Bo czĹowiek gĹupi jest tak bez przyczyny
To nie zlosliwosc, ze tylko smurfy maja sie tu wypowiadac. Po prostu im mniej osob zna ta historie tym lepiej. To samo tyczy sie tego ze bedzie ona w calosci w hidzie - nie uleglem tej glupiej modzie, tylko mam autentyczny powod do umieszczania jej w taki sposob. Tyle slowem wstepu.
Wiadomo?? ukryta / Hidden messageWiadomość została ukryta, aby ją przeczytać należy odpowiedzieć w temacie.
Wiadomo?? ukryta / Hidden messageWiadomość została ukryta, aby ją przeczytać należy odpowiedzieć w temacie.
Wiadomo?? ukryta / Hidden messageWiadomość została ukryta, aby ją przeczytać należy odpowiedzieć w temacie.
Wiadomo?? ukryta / Hidden messageWiadomość została ukryta, aby ją przeczytać należy odpowiedzieć w temacie.
Akceptuję
Akceptuję +.
Wiadomo?? ukryta / Hidden messageWiadomość została ukryta, aby ją przeczytać należy odpowiedzieć w temacie.
Wiadomo?? ukryta / Hidden messageWiadomość została ukryta, aby ją przeczytać należy odpowiedzieć w temacie.
Wiadomo?? ukryta / Hidden messageWiadomość została ukryta, aby ją przeczytać należy odpowiedzieć w temacie.
Wiadomo?? ukryta / Hidden messageWiadomość została ukryta, aby ją przeczytać należy odpowiedzieć w temacie.
Wiadomo?? ukryta / Hidden messageWiadomość została ukryta, aby ją przeczytać należy odpowiedzieć w temacie.
Postac nigdy nie doplynela na Aeris. Byc moze statek napadali piraci, byc moze armia Mulhorandu? Tego juz nikt sie nie dowie...
Powod: idea na postac jakims dziwnym trafem umarla w momencie umieszczenia historii. Przepraszam za problem, a jednoczesnie za kilka dni zapraszam do oceniania kolejnej historii ktora zamierzam stowrzyc, tym razem juz bardziej na powaznie
Khalum nieswiadomie mi przypomnial o tym... Publikuje historie, ku chwale forum, moze komus sie przyda. No i w koncu udowodnie co niektorym, ze mialem autentyczny powod ukrywania jej w hidzie. Milego czytania.
Postać: Tiglat Atraben/Diala
Konto NWN: Hyjek
Człowiek Mężczyzna/Kobieta Prawdziwie Neutralny
Wojownik
Wyznanie: Czerwona Rycerka
S 14 ZR 15 KON 16 INT 14 W 10 CH 8
Opis: Średniego wzrostu młody, łysy mężczyzna. Wyróżnia go nieco dziwny chód i brak jakichkolwiek śladów zarostu na twarzy. Zawsze ma przy sobie włócznię - czy to w ręku czy na plecach.
Unther. Moja ojczyzna. Niegdyś największe Imperium, teraz leży zmiażdżone, u stóp najeźdzcy ze wschodu. Mulhorandzkie kundle!
Wychowywałam się w Unthalass. Ojciec był chessenckim najemnikiem, tak bardzo potrzebnym w targanym wojnami, mniejszymi czy większymi w całym Faerunie. Tak się jakoś złożyło przypadkowo, że przyszło mu odrabiać swoją... służbę, nazwijmy to tak właśnie w dawnej stolicy mojej ojczyzny. Kolejnym szczęśliwym przypadkiem było to, że na miejscu poznał moją matkę, pomocnicę piekarza, codziennie po kilka razy zanosiła kapłanom Gilgaema świeże pieczywo. Podobno wpadli któregoś dnia na siebie po drodze... i stało się, pobrali się, spłodzili córkę. Ojciec postanowił się nieco ustatkować, miał trochę odłożonych pieniędzy, starczyło na zakup skromnej chaty dla naszej trójki, mimo tego iż tyrania Gilgeama nie ominęła i moich rodziców. Porzucił pracę w kompanii, dołączył do straży miejskiej, a że miał doświadczenie zdołał szybko awansować. Toczyliśmy spokojny, na miarę mego kraju oczywiście, żywot. Do czasu...
Nie zapomnę tej nocy nad miastem, kiedy Pięciogłowa i Gilgaem, burząc budynki, rujnując miasto doszczętnie stoczyli pojedynek na śmierć i życie. Tyrania się skończyła, chociaż osobiście nigdy nie dała mi się we wznaki. Może dlatego że byłam wtedy jeszcze [cenzura]ą, nie interesowały mnie i nie miałam pojęcia o niuansach władzy. Wiedziałam jednak, czy to z reakcji tłumu, czy ze szlochów matki, że nadszedł lepszy czas. Czas wolności.
