ďťż
[ Łowca ] [Łowca] Dathon Cryssan


Bo człowiek głupi jest tak bez przyczyny

Nazwa konta: Dominus
Nazwa postaci: Dathon Cryssan
Klasa postaci: Łowca
Płeć postaci: Mężczyzna
Wiek postaci: 127
Wyznanie postaci: Shevarash
Charakter postaci: Chaotyczny Neutralny
Pochodzenie postaci: Wysoki Las (proszę o pomoc o dokładniejsze miejsce)
Język: Wspólny, Elfi, Chondathski, Illuskański, Leśny.
Opis zewnętrzny: Widzisz elfa o zielonych oczach i włosach w kolorze jasnego blondu. Porusza się pewnym, zdecydowanym krokiem. Wygląda, jakby w każdym momencie byłby gotowy do walki.

Historia:

Dathon ma 33 lata. Wysoki Las.

Dathon ćwiczy z ojcem walkę z treningowymi mieczami. Obaj trzymają po dwie bronie.
- Dalej synu! Skup się!
- Staram się…
Kilka chwil później ojciec Dathona wytrącił mu oba miecze swą bronią.
- Musisz więcej ćwiczyć, Dathon. – powiedział wysoki elf o zielonych oczach.
- Tak, wiem o tym ojcze… - odpowiedział Dathon
- Ale nie martw się, jeśli będziesz więcej trenował, osiągniesz bardzo dobre rezultaty.
- Dobrze, postaram się…
Po chwili odłożyli miecze i poszli do domu.

41 lat później. Dathon ma 74 lata. Wysoki Las.

Był wieczór, gdy Dathon zawzięcie trenował z ojcem, gdy niespodziewanie wykonał atak. Miecze ojca spadły na ziemię. Ojciec przez moment patrzył na Dathona z uśmiechem po czym podszedł do niego.
- Dathon, muszę ci pogratulować. To Było bardzo dobre cięcie.
- Dziękuję ojcze.
Matka Dathona, która obserwowała ich opierając się o ścianę domu, zawołała ich do środka.
- Brawo synu. – powiedziała - Cieszę się, że tak dobrze ci idzie. A teraz chodźcie, czas na kolację…

23 lata później. Dathon ma 97 lat. Wysoki Las.

Dathon! – krzyknął ojciec
Po chwili przyszedł Dathon.
- Tak? – spytał
- Chcę ci coś dać…
Po czym ojciec Dathona wyciągnął z kufra dwa krótkie miecze.
- Zawsze korzystałem z tych mieczy. Teraz chcę, żebyś ty ich używał.
Ojciec Dathona podał mu miecze.
- Dziękuję… - powiedział Dathon trzymając je w rękach i wpatrując się w nie. – Bardzo dziękuję…
- Obchodź się z nimi z honorem. Są w naszej rodzinie od pokoleń. – powiedział ojciec.
- Dobrze ojcze. Masz na to moje słowo…

24 lata później. Dathon ma 121 lat. Wysoki Las.

Dathon wracał z przechadzki po lesie do domu. Miał ze sobą dwa miecze, które ofiarował mu ojciec. Nie lubił się z nimi rozstawać. Był w połowie drogi do domu. Nagle poczuł dym. Po chwili zdał sobie sprawę, że zapach dochodzi z okolic domu.
- O nie… - powiedział cicho, po czym jak najszybciej mógł pobiegł w stronę domu.
Gdy dotarł na miejsce zastał palący się swój dom. Szybko podbiegł do domu.
- Ojcze! Matko! – krzyczał ile sił w płucach.
Usłyszał cichy głos swego ojca.
- Dathon…
Dathon podbiegł do leżącego ojca. Miał kika strzał wbitych w ciało.
- Tato, co się stało?!
- Dathon… musisz… uciekać… - powiedział cicho jego ojciec.
- Nie, zostanę z tobą, wszystko będzie dobrze! Proszę tato…
- Mi i matce nie możesz już pomóc.. – powiedział bardzo cicho ojciec
- Nie ojcze, nie odchodź! Proszę!
Po czym ojciec skonał. Dathon usłyszał za plecami nadchodzące osoby. Szybko się odwrócił i wyciągnął miecze. Łzy spływały mu z oczu. Zobaczył przed sobą kilkanaście drowów. Kilka z nich trzymało kosztowności zrabowane z jego domu.
- Spójrzcie… Jeszcze jeden… - powiedział jeden z drowów, Po czym usmiechnął się szyderczo.
- Zaraz zapłacicie za swe czyny! – krzyknął Dathon i rzucił się na nich.
Przeciwnicy nie zareagowali. Po sekundzie Dathon poczuł jak coś twardego uderza go w tył głowy.
Padł na ziemię. Rozmazanym wzrokiem zobaczył jak drowy przechodzą obok. Jeden z napastników wbił miecz w ciało jego ojca, a inny zabrał Dathonowi miecze. Po chwili stracił przytomność.

6 lat później. Dathon ma 127 lat. Waterdeep.

Dathon rozmawiał z kapitanem statku, po czym wszedł na okręt. Usiadł na pokładzie i rozmyślał.
- Aeris… Oby tam było lepiej… - pomyślał.
Wciąż miał przed oczami ciało ojca.
- Nienawidzę drowów… - powiedział cicho z gniewem.


A rasa?
Poza tym brakuje najważniejszej części, między porwaniem przez drowy, a wypłynieciem. Co się z nim wtedy działo?
A to dziwne... Palą dom elfa, zabijają rodziców, a dziecko zostawiają? Huh?
Nazwa konta: Dominus
Nazwa postaci: Dathon Cryssan
Rasa postaci: Elf leśny
Klasa postaci: Łowca
Płeć postaci: Mężczyzna
Wiek postaci: 127
Wyznanie postaci: Shevarash
Charakter postaci: Chaotyczny Neutralny
Pochodzenie postaci: Wysoki Las (proszę o pomoc o dokładniejsze miejsce)
Język: Wspólny, Elfi, Chondathski, Illuskański, Leśny.
Opis zewnętrzny: Widzisz elfa o zielonych oczach i włosach w kolorze jasnego blondu. Porusza się pewnym, zdecydowanym krokiem. Wygląda, jakby w każdym momencie byłby gotowy do walki.

Historia:

Dathon ma 33 lata. Wysoki Las.

Dathon ćwiczy z ojcem walkę z treningowymi mieczami. Obaj trzymają po dwie bronie.
- Dalej synu! Skup się!
- Staram się…
Kilka chwil później ojciec Dathona wytrącił mu oba miecze swą bronią.
- Musisz więcej ćwiczyć, Dathon. – powiedział wysoki elf o zielonych oczach.
- Tak, wiem o tym ojcze… - odpowiedział Dathon
- Ale nie martw się, jeśli będziesz więcej trenował, osiągniesz bardzo dobre rezultaty.
- Dobrze, postaram się…
Po chwili odłożyli miecze i poszli do domu.

