ďťż
[ Czarodziej ] Yarik Varden


Bo człowiek głupi jest tak bez przyczyny

Nazwa konta postaci: Yarix
Nazwa postaci: Yarik Varden
Płeć postaci: Mężczyzna
Rasa postaci: Człowiek
Klasa postaci: Czarodziej
Wiek postaci: 25
Pochodzenie postaci: Neverwinter
Wyznanie postaci: Azuth
Charakter: Chaotyczny Dobry

Wygląd:
Wzrost około 7,5 stopy - mężczyzna przeciątnej budowy o lekko opalonej skórze, oczach koloru szmaragdowego i włosach koloru czarnego. twarz o wyrazistych rysach; Szyja przyozdobiona naszyjnikiem o właściwościach magicznych.

Historia:
Miejscem w którym się urodziłem i mieszkałem była dzielnica Doków w mieście Neverwinter. Nasz dom był położony w centralnej części tej dzielnicy. Mój ojciec, Hagen wraz z moją matką Arxią prowadzili skromny sklep - często okradany przez okolicznych złodziei. Miałem też siostrę o imieniu Reesa - była starsza odemnie o jakieś 5 lat.
Dzieciństwo moje przebiegało w miarę spokojnie pomimo tego iż mieszkałem w dzielnicy
powszechnie uważanej za najniebezpieczniejszą w mieście.

Zainteresowanie magią wzbudził we mnie Aldanon - oddany przyjaciel naszej skromnej rodziny, który odkrył we mnie pewne (aczkolwiek sam nie mógł stwierdzić jak wielkie) zdolności magiczne. Zaproponował moim rodzicom i mnie nauczenie podstaw magii. Jako że rodzice nie mieli nic przeciwko a mi osobiście się to bardzo spodobało, wyrazili zgodę na nauczanie. W pewnym momencie przez głowę przebiegła mi myśl ze magia mogłaby okazać się bardzo pomocna w ochronie naszego sklepu przed okradającymi nasz sklep, złodziejami.
Narodziło się również marzenie - marzenie studiowania na Akademii w Neverwinter.

Nauki moje przebiegały bardzo sprawnie, szybko pochłaniałem wiedzę przekazywaną mi przez Aldanona. Moje umiejetności osiągneły już taki poziom że z łatwością mogłem sobie poradzić w starciu z kilkoma pospolitymi złodziejami.

Pewnego dnia, który okazał się punktem zwrotnym w moim życiu, udałem się na rutynowe nauki do Aldanona. Wyjątkowo tym razem zajęcia przedłużyły się o kilka godzin, więc do domu wróciłem dopiero nad ranem. Wychodząc zza rogu mojego domu wpadło na mnie kilku pospiesznie uciekających osobników. Jeden znich odepchnął mnie na tyle mocno że się przewróciłem. Poturbowany pozbierałem się i czym prędzej udałem do domu.... To był szok - martwa siostra, matka i wykrwawiający się ojciec. Podbiegłem do niego najszybciej jak tylko mogłem i rzuciłem zaklęcie uzdrawiające, lecz nie pomogło za wiele gdyż rany były zbyt poważne.
Spytałem: "kto to zrobił ? Czy to byli ci złodzieje co zwykle ?"
"To nie tutejsi złodzieje, nasi nie zabijają bez powodu, byli zamaskowani ale ich kształty
przypominały stworzenia inne niż ludzie, nie wiem skąd pochodzili. Axle - on może będzie
wiedział coś więcej. W domu na strychu ukryty jest magiczny naszyjnik, weź go i noś z dumą."
To były ostatnie słowa mojego ojca, poczym zmarł.

