
- Nazwisko: Siannodel
- Płeć postaci: Mężczyzna
- Rasa postaci: Elf Księżycowy (srebrny)
- Wiek: 160lat
- Klasa postaci: Łowca
- Wyznanie postaci: Corellon Larethian
- Domeny kapłańskie: brak
- Pochodzenie postaci: Cormanthor
- Charakter postaci: Neutralny Dobry
- Znane języki: Elfi, Wspólny, Leśny, Chondathski (regionalny)
Atrybuty:
Siła - 12
Zręczność - 18
Kondycja - 12
Inteligencja - 12
Mądrość - 14
Charyzma - 10
Średniego wzrostu, chuda postać o jasnej, srebrnej karnacji. Smukła twarz, która okalają liczne blizny. Przez długie, proste, czarne, sięgające łopatek włosy widać szpiczaste uszy z, których jedno jest troszkę mniejsze od drugiego, co zaburza proporcje twarzy, co zwiększa fakt jakże niezgrabnego nosa. Postać spogląda małymi, jasno zielonymi oczami. Na plecach ma przewieszony długi łuk refleksyjny, a w czystych, zadbanych, delikatnych dłoniach trzyma mały zwój pergaminowy…
Aredhel Siannodel urodził się w Dolinach, w Cormanthorze. Krainie, które niegdyś zamieszkiwały elfy, które przez lata opiekowały się kniejami równie troskliwie jak królewski ogrodnik. Wraz z nadejściem ludzi minęła era Elfów z Cormanthoru. Podczas wielkiego odwrotu ponad 90% przedstawicieli elfickiej rasy odeszło na Evermeet lub na zachód do Evereski. Aredhel Siannodel jest potomkiem z lini jednej z rodzin, która została w Dolinach i nie wyjechała. Życie Aredhela nie było proste, zamieszkiwał małą wioskę kilka dni drogi od Elfiego Dworu. Nie było to najbezpieczniejsze miejsce. Nie jedno krotnie tamtejsi mieszkańcy ocierali się o śmierć, ale cos ich trzymało w tym miejscu i nie chcieli go opuścić. Aredhel od małego był zafascynowany jak i jego bracia naturą, przyrodą i otaczającym go pięknem Dolin. Umiał obcować ze zwierzętami z którymi spędzał długie godziny…
Pewnej nocy, kiedy księżyc był w pełni a Elfickie dziewki oddawały cześć swojemu ukochanemu bóstwu jakim jest Corellon Larethian. Mała grupa drowich szpiegów z zimną krwią wymordowała bliskich Siannodel’a nie oszczędzili nikogo. Odnaleźli mała, ukrytą w koronach drzew osadę, z której nic nie zostało… Aredhel pełen przerażenie tylko patrzył z ukrycia jak plugawe, nikczemne, odrażające, pełne nienawiści i zła Drowy z zimną krwią zarzynają kobiety i dzieci… Nie był w stanie sprzeciwić się złu i żądzy krwi pajęczej bogini Lolth… Skryty w koronach drzew przypatrywał się ze łzami w oczach na mord swoich bliskich… Z przerażenia i trwogi nie był w stanie zareagować, bo cóż on sam, młody mógł zrobić przeciwko wyszkolonej i wyekwipowanej grupie podłych Drowów? Czuł, że krew jego bliskich spływa mu po rękach, nie mógł pogodzić się z tym co uczynił. … Czuł się winny całemu cierpieniu jakie doświadczyli jego bracia i siostry. Zaprzysiągł sobie, że żaden Drow, którego spotka na swojej drodze nie ujdzie z życiem. Nic go już nie trzymało w Dolinach, wyruszył w podróż ku Wybrzeżu Mieczy.
Podróżował z miasta do miasta podejmując się drobnych z zleceń wymagających tropiciela. Unikał traktów dobrze czuł się w głuszy… bezpieczniej. Cały czas miał wyrzuty sumienia, nie mógł się pogodzić z faktem, że nic nie zrobił by pomóc tym których kocha. Minęła dekada po dekadzie , wspomnienia powoli się zabliźniały. Tylko czasem wspomniał tą straszną noc. W trakcie swoich długich i męczących podróży spotkał grupę wyznawców bóstwa Shevarash. Spędził z nimi trochę czasu, łączyła ich nienawiść i pragnienie zemsty na Drowach. Spędził z nimi wiele dni, niejedno krotnie oddawał cześć Shevarash prosząc o siłę, jak przyjdzie mu walczyć z mrocznymi elfami. Jednak pozostał wierny Corellon Larethian i to jemu składał swe modlitwy każdego ranka.