41 lat później. Dathon ma 74 lata. Wysoki Las.

Był wieczór, gdy Dathon zawzięcie trenował z ojcem, gdy niespodziewanie wykonał atak. Miecze ojca spadły na ziemię. Ojciec przez moment patrzył na Dathona z uśmiechem po czym podszedł do niego.
- Dathon, muszę ci pogratulować. To Było bardzo dobre cięcie.
- Dziękuję ojcze.
Matka Dathona, która obserwowała ich opierając się o ścianę domu, zawołała ich do środka.
- Brawo synu. – powiedziała - Cieszę się, że tak dobrze ci idzie. A teraz chodźcie, czas na kolację…

23 lata później. Dathon ma 97 lat. Wysoki Las.

Dathon! – krzyknął ojciec
Po chwili przyszedł Dathon.
- Tak? – spytał
- Chcę ci coś dać…
Po czym ojciec Dathona wyciągnął z kufra dwa krótkie miecze.
- Zawsze korzystałem z tych mieczy. Teraz chcę, żebyś ty ich używał.
Ojciec Dathona podał mu miecze.
- Dziękuję… - powiedział Dathon trzymając je w rękach i wpatrując się w nie. – Bardzo dziękuję…
- Obchodź się z nimi z honorem. Są w naszej rodzinie od pokoleń. – powiedział ojciec.
- Dobrze ojcze. Masz na to moje słowo…

24 lata później. Dathon ma 121 lat. Wysoki Las.

Dathon wracał z przechadzki po lesie do domu. Miał ze sobą dwa miecze, które ofiarował mu ojciec. Nie lubił się z nimi rozstawać. Był w połowie drogi do domu. Nagle poczuł dym. Po chwili zdał sobie sprawę, że zapach dochodzi z okolic domu.
- O nie… - powiedział cicho, po czym jak najszybciej mógł pobiegł w stronę domu.
Gdy dotarł na miejsce zastał palący się swój dom. Szybko podbiegł do domu.
- Ojcze! Matko! – krzyczał ile sił w płucach.
Usłyszał cichy głos swego ojca.
- Dathon…
Dathon podbiegł do leżącego ojca. Miał kika strzał wbitych w ciało.
- Tato, co się stało?!
- Dathon… musisz… uciekać… - powiedział cicho jego ojciec.
- Nie, zostanę z tobą, wszystko będzie dobrze! Proszę tato…
- Mi i matce nie możesz już pomóc.. – powiedział bardzo cicho ojciec
- Nie ojcze, nie odchodź! Proszę!
Po czym ojciec skonał. Dathon usłyszał za plecami nadchodzące osoby. Szybko się odwrócił i wyciągnął miecze. Łzy spływały mu z oczu. Zobaczył przed sobą kilkanaście drowów. Kilka z nich trzymało kosztowności zrabowane z jego domu.
- Spójrzcie… Jeszcze jeden… - powiedział jeden z drowów, Po czym usmiechnął się szyderczo.
- Zaraz zapłacicie za swe czyny! – krzyknął Dathon i rzucił się na nich.
Przeciwnicy nie zareagowali. Po sekundzie Dathon poczuł jak coś twardego uderza go w tył głowy.
Padł na ziemię. Rozmazanym wzrokiem zobaczył jak drowy przechodzą obok. Jeden z napastników wbił miecz w ciało jego ojca, a inny zabrał Dathonowi miecze. Dathona zdziwiło, że drowy nie zamierzają go zabić. Pomyślał, że może oni myślą, że nie żyje. Udawał martwego i nie ruszał się. Po chwili stracił przytomność.

6 lat później. Dathon ma 127 lat. Waterdeep.

Dathon opuścił Wysoki Las, by nie myśleć o tym, co go spotkało. Poszedł do Waterdeep, unikając sprzeczek. Gdy dotarł do miasta i starał się tam mieszkać, doszedł do wniosku, że mieszkanie w mieście to coś nie dla niego. Pewnego dnia w karczmie usłyszał od kogoś o wyspie Aeris i o tamtejszych okolicach. Parę dni zastanawiał się, czy wypłynąć na ową wyspę. Postanowił popłynąć.

Kilka dni później.

Dathon rozmawiał z kapitanem statku, po czym wszedł na okręt. Usiadł na pokładzie i rozmyślał.
- Aeris… Oby tam było lepiej… - pomyślał.
Wciąż miał przed oczami ciało ojca.
- Nienawidzę drowów… - powiedział cicho z gniewem.


Zależy mi na czasie... W związku z tym przypominam się. Bardzo proszę o sprawdzenie mojej nowej postaci
Nazwa konta: Dominus
Nazwa postaci: Dathon Cryssan
Rasa postaci: Elf leśny
Klasa postaci: Łowca
Płeć postaci: Mężczyzna
Wiek postaci: 127
Wyznanie postaci: Shevarash
Charakter postaci: Chaotyczny Neutralny
Pochodzenie postaci: Wysoki Las (proszę o pomoc o dokładniejsze miejsce)
Język: Wspólny, Elfi, Chondathski, Illuskański, Leśny.
Opis zewnętrzny: Widzisz elfa o zielonych oczach i włosach w kolorze jasnego blondu. Porusza się pewnym, zdecydowanym krokiem. Wygląda, jakby w każdym momencie byłby gotowy do walki.

Statystyki:
Siła 12
Zręczność 16
Kondycja 14
Inteligencja 13
Mądrość 12
Charyzma 10

Historia:

Dathon ma 33 lata. Wysoki Las.

Dathon ćwiczy z ojcem walkę z treningowymi mieczami. Obaj trzymają po dwie bronie.
- Dalej synu! Skup się!
- Staram się…
Kilka chwil później ojciec Dathona wytrącił mu oba miecze swą bronią.
- Musisz więcej ćwiczyć, Dathon. – powiedział wysoki elf o zielonych oczach.
- Tak, wiem o tym ojcze… - odpowiedział Dathon
- Ale nie martw się, jeśli będziesz więcej trenował, osiągniesz bardzo dobre rezultaty.
- Dobrze, postaram się…
Po chwili odłożyli miecze i poszli do domu.

41 lat później. Dathon ma 74 lata. Wysoki Las.

Był wieczór, gdy Dathon zawzięcie trenował z ojcem, gdy niespodziewanie wykonał atak. Miecze ojca spadły na ziemię. Ojciec przez moment patrzył na Dathona z uśmiechem po czym podszedł do niego.
- Dathon, muszę ci pogratulować. To Było bardzo dobre cięcie.
- Dziękuję ojcze.
Matka Dathona, która obserwowała ich opierając się o ścianę domu, zawołała ich do środka.
- Brawo synu. – powiedziała - Cieszę się, że tak dobrze ci idzie. A teraz chodźcie, czas na kolację…

23 lata później. Dathon ma 97 lat. Wysoki Las.

