Bo czĹowiek gĹupi jest tak bez przyczyny
Miałem ten temat założyć jakiś czas temu, ale jednak tego nie zrobiłem. Za to przed chwilą zauważyłem, że jest tu parę osób, które to czytały, bądź oglądały.
Od razu mówię... Myślę, że lepiej nie będzie używać tagu "spoiler", gdyż przy jakiejś dyskusji o czymś, może być tego za dużo i będzie to niewygodne. W takim razie...
JEŚLI NIE OBEJRZAŁEŚ/PRZECZYTAŁEŚ DEATH NOTE DO KOŃCA, LEPIEJ NIE CZYTAJ TEGO TEMATU!!!
To by było na tyle wstępu.
Jako pierwszy nie rozpocznę, gdyż nie lubię tego robić i nie jestem pewny, czy ktoś będzie się tu wypowiadał. Jeśli tak, to niech pierwsza osoba zacznie jakiś temat.
EDIT: Albo jednak zacznę. Standardowe pytanie. Co Wam się podoba najbardziej w Death Note? Ew. co Wam się nie podoba.
Oprócz ciekawej fabuły bardzo spodobały mi się postacie. Polubiłem niemal wszystkie o których coś było. Jest to jedne z moich ulubionych Mang/Anime i chyba jedyne co mi się nie podoba to to, że jest smutne...
L. przede wszystkim. To jak dla mnie, obok Ryuuka, kwintesencja tego anime/mangi:)
Jeśli chodzi o mangę, to klimat, jest dużo lepiej zarysowany i ujęty niż w anime, przynajmniej wg. mnie. Nie mówiąc już o zakończeniu w mandze i w anime;)
Anyway...Które zakończenie się wam bardziej podoba?;)
Oglądałem tylko anime i zakończenie było.... takie sobie...
Mi jakoś do gustu bardziej przypadło zakończenie Mangi. Jednak i w Mandze i Anime zakończenia nie były najlepsze. Chociaż cała reszta dla mnie wspaniała, to uważam podonie jak Asgraf, że jest takie sobie. Ciężko mi określić dokładnie dlaczego, ale ta końcówka jakby była za krótka. Mogliby powiedzieć co dalej się z tym wszystkim działo... (w Mandze coś takiego było, ale znacznie za mało)
Fakt, brakuje jakiegoś takiego, nie wiem, podsumowania czy coś. Co działo się dalej, co z Misą - w mandze jest ta scenka gdzie ona jest w takich białych szatach i oddaje cześć K. A poza tym niewiele wiadomo. Taki niedosyt pozostał, pomijając już to, że cała reszta bardzo mi się podobała.
No to ja się dożycę o tym fajowskim animku. A więc tak sama końcówka imho było dla mnie przekombinowana na maxa. Potem już sam N i Kira nie widzieli co jest prawdziwe, a co fałszem. Kiedy był L wszystko bardziej trzymało się kupy i nie obrzucał nikogo winami bez podstaw. Końcówka była taka dla dzieci trochę. Wiadomo niby to wszystko co robił było złe, dlatego dobro musi wygrac YaY!.
Chociaż pod koniec według mnie jego charakter za bardzo się zmienił. Z opanowanego największego mózgu na świecie. Gdzie przy śmierci L (nie da się ukryc, że był jego przyjacielem mimo wszystko) odegrał scenę idealnie. Chociaż dla mnie pierwszy jego ruch po ciało było odruchem ludzkim nie do odegrania. W dalszej części zrobili z niego maniakalnego zabójce, który zapomniał o własnym celu i o czymkolwiek.
Enjoy
Kira po smierci L. czuł się aż za bardzo pewnie, ale potem to już ostro shizował, tak samo jak Mikami;)
Co do Misy, niedocenipna postać i do tego bardzo zepsuta pod koniec serii. Misa miała to coś w sobie. Ten trochę 'osli' upór i niemożliwe do klasyfikacji oddanie. Nie przypomina wam ona trochę fanatyczki?;)
Pewnosc siebie to no zawsze miał mimo tego, że ciągle jechał na cienkiej nitce, kiedy walczył z L. Ten mały Near tak na prawdę wyciągał niektóre wnioski z palca nie to co L potrzebując na prawdę mocnych dowodów.
Mi się podobał jedynie moment przed jego śmiercią w anime, kiedy zobaczył L w podobnej sytuacji co mu wtedy nogi czyścił. Mimo wszystko to była przyjaźń.
Misa.. Hmm.. Była na pewno oddana, ale samej osobie jako Raito. Ona nie kochała Kiry, bo jak L się zapytał czy jeśli Raito chce zlapac Kire to pomożesz nam? Od razu odpowiedziała, że dla Raito zrobi wszystko. Ona po prostu bardzo go kochała.