Starał się normalnie żyć, pracować. Trudnił się wyrabianiem łuków z którego jakoś się utrzymywał. Każdy łuk był idealnie wykończony z dbałością o najmniejsze szczegóły. Musiały być dokładnie takie jakie chciał otrzymać twórca. Nie były to najlepsze jakości łuki w Torilu ale starał się jak mógł. Kiedyś zaczął grać w karty, pić miód czego nie miał w zwyczaju. Podobało mu się takie życie, lubił taką rozrywkę. Lecz co do Ludzkich czy Elfickich dziewcząt zawsze był nie śmiały. Pewnego razu poszczęściło mu się w kartach i wygrał trochę złota i podróż statkiem na wyspę, która zwie się Aeris. To było dla niego kolejne wyzwanie, kolejna podróż, więc czemu miał nie przeżyć tylu wrażeń na pokładzie statku?
Może być ale:
- Imie: Enialis
- Nazwisko: Siannodel
- Płeć postaci: Mężczyzna
- Rasa postaci: Elf Księżycowy (srebrny)
- Wiek: 160lat
- Klasa postaci: Łowca
- Wyznanie postaci: Corellon Larethian
- Domeny kapłańskie: brak
- Pochodzenie postaci: Cormanthor
- Charakter postaci: Neutralny Dobry
- Znane języki: Elfi, Wspólny, Leśny, Chondathski (regionalny)
Atrybuty:
Siła - 12
Zręczność - 18
Kondycja - 12
Inteligencja - 12
Mądrość - 14
Charyzma - 10
Średniego wzrostu, chuda postać o jasnej, srebrnej karnacji. Smukła twarz, która okalają liczne blizny. Przez długie, proste, czarne, sięgające łopatek włosy widać szpiczaste uszy z, których jedno jest troszkę mniejsze od drugiego, co zaburza proporcje twarzy, co zwiększa fakt jakże niezgrabnego nosa. Postać spogląda małymi, jasno zielonymi oczami.
Enialis Siannodel urodził się w Dolinach, w Cormanthorze. Krainie, które niegdyś zamieszkiwały elfy, które przez lata opiekowały się kniejami równie troskliwie jak królewski ogrodnik. Wraz z nadejściem ludzi minęła era Elfów z Cormanthoru. Podczas wielkiego odwrotu ponad 90% przedstawicieli elfickiej rasy odeszło na Evermeet lub na zachód do Evereski. Enialis Siannodel jest potomkiem z lini jednej z rodzin, która została w Dolinach i nie wyjechała. Życie Enialis nie było proste, zamieszkiwał małą wioskę kilka dni drogi od Elfiego Dworu. Nie było to najbezpieczniejsze miejsce. Nie jedno krotnie tamtejsi mieszkańcy ocierali się o śmierć, ale cos ich trzymało w tym miejscu i nie chcieli go opuścić. Enialis od małego był zafascynowany jak i jego bracia naturą, przyrodą i otaczającym go pięknem Dolin. Umiał obcować ze zwierzętami z którymi spędzał długie godziny…
Pewnej nocy, kiedy księżyc był w pełni a Elfickie dziewki oddawały cześć swojemu ukochanemu bóstwu jakim jest Corellon Larethian. Mała grupa drowich szpiegów z zimną krwią wymordowała bliskich Siannodel’a nie oszczędzili nikogo. Odnaleźli mała, ukrytą w koronach drzew osadę, z której nic nie zostało… Enialis pełen przerażenie tylko patrzył z ukrycia jak plugawe, nikczemne, odrażające, pełne nienawiści i zła Drowy z zimną krwią zarzynają kobiety i dzieci… Nie był w stanie sprzeciwić się złu i żądzy krwi pajęczej bogini Lolth… Skryty w koronach drzew przypatrywał się ze łzami w oczach na mord swoich bliskich… Z przerażenia i trwogi nie był w stanie zareagować, bo cóż on sam, młody mógł zrobić przeciwko wyszkolonej i wyekwipowanej grupie podłych Drowów? Czuł, że krew jego bliskich spływa mu po rękach, nie mógł pogodzić się z tym co uczynił. … Czuł się winny całemu cierpieniu jakie doświadczyli jego bracia i siostry. Zaprzysiągł sobie, że żaden Drow, którego spotka na swojej drodze nie ujdzie z życiem. Nic go już nie trzymało w Dolinach, wyruszył w podróż ku Wybrzeżu Mieczy.
