ďťż
Polowanie na białego wilka


Bo człowiek głupi jest tak bez przyczyny

CytatNadciągał zmierzch. Zebrani w Kręgu usłyszeli wilczy skowyt, a w chwile potem wściekłe ujadanie watahy. Zaniepokojeni strażnicy kręgu ruszyli w stronę, z której dobiegały odgłosy, nagle wszystko zamarło - nawet ptaki. Przystając strażnicy nasłuchiwali przez chwilę. Odgłos zbliżających się kroków okutych w stal postaci przykuł ich spojrzenia....

Strażnicy odruchowo sięgnęli po broń gotując się do starcia, gdy z mroku powitało ich nagle znajome Ahoj. Ujrzeli Hagefa oraz towarzyszącą mu Ceidil - całych we krwi, nieśli kilka wilczych szczeniąt kwilących i próbujących się wyrwać. Postawili je na ziemi i powiedzieli odwracając się

- Szczenięta, zaopiekujcie się nimi szanowni druidzi

Wilki towarzyszące druidom szybko zajęły się wilczkami próbując je uspokoić i pocieszyć. Dębowy druid bez słowa odprowadził wzrokiem zakrwawionych zbrojnych dając znak skinieniem Bree i innym strażnikom by ruszyli ich śladem.

Młoda genasi przyglądała się Hagefowi i Ceidil z daleka, sądzą po jej minie nie była wcale zadowolona z ich widoku, złapała za broń i odprowadziła ich aż do krańcu lasu.
Gdy strażnicy wynurzyli się z lasu zauważyli kolejne dwie postacie. Jedną z nich był Creyn oraz nieznany mieszkańcom lasu krasnolud. Wzrok strażników przykuła biała wilcza skóra przerzucona przez ramie Creyna oraz pięć martwych wilków, jeden z nich był nad wyraz wyrośnięty i oskórowany. Zakrwawieni myśliwi skierowali swe kroki przez Wybrzeże ku Aulos.

Strażnicy Kręgu podbiegli do ciał wilków Widząc to Bree fuknęła bardzo niezadowolona a z najbliższych drzew posypały się liście.
- Mordercy ! - krzyknęła wyraźnie wściekła, po czym wbiła swe gniewne spojrzenie w odchodzących myśliwych.

Starała się zachować spokój jednak przez dłuższą chwilę jej ciało lekko drgało a dłonie zaciskały i rozluźniały się na rękojeści jej broni. Pozostali strażnicy kręgu zmierzyli wrogo oddalające się postacie poczym pospiesznie udali się do Świętego Kręgu zawiadomić o wszystkim Arcydruida i Starszyznę......

OCC : Tak to miej więcej na razie wygląda. Pozwoliłem sobie wykorzystać wasze wypowiedzi i materialny przekazane przez DM by sklecić ten opis. Dalsze wydarzenia wynikające z tego nieszczęsnego polowania rozegramy częściowo tu i jak się uda w grze.
Na razie obie strony się rozeszły ewentualnie jeśli myśliwi chcą coś opisać co zrobili po wołaniu Bree to proszę bardzo A i dla ułatwienia >> Prawo Ziem Kregu <<


* Tego samego dnia w lesie przybrzeżnym można było zaobserwować wzmożony ruch. Starszyzna Kręgu zwołała naradę i wezwała strażników i druidów by stawili się licznie. Pośród leśnej gęstwiny dało się słyszeć uniesione, gniewne głosy a gdy w końcu wszystko ucichło niewielkie patrole zaczęły opuszczać knieje kierując się ku polanie z karczmą....

Gdy las wokół karczmy spowił mrok. Niespokojne pomruki niedźwiedzi i wycie wilków dały mieszkańcom i gościom karczmy do zrozumienia iż las się gniewa. Niektórzy zaczęli się zastanawiać czy to przypadkiem nie przez białego wilka.... *
* Gdy nastał dzień zwierzęta umilkły dając wytchnienie mieszkańcom karczmy którzy pewnie nie zmrużyli oka. Dało się wyczuć czyjąś obecność w otaczającym karczmę lesie jednakże nikt na razie się do niej nie zbliżał.

