Bo czĹowiek gĹupi jest tak bez przyczyny
- Nazwa konta postaci: ShaduTAO
- Nazwa postaci: Revin Blake
- Płeć postaci: mężczyzna
- Rasa postaci: człowiek
- Wiek postaci: 18
- Wyznanie postaci: ateista
- Pochodzenie postaci: Longsaddle
- Charakter postaci: Chaotyczny dobry
Opis:
Gry patrzy się na tego wysokiego i potężnie zbudowanego mężczyznę, odrazu rzuca się w oczy jego straszliwie blada, wręcz biała skóra. Następne z kolei są ogromne, bystre czerwone oczy i długie, śnieżnobiałe włosy. Revin mimo tak atletycznej postury porusza się zwinnie i lekko, a na jego wyrazistej i młodej twarzy często widnieje inteligentny uśmieszek.
Historia:
"Rodzina jest najważniejsza" - Ojciec powtarzał to do znudzenia. Był zwykle cierpliwym i opanowanym człowiekiem jednak zawsze mówił to co myślał. Pracował jako kowal w moim rodzinnym mieście Longsaddle, trudnił się głownie w wyrabianiu mieczy. Matka parała się magią iluzjonistyczną. Jej talent można było podziwiac podczas sztuk teatralnych w Luskanie i Neverwinter. Dlaczego "można było"? Zmarła przy moim porodzie. Ojciec sam mnie wychowywał, a napewno nie było mu łatwo po stracie kogoś tak bliskiego. Dzieciństwo spędziłem raczej samotnie, nie licząc nadopiekuńczego ojca, który starał się ukrywac mnie przed nie do końca tolerancyjnym społeczeństwem. Urodziłem się, jak stwierdzili klerycy, bez barwnika skóry. Ludzie nie znający tej "choroby" traktowali mnie zazwyczaj jak jakiegoś trędowatego. Większośc czasu spędzałem więc w domu wertując książkowy dobytek matki, który nie był wcale taki mały.
Pewnie do dzisiejszego dnia siedziałbym w Longsaddle podglądając prace ojca gdyby nie tragiczny przypadek. W 1373 RD Roku Cieni do naszej kuźni zawitał stary przyjaciel ojca - poszukiwacz przygód. Opowiedział nam o niezwykłym znalezisku. Odkrył, że na małej wysepce na Morzu Mieczy zwanej Mintarn znajduje się smoczy skarb. Byliśmy jedynymi osobami, którym nie bał się zaufac, więc poprosił nas o pomoc w znalezieniu tego skarbu. Pomyślałem, że będzie to wspaniała okazja aby poznac świat. Kilka dni później wyruszaliśmy we trójkę z karawaną do Waterdeep, a po około dwóch tygodniach weszliśmy na pokład statku płynącego na Mintarn.
Spędziliśmy na tej wyspie niespełna pół roku, bezskutecznie poszukując zniszczonego zamku, w którym rzekomo ukryty był smoczy skarb. Wszystkie prawdopodobne miejsca wymienione przez przyjaciela ojca okazywały się zwykłymi kurhanami. Pech chciał, że znaleźliśmy się w nieodpowiednim miejscu i nieodpowiednim czasie. Po kolejnych bezowocnych poszukiwaniach udaliśmy się do karczmy. Zawitała tam także grupa agresywnych i spragnionych bitki marynarzy. Odrazu rzuciłem im się w oczy. Najpierw były tylko pogardliwe spojrzenia i złośliwe uwagi, ale gdy jeden z marynarzy "niechcący" popchnął mnie barkiem, ojciec zaaregował. Porwał z baru kufel z piwem i roztrzaskał go na głowie awanturnika. W mgnieniu oka rozpętało się piekło. Marynarze rzucili się na nas. Ich przywódca dobył sztyletu i ruszył prosto na mnie. Zobaczyłem tylko biały błysk i upadłem na ziemie.
Obudziłem się kilka tygodni później w Helmickim klasztorze. Dowiedziałem się, że ledwie uszedłem z życiem. Byłem cały poobijany i w zakrwawionych bandażach. Nie mogłem się ruszyc. Niestety mój ojciec i jego przyjaciel nie mieli tyle szczęścia. Oboje zgineli od ciosów noża. To były najgorsze chwile mojego życia. Każdej nocy śni mi się twarz tego marynarza. Po kilku miesięcznej rehabilitacji doszedłem do siebie. I postanowiłem odnaleźc morderce ojca. Pytałem o niego wszędzie gdzie się dało. Karczmy, sklepy, teatry, stragany. Odpowiedź znalazłem u pewnego zarządcy portu. Powiedział, że marynarz którego szukam pracuje na statku "Rekin północy" a bazowym portem tego statku jest Port Aulos na malowniczej wyspie Aeris. Dlatego chciałbym się zabrac z wami do Silwood, panie.