Podróżował z miasta do miasta podejmując się drobnych z zleceń wymagających tropiciela. Unikał traktów dobrze czuł się w głuszy… bezpieczniej. Cały czas miał wyrzuty sumienia, nie mógł się pogodzić z faktem, że nic nie zrobił by pomóc tym których kocha. Minęła dekada po dekadzie , wspomnienia powoli się zabliźniały. Tylko czasem wspomniał tą straszną noc. W trakcie swoich długich i męczących podróży spotkał grupę wyznawców bóstwa Shevarash. Spędził z nimi trochę czasu, łączyła ich nienawiść i pragnienie zemsty na Drowach. Spędził z nimi wiele dni, niejedno krotnie oddawał cześć Shevarash prosząc o siłę, jak przyjdzie mu walczyć z mrocznymi elfami. Jednak pozostał wierny Corellon Larethian i to jemu składał swe modlitwy każdego ranka.
Starał się normalnie żyć, pracować. Trudnił się wyrabianiem łuków z którego jakoś się utrzymywał. Każdy łuk był idealnie wykończony z dbałością o najmniejsze szczegóły. Musiały być dokładnie takie jakie chciał otrzymać twórca. Nie były to najlepsze jakości łuki w Torilu ale starał się jak mógł. Kiedyś zaczął grać w karty, pić miód czego nie miał w zwyczaju. Podobało mu się takie życie, lubił taką rozrywkę. Lecz co do Ludzkich czy Elfickich dziewcząt zawsze był nie śmiały. Pewnego razu poszczęściło mu się w kartach i wygrał trochę złota i podróż statkiem na wyspę, która zwie się Aeris. To było dla niego kolejne wyzwanie, kolejna podróż, więc czemu miał nie przeżyć tylu wrażeń na pokładzie statku?
Z góry przepraszam za zamieszanie ale jednak zmieniłem bóstwo na Solonor Thelandira.
- Imie: Enialis
- Nazwisko: Siannodel
- Płeć postaci: Mężczyzna
- Rasa postaci: Elf Księżycowy (srebrny)
- Wiek: 160lat
- Klasa postaci: Łowca
- Wyznanie postaci: Corellon Larethian
- Domeny kapłańskie: brak
- Pochodzenie postaci: Cormanthor
- Charakter postaci: Neutralny Dobry
- Znane języki: Elfi, Wspólny, Leśny, Chondathski (regionalny)
Atrybuty:
Siła - 12
Zręczność - 18
Kondycja - 12
Inteligencja - 12
Mądrość - 14
Charyzma - 10
Średniego wzrostu, chuda postać o jasnej, srebrnej karnacji. Smukła twarz, która okalają liczne blizny. Przez długie, proste, czarne, sięgające łopatek włosy widać szpiczaste uszy z, których jedno jest troszkę mniejsze od drugiego, co zaburza proporcje twarzy, co zwiększa fakt jakże niezgrabnego nosa. Postać spogląda małymi, jasno zielonymi oczami, drapiąc się w trakcie po głowie.
Enialis Siannodel urodził się w Dolinach, w Cormanthorze. Krainie, które niegdyś zamieszkiwały elfy, które przez lata opiekowały się kniejami równie troskliwie jak królewski ogrodnik. Wraz z nadejściem ludzi minęła era Elfów z Cormanthoru. Podczas wielkiego odwrotu ponad 90% przedstawicieli elfickiej rasy odeszło na Evermeet lub na zachód do Evereski. Enialis Siannodel jest potomkiem z lini jednej z rodzin, która została w Dolinach i nie wyjechała. Życie Enialis nie było proste, zamieszkiwał małą wioskę kilka dni drogi od Elfiego Dworu. Nie było to najbezpieczniejsze miejsce. Nie jedno krotnie tamtejsi mieszkańcy ocierali się o śmierć, ale cos ich trzymało w tym miejscu i nie chcieli go opuścić. Enialis od małego był zafascynowany jak i jego bracia naturą, przyrodą i otaczającym go pięknem Dolin. Umiał obcować ze zwierzętami z którymi spędzał długie godziny…
Pewnej nocy, kiedy księżyc był w pełni a Elfickie dziewki oddawały cześć swojemu ukochanemu bóstwu jakim jest Solonor Thelandira. Mała grupa drowich szpiegów z zimną krwią wymordowała bliskich Siannodel’a nie oszczędzili nikogo. Odnaleźli mała, ukrytą w koronach drzew osadę, z której nic nie zostało… Enialis pełen przerażenie tylko patrzył z ukrycia jak plugawe, nikczemne, odrażające, pełne nienawiści i zła Drowy z zimną krwią zarzynają kobiety i dzieci… Nie był w stanie sprzeciwić się złu i żądzy krwi pajęczej bogini Lolth… Skryty w koronach drzew przypatrywał się ze łzami w oczach na mord swoich bliskich… Z przerażenia i trwogi nie był w stanie zareagować, bo cóż on sam, młody mógł zrobić przeciwko wyszkolonej i wyekwipowanej grupie podłych Drowów? Czuł, że krew jego bliskich spływa mu po rękach, nie mógł pogodzić się z tym co uczynił. … Czuł się winny całemu cierpieniu jakie doświadczyli jego bracia i siostry. Zaprzysiągł sobie, że żaden Drow, którego spotka na swojej drodze nie ujdzie z życiem. Nic go już nie trzymało w Dolinach, wyruszył w podróż ku Wybrzeżu Mieczy.