W Nowym Aulos i pozostałych lennach widziano strażników kręgu pospiesznie dostarczających wiadomości ich władzom. Byli mało rozmowni, niespokojni i dało się zaobserwować iż wodzą wzrokiem po przechodniach jakby kogoś szukali..... *
W Magistracie Nowego Aulos nie zapanowało poruszenie, jak można byłoby się tego spodziewać. Posłaniec z Kręgu został przyjęty, nieco później także wezwany na krótką rozmowę. Wychodząc ze stolicy, niósł już kolejny list - wiadomość do Lorda Arcydruida. Wiadomości poszły również innym torem - wśród Legionistów Nowego Aulos, wśród jego Miejskiej Straży. Jaka była ich treść? To wiadome tylko samym zainteresowanym...


*Z nastaniem dnia wojownicy z Karczmy zauważyli krążących po okolicy łowców Kręgu. Trzymając się od nich z daleka oraz nie przejawiając agresywnego zachowania poświęcili się swoimi codziennymi zajęciom.*
Słońce skryło się za górami i nad Karczmą rozbłysły gwiazdy. Ci którzy mimo wszystko postanowili tutaj pozostać, z niepokojem nasłuchiwali odgłosów dochodzacych z lasu. Jednak tym razem nie usłyszeli nic poza ciszą. Ciszą gestą i złowrogą, która zdała się im jeszcze gorsza od wycia wilków, porykiwań niedźwiedzi czy skrzypienia konarów starych drzew.
Jeśli ktoś odważył się wyjrzeć przez okno, albo wyjść przed karczmę, w świetle pochodni widział tylko niewielkie jasne plamki wilczych oczu majaczących w mroku pomiędzy stojacymi bez ruchu drzewami.
* Słońce powoli wstawało nad drzewami rozświetlając swymi ciepłymi, wiosennymi promieniami polanę i stojąca na niej karczmę. Śpiew ptaków i spokojny szum drzew był miłą odmianą po nieznośnie cichej nocy. Druidzi pozwolili by natura dała upust swemu gniewowi po przelanej w lesie przybrzeżnym krwi i dopiero, gdy emocje nieco ucichły postanowili stanąć przed mieszkańcami karczmy....

Wyłaniając się z leśnej gęstwiny dwa duże wilki zawarczały ostrzegawczo po czym rozchodząc się na boki stanęły na skraju polany. Podążające ich śladem trzy postacie, odziane w skóry barwione kolorami lasu, długie zielone płaszcze i przesłaniające oblicza maski symbolizujące krąg druidów rozejrzały się po okolicy. Stojący po bokach strażnicy kręgu dzierżyli w dłoniach łuki jednak strzały pozostawały nadal w kołczanach. Trzecia postać nie nosiła broni…. Byli nimi arcydruid Valin, starszy zewnętrznego kręgu Sibhreach oraz strażnik kręgu Tenner. Przez chwilę stali tak bez ruchu na skraju polany spoglądając na jej drzwi, okiennice i pojawiające się sylwetki jej mieszkańców.

Spoglądając na Tennera i wilki arcydruid skinął im by wycofali się do granicy drzew i ruszył z Sibhreachem przez polanę w kierunku drzwi karczmy. Miał być to gest dobrej woli strażników natury, mających nadal w pamięci czyny i przyjaźń jaka niegdyś łączyła ich i mieszkańców karczmy..... *
Temat zamykam. Dorośli ludzie, a kłócą się jak dzieci.
Ja tylko przed zamknięciem dodam iż powrót nie miał na celu wpływać na wasze decyzje tylko chciałem jak pisałem ZOBACZYĆ ODGRYWKĘ a nie coś ooc w połączeniu "a to jednak jest emotka" bo obserwując was z boku miało się ochotę na samobójstwo ...

Odegraliście gramy dalej. żadne kłótnie, bo będę wlepiał warny i to już bez ostrzeżeń. Chcecie się kłócić, róbcie to IC

Ludzie odgrywajcie a nie zaczynajcie przenosić konflikt waszych postaci na was samych ... bo to się robi dziwne.

To tyle nerwusy
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • latwa-kasiora.pev.pl