Dathon! – krzyknął ojciec
Po chwili przyszedł Dathon.
- Tak? – spytał
- Chcę ci coś dać…
Po czym ojciec Dathona wyciągnął z kufra dwa krótkie miecze.
- Zawsze korzystałem z tych mieczy. Teraz chcę, żebyś ty ich używał.
Ojciec Dathona podał mu miecze.
- Dziękuję… - powiedział Dathon trzymając je w rękach i wpatrując się w nie. – Bardzo dziękuję…
- Obchodź się z nimi z honorem. Są w naszej rodzinie od pokoleń. – powiedział ojciec.
- Dobrze ojcze. Masz na to moje słowo…

24 lata później. Dathon ma 121 lat. Wysoki Las.

Dathon wracał z przechadzki po lesie do domu. Miał ze sobą dwa miecze, które ofiarował mu ojciec. Nie lubił się z nimi rozstawać. Był w połowie drogi do domu. Nagle poczuł dym. Po chwili zdał sobie sprawę, że zapach dochodzi z okolic domu.
- O nie… - powiedział cicho, po czym jak najszybciej mógł pobiegł w stronę domu.
Gdy dotarł na miejsce zastał palący się swój dom. Szybko podbiegł do domu.
- Ojcze! Matko! – krzyczał ile sił w płucach.
Usłyszał cichy głos swego ojca.
- Dathon…
Dathon podbiegł do leżącego ojca. Miał kika strzał wbitych w ciało.
- Tato, co się stało?!
- Dathon… musisz… uciekać… - powiedział cicho jego ojciec.
- Nie, zostanę z tobą, wszystko będzie dobrze! Proszę tato…
- Mi i matce nie możesz już pomóc.. – powiedział bardzo cicho ojciec
- Nie ojcze, nie odchodź! Proszę!
Po czym ojciec skonał. Dathon usłyszał za plecami nadchodzące osoby. Szybko się odwrócił i wyciągnął miecze. Łzy spływały mu z oczu. Zobaczył przed sobą kilkanaście drowów. Kilka z nich trzymało kosztowności zrabowane z jego domu.
- Spójrzcie… Jeszcze jeden… - powiedział jeden z drowów, Po czym usmiechnął się szyderczo.
- Zaraz zapłacicie za swe czyny! – krzyknął Dathon i rzucił się na nich.
Przeciwnicy nie zareagowali. Po sekundzie Dathon poczuł jak coś twardego uderza go w tył głowy.
Padł na ziemię. Rozmazanym wzrokiem zobaczył jak drowy przechodzą obok. Jeden z napastników wbił miecz w ciało jego ojca, a inny zabrał Dathonowi miecze. Dathona zdziwiło, że drowy nie zamierzają go zabić. Pomyślał, że może oni myślą, że nie żyje. Udawał martwego i nie ruszał się. Po chwili stracił przytomność.

6 lat później. Dathon ma 127 lat. Waterdeep.

Dathon opuścił Wysoki Las, by nie myśleć o tym, co go spotkało. Poszedł do Waterdeep, unikając sprzeczek. Gdy dotarł do miasta i starał się tam mieszkać, doszedł do wniosku, że mieszkanie w mieście to coś nie dla niego. Pewnego dnia w karczmie usłyszał od kogoś o wyspie Aeris i o tamtejszych okolicach. Parę dni zastanawiał się, czy wypłynąć na ową wyspę. Postanowił popłynąć.

Kilka dni później.

Dathon rozmawiał z kapitanem statku, po czym wszedł na okręt. Usiadł na pokładzie i rozmyślał.
- Aeris… Oby tam było lepiej… - pomyślał.
Wciąż miał przed oczami ciało ojca.
- Nienawidzę drowów… - powiedział cicho z gniewem.
Proszę o usunięcie poprzedniego...

Nazwa konta: Dominus
Nazwa postaci: Dathon Cryssan
Rasa postaci: Elf leśny
Klasa postaci: Łowca
Płeć postaci: Mężczyzna
Wiek postaci: 127
Wyznanie postaci: Shevarash
Charakter postaci: Chaotyczny Neutralny
Pochodzenie postaci: Wysoki Las (proszę o pomoc o dokładniejsze miejsce)
Język: Wspólny, Elfi, Chondathski, Illuskański, Leśny.
Opis zewnętrzny: Widzisz elfa o zielonych oczach i włosach w kolorze jasnego blondu. Porusza się pewnym, zdecydowanym krokiem. Wygląda, jakby w każdym momencie byłby gotowy do walki.

Statystyki:
Siła 12
Zręczność 17
Kondycja 14
Inteligencja 12
Mądrość 12
Charyzma 10

Historia:

Dathon ma 33 lata. Wysoki Las.

Dathon ćwiczy z ojcem walkę z treningowymi mieczami. Obaj trzymają po dwie bronie.
- Dalej synu! Skup się!
- Staram się…
Kilka chwil później ojciec Dathona wytrącił mu oba miecze swą bronią.
- Musisz więcej ćwiczyć, Dathon. – powiedział wysoki elf o zielonych oczach.
- Tak, wiem o tym ojcze… - odpowiedział Dathon
- Ale nie martw się, jeśli będziesz więcej trenował, osiągniesz bardzo dobre rezultaty.
- Dobrze, postaram się…
Po chwili odłożyli miecze i poszli do domu.

41 lat później. Dathon ma 74 lata. Wysoki Las.

Był wieczór, gdy Dathon zawzięcie trenował z ojcem, gdy niespodziewanie wykonał atak. Miecze ojca spadły na ziemię. Ojciec przez moment patrzył na Dathona z uśmiechem po czym podszedł do niego.
- Dathon, muszę ci pogratulować. To Było bardzo dobre cięcie.
- Dziękuję ojcze.
Matka Dathona, która obserwowała ich opierając się o ścianę domu, zawołała ich do środka.
- Brawo synu. – powiedziała - Cieszę się, że tak dobrze ci idzie. A teraz chodźcie, czas na kolację…

23 lata później. Dathon ma 97 lat. Wysoki Las.

Dathon! – krzyknął ojciec
Po chwili przyszedł Dathon.
- Tak? – spytał
- Chcę ci coś dać…
Po czym ojciec Dathona wyciągnął z kufra dwa krótkie miecze.
- Zawsze korzystałem z tych mieczy. Teraz chcę, żebyś ty ich używał.
Ojciec Dathona podał mu miecze.
- Dziękuję… - powiedział Dathon trzymając je w rękach i wpatrując się w nie. – Bardzo dziękuję…
- Obchodź się z nimi z honorem. Są w naszej rodzinie od pokoleń. – powiedział ojciec.
- Dobrze ojcze. Masz na to moje słowo…

24 lata później. Dathon ma 121 lat. Wysoki Las.