Podróżował z miasta do miasta podejmując się drobnych z zleceń wymagających tropiciela. Unikał traktów dobrze czuł się w głuszy… bezpieczniej. Cały czas miał wyrzuty sumienia, nie mógł się pogodzić z faktem, że nic nie zrobił by pomóc tym których kocha. Minęła dekada po dekadzie , wspomnienia powoli się zabliźniały. Tylko czasem wspomniał tą straszną noc. W trakcie swoich długich i męczących podróży spotkał grupę wyznawców bóstwa Shevarash. Spędził z nimi trochę czasu, łączyła ich nienawiść i pragnienie zemsty na Drowach. Spędził z nimi wiele dni, niejedno krotnie oddawał cześć Shevarash prosząc o siłę, jak przyjdzie mu walczyć z mrocznymi elfami. Jednak pozostał wierny Solonor Thelandira i to jemu składał swe modlitwy każdego ranka.
Starał się normalnie żyć, pracować. Trudnił się wyrabianiem łuków z którego jakoś się utrzymywał. Każdy łuk był idealnie wykończony z dbałością o najmniejsze szczegóły. Musiały być dokładnie takie jakie chciał otrzymać twórca. Nie były to najlepsze jakości łuki w Torilu ale starał się jak mógł. Kiedyś zaczął grać w karty, pić miód czego nie miał w zwyczaju. Podobało mu się takie życie, lubił taką rozrywkę. Lecz co do Ludzkich czy Elfickich dziewcząt zawsze był nie śmiały. Pewnego razu poszczęściło mu się w kartach i wygrał trochę złota i podróż statkiem na wyspę, która zwie się Aeris. To było dla niego kolejne wyzwanie, kolejna podróż, więc czemu miał nie przeżyć tylu wrażeń na pokładzie statku?
Wszystko poprawione Mam nadzieję, że wszystko jest ok. Proszę o akceptację.
- Imie: Enialis
- Nazwisko: Siannodel
- Płeć postaci: Mężczyzna
- Rasa postaci: Elf Księżycowy (srebrny)
- Wiek: 160 lat
- Klasa postaci: Łowca
- Wyznanie postaci: Solonor Thelandira
- Domeny kapłańskie: brak
- Pochodzenie postaci: Cormanthor
- Charakter postaci: Neutralny Dobry
- Znane języki: Elfi, Wspólny, Leśny, Chondathski (regionalny)
Atrybuty:
Siła - 12
Zręczność - 18
Kondycja - 12
Inteligencja - 12
Mądrość - 14
Charyzma - 10
OPIS POSTACI:
Dorosły młody elf, średniego wzrostu (163 cm), chuda postać ważąca zaledwie 50 kilogramów. Jasna, srebrna karnacja, komponuje się wraz ze smukła twarzą o delikatnych rysach, którą okala kilka pojedyńczych blizn. Przez długie, proste, czarne, zadbane sięgające łopatek włosy widać szpiczaste uszy z, których jedno jest troszkę mniejsze od drugiego, co zaburza proporcje twarzy, co zwiększa fakt jakże niezgrabnego nosa. Postać spogląda małymi, jasno zielonymi oczami.
Częściej rozbawiony niż podekscytowany, częściej zaciekawiony niż chciwy… Zachowuje powściągliwość i nie przejmuje się błahostkami. Gdy postawi sobie jakiś cel dąży ku jego realizacji niezmordowany i w skupieniu. Charakteryzuje się wzmożoną niechęcią do drowów i ich pomiotów.