Po kilku dniach, kiedy odrobinę doszedłem do siebie, zapłonęło we mnie pragnienie zemsty.
Odszukałem człowieka o imieniu Axle. Jak się okazało był on szefem sporej organizacji
przestępczej działającej między innymi w Dokach. Opowiedziałem mu co się wydarzyło owej nocy. Axle po namyśle powiedział mi że to nie jego organizacja jest winna napadom tamtejszej nocy. On owej nocy również poniósł straty spowodowane atakami na jego placówki. Sam Axle nie wiedział zbyt wiele o napastniakach. Jego zwiadowcy ustalili że byli dobrze zamaskowani i napewno nie byli ludźmi i że przybyli do miasta na pokładzie statku z niejakiej wyspy Aeris. Napady miały motyw rabunkowy, a zabicie świadków miało jedynie zatrzeć ślady ich działalności.

Po wizycie u Axle'a wiedziałem co dalej robić. Moja żądza zemsty jeszcze wezbrała na sile.
Sprzedałem odziedziczony po rodzicach sklep, zakupiłem wyposażenie i udałem się w rejs
statkiem na wyspę Aeris.
I tak oto wyruszyłem - pomścić rodzinę.


*wzdycha* Początek jest dobry, ale ten fragment z gildią zlodziei... co najmniej nieprzekonujący, by nie rzec nieprawdopodobny.

Do tego dziwny magiczny naszyjnik - o którym ani słowa później. Nie mówiąc o tym iż postać nie będzie nim dysponować w grze /zakładam, że jest to wiadome/

Słowa o żądzy zemsty... nie do końca pasuje mi to do postaci o charakterze Chaotycznym Dobrym.

I wreszcie Azuth... nie lepsza naprawdę już byłaby Mystra? Azuth patronuje zwykle magom o bardziej praworządnych pogladach. /To akurat jest sugestia./

Proszę, przemyśl powyższe punkty i nanieś odpowiednie poprawki.
Nazwa konta postaci: Yarix
Nazwa postaci: Yarik Varden
Płeć postaci: Mężczyzna
Rasa postaci: Człowiek
Klasa postaci: Czarodziej
Wiek postaci: 25
Pochodzenie postaci: Neverwinter
Wyznanie postaci: Mystra
Charakter: Chaotyczny Dobry

Wygląd:
Wzrost około 7,5 stopy - mężczyzna przeciątnej budowy o lekko opalonej skórze, oczach koloru szmaragdowego i włosach koloru czarnego. twarz o wyrazistych rysach; Szyja przyozdobiona naszyjnikiem o właściwościach magicznych.

Historia:
Miejscem w którym się urodziłem i mieszkałem była dzielnica Doków w mieście Neverwinter. Nasz dom był położony w centralnej części tej dzielnicy. Mój ojciec, Hagen wraz z moją matką Arxią prowadzili skromny sklep - często okradany przez okolicznych złodziei. Miałem też siostrę o imieniu Reesa - była starsza odemnie o jakieś 5 lat.
Dzieciństwo moje przebiegało w miarę spokojnie pomimo tego iż mieszkałem w dzielnicy
powszechnie uważanej za najniebezpieczniejszą w mieście.

Zainteresowanie magią wzbudził we mnie Aldanon - oddany przyjaciel naszej skromnej rodziny, który odkrył we mnie pewne (aczkolwiek sam nie mógł stwierdzić jak wielkie) zdolności magiczne. Zaproponował moim rodzicom i mnie nauczenie podstaw magii. Jako że rodzice nie mieli nic przeciwko a mi osobiście się to bardzo spodobało, wyrazili zgodę na nauczanie. W pewnym momencie przez głowę przebiegła mi myśl ze magia mogłaby okazać się bardzo pomocna w ochronie naszego sklepu przed okradającymi nasz sklep, złodziejami.
Narodziło się również marzenie - marzenie studiowania na Akademii w Neverwinter.

Nauki moje przebiegały bardzo sprawnie, szybko pochłaniałem wiedzę przekazywaną mi przez Aldanona. Moje umiejetności osiągneły już taki poziom że z łatwością mogłem sobie poradzić w starciu z kilkoma pospolitymi złodziejami.