Dathon wracał z przechadzki po lesie do domu. Miał ze sobą dwa miecze, które ofiarował mu ojciec. Nie lubił się z nimi rozstawać. Był w połowie drogi do domu. Nagle poczuł dym. Po chwili zdał sobie sprawę, że zapach dochodzi z okolic domu.
- O nie… - powiedział cicho, po czym jak najszybciej mógł pobiegł w stronę domu.
Gdy dotarł na miejsce zastał palący się swój dom. Szybko podbiegł do domu.
- Ojcze! Matko! – krzyczał ile sił w płucach.
Usłyszał cichy głos swego ojca.
- Dathon…
Dathon podbiegł do leżącego ojca. Miał kika strzał wbitych w ciało.
- Tato, co się stało?!
- Dathon… musisz… uciekać… - powiedział cicho jego ojciec.
- Nie, zostanę z tobą, wszystko będzie dobrze! Proszę tato…
- Mi i matce nie możesz już pomóc.. – powiedział bardzo cicho ojciec
- Nie ojcze, nie odchodź! Proszę!
Po czym ojciec skonał. Dathon usłyszał za plecami nadchodzące osoby. Szybko się odwrócił i wyciągnął miecze. Łzy spływały mu z oczu. Zobaczył przed sobą kilkanaście drowów. Kilka z nich trzymało kosztowności zrabowane z jego domu.
- Spójrzcie… Jeszcze jeden… - powiedział jeden z drowów, Po czym usmiechnął się szyderczo.
- Zaraz zapłacicie za swe czyny! – krzyknął Dathon i rzucił się na nich.
Przeciwnicy nie zareagowali. Po sekundzie Dathon poczuł jak coś twardego uderza go w tył głowy.
Padł na ziemię. Rozmazanym wzrokiem zobaczył jak drowy przechodzą obok. Jeden z napastników wbił miecz w ciało jego ojca, a inny zabrał Dathonowi miecze. Dathona zdziwiło, że drowy nie zamierzają go zabić. Pomyślał, że może oni myślą, że nie żyje. Udawał martwego i nie ruszał się. Po chwili stracił przytomność.

6 lat później. Dathon ma 127 lat. Waterdeep.

Dathon opuścił Wysoki Las, by nie myśleć o tym, co go spotkało. Poszedł do Waterdeep, unikając sprzeczek. Gdy dotarł do miasta i starał się tam mieszkać, doszedł do wniosku, że mieszkanie w mieście to coś nie dla niego. Pewnego dnia w karczmie usłyszał od kogoś o wyspie Aeris i o tamtejszych okolicach. Parę dni zastanawiał się, czy wypłynąć na ową wyspę. Postanowił popłynąć.

Kilka dni później.

Dathon rozmawiał z kapitanem statku, po czym wszedł na okręt. Usiadł na pokładzie i rozmyślał.
- Aeris… Oby tam było lepiej… - pomyślał.
Wciąż miał przed oczami ciało ojca.
- Nienawidzę drowów… - powiedział cicho z gniewem.
CytatPochodzenie postaci: Wysoki Las (proszę o pomoc o dokładniejsze miejsce)
Mi samo "Wysoki Las" wystarcza. W tym miejscu 50% populacji stanowią Elfy, a jakieś mniejsze osady Leśnych Elfów nie powinny być niczym niezwykłym

A ja wetuję historię. Już nie raz zdarzyło mi się wspomnieć, iż NIE PUSZCZĘ KOLEJNEGO LEŚNEGO ELFA-SHEVARASHYTY Z WYSOKIEGO LASU, KTÓRY JEST JEDYNYM OCALAŁYM Z WIOSKI ZNISZCZONEJ PRZEZ DROWY!
Nazwa konta: Dominus
Nazwa postaci: Dathon Cryssan
Rasa postaci: Elf leśny
Klasa postaci: Łowca
Płeć postaci: Mężczyzna
Wiek postaci: 127
Wyznanie postaci: Shevarash
Charakter postaci: Chaotyczny Neutralny
Pochodzenie postaci: Wysoki Las
Język: Wspólny, Elfi, Leśny, Niziołczy.
Opis zewnętrzny: Widzisz elfa o zielonych oczach i włosach w kolorze jasnego blondu. Porusza się pewnym, zdecydowanym krokiem. Wygląda, jakby w każdym momencie byłby gotowy do walki.

Statystyki:
Siła 12
Zręczność 17
Kondycja 14
Inteligencja 12
Mądrość 12
Charyzma 10

Historia:

Dathon ma 33 lata. Wysoki Las.

Dathon ćwiczy z ojcem walkę z treningowymi mieczami. Obaj trzymają po dwie bronie.
- Dalej synu! Skup się!
- Staram się…
Kilka chwil później ojciec Dathona wytrącił mu oba miecze swą bronią.
- Musisz więcej ćwiczyć, Dathon. – powiedział wysoki elf o zielonych oczach.
- Tak, wiem o tym ojcze… - odpowiedział Dathon
- Ale nie martw się, jeśli będziesz więcej trenował, osiągniesz bardzo dobre rezultaty.
- Dobrze, postaram się…
Po chwili odłożyli miecze i poszli do domu.

41 lat później. Dathon ma 74 lata. Wysoki Las.

Był wieczór, gdy Dathon zawzięcie trenował z ojcem, gdy niespodziewanie wykonał atak. Miecze ojca spadły na ziemię. Ojciec przez moment patrzył na Dathona z uśmiechem po czym podszedł do niego.
- Dathon, muszę ci pogratulować. To Było bardzo dobre cięcie.
- Dziękuję ojcze.
Matka Dathona, która obserwowała ich opierając się o ścianę domu, zawołała ich do środka.
- Brawo synu. – powiedziała - Cieszę się, że tak dobrze ci idzie. A teraz chodźcie, czas na kolację…

23 lata później. Dathon ma 97 lat. Wysoki Las.

Dathon! – krzyknął ojciec
Po chwili przyszedł Dathon.
- Tak? – spytał
- Chcę ci coś dać…
Po czym ojciec Dathona wyciągnął z kufra starz medalion.
- Gdz bzem w twoim wieku, dostalem go od ojca. Teraz chcę, żebyś ty go nosil.
Ojciec Dathona podał mu medalion.
- Dziękuję… - powiedział Dathon trzymając go w rękach i wpatrując się w niego. – Bardzo dziękuję…
- Obchodź się z nim z honorem. Jest w naszej rodzinie od pokoleń. – powiedział ojciec.
- Dobrze ojcze. Masz na to moje słowo…

24 lata później. Dathon ma 121 lat. Wysoki Las.