HISTORIA:
Enialis Siannodel urodził się w Dolinach, w Cormanthorze. Krainie, które niegdyś zamieszkiwały elfy, które przez lata opiekowały się kniejami równie troskliwie jak królewski ogrodnik. Wraz z nadejściem ludzi minęła era Elfów z Cormanthoru. Podczas wielkiego odwrotu ponad 90% przedstawicieli elfickiej rasy odeszło na Evermeet lub na zachód do Evereski. Enialis Siannodel jest potomkiem z linii jednej z rodzin, która została w Dolinach i nie wyjechała. Życie Enialis nie było proste, zamieszkiwał małą wioskę kilka dni drogi od Elfiego Dworu. Nie było to najbezpieczniejsze miejsce. Nie jedno krotnie tamtejsi mieszkańcy ocierali się o śmierć, ale coś ich trzymało w tym miejscu i nie chcieli go opuścić. Enialis od małego był zafascynowany jak i jego bracia naturą, przyrodą i otaczającym go pięknem Dolin. Umiał obcować ze zwierzętami z którymi spędzał długie godziny…
Pewnej nocy, kiedy księżyc był w pełni a Elfickie dziewki oddawały cześć swojemu ukochanemu bóstwu jakim jest Solonor Thelandira. Mała grupa drowich szpiegów z zimną krwią wymordowała bliskich Siannodel’a nie oszczędzili nikogo. Odnaleźli mała, ukrytą w koronach drzew osadę, z której nic nie zostało… Enialis pełen przerażenie tylko patrzył z ukrycia jak plugawe, nikczemne, odrażające, pełne nienawiści i zła Drowy z zimną krwią zarzynają kobiety i dzieci… Nie był w stanie sprzeciwić się złu i żądzy krwi pajęczej bogini Lolth… Skryty w koronach drzew przypatrywał się ze łzami w oczach na mord swoich bliskich… Z przerażenia i trwogi nie był w stanie zareagować, bo cóż on sam, młody mógł zrobić przeciwko wyszkolonej i wyekwipowanej grupie podłych Drowów? Czuł, że krew jego bliskich spływa mu po rękach, nie mógł pogodzić się z tym co uczynił. … Czuł się winny całemu cierpieniu jakie doświadczyli jego bracia i siostry. Zaprzysiągł sobie, że żaden Drow, którego spotka na swojej drodze nie ujdzie z życiem. Nic go już nie trzymało w Dolinach, wyruszył w podróż ku Wybrzeżu Mieczy.
Podróżował z miasta do miasta podejmując się drobnych z zleceń wymagających tropiciela. Unikał traktów dobrze czuł się w głuszy… bezpieczniej. Cały czas miał wyrzuty sumienia, nie mógł się pogodzić z faktem, że nic nie zrobił by pomóc tym których kocha. Minęła dekada po dekadzie , wspomnienia powoli się zabliźniały. Tylko czasem wspomniał tą straszną noc. W trakcie swoich długich i męczących podróży spotkał grupę wyznawców bóstwa Shevarash. Spędził z nimi trochę czasu, łączyła ich nienawiść i pragnienie zemsty na Drowach. Spędził z nimi wiele dni, niejedno krotnie oddawał cześć Shevarash prosząc o siłę, jak przyjdzie mu walczyć z mrocznymi elfami. Jednak pozostał wierny Solonor Thelandira i to jemu składał swe modlitwy każdego ranka.
Starał się normalnie żyć, pracować. Trudnił się wyrabianiem łuków z którego jakoś się utrzymywał. Każdy łuk był idealnie wykończony z dbałością o najmniejsze szczegóły. Musiały być dokładnie takie jakie chciał otrzymać twórca. Nie były to najlepsze jakości łuki w Torilu ale starał się jak mógł. Kiedyś zaczął grać w karty, pić miód czego nie miał w zwyczaju. Podobało mu się takie życie, lubił taką rozrywkę. Lecz co do Ludzkich czy Elfickich dziewcząt zawsze był nie śmiały. Pewnego razu poszczęściło mu się w kartach i wygrał trochę złota i podróż statkiem na wyspę, która zwie się Aeris. To było dla niego kolejne wyzwanie, kolejna podróż, więc czemu miał nie przeżyć tylu wrażeń na pokładzie statku?
Kolejna poprawka ;[ Przeprasza, że tyle tych postów nawaliłem.
