Bo czĹowiek gĹupi jest tak bez przyczyny
*Późnym wieczorem do południowego nabrzeża przybił statek. Nie miał bandery, ale jego żagle były ciemne, w mroku zdając się emanować czernią. W zupełnej ciszy zaczęli pojawiać się zbrojni, odgradzając okręt i przeganiając marynarzy zabrali się za rozładunek. Wielkie, ciężkie skrzynie były przenoszone na wozy, które z nieznośnym, zakłócającym ciszę zbliżającej się nocy skrzypieniem wiozły ładunek do koszar. Zaczął padać deszcz.
Wtem, w niespełna godzinę po rozładunku, z dawnego pałacu Wikariuszy zaczęli wyłaniać się zbrojni. Wychodzili dwójkami, w pełnych pancerzach. Rozchodzili się po mieście. Napotkane patrole Urzędu ustępowały im drogi, zwalniały posterunki. Noc była chłodna, w nierównym bruku tworzyły się brudne kałuże.
Rano koło karczmy i w uczęszczanych miejscach wisiały już plakaty*

*Mehmen zerka na ogłoszenie z uśmiechem na twarzy*
- No nareszcie jakieś sensowne działania. Trzeba było już to zrobić dawno temu...
*Zerka na nazwisko nowego głównodowodzącego i uśmieszek Mehmena natychmiast odchodzi w niebyt*
- Świetnie... znowu jakaś przybłęda niewiadomo skąd... Tak się bawić nie będziemy
*Odchodzi wyraźnie wkurzony ochrzaniając po drodze obsługę jednego z trebuszy*
*Zaretym zbliżył swą suchą facjatę do ogłoszenia obnażając perliste zęby*
-Ta, cholernie ciekawe.
*Sorn czyta ogłoszenie unosząc brew w zdziwieniu, po chwili uśmiechnął się złowieszczo i odszedł w poszukiwaniu Mehmena*
*Marvis czyta ogłoszenie i obficie, acz bardzo cicho (by nikt tego nie usłyszał) klnie w chondathskim, dbając jednak o nienaganny, iście dworski akcent*
Wspaniale, cholera... Właśnie zostałem chędożonym, pieprz*nym, drowisyńskim żołnierzem. Niech Beshaba przeklnie tego generała i wszystkie następne i poprzednie pokolenia jego rodziny. Rodzice nie kochali tych Wikariuszy, tych brudnych orczych wymiocin, że takie cyrki teraz robią. Niech się otworzy brama do Otchłani i pochłonie tą znienawidzoną przez bogów kupę g*wna, Aeris zwaną. Tak mówię ja, niedościgniony mistrz sztuki przeklinania, Marvis Greyrope.
*Następnie bez śladu złości odchodzi w swoją stronę*
*Reuvaataze spokojnie czyta ogłoszenie, nic nie mówiąc*
*Laviet przechodząc w bezpiecznym miejscu przeczytał plakat, podrapał się po głowie głęboko zamyślony obecną sytuacją* Ciekawe.. skoro nie ma już UNG powinienem być zwykłym obywatelem, który nic nie zrobił. *niewinny uśmieszek pojawił się na jego twarzy, po czym ruszył w dalszą drogę*
*w wojnie nic się nie zmieniło zatem?*
*zmieniło - UNG stało się formalnie organizacją militarną*
Darmowy hosting zapewnia PRV.PL