Dathon wracał z przechadzki po lesie do domu. Miał ze sobą medalion, który ofiarował mu ojciec. Nie lubił się z nim rozstawać. Był w połowie drogi do domu. Nagle poczuł dym. Po chwili zdał sobie sprawę, że zapach dochodzi z okolic domu.
- O nie… - powiedział cicho, po czym jak najszybciej mógł pobiegł w stronę domu.
Gdy dotarł na miejsce zastał palący się swój dom. Szybko podbiegł do domu.
- Ojcze! Matko! – krzyczał ile sił w płucach.
Usłyszał cichy głos swego ojca.
- Dathon…
Dathon podbiegł do leżącego ojca. Miał kilka strzał wbitych w ciało.
- Tato, co się stało?! Kto to zrobił?!
- Dathon… drowy... musisz... uciekać... oni mogą wrócić...- powiedział cicho jego ojciec.
- Nie, zostanę z tobą, wszystko będzie dobrze! Proszę tato…
- Mi i matce nie możesz już pomóc.. – powiedział bardzo cicho ojciec
- Nie ojcze, nie odchodź! Proszę!
Po czym ojciec skonał. Łzy spływały Dathonowi mu z oczu.

6 lat później. Dathon ma 127 lat. Waterdeep.

Dathon opuścił Wysoki Las, by nie myśleć o tym, co go spotkało. Poszedł do Waterdeep, unikając sprzeczek. Gdy dotarł do miasta i starał się tam mieszkać, doszedł do wniosku, że mieszkanie w mieście to coś nie dla niego. Pewnego dnia w karczmie usłyszał od kogoś o wyspie Aeris i o tamtejszych okolicach. Parę dni zastanawiał się, czy wypłynąć na ową wyspę. Postanowił popłynąć.

Kilka dni później.

Dathon rozmawiał z kapitanem statku, po czym wszedł na okręt. Usiadł na pokładzie i rozmyślał.
- Aeris… Oby tam było lepiej… - pomyślał.
Wciąż miał przed oczami ciało ojca.
- Nienawidzę drowów… - powiedział cicho z gniewem.
Odrzucam z takim miejscem pochodzenia, religią i podrasą. Uzasadnienie - powyżej. W jednego leśnego elfa z Wysokiego Lasu, wyznającego Shevarasha po tym jak drowy wybiły całą jego wioskę, zostawiając jego jednego ocalonego, który przybył na Aeris, mogę uwierzyć. Dziesiąty - jest lekkim przegięciem.
A mógłbym jedynie zmienić z Wysokiego Lasu na Zielony Matecznik? (Las Tethyr)
Abstrahując od miejsca - ta kombinacja /leśny elf/Shevarash/wioska zniszczona przez drowy/ jest zbyt częsta. Do tego leśne elfy w lesie Tethyr mają inne problemy /vide książka Srebrne Cienie/ niż drowy - i niekoniecznie będą wyznawały Shevarasha. Więc to kwestia wybranego w historii schematu, który dotąd był używany dziesiątki razy, nie zaś miejsca pochodzenia.
Nie podoba Ci się, bo ta kombinacja jest zbyt częsta?
Owszem. W sumie z jednym chyba wyjątkiem /Authroma/, to każdy leśny elf łowca wyznaje Shevarasha, zaś jego rodzinę zabiły drowy w ataku na rodzinną wioskę.
*posmutniał* czyli nic z tego...?

[proszę...]
;-(
W takiej kombinacji? Nic.
A jeśli bym napisał w historii, że jego rodzina miała drewniany dom w lesie, (drowy wolały łatwiejszą zdobycz) nie w wiosce?
*ma wrażenie, że do końca życia się nie uśmiechnie*
[ ;-( Buu, nie bądź taka ]
*padł na kolana, ledwie słyszalnie* "proszę. proszę..."
Powiem to tak - wycofam swoje weto, po zmianie co najmniej dwóch z czterech następujących elementów. Z których jednym muszą być drowy.
- leśny elf
- Wysoki Las
- Shevarash
- Drowy zabijające rodzinę
A może po prostu Twoja postać wychowa się w rodzinie wyznającej Shevarasha i będzie od dziecka miała wpajaną nienawiść do drowów ?
Elfy nienawiść do drowów mają we krwi, wcale nie muszą stracić rodziny aby ich nienawidzić (wystarczą im urazy z przeszłości).
Spróbuj tak. Powodzenia
Ha, właśnie tak to przed kilkoma minutami zacząłem robić xD
Pytanie: Mógłbym napisać, że wypłynąłem do Aeris z miasta Velen? (jest położone przy morzu w Tethyrze)
Velen albo Zazesspur. Ale mimo wszystko radzę zapoznać się z informacjami w "Lands of Intrigue" dotyczącymi Tethyrskich elfów.

Znajdziesz ten podręcznik tutaj:
http://www.wizards.com/de...d/dnd/downloads
Nazwa konta: Dominus
Nazwa postaci: Dathon Cryssan
Rasa postaci: Elf leśny
Klasa postaci: Łowca
Płeć postaci: Mężczyzna
Wiek postaci: 127
Wyznanie postaci: Shevarash
Charakter postaci: Chaotyczny Neutralny
Pochodzenie postaci: Tethyr, Zielony Matecznik
Język: Wspólny, Elfi, Leśny, Smoczy
Opis zewnętrzny: Widzisz elfa o zielonych oczach i włosach w kolorze jasnego blondu. Porusza się pewnym, zdecydowanym krokiem. Wygląda, jakby w każdym momencie byłby gotowy do walki.

Statystyki:
Siła 12
Zręczność 17
Kondycja 14
Inteligencja 12
Mądrość 12
Charyzma 10

Historia:

Dathon ma 33 lata. Zielony Matecznik.

Dathon ćwiczy z ojcem walkę z treningowymi mieczami. Obaj trzymają po dwie bronie.
- Dalej synu! Skup się!
- Staram się…
Kilka chwil później ojciec Dathona wytrącił mu oba miecze swą bronią.
- Musisz więcej ćwiczyć, Dathon. – powiedział wysoki elf o zielonych oczach.
- Tak, wiem o tym ojcze… - odpowiedział Dathon
- Ale nie martw się, jeśli będziesz więcej trenował, osiągniesz bardzo dobre rezultaty.
- Dobrze, postaram się…
- I pamiętaj o czym zawsze ci mówię, drowy to nasz...
- ...Największy wróg i nienawidzimy ich za wszystkie ich złe czyny - dokończył Dathon z powagą
Odłożyli miecze.
Po chwili przyszedł kolega Dathona.
- Hej Dathon!
- Cześć!
- Dathon, masz trochę czasu?
- Tato, mogę na chwilę pójść?
- No dobrze, ale szybko wracaj. - powiedział ojciec, po czym poszedł do domu.
Dathon z kolegą poszli do lasu i rozmawiali. Kolega uczył się walki mieczem i tarczą.