- Imie: Enialis
- Nazwisko: Siannodel
- Płeć postaci: Mężczyzna
- Rasa postaci: Elf Księżycowy (srebrny)
- Wiek: 160 lat
- Klasa postaci: Łowca
- Wyznanie postaci: Solonor Thelandira
- Domeny kapłańskie: brak
- Pochodzenie postaci: Cormanthor
- Charakter postaci: Neutralny Dobry
- Znane języki: Elfi, Wspólny, Leśny, Chondathski (regionalny)
Atrybuty:
Siła - 12
Zręczność - 18
Kondycja - 12
Inteligencja - 12
Mądrość - 14
Charyzma - 10
OPIS POSTACI:
Dorosły młody elf, średniego wzrostu (163 cm), postać jest dobrze zbudowana, ważąca około 60 kilogramów. Jasna, srebrna karnacja, komponuje się wraz ze smukła twarzą o delikatnych rysach, którą okala kilka pojedyńczych blizn. Przez długie, proste, czarne, zadbane sięgające łopatek włosy widać szpiczaste uszy z, których jedno jest troszkę mniejsze od drugiego, co zaburza proporcje twarzy, co zwiększa fakt jakże niezgrabnego nosa. Postać spogląda małymi, jasno zielonymi oczami.
Częściej rozbawiony niż podekscytowany, częściej zaciekawiony niż chciwy… Zachowuje powściągliwość i nie przejmuje się błahostkami. Gdy postawi sobie jakiś cel dąży ku jego realizacji niezmordowany i w skupieniu. Charakteryzuje się wzmożoną niechęcią do drowów i ich pomiotów.
HISTORIA:
Enialis Siannodel urodził się w Dolinach, w Cormanthorze. Krainie, które niegdyś zamieszkiwały elfy, które przez lata opiekowały się kniejami równie troskliwie jak królewski ogrodnik. Wraz z nadejściem ludzi minęła era Elfów z Cormanthoru. Podczas wielkiego odwrotu ponad 90% przedstawicieli elfickiej rasy odeszło na Evermeet lub na zachód do Evereski. Enialis Siannodel jest potomkiem z linii jednej z rodzin, która została w Dolinach i nie wyjechała. Życie Enialis nie było proste, zamieszkiwał małą wioskę kilka dni drogi od Elfiego Dworu. Nie było to najbezpieczniejsze miejsce. Nie jedno krotnie tamtejsi mieszkańcy ocierali się o śmierć, ale cos ich trzymało w tym miejscu i nie chcieli go opuścić. Enialis od małego był zafascynowany jak i jego bracia naturą, przyrodą i otaczającym go pięknem Dolin. Umiał obcować ze zwierzętami z którymi spędzał długie godziny…
Pewnej nocy, kiedy księżyc był w pełni a Elfickie dziewki oddawały cześć swojemu ukochanemu bóstwu jakim jest Solonor Thelandira. Mała grupa drowich szpiegów z zimną krwią wymordowała bliskich Siannodel’a nie oszczędzili nikogo. Odnaleźli mała, ukrytą w koronach drzew osadę, z której nic nie zostało… Enialis pełen przerażenie tylko patrzył z ukrycia jak plugawe, nikczemne, odrażające, pełne nienawiści i zła Drowy z zimną krwią zarzynają kobiety i dzieci… Nie był w stanie sprzeciwić się złu i żądzy krwi pajęczej bogini Lolth… Skryty w koronach drzew przypatrywał się ze łzami w oczach na mord swoich bliskich… Z przerażenia i trwogi nie był w stanie zareagować, bo cóż on sam, młody mógł zrobić przeciwko wyszkolonej i wyekwipowanej grupie podłych Drowów? Czuł, że krew jego bliskich spływa mu po rękach, nie mógł pogodzić się z tym co uczynił. … Czuł się winny całemu cierpieniu jakie doświadczyli jego bracia i siostry. Zaprzysiągł sobie, że żaden Drow, którego spotka na swojej drodze nie ujdzie z życiem. Nic go już nie trzymało w Dolinach, wyruszył w podróż ku Wybrzeżu Mieczy.
Podróżował z miasta do miasta podejmując się drobnych z zleceń wymagających tropiciela. Unikał traktów dobrze czuł się w głuszy… bezpieczniej. Cały czas miał wyrzuty sumienia, nie mógł się pogodzić z faktem, że nic nie zrobił by pomóc tym których kocha. Minęła dekada po dekadzie , wspomnienia powoli się zabliźniały. Tylko czasem wspomniał tą straszną noc. W trakcie swoich długich i męczących podróży spotkał grupę wyznawców bóstwa Shevarash. Spędził z nimi trochę czasu, łączyła ich nienawiść i pragnienie zemsty na Drowach. Spędził z nimi wiele dni, niejedno krotnie oddawał cześć Shevarash prosząc o siłę, jak przyjdzie mu walczyć z mrocznymi elfami. Jednak pozostał wierny Solonor Thelandira i to jemu składał swe modlitwy każdego ranka.