Pewnego dnia, który okazał się punktem zwrotnym w moim życiu, udałem się na rutynowe nauki do Aldanona. Wyjątkowo tym razem zajęcia przedłużyły się o kilka godzin, więc do domu wróciłem dopiero nad ranem. Wychodząc zza rogu mojego domu wpadło na mnie kilku pospiesznie uciekających osobników. Jeden znich odepchnął mnie na tyle mocno że się przewróciłem. Poturbowany pozbierałem się i czym prędzej udałem do domu.... To był szok - martwa siostra, matka i wykrwawiający się ojciec. Podbiegłem do niego najszybciej jak tylko mogłem i rzuciłem zaklęcie uzdrawiające, lecz nie pomogło za wiele gdyż rany były zbyt poważne.
Spytałem: "kto to zrobił ? Czy to byli ci złodzieje co zwykle ?"
"To nie tutejsi złodzieje, nasi nie zabijają bez powodu, byli zamaskowani ale ich kształty
przypominały stworzenia inne niż ludzie, nie wiem skąd pochodzili. Axle - on może będzie
wiedział coś więcej."
To były ostatnie słowa mojego ojca, poczym zmarł.

Po kilku dniach, kiedy odrobinę doszedłem do siebie, zapłonęło we mnie pragnienie sprawiedliwości.
Odszukałem człowieka o imieniu Axle. Jak się okazało był on szefem sporej organizacji
przestępczej działającej między innymi w Dokach. Opowiedziałem mu co się wydarzyło owej nocy. Axle po namyśle powiedział mi że to nie jego organizacja jest winna napadom tamtejszej nocy. On owej nocy również poniósł straty spowodowane atakami na jego placówki. Sam Axle nie wiedział zbyt wiele o napastniakach. Jego zwiadowcy ustalili że byli dobrze zamaskowani i napewno nie byli ludźmi i że przybyli do miasta na pokładzie statku z niejakiej wyspy Aeris. Napady miały motyw rabunkowy, a zabicie świadków miało jedynie zatrzeć ślady ich działalności.

Po wizycie u Axle'a wiedziałem co dalej robić. Po kilku dniach sprzedałem odziedziczony po rodzicach sklep, zakupiłem wyposażenie i udałem się w rejs statkiem na wyspę Aeris.

I tak oto wyruszyłem - odnaleźć zabójców mojej rodziny i wymierzyć im sprawiedliwość.
Nadal nie uwzględniłeś mych uwag dotyczących Axla. Dlaczego herszt gildii złodziei miałby pomóc jakiemuś nieznajomemu? Co by z tego miał? I jak w ogóle udało sie do niego dostać? Tacy ludzie na ogół nie spotykaja sie z byle kim, a twoja postać byłaby dla niego byle kim.


Oto poprawiona wersja. Prosze o kolejne uwagi.

Nazwa konta postaci: Yarix
Nazwa postaci: Yarik Varden
Płeć postaci: Mężczyzna
Rasa postaci: Człowiek
Klasa postaci: Czarodziej
Wiek postaci: 25
Pochodzenie postaci: Neverwinter
Wyznanie postaci: Mystra
Charakter: Chaotyczny Dobry

Wygląd:
Wzrost około 7,5 stopy - mężczyzna przeciątnej budowy o lekko opalonej skórze, oczach koloru szmaragdowego i włosach koloru czarnego. twarz o wyrazistych rysach; Szyja przyozdobiona naszyjnikiem o właściwościach magicznych.

Historia:
Miejscem w którym się urodziłem i mieszkałem była dzielnica Doków w mieście Neverwinter. Nasz dom był położony w centralnej części tej dzielnicy. Mój ojciec, Hagen wraz z moją matką Arxią prowadzili skromny sklep - często okradany przez okolicznych złodziei. Miałem też siostrę o imieniu Reesa - była starsza odemnie o jakieś 5 lat.
Dzieciństwo moje przebiegało w miarę spokojnie pomimo tego iż mieszkałem w dzielnicy
powszechnie uważanej za najniebezpieczniejszą w mieście.