41 lat później. Dathon ma 74 lata. Zielony Matecznik.

Był wieczór, gdy Dathon zawzięcie trenował z ojcem, gdy niespodziewanie wykonał atak. Miecze ojca spadły na ziemię. Ojciec przez moment patrzył na Dathona z uśmiechem po czym podszedł do niego.
- Dathon, muszę ci pogratulować. To Było bardzo dobre cięcie. Jakbyś zrobił to drowowi, to na pewno by już nie żył.
- Naturalnie ojcze.
Matka Dathona, która obserwowała ich opierając się o ścianę domu, zawołała ich do środka.
- Brawo synu. – powiedziała - Cieszę się, że tak dobrze ci idzie. A teraz chodźcie, czas na kolację…

Gdy Dathon miał wolny czas, często przebywał ze swoim kolegą. Bardzo go lubił. Obaj trenowali walkę wręcz i często o tym rozmawiali.

23 lata później. Dathon ma 97 lat. Zielony Matecznik.

Dathon! – krzyknął ojciec
Po chwili przyszedł Dathon.
- Tak? – spytał
- Chcę ci coś dać…
Po czym ojciec Dathona wyciągnął z kufra stary medalion.
- Gdy byłem w twoim wieku, dostałem go od ojca. Teraz chcę, żebyś ty go nosił.
Ojciec Dathona podał mu medalion.
- Dziękuję… - powiedział Dathon trzymając go w rękach i wpatrując się w niego. – Bardzo dziękuję…
- Obchodź się z nim z honorem. Jest w naszej rodzinie od pokoleń. – powiedział ojciec.
- Dobrze ojcze. Masz na to moje słowo…
- I musisz pamiętać o...
- ...o drowach. Nienawidzimy ich, za to, co robią. - dokończył Dathon za ojca

30 lat później. Dathon ma 127 lat. Zielony Matecznik.

Dathonowi nudziło się w rodzinnym domu i bardzo chciał gdzieś wyjechać. Szukał okazji by udać się w jakąś podróż i pewnego dnia jego prośby zostały wysłuchane.

Ojciec zawołał Dathona do swojego pokoju.
- Synu, chciałbym, żebyś dostarczył list w mieście Velen.
Dathon ucieszył się.
- Ja?
- Tak, chcę, żebyś miał na sobie jakąś odpowiedzialność, ponieważ przyda ci się to później w życiu. Dlatego wysyłam ciebie. Rozmawiałem z ojcem twojego ulubionego kolegi. On też tak uważa i wysyła go razem z tobą.
- Dobrze ojcze, dostarczę list.
- Dostarcz go do kupca Koskalta.

Kilka dni później.

Dathon był już ze swoim kolegą gotowy do podróży. Rodzice dali mu trochę pieniędzy na drogę.
- Pamiętaj, żeby unikać niebezpieczeństw, Dathonie.
- Dobrze, zapamiętam.
Ruszyli w drogę.

Po kilku dniach podróży spotkali grupę poszukiwaczy przygód. Rozmawiali ze sobą i Dathon dowiedział się od nich gdzie zmierzają. Chcą oni wypłynąć z Velen na wyspę Aeris. Opowiedzieli im, o tamtejszej okolicy. Dathon od razu zapytał się, czy mogliby go zabrać na ową wyspę. Zgodzili się. Kolega Dathona się zdziwił.
- Naprawdę chcesz tam wypłynąć? - zapytał
- Tak, bardzo chcę - odpowiedział Dathon.
- Więc co z listem?
- Ty go dostarcz.
- Sam?
- Wybacz, ale chcę gdzieś wyjechać. Już mi się znudziło życie w jednym miejscu.
- No dobrze, jak chcesz...
- Powiedz mojemu ojcu dokąd zmierzam i powiedz, że będę pamiętał, co mi mówił.
- Dobrze Dathon, powiem mu...

Dotarli do miasta bez przeszkód. Dathon pożegnał się z kolegą. Po paru dniach wraz z grupą poszukiwaczy przygód znaleźli statek, który wypływa do Aeris. Dathon musiał oddać za podróź wszystkie pieniądze, ale wypłynęli.

Dathon trzymając w ręku medalion mówił cicho do siebie.
- Drowy to nasz największy wróg i nienawidzimy ich za wszystkie ich złe czyny...
CytatDathonowi nudziło się w rodzinnym domu i bardzo chciał gdzieś wyjechać. Szukał okazji by udać się w jakąś podróż i pewnego dnia jego prośby zostały wysłuchane.
No nie do końca. Leśne Elfy z natury nie są skore do podróży, nie ciągnie ich w świat i nie chcą opuszczać swoich rodzinnych lasów. Wywal to i wykombinuj, dla czego mógł by chcieć zamiast wrócić do domu popłynąć na Aeris, a ja nie będę miał więcej uwag
Mogę prosić o pomoc? Myślę i myślę, dlaczego mój elf miałby zamiast wrócić do domu z Velen popłynąć na Aeris, ale nic nie przychodzi mi do głowy. Bardzo proszę, pomóżcie ;-(.
Przypominam się i proszę o pomoc.
Może coś na wzór: W Velen poznał historię pewnej wyspy, w której jego Lud przez wiele żył umęczony w szponach złego lisza. Gdy, natomiast, wreszcie przyszło mu zaznać smaku wolności, czekała go walka ze złem wszelakim na wyspie tej wiodącym prym (mowa oczywiście o orkach, goblinach, czy innym ścierwie). Obierając tą ścieżkę jako samodzielny egzamin własnej dojrzałości skierował się na ową wyspę, aby wesprzeć swoich braci.
____________________________________________________________________________

To jest taki mój osobisty pomysł, ja osobiście przepuścił bym coś takiego - nie wiem jak reszta grona. Oczywiście przeredaguj to jakoś po swojemu.
Powodzenia
Mam nadzieję, że teraz będzie dobrze *trzyma kciuki*
Nazwa konta: Dominus
Nazwa postaci: Dathon Cryssan
Rasa postaci: Elf leśny
Klasa postaci: Łowca
Płeć postaci: Mężczyzna
Wiek postaci: 127
Wyznanie postaci: Shevarash
Charakter postaci: Chaotyczny Neutralny
Pochodzenie postaci: Tethyr, Zielony Matecznik
Język: Wspólny, Elfi, Leśny, Smoczy
Opis zewnętrzny: Widzisz elfa o zielonych oczach i włosach w kolorze jasnego blondu. Porusza się pewnym, zdecydowanym krokiem. Wygląda, jakby w każdym momencie byłby gotowy do walki.

Statystyki:
Siła 12
Zręczność 17
Kondycja 14
Inteligencja 12
Mądrość 12
Charyzma 10

Historia:

Dathon ma 33 lata. Zielony Matecznik.