Starał się normalnie żyć, pracować. Trudnił się wyrabianiem łuków z którego jakoś się utrzymywał. Każdy łuk był idealnie wykończony z dbałością o najmniejsze szczegóły. Musiały być dokładnie takie jakie chciał otrzymać twórca. Nie były to najlepsze jakości łuki w Torilu ale starał się jak mógł. Kiedyś zaczął grać w karty, pić miód czego nie miał w zwyczaju. Podobało mu się takie życie, lubił taką rozrywkę. Lecz co do Ludzkich czy Elfickich dziewcząt zawsze był nie śmiały. Pewnego razu poszczęściło mu się w kartach i wygrał trochę złota i podróż statkiem na wyspę, która zwie się Aeris. To było dla niego kolejne wyzwanie, kolejna podróż, więc czemu miał nie przeżyć tylu wrażeń na pokładzie statku?
CytatOPIS POSTACI:
Dorosły młody elf, średniego wzrostu (163 cm), postać jest dobrze zbudowana, ważąca około 60 kilogramów.
Liczbowych oznaczeń wagi i wzrostu nie umieszczamy w opisie Wystarczy, że napisałeś iż postać jest średniego wzrostu i jest dobrze zbudowana.
CytatPrzy takiej historii może naprawdę warto go zShevarashycić, ale to wiązało by to się ze zmianą charakteru na Chaotyczny Dobry. To tylko sugestia, ale na Aeris jest mała paczka Shevarashytów. Choć przy wyznaniu Solonora i nienawiści do drowów też możesz się z nimi zakumplować.
Właśnie taki mam plan Tak jak w chistorii miał z nimi troche współnego i do neigo tez się modli czasem o siłę potrzebną mu do walki z drowami..
Co do liczbowych oznaczeń to ja chciałem te informacje dla DM'ów
Czy coś jeszcze musze poprawić czy jest znośnie ?;)
CytatNie było to najbezpieczniejsze miejsce. Nie jedno krotnie tamtejsi mieszkańcy ocierali się o śmierć, ale coŚ ich trzymało w tym miejscu i nie chcieli go opuścić.
Literówka, a tak to wywal te liczby, rozbij opis na opis i rys psychologiczny i będzie ok
- Imie: Enialis
- Nazwisko: Siannodel
- Płeć postaci: Mężczyzna
- Rasa postaci: Elf Księżycowy (srebrny)
- Wiek: 160 lat
- Klasa postaci: Łowca
- Wyznanie postaci: Solonor Thelandira
- Domeny kapłańskie: brak
- Pochodzenie postaci: Cormanthor
- Charakter postaci: Neutralny Dobry
- Znane języki: Elfi, Wspólny, Leśny, Chondathski (regionalny)
Atrybuty:
Siła - 12
Zręczność - 18
Kondycja - 12
Inteligencja - 12
Mądrość - 14
Charyzma - 10
OPIS POSTACI
Dorosły młody elf, średniego wzrostu, postać jest dobrze zbudowana. Jasna, srebrna karnacja, komponuje się wraz ze smukła twarzą o delikatnych rysach, którą okala kilka pojedyńczych blizn. Przez długie, proste, czarne, zadbane sięgające łopatek włosy widać szpiczaste uszy z, których jedno jest troszkę mniejsze od drugiego, co zaburza proporcje twarzy, co zwiększa fakt jakże niezgrabnego nosa. Postać spogląda małymi, jasno zielonymi oczami.
RYS PSYCHOLOGICZNY:
Częściej rozbawiony niż podekscytowany, częściej zaciekawiony niż chciwy… Zachowuje powściągliwość i nie przejmuje się błahostkami. Gdy postawi sobie jakiś cel dąży ku jego realizacji niezmordowany i w skupieniu. Stara się myśleć racjonalnie, lecz czasem zdarza mu się unieść… Niezmiernie lubi przebywać w Leśnych ostępach obcując z naturą i zarazem bronić elfiego dziedzictwa. Charakteryzuje się wzmożoną niechęcią do drowów i ich pomiotów. Religijny, składa swe modły Solonor Thelandira, ale również czasem modli się do innych bóstw. Interesuje się otaczającym go światem, o którym chciałby wiedzieć jak najwięcej...
