Bo czĹowiek gĹupi jest tak bez przyczyny
- Nazwa konta postaci: mrto
- Nazwa postaci: Mornil Aninthev
- Płeć postaci: mężczyzna
- Rasa postaci: człowiek
- Wiek postaci: 19 lat
- Wyznanie postaci: Ilmater
- Zakon: Zakon Żółtej Róży
- Pochodzenie postaci: Damara
Opis:
Średniego wzrostu, średniej budowy ciała młodzieniec. Jego śniadą twarz przyozdabia wydatny nos. Ma ciemne, prawie czarne oczy. Jest łysy. Z tyłu głowy można dostrzec bliznę biegnąca w poprzek czaszki.
Historia:
Na murach Klasztoru Żółtej Róży w Górach Zimnej Ostrogi stały dwie postacie i spoglądały w dół na grupę podróżników, która powoli schodziła w dół ścieżki.
- Czy to aby na pewno dobry pomysł, Opacie? - Wielebna Siostra Amela Przeorysza Klasztoru Żółtej Róży, zwróciła się do stojącego obok niej Wielebnego Kane'a - Wysyłać tego młodzieńca w tak długą podróż? Ledwo co wydobrzał po tym wypadku z ujeżdżaniem Remorhaz'a. W ogóle czyj to pomysł żeby pozwalać takim nieopierzonym młokosom na takie zabawy?
Opat Kane uśmiechnął się do siebie. - Wiesz przecież że każdy z nas kiedyś próbuje dosiadać Białego Robaka. A Mornil po prostu zrobił to zbyt wcześnie. Na szczęście rana na głowie nie okazała się byś zbyt groźna. Brat Sanno dobrze się sprawił z uzdrowieniem chłopaka.
- A o chłopaka nie ma potrzeby się martwić - ciągnął dalej Opat - Nie jest sam, paladyni i reszta braci zaopiekuje się nim w czasie drogi. A jak wróci to na pewno będzie gotowy do zmierzenia się z Remorhaz'em - dodał z uśmiechem.
***
Daleko na dole grupa Paladynów Zakonu Złotego Pucharu w asyście kilkunastu mnichów w milczeniu pokonywała kolejne kamienne stopnie ścieżki. Po kilku dniach podróżni dotarli do górniczej wioski Sudrav w południowo-wschodniej Damarze. Tam w miejscowej tawernie przyszedł czas na chwilę rozluźnienia i odpoczynku. Kiedy cała grupa zasiadła do stołu, dowódca paladynów przywołał do siebie najmłodszego z mnichów. - Opat Kane prosił mnie żebym miał na ciebie oko. Możesz mi powiedzieć młodzieńcze w jaki sposób zdobywa się taką troskliwość opata?
- Wielebny Kane dba o nas wszystkich tak samo, czcigodny Panie, doprawdy nie wiem dlaczego prosił Cię o to - mnich był wyraźnie zakłopotany tą troskliwością opata.
- W takim razie opowiedz mi o sobie.
- Hmm, w takim razie zacznę od początku:
- Urodziłem się w Morovar w roku 1356. Matka moja była kapłanką Ilmatera, ojca nie pamiętam. Z opowiadań matki wiem, że ojciec walczył u boku Gareth'a Dragonsbane'a w wojnie z Królem Zhengyi i jego armią z Vaasy. Dzięki Płaczącemu Bóstwu dane mu było polec w obronie potrzebującym. Po wojnie matka przeniosła się do naszej stolicy - Heliogabalus. Tam trafiłem pod opiekę mojego wuja - mnicha Świętych Solarów. Po kilku latach Wielebny Kane wysłał wuja do Neverwinter. Tam dosięgła go Wyjąca Śmierć. Po raz kolejny mój bliski mógł wypełnić swoje przeznaczenie w imie Ilmatera. - tu młodzieniec na chwile przerwał, zamyślił się, ale zaraz kontynuował - Po śmierci wuja naturalne było, że na jego miejsce w klasztorze zostanę zaproszony ja, jako jego jedyny żyjący męski krewny. Po nowicjacie postanowiłem odwiedzić grób wuja w Neverwinter. I tak oto podróżuję z Wami.
***
Brat Bareas zamykał już bramę placu świątynnego kiedy zobaczył młodego mnicha podążającego w jego stronę. - To chyba ten nowy z północy, ciekawe gdzie się wybiera - pomyślał i na głos zawołał - Na Ilmatera, a gdzież to się brat wybiera o tej porze? Już nas brat opuszcza?
- Witaj Bracie Bareasie, niestety muszę wyruszyć i tak już zbyt długo zabawiłem w Neverwinter.
- Wracasz do swoich na północ?
- Nie, postanowiłem że lepiej przysłużę się Ilmaterowi tutaj. Słyszałem wczoraj w porcie że jeden ze statków wypływa dziś na Aeris. To jakaś wyspa na Morzu mieczy. Rozmawiałem z opatem i poradził mi żebym na miejscu poszukał naszych współbraci. Może będą mieć dla mnie jakieś zajęcie.
- Zatem nie będę cię zatrzymywać, niech Ilmater ma cię w swojej opiece, Żegnaj Morlilu
- Zegnaj.
Zmień tego Opata Kane'a... bardzo proszę.
Reszta do akceptacji.
Opata Kane'a znalazłem w necie. Mam jakieś opracowanie w pdf'ie na temat Zakonu Żółtej Róży i tam jest wymieniony jako:
Wiem skąd się wziął opat Kane - mam "Bloodstone Wars" i dlatego to ja bym zmienił. Ale ok, zapomnij.
Mój problem polega na tym, że gry rpg to dla mnie dziewiczy rejon. Dla ciebie Kane jako opat jest drażniący. Dla mnie nie, bo jest dla mnie tak samo obca postać jak dajmy na to Ziutek z Dolnej Wólki. Pewnych rzeczy po prostu nie wiem. Starałem się jak najlepiej udokumentować historię postaci. W ciągu tygodnia zdołałem zebrać pewne informacje i na ich podstawie skleciłem tą historię.
Dlatego prosiłbym jeżeli macie jakieś zastrzeżenia to wskazujcie mi kierunek w którym mam sie udać a ja pójdę tam, dowiem się co trzeba i nie będę popełniać błędów.
Nie, spokojnie, po prostu z pewnych przyczyn (pewnie dla nie-maniaków FR absurdalnych), postać Kane'a mi się nieco gryzie, ale historia jest w miarę sprawnie napisana (choć widać, że trochę za bardzo skupiałeś się na głośnych nazwiskach).
Nie mam żadnych pretensji, w porównaniu z zamkniętymi postaciami w tym dziale jest rewelacyjnie.
Akceptuję.
Darmowy hosting zapewnia PRV.PL