Zainteresowanie magią wzbudził we mnie Aldanon - oddany przyjaciel naszej skromnej rodziny, który odkrył we mnie pewne (aczkolwiek sam nie mógł stwierdzić jak wielkie) zdolności magiczne. Zaproponował moim rodzicom i mnie nauczenie podstaw magii. Jako że rodzice nie mieli nic przeciwko a mi osobiście się to bardzo spodobało, wyrazili zgodę na nauczanie. W pewnym momencie przez głowę przebiegła mi myśl ze magia mogłaby okazać się bardzo pomocna w ochronie naszego sklepu przed okradającymi nasz sklep, złodziejami.
Narodziło się również marzenie - marzenie studiowania na Akademii w Neverwinter.

Nauki moje przebiegały bardzo sprawnie, szybko pochłaniałem wiedzę przekazywaną mi przez Aldanona. Moje umiejetności osiągneły już taki poziom że potrafiłem rzucić między innymi proste zaklęcie uzdrawiające, lecz jeśli przyszło by mi walczyć moja porażka z góry była by przesądzona.

Pewnego dnia, który okazał się punktem zwrotnym w moim życiu, udałem się na rutynowe nauki do Aldanona. Wyjątkowo tym razem zajęcia przedłużyły się o kilka godzin, więc do domu wróciłem dopiero nad ranem. Wychodząc zza rogu mojego domu wpadło na mnie kilku pospiesznie uciekających osobników. Jeden znich odepchnął mnie na tyle mocno że się przewróciłem. Poturbowany pozbierałem się i czym prędzej udałem do domu.... To był szok - martwa siostra, matka i wykrwawiający się ojciec. Podbiegłem do niego najszybciej jak tylko mogłem i rzuciłem proste zaklęcie uzdrawiające, lecz nie pomogło za wiele gdyż rany były zbyt poważne.
Spytałem: "kto to zrobił ? Czy to byli ci złodzieje co zwykle ?"
"To nie tutejsi złodzieje, nasi nie zabijają bez powodu, byli zamaskowani, nie wiem skąd pochodzili. Sand - on może będzie wiedział coś więcej."
To były ostatnie słowa mojego ojca, poczym zmarł.

Po kilku dniach, kiedy odrobinę doszedłem do siebie, zapłonęło we mnie pragnienie
sprawiedliwości. Udałem się do Sanda - właściciela innego sklepu w Dokach. Opowiedziałem mu co się wydarzyło owej nocy. Sand po namyśle powiedział mi że ostatnimi czasy w kilku innych nadbrzeżnych miastach dochodziło do podobnych napadów rabunkowych. Plotki krążące mówią że sprawcy pochodzą z niejakiej wyspy Aeris.

Po wizycie u Sanda wiedziałem co dalej robić. Po kilku dniach sprzedałem odziedziczony po
rodzicach sklep, zakupiłem wyposażenie i udałem się w rejs statkiem na wyspę Aeris.

I tak oto wyruszyłem - odnaleźć zabójców mojej rodziny i wymierzyć im sprawiedliwość.
Oto poprawiona wersja. Prosze o kolejne uwagi.

Nazwa konta postaci: Yarix
Nazwa postaci: Yarik Varden
Płeć postaci: Mężczyzna
Rasa postaci: Człowiek
Klasa postaci: Czarodziej
Wiek postaci: 25
Pochodzenie postaci: Neverwinter
Wyznanie postaci: Mystra
Charakter: Chaotyczny Dobry

Wygląd:
Wzrost około 6 stóp - mężczyzna przeciątnej budowy o lekko opalonej skórze, oczach koloru szmaragdowego i włosach koloru czarnego. twarz o wyrazistych rysach.

Historia:
Miejscem w którym się urodziłem i mieszkałem była dzielnica Doków w mieście Neverwinter. Nasz dom był położony w centralnej części tej dzielnicy. Mój ojciec, Hagen wraz z moją matką Arxią prowadzili skromny sklep - często okradany przez okolicznych złodziei. Miałem też siostrę o imieniu Reesa - była starsza odemnie o jakieś 5 lat.
Dzieciństwo moje przebiegało w miarę spokojnie pomimo tego iż mieszkałem w dzielnicy
powszechnie uważanej za najniebezpieczniejszą w mieście.