HISTORIA:
Enialis Siannodel urodził się w Dolinach, w Cormanthorze. Krainie, które niegdyś zamieszkiwały elfy, które przez lata opiekowały się kniejami równie troskliwie jak królewski ogrodnik. Wraz z nadejściem ludzi minęła era Elfów z Cormanthoru. Podczas wielkiego odwrotu ponad 90% przedstawicieli elfickiej rasy odeszło na Evermeet lub na zachód do Evereski. Enialis Siannodel jest potomkiem z linii jednej z rodzin, która została w Dolinach i nie wyjechała. Życie Enialis nie było proste, zamieszkiwał małą wioskę kilka dni drogi od Elfiego Dworu. Nie było to najbezpieczniejsze miejsce. Nie jedno krotnie tamtejsi mieszkańcy ocierali się o śmierć, ale coś ich trzymało w tym miejscu i nie chcieli go opuścić. Enialis od małego był zafascynowany jak i jego bracia naturą, przyrodą i otaczającym go pięknem Dolin. Umiał obcować ze zwierzętami z którymi spędzał długie godziny…
Pewnej nocy, kiedy księżyc był w pełni a Elfickie dziewki oddawały cześć swojemu ukochanemu bóstwu jakim jest Solonor Thelandira. Mała grupa drowich szpiegów z zimną krwią wymordowała bliskich Siannodel’a nie oszczędzili nikogo. Odnaleźli mała, ukrytą w koronach drzew osadę, z której nic nie zostało… Enialis pełen przerażenie tylko patrzył z ukrycia jak plugawe, nikczemne, odrażające, pełne nienawiści i zła Drowy z zimną krwią zarzynają kobiety i dzieci… Nie był w stanie sprzeciwić się złu i żądzy krwi pajęczej bogini Lolth… Skryty w koronach drzew przypatrywał się ze łzami w oczach na mord swoich bliskich… Z przerażenia i trwogi nie był w stanie zareagować, bo cóż on sam, młody mógł zrobić przeciwko wyszkolonej i wyekwipowanej grupie podłych Drowów? Czuł, że krew jego bliskich spływa mu po rękach, nie mógł pogodzić się z tym co uczynił. … Czuł się winny całemu cierpieniu jakie doświadczyli jego bracia i siostry. Zaprzysiągł sobie, że żaden Drow, którego spotka na swojej drodze nie ujdzie z życiem. Nic go już nie trzymało w Dolinach, wyruszył w podróż ku Wybrzeżu Mieczy.
Podróżował z miasta do miasta podejmując się drobnych z zleceń wymagających tropiciela. Unikał traktów dobrze czuł się w głuszy… bezpieczniej. Cały czas miał wyrzuty sumienia, nie mógł się pogodzić z faktem, że nic nie zrobił by pomóc tym których kocha. Minęła dekada po dekadzie , wspomnienia powoli się zabliźniały. Tylko czasem wspomniał tą straszną noc. W trakcie swoich długich i męczących podróży spotkał grupę wyznawców bóstwa Shevarash. Spędził z nimi trochę czasu, łączyła ich nienawiść i pragnienie zemsty na Drowach. Spędził z nimi wiele dni, niejedno krotnie oddawał cześć Shevarash prosząc o siłę, jak przyjdzie mu walczyć z mrocznymi elfami. Jednak pozostał wierny Solonor Thelandira i to jemu składał swe modlitwy każdego ranka.
Starał się normalnie żyć, pracować. Trudnił się wyrabianiem łuków z którego jakoś się utrzymywał. Każdy łuk był idealnie wykończony z dbałością o najmniejsze szczegóły. Musiały być dokładnie takie jakie chciał otrzymać twórca. Nie były to najlepsze jakości łuki w Torilu ale starał się jak mógł. Kiedyś zaczął grać w karty, pić miód czego nie miał w zwyczaju. Podobało mu się takie życie, lubił taką rozrywkę. Lecz co do Ludzkich czy Elfickich dziewcząt zawsze był nie śmiały. Pewnego razu poszczęściło mu się w kartach i wygrał trochę złota i podróż statkiem na wyspę, która zwie się Aeris. To było dla niego kolejne wyzwanie, kolejna podróż, więc czemu miał nie przeżyć tylu wrażeń na pokładzie statku?
Ufam, że przy obecnej historii zainwestujesz w rzemiosło: broń
akceptuję
niech będzie Akceptuję
Darmowy hosting zapewnia PRV.PL