Dathon ćwiczy z ojcem walkę z treningowymi mieczami. Obaj trzymają po dwie bronie.
- Dalej synu! Skup się!
- Staram się…
Kilka chwil później ojciec Dathona wytrącił mu oba miecze swą bronią.
- Musisz więcej ćwiczyć, Dathon. – powiedział wysoki elf o zielonych oczach.
- Tak, wiem o tym ojcze… - odpowiedział Dathon
- Ale nie martw się, jeśli będziesz więcej trenował, osiągniesz bardzo dobre rezultaty.
- Dobrze, postaram się…
- I pamiętaj o czym zawsze ci mówię, drowy to nasz...
- ...Największy wróg i nienawidzimy ich za wszystkie ich złe czyny - dokończył Dathon z powagą
Odłożyli miecze.
Po chwili przyszedł kolega Dathona.
- Hej Dathon!
- Cześć!
- Dathon, masz trochę czasu?
- Tato, mogę na chwilę pójść?
- No dobrze, ale szybko wracaj. - powiedział ojciec, po czym poszedł do domu.
Dathon z kolegą poszli do lasu i rozmawiali. Kolega uczył się walki mieczem i tarczą.

41 lat później. Dathon ma 74 lata. Zielony Matecznik.

Był wieczór, gdy Dathon zawzięcie trenował z ojcem, gdy niespodziewanie wykonał atak. Miecze ojca spadły na ziemię. Ojciec przez moment patrzył na Dathona z uśmiechem po czym podszedł do niego.
- Dathon, muszę ci pogratulować. To Było bardzo dobre cięcie. Jakbyś zrobił to drowowi, to na pewno by już nie żył.
- Naturalnie ojcze.
Matka Dathona, która obserwowała ich opierając się o ścianę domu, zawołała ich do środka.
- Brawo synu. – powiedziała - Cieszę się, że tak dobrze ci idzie. A teraz chodźcie, czas na kolację…

Gdy Dathon miał wolny czas, często przebywał ze swoim kolegą. Bardzo go lubił. Obaj trenowali walkę wręcz i często o tym rozmawiali.

23 lata później. Dathon ma 97 lat. Zielony Matecznik.

Dathon! – krzyknął ojciec
Po chwili przyszedł Dathon.
- Tak? – spytał
- Chcę ci coś dać…
Po czym ojciec Dathona wyciągnął z kufra stary medalion.
- Gdy byłem w twoim wieku, dostałem go od ojca. Teraz chcę, żebyś ty go nosił.
Ojciec Dathona podał mu medalion.
- Dziękuję… - powiedział Dathon trzymając go w rękach i wpatrując się w niego. – Bardzo dziękuję…
- Obchodź się z nim z honorem. Jest w naszej rodzinie od pokoleń. – powiedział ojciec.
- Dobrze ojcze. Masz na to moje słowo…
- I musisz pamiętać o...
- ...o drowach. Nienawidzimy ich, za to, co robią. - dokończył Dathon za ojca

30 lat później. Dathon ma 127 lat. Zielony Matecznik.

Ojciec zawołał Dathona do swojego pokoju.
- Synu, chciałbym, żebyś dostarczył list w mieście Velen.
- Ja?
- Tak, chcę, żebyś miał na sobie jakąś odpowiedzialność, ponieważ przyda ci się to później w życiu. Dlatego wysyłam ciebie. Rozmawiałem z ojcem twojego ulubionego kolegi. On też tak uważa i wysyła go razem z tobą.
- Dobrze ojcze, dostarczę list.
- Dostarcz go do kupca Koskalta.

Kilka dni później.

Dathon był już ze swoim kolegą gotowy do podróży. Rodzice dali mu trochę pieniędzy na drogę.
- Pamiętaj, żeby unikać niebezpieczeństw, Dathonie.
- Dobrze, zapamiętam.
Ruszyli w drogę.

Po kilku dniach podróży spotkali grupę poszukiwaczy przygód. Rozmawiali ze sobą i Dathon dowiedział się od nich gdzie zmierzają. Chcą oni wypłynąć z Velen na wyspę Aeris. Opowiedzieli im, o tamtejszej okolicy. Jeden z podróżników też był elfem i powiedział, iż słyszał, że tamtejsze elfy mają spore problemy. Dathon pomyślał, że ktoś powinien pomóc tym elfom. Wpadł na pomysł, żeby tam popłynąć, ojcu spodoba się, że jego syn dojrzewa i jest pomocny. Dathon spytał się, czy mogliby go zabrać na ową wyspę. Zgodzili się. Kolega Dathona się zdziwił.
- Naprawdę chcesz tam wypłynąć? - zapytał
- Tak - odpowiedział Dathon stanowczo.
- Więc co z listem?
- Ty go dostarcz.
- Sam?
- Wybacz, ale chcę pokazać mojemu ojcu, że jestem już dojrzały i umiem już samodzielnie decydować o moim życiu.
- No dobrze, jak chcesz...
- Powiedz mojemu ojcu dokąd zmierzam i powiedz, że będę pamiętał, co mi mówił.
- Dobrze Dathon, powiem mu...

Dotarli do miasta bez przeszkód. Dathon pożegnał się z kolegą. Po paru dniach wraz z grupą poszukiwaczy przygód znaleźli statek, który wypływa do Aeris. Dathon musiał oddać za podróź wszystkie pieniądze, ale wypłynęli.

Dathon trzymając w ręku medalion mówił cicho do siebie.
- Drowy to nasz największy wróg i nienawidzimy ich za wszystkie ich złe czyny...
Ja w sumie już nie widzę problemów. Akceptuję
A skąd tutaj Shevarash? Nadal go nie widzę. Wyznawcy Corellona też nienawidzą drowów? I innych bóstw również. A Shevarash to półbóg - znany przede wszystkim w Cormanthorze, gdzie się urodził.
Może przodkowie Dathona wyznawali Shevarasha i tak to już zostało?
Przekazywane z pokolenia na pokolenie
Ekhem - a gdzie się zapoznali z tym wyznaniem? Elfy z lasu Tethyr izolują się od wszystkich. To taka cecha, przekazywana z pokolenia na pokolenie.
Jakbym zmienił na Corellona, to musiałbym zmienić charakter?
Nie. Ale Łowca nie może mieć Corellona za patrona.
hm... masz może jakiś pomysł, żeby Shevarash pasował?
*pac* A co wy wszyscy z tym Shevarashem? Łowcy wyznają najczęściej Solonora bądź Rillifane'a, nie Shevarasha.
Czytałem o Solonorze... chyba zmienie na niego
I dodam, że po zmianie wyznania, dalej nie będzie miłował drowów .
Wyznawcy Shevarasha generalnie nienawidzą drowów wręcz fanatycznie.