Niestety nie byłem świadom konsekwencji wybrania ateisty. Zaraz to zmienie i dostosuje się do reszty uwag. Statystyki postaci powinny zaraz znalezc sie na PW.
- Nazwa konta postaci: ShaduTAO
- Nazwa postaci: Revin Blake
- Płeć postaci: mężczyzna
- Rasa postaci: człowiek
- Wiek postaci: 18
- Wyznanie postaci: ateista
- Pochodzenie postaci: Longsaddle
- Charakter postaci: Chaotyczny dobry
Opis:
Widzisz wysokiego i potężnie zbudowanego mężczyzne o straszliwie bladej, wręcz białej skórze. Ogromne i bystre czerwone oczy kontrastują wręcz z długimi, śnieżnobiałymi włosami. Revin mimo tak atletycznej postury porusza się zwinnie i lekko, a na jego wyrazistej i młodej twarzy często widnieje inteligentny uśmieszek.
Historia postaci:
"Rodzina jest najważniejsza" - Ojciec powtarzał to do znudzenia. Był zwykle cierpliwym i opanowanym człowiekiem jednak zawsze mówił to co myślał. Pracował jako kowal w moim rodzinnym mieście Longsaddle, trudnił się głownie w wyrabianiu mieczy. Matka parała się magią iluzjonistyczną. Jej talent można było podziwiac podczas sztuk teatralnych w Luskanie i Neverwinter. Dlaczego "można było"? Zmarła przy moim porodzie. Ojciec sam mnie wychowywał, a napewno nie było mu łatwo po stracie kogoś tak bliskiego. Dzieciństwo spędziłem raczej samotnie, nie licząc nadopiekuńczego ojca, który starał się ukrywac mnie przed nie do końca tolerancyjnym społeczeństwem. Urodziłem się, jak stwierdzili klerycy, bez barwnika skóry. Ludzie nie znający tej "choroby" traktowali mnie zazwyczaj jak jakiegoś trędowatego. Większośc czasu spędzałem więc w domu wertując książkowy dobytek matki, który nie był wcale taki mały.
Pewnie do dzisiejszego dnia siedziałbym w Longsaddle podglądając prace ojca gdyby nie tragiczny przypadek. W 1373 RD Roku Cieni do naszej kuźni zawitał stary przyjaciel ojca - poszukiwacz przygód. Opowiedział nam o niezwykłym znalezisku. Odkrył, że na małej wysepce na Morzu Mieczy zwanej Mintarn znajduje się smoczy skarb. Byliśmy jedynymi osobami, którym nie bał się zaufac, więc poprosił nas o pomoc w znalezieniu tego skarbu. Pomyślałem, że będzie to wspaniała okazja aby poznac świat. Kilka dni później wyruszaliśmy we trójkę z karawaną do Waterdeep, a po około dwóch tygodniach weszliśmy na pokład statku plynącego na Mintarn.
Spędziliśmy na tej wyspie niespełna pół roku, bezskutecznie poszukując zniszczonego zamku, w którym rzekomo ukryty był smoczy skarb. Wszystkie prawdopodobne miejsca wymienione przez przyjaciela ojca okazywały się zwykłymi kurhanami. Pech chciał, że znaleźliśmy się w nieodpowiednim miejscu i nieodpowiednim czasie. Po kolejnych bezowocnych poszukiwaniach udaliśmy się do karczmy. Zawitała tam także grupa agresywnych i spragnionych bitki marynarzy. Odrazu rzuciłem im się w oczy. Najpierw były tylko pogardliwe spojrzenia i złośliwe uwagi, ale gdy jeden z marynarzy "niechcący" popchnął mnie barkiem, ojciec zaaregował. Porwał z baru kufel z piwem i roztrzaskał go na głowie awanturnika. W mgnieniu oka rozpętało się piekło. Marynarze rzucili się na nas. Ich przywódca, zwany Tivem, dobył sztyletu i ruszył w moją stronę. Ojciec po znokautowaniu jednego z awanturników silnie pociągnął mnie za ramie i rzucił na ziemie, samemu stając na drodze herszta. Mimo niemałej siły i krzepy nie mógł równac się z Tivem. Walka na nasze nieszczęście roztrzygnęła się bardzo szybko. Na moich oczach marynarz poderżnął gardło ojcu i rzucił się na jego przyjaciela. Efekt był niemal identyczny. Ja zostałem pobity i zostawiony jak ścierwo, a oni poprostu sobie odeszli. Kolejne dni były najgorszymi w całym moim życiu. Zaszyłem się w pokoju udostępnionym przez karczmarza i cierpiałem w samotności. Później pochowałem najbliższych, a jedyne co mi pozostało to zemsta, postanowiłem więc odnaleźc morderce ojca. Pytałem o niego wszędzie gdzie się dało. Karczmy, sklepy, teatry, stragany. Odpowiedź znalazłem u pewnego zarządcy portu. Powiedział, że marynarz którego szukam pracuje na statku "Wiatry północy" a bazowym portem tego statku jest Port Aulos na malowniczej wyspie Aeris. Dlatego chciałbym się zabrac z wami do Silwood, panie.