Zainteresowanie magią wzbudził we mnie Aldanon - oddany przyjaciel naszej skromnej rodziny, który odkrył we mnie pewne (aczkolwiek sam nie mógł stwierdzić jak wielkie) zdolności magiczne. Zaproponował moim rodzicom i mnie nauczenie podstaw magii. Jako że rodzice nie mieli nic przeciwko a mi osobiście się to bardzo spodobało, wyrazili zgodę na nauczanie. W pewnym momencie przez głowę przebiegła mi myśl ze magia mogłaby okazać się bardzo pomocna w ochronie naszego sklepu przed okradającymi nasz sklep, złodziejami.

Nauki moje przebiegały bardzo sprawnie, szybko pochłaniałem wiedzę przekazywaną mi przez Aldanona. Moje umiejetności osiągały coraz to wyższy poziom, lecz jeśli przyszło by mi walczyć z wrogiem, moja porażka z góry była by przesądzona.

Pewnego dnia, który okazał się punktem zwrotnym w moim życiu, udałem się na rutynowe nauki do Aldanona. Wyjątkowo tym razem zajęcia przedłużyły się o kilka godzin, więc do domu wróciłem dopiero nad ranem. Wychodząc zza rogu mojego domu wpadło na mnie kilku pospiesznie uciekających osobników. Jeden znich odepchnął mnie na tyle mocno że się przewróciłem. Poturbowany pozbierałem się i czym prędzej udałem do domu.... To był szok - martwa siostra, matka i wykrwawiający się ojciec. Podbiegłem do niego najszybciej jak tylko mogłem i spytałem: "kto to zrobił ?"
"Nie wiem, byli zamaskowani, nie wiem skąd pochodzili. Sand - on może będzie wiedział coś więcej."
To były ostatnie słowa mojego ojca, poczym zmarł.

Po kilku dniach, kiedy odrobinę doszedłem do siebie, zapłonęło we mnie pragnienie
sprawiedliwości. Udałem się do Sanda - właściciela innego sklepu w Dokach. Opowiedziałem mu co się wydarzyło owej nocy. Sand po namyśle powiedział mi że ostatnimi czasy w kilku innych nadbrzeżnych miastach dochodziło do podobnych napadów rabunkowych. Plotki krążące mówią że prawdopodobnie sprawcami są piraci, którzy mają swoją kryjówkę na wyspie Aeris.

Po wizycie u Sanda wiedziałem co dalej robić. Po kilku dniach sprzedałem odziedziczony po
rodzicach sklep, zakupiłem wyposażenie i udałem się w rejs statkiem na wyspę Aeris.

I tak oto wyruszyłem - odnaleźć zabójców mojej rodziny i wymierzyć im sprawiedliwość.
hehe
przepraszam za pomyłkę, pomyliłem się.
Myslałem że stopa ma ok.25cm
w taki mrazie powiedzmy że 6stóp czy mam to zmieniać czy pozostawić ? a poza tym może być ?
Poprawiłem wzrost.
Trochę nie podoba mi się natłok postaci kampanijnych, ale...
Warunkowo akceptuję.
dziękuję za akceptację
P.S. kiedy jeszcze jedna osoba zaakceptuje to co mam robić dalej ?
otworzyć grę , zalogować się na OPS, stworzyć czarodzieja i rozpocząć grę. dobrze zrozumiałem ?
Jeżeli nie będzie innych wątpliwości - tak. Pamiętaj tylko o wpisaniu prawidłowego opisu wyglądu.
hmm
Akceptuje

miłego grania
dziękuję za akceptację
miłego dnia życzę
czas rozpocząć krucjatę
Pierwsze ostrzeżenie - odgrywanie jest tragiczne, w ogóle jakiejkolwiek inteligencji tej postaci nie widzę.
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • latwa-kasiora.pev.pl