On mimo wszystko darzył ją uczuciem, bo mógł wykorzystac ją do swojego ostatniego planu, a tego nie zrobił. Kiedy został postrzelony wołał ją do pomocy jako pierwszą co czegoś dowodzi.
Zatracił się w dobrym celu można powiedziec, chociaż cały czas nie pasuje mi to świrowanie w jego wykonaniu. Rozumiem jego zabójczy śmiech, ale nie odkrywanie swojego planu waląc na głos "Wygrałem". Przy śmierci L albo swojego ojca nic takiego się nie stało. Pewnie nie rozumiem twórcy, ale nie podoba mi się to po prostu
Pewność siebie miał, ale jak napisała Ratri. Po śmierci L był aż zbyt pewny siebie.
Misa? Tak, ona naprawdę kochała Raita(niestety niewzajemnie i dlatego mi jej szkoda). I właśnie napisałem, że Raitowi, nie Kirze.
Wołał ją pierwszy? Tak, ale ja to rozumiem tak, że z nią był najdłużej(kilka dobrych lat...) i mogła mu pierwsza przyjść na myśl. Nie darzył jej uczuciem. Jedynie ją wykorzystywał. Nie wykorzystał jej później, bo pewnie sądził, że wszystko zepsuje. Już pewnie wolał tę prezenterkę(wyleciało mi z głowy imię).
A powiedział "Wygrałem", bo sądził, że wszyscy tam umrą. Z tamtą byłą agentką FBI też tak zrobił. A przy L i jego ojcu byli też inni ludzie i mógłby zostać wykryty. Po prostu znowu przez tą pewność zwycięstwa.
Może nie być tak jak napisałem, ale ja tak uważam.
To był ciężki typ człowieka, ale zarzucac mu, że nie traktował najbliższych osób poważnie mu nie można. Mimo, że na każdym kroku to pokazywał to z czasem serce mu zmiękło.
Nie zepsułaby nic tylko po nie udanej kasacji ze strony mikamiego zrobiłaby to sama praktycznie psując cały plan Near.
Ja dalej jestem za tym, że death note zmienia ludzi, ale nie pozbawia ich uczuc. Przy porwaniu siostry naprawdę się przejął i mimo tego, że mówił czy muszę ją zabic nie zrobił tego. Kiedy uciekał jego życie przetoczyło mu się przed oczami pokazując jak ludzie mogą byc nie czuli na inne osoby. Raito był samotny mimo tego jaki był mądry itp. Zresztą L to samo stwierdził na dachu.
Jest to nie da się ukryc duży temat do polemizowania. Zadając sobie pytanie czy zabijanie tak ludzi jest złe? Jest złe, ale on poświecił swoją duszę i samego siebie, żeby pomagac tym uciśnionym i samotnym jak on sam Na końcu niestety się zatracił biedaczek
Pewność siebie Raita po części wynikała z jego charakteru, a potem pogłębiało ją poczucie bycia "bogiem" - i to jest właśnie ta cienka nitka:)
Raito był po posrtu zbyt dumny, zbyt pewny siebie i zbyt mało było w nim pokory by odpowiednio wykorzystać dn, chociaż....Diabli wiedzą jak się zachowa człowiek z taką 'mocą'.
Co do relacji Misa-Raito : Jak dla mnie więcej tam było jego manipulacji nią, odgrywania niż jakiś prawdziwych uczuć.
Ja nie mówię, że Raita nikt nie obchodził. Po prostu niewiele obchodziła Misa. ^^
A z tym zepsuciem planu... Też uważam, że raczej nie zepsułaby, ale trzeba by było powiedzieć to jemu. ;P Chociaż Mikami i tak lepiej by wyszedł. Zresztą to, że Raito przegrał to nie jego wina tylko właśnie Lighta. Może zrobił źle z tym zabójstwem, ale gdyby nie działał ściśle z instrukcjami Raita to raczej SPK nie zorientowałoby się, że to właśnie Mikami jest X-Kirą. Chociaż ciężko mówić o czymś takim, bo Near mógłby nie organizować spotkania i wszystko potoczyłoby się inaczej.
Gdyby Mikami nie stchórzył/nie shizował to pewnie dłużej by to wsztstko trwało, bo SPK nie zorientowałby się tak szybko. No chyba, że Near doznałby olśnienia i znów oparł sie na poszlakach.
Jeszcze coś...Jak oceniacie relacje Misy i jej shinigami?
Darmowy hosting zapewnia PRV.PL