- Nazwa konta postaci: ShaduTAO
- Nazwa postaci: Revin Blake
- Płeć postaci: mężczyzna
- Rasa postaci: człowiek
- Wiek postaci: 18
- Wyznanie postaci: Mielikki
- Pochodzenie postaci: Longsaddle
- Charakter postaci: Chaotyczny dobry
Opis:
Widzisz wysokiego i potężnie zbudowanego mężczyzne o straszliwie bladej, wręcz białej skórze. Ogromne i bystre czerwone oczy kontrastują wręcz z długimi, śnieżnobiałymi włosami. Revin mimo tak atletycznej postury porusza się zwinnie i lekko, a na jego wyrazistej i młodej twarzy często widnieje inteligentny uśmieszek.
Historia postaci:
"Rodzina jest najważniejsza" - Ojciec powtarzał to do znudzenia. Był zwykle cierpliwym i opanowanym człowiekiem jednak zawsze mówił to co myślał. Pracował jako kowal w moim rodzinnym mieście Longsaddle, trudnił się głownie w wyrabianiu mieczy. Matka parała się magią iluzjonistyczną. Jej talent można było podziwiac podczas sztuk teatralnych w Luskanie i Neverwinter. Dlaczego "można było"? Zmarła przy moim porodzie. Ojciec sam mnie wychowywał, a napewno nie było mu łatwo po stracie kogoś tak bliskiego. Dzieciństwo spędziłem raczej samotnie, nie licząc nadopiekuńczego ojca, który starał się ukrywac mnie przed nie do końca tolerancyjnym społeczeństwem. Urodziłem się, jak stwierdzili klerycy, bez barwnika skóry. Ludzie nie znający tej "choroby" traktowali mnie zazwyczaj jak jakiegoś trędowatego. Większośc czasu spędzałem więc w domu wertując książkowy dobytek matki, który nie był wcale taki mały.
Pewnie do dzisiejszego dnia siedziałbym w Longsaddle podglądając prace ojca gdyby nie tragiczny przypadek. W 1373 RD do naszej kuźni zawitał stary przyjaciel ojca - poszukiwacz przygód. Opowiedział nam o niezwykłym znalezisku. Odkrył, że na małej wysepce na Morzu Mieczy zwanej Mintarn znajduje się smoczy skarb. Byliśmy jedynymi osobami, którym nie bał się zaufac, więc poprosił nas o pomoc w znalezieniu tego skarbu. Pomyślałem, że będzie to wspaniała okazja aby poznac świat. Kilka dni później wyruszaliśmy we trójkę z karawaną do Waterdeep, a po około dwóch tygodniach weszliśmy na pokład statku plynącego na Mintarn.
Spędziliśmy na tej wyspie niespełna pół roku, bezskutecznie poszukując zniszczonego zamku, w którym rzekomo ukryty był smoczy skarb. Wszystkie prawdopodobne miejsca wymienione przez przyjaciela ojca okazywały się zwykłymi kurhanami. Pech chciał, że znaleźliśmy się w nieodpowiednim miejscu i nieodpowiednim czasie. Po kolejnych bezowocnych poszukiwaniach udaliśmy się do karczmy. Zawitała tam także grupa agresywnych i spragnionych bitki marynarzy. Odrazu rzuciłem im się w oczy. Najpierw były tylko pogardliwe spojrzenia i złośliwe uwagi, ale gdy jeden z marynarzy "niechcący" popchnął mnie barkiem, ojciec zaaregował. Porwał z baru kufel z piwem i roztrzaskał go na głowie awanturnika. W mgnieniu oka rozpętało się piekło. Marynarze rzucili się na nas. Ich przywódca, zwany Tivem, dobył sztyletu i ruszył w moją stronę. Ojciec po znokautowaniu jednego z awanturników silnie pociągnął mnie za ramie i rzucił na ziemie, samemu stając na drodze herszta. Mimo niemałej siły i krzepy nie mógł równac się z Tivem. Walka na nasze nieszczęście roztrzygnęła się bardzo szybko. Na moich oczach marynarz poderżnął gardło ojcu i rzucił się na jego przyjaciela. Efekt był niemal identyczny. Ja zostałem pobity i zostawiony jak ścierwo, a oni poprostu sobie odeszli. Kolejne dni były najgorszymi w całym moim życiu. Zaszyłem się w pokoju udostępnionym przez karczmarza i cierpiałem w samotności. Później pochowałem najbliższych, a jedyne co mi pozostało to zemsta, postanowiłem więc odnaleźc morderce ojca. Pytałem o niego wszędzie gdzie się dało. Karczmy, sklepy, teatry, stragany. Odpowiedź znalazłem u pewnego zarządcy portu. Powiedział, że marynarz którego szukam pracuje na statku "Wiatry północy" a bazowym portem tego statku jest Port Aulos na malowniczej wyspie Aeris. Dlatego chciałbym się zabrac z wami do Silwood, panie.