Jedną z nielicznych, smutnych rzeczy w moim dzieciństwie był właśnie ojciec. Zawsze pragnął mieć syna, nie córkę, co momentami można było odczuć. Dziecko jest jednak wspaniałym materiał do zmian, toteżw wolnych chwilach ojciec uczył mnie podstaw walki. Jak złapać miecz, jak trzymać tarczę, później jak oba naraz. Podobno najlepiej szło mi z włócznią, ja sama również czułam się z nią najwygodniej dlatego nic dziwnego, że na najbliższe urodziny dostałam jedną na własność. Nie była jakaś wyjątkowa, zdobiona, była normalna. Z tym wyjątkiem, że była moja.
Wtedy nadszedł też czas na opowieści o bogach, patrzących na nas bez przerwy, wszechobecnych. Z racji tego, że spędzałem więcej czasu z ojcem - w końcu, czy chciał tego czy nie, byłam jego jedyną pierworodną - to jemu przypadła rola nauczyciela. Jak przystało na najemnika, szczerze oddany był Tempusowi. Mi osobiście jednak nie odpowiadała filozofia walki Pana Bitew, przypominała mi barbarzyństwo najeźdźców ze wschodu. Gdy tylko usłyszałam o córce Tempusa, Wielkiej Mistrzyni Lancownicy, bogini która ceniła taktykę i rozsądek podczas bitwy, wiedziałam, że za każde pchnięcie włócznią, celne pchnięcie, będę dziękowała właśnie jej.
Czas wolności nie trwał długo. Cholerne Mulhorandzkie ścierwa!
Było do przewidzenia, że nasz odwieczny rywal, wiecznie wygłodniały na kolejne ziemie Mulhorand i jego parszywy Faraon w końcu ośmielą się wkroczyć na nasze tereny. Nikt nie sądził jednak, że tak szybko, tak znienacka... Byliśmy zmuszeni, a właściwie jako jedni z nielicznych mieliśmy pieniądze, by uciekać póki jeszcze się dało. Tyle tylko, że bez ojca. Jako jeden z ważniejszych członków straży musiał pozostać na posterunku. Z domu wziełam tylko worek z rzeczami na zapas i podarowaną włócznię. Chyba całe miasto już biegło do portu, do statków. Po drodze, jakaś cholerna klątwa chyba!, zgubiłam moją matkę. Próbowałam jej szukać wśród tłumu, ale na próżno. Wdostałam się na statek, wszystko było już opłacone, liczyłam na to, że wśród pasażerów na którymś z pozostałych frachtowców jest i ona. Liczyłam, że Unthalass się utrzyma, mimo iż sporo krwi zostanie przelanej. Krwi naszego wroga oczywiście!
Płynęliśmy na północ, do Messemprar. Miasta, na które Mulhorandzkie psy jeszcze nie zdążyły zwrócić swoich wygłodniałych ślepi. Z włócznią, całkowicie bezradna, zagubiona w obcym mieście usiłowałam odszukać moją rodzicielkę. Nie znalazłam. Jakby tego było mało pojawiły się pogłoski, jakoby Unthalass padło pod mieczami napastnika, a wraz z nim większość garnizonu. Mój ojciec.
Zawiodłam go. Byłam już silna, umiałam trzymać broń, mogłam pomóc w obronie miasta! Ale nie! Ja musiałem wybrać własną wygodę i odpłynąć, na dodatek gubiąc drugiego rodzica! Hańba. Niegodna tego, bym pozostała dłużej w Untherze. Nie jako Untherka.
Obecnie płynę na Aeris. To najdalej na ile mogłam sobie pozwolić z resztką pieniędzy która mi została. Nie obchodzi mnie co tam zastanę, najchętniej zapadłabym się pod piaski Anauroch ze wstydu. Na statku znalazłam jakieś fragmenty materiałów. Tata zawsze chciał mieć syna, więc będzie go miał. Zgoliłam włosy, gdyż moje długie blond loki na męskie raczej nie wyglądają. Z biustem nie było problemu - był na tyle mały, że wystarczyło porządniej owinąć się materiałem, aby się nie wyróżniał. Wiem, że największy problem będę miała z głosem i chodem, ale mam jeszcze kilka dekadni na wytrenowanie tego tutaj, na statku. W razie czego po prostu nie będę się odzywać..
A gdy będę gotowa, będą wielką wojowniczką, wrócę do mojej ojczyzny i osobiście urżnę Faraonowi łeb!
Planowany schemat rozwoju: prawdopodobnie Mistrz Broni na włócznię, ale wojownik z taką specjalizacją też mnie satysfakcjonuje.
Nie mam pojęcia jak to załatwię technicznie, coś wykombinuję. Bardzo bym prosił, w końcu DMi to też ludzie a nie jakieś cyborgi, o nie przekazywanie faktów z tej historii dalej, "zaprzyjaźnionym graczom". Cały pic polega właśnie na tym, że kiedyś któryś mądrala się zdziwi, jak zobaczyc co trzyma pod ubraniem
Darmowy hosting zapewnia PRV.PL