ďťż
Niespodziewany gość w Świętym Kręgu


Bo człowiek głupi jest tak bez przyczyny

Zaniepokojony pomrukami zwierząt strzegących Święty Kręg Druidów, arcydruid Valin opuścił drzewny dom spoglądając po okolicy. Wzrok zwierząt skierowany był w kierunku kamiennego kręgu……
- Coś się stało Valinie ? – spytała Zarniell tuląc do piersi ich synka
- Coś je zaniepokoiło……,lepiej to sprawdzę ……
Uśmiechając się uspokajająco do swej rodziny Dębowy Druid chwytając w dłoń kostur, ruszył ku kamiennemu kręgowi. Zbliżając się do Świętych Kamieni Valin skinął Tennerowi, strażnikowi kręgu, który podobnie jak on zauważył niepokój zwierząt. Bez słowa obaj strażnicy natury otoczyli kamienie i z przeciwnych stron wkroczyli do Świętego Kręgu.
Ich oczom ukazał się brunatny niedźwiedź o imieniu Mruk, który wpatrywał się w ciało leżące na ziemi……
- Jak zawsze czujny – rzekł arcydruid wyciągając dłoń do niedźwiedzia, który rozpoznając Valina i Tennera, pomrukując cofnął się nieco dopuszczając ich do ciała. Klękając obok strażnicy natury ujrzeli piękną elfkę o rdzawoczerwonych włosach. Kładąc dłoń na jej piersi i zbliżając głowę do jej ust Valin sprawdził pospiesznie czy żyje. Gdy wyczuł słaby ale miarowy oddech i bicie serca odetchnął z ulgą. Spoglądając na Tennera rzekł……
- Żyje, ale ledwo. Skąd się tu wzięła ?
- Nikt nie zbliżał się do Kręgu, tego jestem pewien
– odparł strażnik
- Zatem mamy zagadkę na którą zapewne tylko ona zna odpowiedź… Pomórz mi ja przenieść do drzewnego domu – nakazał Valin
Chwytając ostrożnie elfkę za nogi i pod ramiona strażnicy natury ruszyli w kierunku rosłego drzewa, wewnątrz którego mocą natury ukształtowano niewielkie pomieszczenia, które służyły im za schronienie. Widząc zbliżających się Zarinell podeszła pospiesznie i nakazała położyć elfkę na jedno z posłań……
- Co się stało ? – spytała spoglądając na oblicze elfki…
- Nie wiem, leżała w Świętym Kręgu. Jest nieprzytomna i wygląda na wycieńczoną – odpowiedział Valin
- Nie poznaje jej…… Może Nalavein będzie wiedział kim jest…… Zajmę się nią. Tu trzeba kobiecej ręki. Lepiej przynieś czystej wody – uśmiechnęła się wypraszając mężczyzn

Pozostawiając nieznajomą pod opieką żony arcydruid rzekł do strażnika kręgu…
- Powiadom Nalaveina, niech przybędzie tu. Przyda się znajoma twarz gdy się ona przebudzi…
Skinąwszy strażnik zniknął w leśnej gęstwinie…… Spoglądając w kierunku Świętego Kręgu arcydruid zmaczał się zastanawiać kim jest ten niespodziewany gość i co go tu sprowadza……

OCC: Temat będzie jednak bez hide , miłego czytania


Gdy elf przybył do Kręgu, następnie poszedł do siedziby druidów. Przywitał się ze wszystkimi przyjaciółmi, wtedy to skierował wzrok na Księżycową Siostrę. Uśmiechnął się, siadając na brzegu posłania.

Spokojnym i cichym tonem głosu rzekł.

- Nie znam jej, pierwszy raz widzą ją na oczy. Da się określić, kiedy się obudzi ?

*Tenner poszedł poszukać Nalaveina gdy znalazł go, opisał mu sytuacje i ruszył z nim do Kręgu*
*Thrad przygląda się sytuacji bez słowa*


A kto mi tu się po lesie kręci?...
Elfka, leżąca bez przytomności w druidzkiej siedzibie, z wyglądu przypomina jedną z elfek księżycowych, zwanych również srebrnymi. Jest raczej drobnej budowy, odrobinę blada, odziana w dość prostą szatę szmaragdowego koloru, która kontrastuje z jej cynoberowymi lokami sięgającymi za ramiona a w chwili obecnej swobodnie rozpuszczonymi na posłaniu.

Na skórze elfki brak zadrapań czy ran. Oddycha jednak płytko a karminowe usta od dłuższego czasu musiały nie kosztować wody. Policzki ma lekko zapadnięte, oczy nieznacznie podkrążone. Wciąż jednak jej włosy otacza delikatna woń płatów róży, kontrastująca z resztą opłakanego stanu w jakim nieprzytomna się znajduje.
Spoglądając na przybyłych Valin odszedł od posłania elfki i rzekł...
- Wzmocniłem ją życiodajną mocą natury. Nie wiem przez co przeszła ale jej ciało było na krawędzi wyczerpania. Teraz możemy tyko czekać i pozwolić by natura uczyniła co trzeba. Myślę że za dzień góra dwa powinna odzyskać przytomność. Wtedy będziemy wiedzieć coś więcej. Na razie wydaje się iż nic jej nie grozi....
*Sibhreach zerknął jeszcze raz na elfkę i jej loki w chwili obecnej swobodnie rozpuszczone na posłaniu*

Nie powinna zbyt długo pozostawać nieprzytomna... Może jednak warto byłoby spróbować bardziej pospolitych sposobów leczenia... Jest taki jeden... Nazywają to metodą usta-usta... Mogę zademonstrować... Ostatnio ciągle muszę ratować jakieś ranne elfki... To już druga w tym tygodniu... Pomór jakiś, czy co...
* Słysząc słowa Sibhreacha stojąca przy elfce Zarinell spogląda wymownie.... *
- Wam tylko jedno w głowie.... Dajcie jej odpocząć. No już wynocha przyjdźcie rano. Jakby się coś działo dam wam znać.
* Valin uśmiecha się tylko do żony po czym zaprasza przybyłych na wino które przyniosły o świcie driady .... *
*Gdzieś w oddali, pomiędzy gałęziami jednego z drzew było można dostrzec blask jantarowych oczu. Postać tak szybko znikła, jak się pojawiła*
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • latwa-kasiora.pev.pl