- Nazwa konta postaci: ShaduTAO
- Nazwa postaci: Revin Blake
- Płeć postaci: mężczyzna
- Rasa postaci: człowiek
- Wiek postaci: 18
- Wyznanie postaci: Mielikki
- Pochodzenie postaci: Longsaddle
- Charakter postaci: Chaotyczny dobry
Opis:
Widzisz wysokiego i potężnie zbudowanego mężczyzne o straszliwie bladej, wręcz białej skórze. Ogromne i bystre czerwone oczy kontrastują wręcz z długimi, śnieżnobiałymi włosami. Revin mimo tak atletycznej postury porusza się zwinnie i lekko, a na jego wyrazistej i młodej twarzy często widnieje inteligentny uśmieszek.
Historia postaci:
"Rodzina jest najważniejsza" - Ojciec powtarzał to do znudzenia. Był zwykle cierpliwym i opanowanym człowiekiem jednak zawsze mówił to co myślał. Pracował jako kowal w moim rodzinnym mieście Longsaddle, trudnił się głownie w wyrabianiu mieczy. Matka parała się magią iluzjonistyczną. Jej talent można było podziwiac podczas sztuk teatralnych w Luskanie i Neverwinter. Dlaczego "można było"? Zmarła przy moim porodzie. Ojciec sam mnie wychowywał, a napewno nie było mu łatwo po stracie kogoś tak bliskiego. Dzieciństwo spędziłem raczej samotnie, nie licząc nadopiekuńczego ojca, który starał się ukrywac mnie przed nie do końca tolerancyjnym społeczeństwem. Urodziłem się, jak stwierdzili klerycy, bez barwnika skóry. Ludzie nie znający tej "choroby" traktowali mnie zazwyczaj jak jakiegoś trędowatego. Większośc czasu spędzałem więc w domu wertując książkowy dobytek matki, który nie był wcale taki mały.
Pewnie do dzisiejszego dnia siedziałbym w Longsaddle podglądając prace ojca gdyby nie tragiczny przypadek. W 1373 RD do naszej kuźni zawitał stary przyjaciel ojca - poszukiwacz przygód. Opowiedział nam o niezwykłym znalezisku. Odkrył, że na małej wysepce na Morzu Mieczy zwanej Mintarn znajduje się smoczy skarb. Byliśmy jedynymi osobami, którym nie bał się zaufac, więc poprosił nas o pomoc w znalezieniu tego skarbu. Pomyślałem, że będzie to wspaniała okazja aby poznac świat. Kilka dni później wyruszaliśmy we trójkę z karawaną do Waterdeep, a po około dwóch tygodniach weszliśmy na pokład statku plynącego na Mintarn.
Spędziliśmy na tej wyspie niespełna pół roku, bezskutecznie poszukując zniszczonego zamku, w którym rzekomo ukryty był smoczy skarb. Wszystkie prawdopodobne miejsca wymienione przez przyjaciela ojca okazywały się zwykłymi kurhanami. Pech chciał, że znaleźliśmy się w nieodpowiednim miejscu i nieodpowiednim czasie. Po kolejnych bezowocnych poszukiwaniach chcieliśmy udac się do karczmy w jednym z portowych miast. Niestety chwilę po przekroczeniu bram miasta zatrzymali nas bandyci. Chcieli tylko złoto i kosztowności, ktore oddaliśmy bez mrugnięcia oka. Na szyi ojca zauważyli amulet. Był to magiczny amulet zaklęty przez moją matkę. Za sprawą iluzji wyświetlał on jej miniaturowy portret i był zarazem jedyną prawdziwą pamiątką po tej wspaniałej kobiecie. Wiedziałem, że ojciec bedzie wolał umrzec niż oddac ten skarb. Nagle jeden z rzeźimieszków zerwał go. Wtedy właśnie rozpętało się piekło. Ojciec w mgnieniu oka powalił bandyte. Klęknął przy nim i udeżył go z takim impetem, że czaszka przeciwnika roztrzaskała się na kostce brukowej. Ich przywódca, zwany Tivem po zorientowaniu się w sytuacji, dobył sztyletu i ruszł w naszym kierunku mówiąc: Śmierc za śmierc.Ojciec mimo niemałej siły i krzepy nie mógł równac się z Tivem. Walka na nasze nieszczęście roztrzygnęła się bardzo szybko. Na moich oczach bandyta poderżnął gardło ojcu. Kolejnie rozkazał swoim ludziom wziąc zwłoki ich kompana i ruszac z powrotem na statek. Sam wziął amulet i ruszył za nimi nie zwracając na nas zupełnie uwagi. Minęło kilka chwil zanim zorientowałem się do czego tak naprawde doszło.Kolejne dni były najgorszymi w całym moim życiu. Zaszyłem się w pokoju udostępnionym przez karczmarza i cierpiałem w samotności. Później pochowaliśmy ojca, a jedyne co mi pozostało to zemsta, postanowiłem więc samemu odnaleźc morderce ojca. Pytałem o niego wszędzie gdzie się dało. Karczmy, sklepy, teatry, stragany. Odpowiedź znalazłem u pewnego zarządcy portu. Powiedział, że marynarz którego szukam pracuje na statku "Wiatry północy" a bazowym portem tego statku jest Port Aulos na malowniczej wyspie Aeris. Dlatego chciałbym się zabrac z wami do Silwood, panie.