PS. Swoją drogą nie pomyślałem o tym, że Elfy z Tethyru nie mają za bardzo jak czcić Łucznika. Dobrze jest czasami uzupełnić luki w niewiedzy - dzięki Morrie
Nazwa konta: Dominus
Nazwa postaci: Dathon Cryssan
Rasa postaci: Elf leśny
Klasa postaci: Łowca
Płeć postaci: Mężczyzna
Wiek postaci: 127
Wyznanie postaci: Solonor Thelandira
Charakter postaci: Chaotyczny Neutralny
Pochodzenie postaci: Tethyr, Zielony Matecznik
Język: Wspólny, Elfi, Leśny, Smoczy
Opis zewnętrzny: Widzisz elfa o zielonych oczach i włosach w kolorze jasnego blondu. Porusza się pewnym, zdecydowanym krokiem. Wygląda, jakby w każdym momencie byłby gotowy do walki.

Statystyki:
Siła 12
Zręczność 17
Kondycja 14
Inteligencja 12
Mądrość 12
Charyzma 10

Historia:

Dathon ma 33 lata. Zielony Matecznik.

Dathon ćwiczy z ojcem walkę z treningowymi mieczami. Obaj trzymają po dwie bronie.
- Dalej synu! Skup się!
- Staram się…
Kilka chwil później ojciec Dathona wytrącił mu oba miecze swą bronią.
- Musisz więcej ćwiczyć, Dathon. – powiedział wysoki elf o zielonych oczach.
- Tak, wiem o tym ojcze… - odpowiedział Dathon
- Ale nie martw się, jeśli będziesz więcej trenował, osiągniesz bardzo dobre rezultaty.
- Dobrze, postaram się…
- I pamiętaj o czym zawsze ci mówię, drowy to nasz...
- ...Największy wróg i nienawidzimy ich za wszystkie ich złe czyny - dokończył Dathon z powagą
Odłożyli miecze.
Po chwili przyszedł kolega Dathona.
- Hej Dathon!
- Cześć!
- Dathon, masz trochę czasu?
- Tato, mogę na chwilę pójść?
- No dobrze, ale szybko wracaj. - powiedział ojciec, po czym poszedł do domu.
Dathon z kolegą poszli do lasu i rozmawiali. Kolega uczył się walki mieczem i tarczą.

41 lat później. Dathon ma 74 lata. Zielony Matecznik.

Był wieczór, gdy Dathon zawzięcie trenował z ojcem, gdy niespodziewanie wykonał atak. Miecze ojca spadły na ziemię. Ojciec przez moment patrzył na Dathona z uśmiechem po czym podszedł do niego.
- Dathon, muszę ci pogratulować. To Było bardzo dobre cięcie. Jakbyś zrobił to drowowi, to na pewno by już nie żył.
- Naturalnie ojcze.
Matka Dathona, która obserwowała ich opierając się o ścianę domu, zawołała ich do środka.
- Brawo synu. – powiedziała - Cieszę się, że tak dobrze ci idzie. A teraz chodźcie, czas na kolację…

Gdy Dathon miał wolny czas, często przebywał ze swoim kolegą. Bardzo go lubił. Obaj trenowali walkę wręcz i często o tym rozmawiali.

23 lata później. Dathon ma 97 lat. Zielony Matecznik.

Dathon! – krzyknął ojciec
Po chwili przyszedł Dathon.
- Tak? – spytał
- Chcę ci coś dać…
Po czym ojciec Dathona wyciągnął z kufra stary medalion.
- Gdy byłem w twoim wieku, dostałem go od ojca. Teraz chcę, żebyś ty go nosił.
Ojciec Dathona podał mu medalion.
- Dziękuję… - powiedział Dathon trzymając go w rękach i wpatrując się w niego. – Bardzo dziękuję…
- Obchodź się z nim z honorem. Jest w naszej rodzinie od pokoleń. – powiedział ojciec.
- Dobrze ojcze. Masz na to moje słowo…
- I musisz pamiętać o...
- ...o drowach. Nienawidzimy ich, za to, co robią. - dokończył Dathon za ojca

30 lat później. Dathon ma 127 lat. Zielony Matecznik.

Ojciec zawołał Dathona do swojego pokoju.
- Synu, chciałbym, żebyś dostarczył list w mieście Velen.
- Ja?
- Tak, chcę, żebyś miał na sobie jakąś odpowiedzialność, ponieważ przyda ci się to później w życiu. Dlatego wysyłam ciebie. Rozmawiałem z ojcem twojego ulubionego kolegi. On też tak uważa i wysyła go razem z tobą.
- Dobrze ojcze, dostarczę list.
- Dostarcz go do kupca Koskalta.

Kilka dni później.

Dathon był już ze swoim kolegą gotowy do podróży. Rodzice dali mu trochę pieniędzy na drogę.
- Pamiętaj, żeby unikać niebezpieczeństw, Dathonie.
- Dobrze, zapamiętam.
Ruszyli w drogę.

Po kilku dniach podróży spotkali grupę poszukiwaczy przygód. Rozmawiali ze sobą i Dathon dowiedział się od nich gdzie zmierzają. Chcą oni wypłynąć z Velen na wyspę Aeris. Opowiedzieli im, o tamtejszej okolicy. Jeden z podróżników też był elfem i powiedział, iż słyszał, że tamtejsze elfy mają spore problemy. Dathon pomyślał, że ktoś powinien pomóc tym elfom. Wpadł na pomysł, żeby tam popłynąć, ojcu spodoba się, że jego syn dojrzewa i jest pomocny. Dathon spytał się, czy mogliby go zabrać na ową wyspę. Zgodzili się. Kolega Dathona się zdziwił.
- Naprawdę chcesz tam wypłynąć? - zapytał
- Tak - odpowiedział Dathon stanowczo.
- Więc co z listem?
- Ty go dostarcz.
- Sam?
- Wybacz, ale chcę pokazać mojemu ojcu, że jestem już dojrzały i umiem już samodzielnie decydować o moim życiu.
- No dobrze, jak chcesz...
- Powiedz mojemu ojcu dokąd zmierzam i powiedz, że będę pamiętał, co mi mówił.
- Dobrze Dathon, powiem mu...

Dotarli do miasta bez przeszkód. Dathon pożegnał się z kolegą. Po paru dniach wraz z grupą poszukiwaczy przygód znaleźli statek, który wypływa do Aeris. Dathon musiał oddać za podróź wszystkie pieniądze, ale wypłynęli.

Dathon trzymając w ręku medalion mówił cicho do siebie.
- Drowy to nasz największy wróg i nienawidzimy ich za wszystkie ich złe czyny...
Warunkowo Akceptuję

Jeśli Kalgon potwierdzi swoją - masz dwie potrzebne akceptacje.
Potwierdzam Akceptację i przenoszę.
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • latwa-kasiora.pev.pl