- Nazwa konta postaci: ShaduTAO
- Nazwa postaci: Revin Blake
- Płeć postaci: mężczyzna
- Rasa postaci: człowiek
- Wiek postaci: 18
- Wyznanie postaci: Mielikki
- Pochodzenie postaci: Longsaddle
- Charakter postaci: Chaotyczny dobry
Opis:
Widzisz wysokiego i potężnie zbudowanego mężczyzne o straszliwie bladej, wręcz białej skórze. Ogromne i bystre czerwone oczy kontrastują wręcz z długimi, śnieżnobiałymi włosami. Revin mimo tak atletycznej postury porusza się zwinnie i lekko, a na jego wyrazistej i młodej twarzy często widnieje inteligentny uśmieszek.
Historia postaci:
"Rodzina jest najważniejsza" - Ojciec powtarzał to do znudzenia. Był zwykle cierpliwym i opanowanym człowiekiem jednak zawsze mówił to co myślał. Pracował jako kowal w moim rodzinnym mieście Longsaddle, trudnił się głownie w wyrabianiu mieczy. Matka parała się magią iluzjonistyczną. Jej talent można było podziwiac podczas sztuk teatralnych w Luskanie i Neverwinter. Dlaczego "można było"? Zmarła przy moim porodzie. Ojciec sam mnie wychowywał, a napewno nie było mu łatwo po stracie kogoś tak bliskiego. Dzieciństwo spędziłem raczej samotnie, nie licząc nadopiekuńczego ojca, który starał się ukrywac mnie przed nie do końca tolerancyjnym społeczeństwem. Urodziłem się, jak stwierdzili klerycy, bez barwnika skóry. Ludzie nie znający tej "choroby" traktowali mnie zazwyczaj jak jakiegoś trędowatego. Większośc czasu spędzałem więc w domu wertując książkowy dobytek matki, który nie był wcale taki mały.
Pewnie do dzisiejszego dnia siedziałbym w Longsaddle podglądając prace ojca gdyby nie tragiczny przypadek. W 1373 RD do naszej kuźni zawitał stary przyjaciel ojca - poszukiwacz przygód. Opowiedział nam o niezwykłym znalezisku. Odkrył, że na małej wysepce na Morzu Mieczy zwanej Mintarn znajduje się smoczy skarb. Byliśmy jedynymi osobami, którym nie bał się zaufac, więc poprosił nas o pomoc w znalezieniu tego skarbu. Pomyślałem, że będzie to wspaniała okazja aby poznac świat. Kilka dni później wyruszaliśmy we trójkę z karawaną do Waterdeep, a po około dwóch tygodniach weszliśmy na pokład statku plynącego na Mintarn.
Spędziliśmy na tej wyspie niespełna pół roku, bezskutecznie poszukując zniszczonego zamku, w którym rzekomo ukryty był smoczy skarb. Wszystkie prawdopodobne miejsca wymienione przez przyjaciela ojca okazywały się zwykłymi kurhanami. Pech chciał, że znaleźliśmy się w nieodpowiednim miejscu i nieodpowiednim czasie. Po kolejnych bezowocnych poszukiwaniach chcieliśmy udac się do karczmy w jednym z portowych miast. Niestety chwilę po przekroczeniu bram miasta zatrzymali nas bandyci. Chcieli tylko złoto i kosztowności, ktore oddaliśmy bez mrugnięcia oka. Na szyi ojca zauważyli amulet. Był to magiczny amulet zaklęty przez moją matkę. Za sprawą iluzji wyświetlał on jej miniaturowy portret i był zarazem jedyną prawdziwą pamiątką po tej wspaniałej kobiecie. Wiedziałem, że ojciec bedzie wolał umrzec niż oddac ten skarb. Nagle jeden z rzeźimieszków zerwał go. Wtedy właśnie rozpętało się piekło. Ojciec w mgnieniu oka powalił bandyte. Klęknął przy nim i udeżył go z takim impetem, że czaszka przeciwnika roztrzaskała się na kostce brukowej. Ich przywódca, zwany Tivem po zorientowaniu się w sytuacji, dobył sztyletu i ruszł w naszym kierunku mówiąc: Śmierc za śmierc.Ojciec mimo niemałej siły i krzepy nie mógł równac się z Tivem. Walka na nasze nieszczęście roztrzygnęła się bardzo szybko. Na moich oczach bandyta poderżnął gardło ojcu. Kolejnie rozkazał swoim ludziom wziąc zwłoki ich kompana i ruszac z powrotem na statek. Sam wziął amulet i ruszył za nimi nie zwracając na nas zupełnie uwagi. Minęło kilka chwil zanim zorientowałem się do czego tak naprawde doszło.Kolejne dni były najgorszymi w całym moim życiu. Zaszyłem się w pokoju udostępnionym przez karczmarza i cierpiałem w samotności. Później pochowaliśmy ojca, a jedyne co mi pozostało to zemsta, postanowiłem więc samemu odnaleźc morderce ojca.
Jego przyjaciel naszczęście wcześniej pozostawił częśc swojego ekwipunku w karczemnym pokoju, więc mimo kradzierzy posiadaliśmy jeszcze fundusze. Większośc coprawda wydaliśmy na poszukiwania bandyty, ale opłaciło się. Pytaliśmy o niego wszędzie gdzie się dało. Karczmy, sklepy, teatry, stragany. Odpowiedź znaleźliśmy u pewnego przekupnego strażnika w dokach. Powiedział, że widział jak Tiv wsiadał statek "Wiatry północy". Nie byłem pewny czy mówi prawdę, ale musiałem zaryzykowac. Zarządca portu wyjawił nam, że statek ten odpływał na malowniczą wyspę Aeris. Namówiłem przyjaciela ojca żeby wracał do Waterdeep. On ma jeszcze rodzinę, a ja nie mam nic do stracenia. To jest moja prywatna zemsta. Dlatego chciałbym się zabrac z wami do Silwood, panie.
Warunkowo akceptuję.
Jeszcze dwie akceptacje potrzebne.
- Nazwa konta postaci: ShaduTAO
- Nazwa postaci: Revin Blake
- Płeć postaci: mężczyzna
- Rasa postaci: człowiek
- Wiek postaci: 18
- Wyznanie postaci: Mielikki
- Pochodzenie postaci: Longsaddle
- Charakter postaci: Chaotyczny dobry
Opis:
Widzisz wysokiego i potężnie zbudowanego mężczyzne o straszliwie bladej, wręcz białej skórze. Ogromne i bystre czerwone oczy kontrastują wręcz z długimi, śnieżnobiałymi włosami. Revin mimo tak atletycznej postury porusza się zwinnie i lekko, a na jego wyrazistej i młodej twarzy często widnieje inteligentny uśmieszek.
Historia postaci:
"Rodzina jest najważniejsza" - Ojciec powtarzał to do znudzenia. Był zwykle cierpliwym i opanowanym człowiekiem jednak zawsze mówił to co myślał. Pracował jako kowal w moim rodzinnym mieście Longsaddle, trudnił się głownie w wyrabianiu mieczy. Matka parała się magią iluzjonistyczną. Jej talent można było podziwiac podczas sztuk teatralnych w Luskanie i Neverwinter. Dlaczego "można było"? Zmarła przy moim porodzie. Ojciec sam mnie wychowywał, a napewno nie było mu łatwo po stracie kogoś tak bliskiego. Dzieciństwo spędziłem raczej samotnie, nie licząc nadopiekuńczego ojca, który starał się ukrywac mnie przed nie do końca tolerancyjnym społeczeństwem. Urodziłem się, jak stwierdzili klerycy, bez barwnika skóry. Ludzie nie znający tej "choroby" traktowali mnie zazwyczaj jak jakiegoś trędowatego. Większośc czasu spędzałem więc w domu wertując książkowy dobytek matki, który nie był wcale taki mały.
Pewnie do dzisiejszego dnia siedziałbym w Longsaddle podglądając prace ojca gdyby nie tragiczny przypadek. W 1373 RD do naszej kuźni zawitał stary przyjaciel ojca - poszukiwacz przygód. Opowiedział nam o niezwykłym znalezisku. Odkrył, że na małej wysepce na Morzu Mieczy zwanej Mintarn znajduje się smoczy skarb. Byliśmy jedynymi osobami, którym nie bał się zaufac, więc poprosił nas o pomoc w znalezieniu tego skarbu. Pomyślałem, że będzie to wspaniała okazja aby poznac świat. Kilka dni później wyruszaliśmy we trójkę z karawaną do Waterdeep, a po około dwóch tygodniach weszliśmy na pokład statku plynącego na Mintarn.
Spędziliśmy na tej wyspie niespełna pół roku, bezskutecznie poszukując zniszczonego zamku, w którym rzekomo ukryty był smoczy skarb. Wszystkie prawdopodobne miejsca wymienione przez przyjaciela ojca okazywały się zwykłymi kurhanami. Pech chciał, że znaleźliśmy się w nieodpowiednim miejscu i nieodpowiednim czasie. Po kolejnych bezowocnych poszukiwaniach chcieliśmy udac się do karczmy nieopodal portu. Niestety zatrzymali nas bandyci. Chcieli tylko złoto i kosztowności, ktore oddaliśmy bez mrugnięcia oka. Na szyi ojca zauważyli amulet. Był to magiczny amulet zaklęty przez moją matkę. Za sprawą iluzji wyświetlał on jej miniaturowy portret i był zarazem jedyną prawdziwą pamiątką po tej wspaniałej kobiecie. Wiedziałem, że ojciec bedzie wolał umrzec niż oddac ten skarb. Nagle jeden z rzeźimieszków zerwał go. Wtedy właśnie rozpętało się piekło. Ojciec w mgnieniu oka powalił bandyte. Klęknął przy nim i udeżył go z takim impetem, że czaszka przeciwnika roztrzaskała się na kostce brukowej. Ich przywódca, zwany Tivem po zorientowaniu się w sytuacji, dobył sztyletu i ruszł w naszym kierunku mówiąc: Śmierc za śmierc.Ojciec mimo niemałej siły i krzepy nie mógł równac się z Tivem. Walka na nasze nieszczęście roztrzygnęła się bardzo szybko. Na moich oczach bandyta poderżnął gardło ojcu. Kolejnie rozkazał swoim ludziom wziąc zwłoki ich kompana i ruszac z powrotem na statek. Sam wziął amulet i ruszył za nimi nie zwracając na nas zupełnie uwagi. Minęło kilka chwil zanim zorientowałem się do czego tak naprawde doszło.Kolejne dni były najgorszymi w całym moim życiu. Zaszyłem się w pokoju udostępnionym przez karczmarza i cierpiałem w samotności. Później pochowaliśmy ojca, a jedyne co mi pozostało to zemsta, postanowiłem więc samemu odnaleźc morderce ojca.
Jego przyjaciel naszczęście wcześniej pozostawił częśc swojego ekwipunku w karczemnym pokoju, więc mimo kradzierzy posiadaliśmy jeszcze fundusze. Większośc coprawda wydaliśmy na poszukiwania bandyty, ale opłaciło się. Pytaliśmy o niego wszędzie gdzie się dało. Karczmy, sklepy, teatry, stragany. Odpowiedź znaleźliśmy u pewnego przekupnego strażnika w dokach. Powiedział, że widział jak Tiv wsiadał statek "Wiatry północy". Nie byłem pewny czy mówi prawdę, ale musiałem zaryzykowac. Zarządca portu wyjawił nam, że statek ten odpływał na malowniczą wyspę Aeris. Namówiłem przyjaciela ojca żeby wracał do Waterdeep. On ma jeszcze rodzinę, a ja nie mam nic do stracenia. To jest moja prywatna zemsta. Dlatego chciałbym się zabrac z wami do Silwood, panie.
To jeszcze poczepiam się stylistyki itp.:
- magią iluzjonistyczną
- w Luskanie
- Nazwa konta postaci: ShaduTAO
- Nazwa postaci: Revin Blake
- Płeć postaci: mężczyzna
- Rasa postaci: człowiek
- Wiek postaci: 18
- Wyznanie postaci: Mielikki
- Pochodzenie postaci: Longsaddle
- Charakter postaci: Chaotyczny dobry
Opis:
Widzisz wysokiego i potężnie zbudowanego mężczyzne o straszliwie bladej, wręcz białej skórze. Ogromne i bystre czerwone oczy kontrastują wręcz z długimi, śnieżnobiałymi włosami. Revin mimo tak atletycznej postury porusza się zwinnie i lekko, a na jego wyrazistej i młodej twarzy często widnieje inteligentny uśmieszek.
Historia postaci:
"Rodzina jest najważniejsza" - Ojciec powtarzał to do znudzenia. Był zwykle cierpliwym i opanowanym człowiekiem jednak zawsze mówił to co myślał. Pracował jako kowal w moim rodzinnym mieście Longsaddle, trudnił się głownie w wyrabianiu mieczy. Matka parała się magią iluzji. Jej talent można było podziwiac podczas sztuk teatralnych w Luskan i Neverwinter. Dlaczego "można było"? Zmarła przy moim porodzie. Ojciec sam mnie wychowywał, a napewno nie było mu łatwo po stracie kogoś tak bliskiego. Dzieciństwo spędziłem raczej samotnie, nie licząc nadopiekuńczego ojca. Od urodzenia moja skóra jest całkowicie biała i według kleryków nie można tego zmienic. Ludzie nie znający tej "choroby" traktowali mnie zazwyczaj jak jakiegoś trędowatego. Większośc czasu spędzałem więc w domu wertując książkowy dobytek matki, który nie był wcale taki mały.
Pewnie do dzisiejszego dnia siedziałbym w Longsaddle podglądając prace ojca gdyby nie tragiczny przypadek. W 1373 RD do naszej kuźni zawitał stary przyjaciel ojca - poszukiwacz przygód. Opowiedział nam o niezwykłym znalezisku. Odkrył, że na małej wysepce na Morzu Mieczy zwanej Mintarn znajduje się smoczy skarb. Byliśmy jedynymi osobami, którym nie bał się zaufac, więc poprosił nas o pomoc w znalezieniu tego skarbu. Pomyślałem, że będzie to wspaniała okazja aby poznac świat. Kilka dni później wyruszaliśmy we trójkę z karawaną do Waterdeep, a po około dwóch tygodniach weszliśmy na pokład statku plynącego na Mintarn.
Spędziliśmy na tej wyspie niespełna pół roku, bezskutecznie poszukując zniszczonego zamku, w którym rzekomo ukryty był smoczy skarb. Wszystkie prawdopodobne miejsca wymienione przez przyjaciela ojca okazywały się zwykłymi kurhanami. Pech chciał, że znaleźliśmy się w nieodpowiednim miejscu i nieodpowiednim czasie. Po kolejnych bezowocnych poszukiwaniach chcieliśmy udac się do karczmy nieopodal portu. Niestety zatrzymali nas bandyci. Chcieli tylko złoto i kosztowności, ktore oddaliśmy bez mrugnięcia oka. Na szyi ojca zauważyli amulet. Był to magiczny amulet zaklęty przez moją matkę. Za sprawą iluzji wyświetlał on jej miniaturowy portret i był zarazem jedyną prawdziwą pamiątką po tej wspaniałej kobiecie. Wiedziałem, że ojciec bedzie wolał umrzec niż oddac ten skarb. Nagle jeden z rzeźimieszków zerwał go. Wtedy właśnie rozpętało się piekło. Ojciec w mgnieniu oka powalił bandyte. Klęknął przy nim i udeżył go z takim impetem, że czaszka przeciwnika roztrzaskała się na kostce brukowej. Ich przywódca, zwany Tivem po zorientowaniu się w sytuacji, dobył sztyletu i ruszł w naszym kierunku mówiąc: Śmierc za śmierc.Ojciec mimo niemałej siły i krzepy nie mógł równac się z Tivem. Walka na nasze nieszczęście roztrzygnęła się bardzo szybko. Na moich oczach bandyta poderżnął gardło ojcu. Kolejnie rozkazał swoim ludziom wziąc zwłoki ich kompana i ruszac z powrotem na statek. Sam wziął amulet i ruszył za nimi nie zwracając na nas zupełnie uwagi. Minęło kilka chwil zanim zorientowałem się do czego tak naprawde doszło.Kolejne dni były najgorszymi w całym moim życiu. Zaszyłem się w pokoju udostępnionym przez karczmarza i cierpiałem w samotności. Później pochowaliśmy ojca, a jedyne co mi pozostało to zemsta, postanowiłem więc samemu odnaleźc morderce ojca.
Jego przyjaciel naszczęście wcześniej pozostawił częśc swojego ekwipunku w karczemnym pokoju, więc mimo kradzierzy posiadaliśmy jeszcze fundusze. Większośc coprawda wydaliśmy na poszukiwania bandyty, ale opłaciło się. Pytaliśmy o niego wszędzie gdzie się dało. Karczmy, sklepy, teatry, stragany. Odpowiedź znaleźliśmy u pewnego przekupnego strażnika w dokach. Powiedział, że widział jak Tiv wsiadał statek "Wiatry północy". Nie byłem pewny czy mówi prawdę, ale musiałem zaryzykowac. Zarządca portu wyjawił nam, że statek ten odpływał na malowniczą wyspę Aeris. Namówiłem przyjaciela ojca żeby wracał do Waterdeep. On ma jeszcze rodzinę, a ja nie mam nic do stracenia. To jest moja prywatna zemsta. Dlatego chciałbym się zabrac z wami do Silwood, panie.
Mam nadzieje, że juz teraz bedzie wszystko ok. Czekam na ostatnia akceptacje.
Warunkowo akceptuję
Darmowy hosting zapewnia PRV.PL