ďťż
[ Wojownik] Rangar Dai


Bo człowiek głupi jest tak bez przyczyny

Nazwa Konta: Mr13
Imię Postaci: Rangar Dai
Płeć: Mężczyzna
Rasa: Człowiek
Klasa: Wojownik
Charakter: Neutralny Zły
Wyznanie Postaci: Cyric
Wiek Postaci: 25
Pochodzenie Postaci: Brak

Opis postaci: Widzisz młodego, wysokiego mężczyznę. Jego twarz nie przedstawia żadnych emocji, jest zimna i bez wyrazu. Podobnie jego oczy, otępiałe jakby w transie, powoli wodzące za celem swoich obserwacji.
Mówi powoli, niskim zdecydowanym głosem. Porusza się w skupieniu, jakby zastanawiał się nad każdym ruchem który wykonuje.

Historia postaci:

Nigdy nie miałem domu-moja matka została zabita przez zamaskowanych morderców, więc jeździłem z moim ojcem od karczmy do karczmy w poszukiwaniu pracy. Nie był on jednak typowym poszukiwaczem przygód. Był płatnym zabójcą, mistrzem miecza, prawdziwym artystą w swoim fachu. Z tego co pamiętam był taki od śmierci mojej matki. Jeździłem z nim tak całe 25 lat,aż w końcu jeden wypadek wszystko zmienił.

Dostaliśmy nowe zlecenie-mieliśmy zlikwidować jakiegoś pana ziemskiego, który widocznie komuś się naraził-nie wiem dokładnie dlaczego mieliśmy go zabić. Interesowało nas tylko za ile. A cena była wysoka-okrągłe czterdzieści tysięcy sztuk złota to nieźle nawet jak za czyjąś głowę. Niestety nigdy nie zobaczyłem tych pieniędzy.

Byliśmy przygotowani-musiało się udać.
Staliśmy przed domem naszego celu, czekając na odpowiedni moment by wejść do środka, gdy nagle usłyszałem świst i zobaczyłem bełt wbijającą się w czaszkę mojego ojca.
Tymczasem z mroku wyłonił się nasz zleceniodawca i rzucił się na mnie z mieczem. W ostatnim momencie podniosłem ojcowską katanę i wykonałem szybkie cięcie. Mój przeciwnik zastygł na chwilę w bezruchu a potem wypluwając krew ustami osunął się na ziemię. Przeszukałem jego ciało i znalazłem dokument z którego wyczytałem że straż Neverwinter śledziła nas od jakiegoś czasu i że właśnie pokonałem człowieka który miał nas zabić... Dobrze że był tylko zwykłym donosicielem, bo z zabójcą lub strażnikiem nie miałbym szans. Zrozumiałem że nie mogę zostać w Faerunie. Pochowałem ciało mojego ojca wraz z jego wszystkimi przedmiotami a ciało zdrajcy rzuciłem w leśny gąszcz. Następnie usiadłem i zastanowiłem się gdzie mogę uciec. Do głowy przyszła mi jedna myśl...-Aeris...Tak Aeris będzie dobrym miejscem... Wstałem i ruszyłem do Highcliff a dalej statkiem na tą tajemniczą wyspę, gdzie jak się okazało, moja przygoda miała się dopiero zacząć...

Poprawiłem błędy które udało mi się wyłapać i uściśliłem trochę historię, oraz zjechałem na 40 000 za głowę-to chyba dobra cena, którą można nazwać "wysoką", ale bez przesady. No i pozmieniałem kilka innych pomniejszych nieścisłości... Mam nadzieję że już niczego poza tym nie skaszaniłem .

p.s: A i jeśli możnaby nie zamykać od razu tego tematu jakby coś było nie tak, to bym to poprawiał od razu zamiast śmiecić na forum...


moja rada - wyjasnij dlaczego ojciec zmusza swojego syna do uczesnictwa w morderstwach? Jak wyjdzie ci dobrze, to oze nawet byc ciekawie^^
To nie jest historia pierwszopoziomowej postaci.

Brak pochodzenia.
Fakt już lepiej napisane, ale:



Czekam z niecierpliwością

^_^
Nazwa Konta: Mr13
Imię Postaci: Rangar Dai
Płeć: Mężczyzna
Rasa: Człowiek
Klasa: Wojownik
Charakter: Neutralny Zły
Wyznanie Postaci: Cyric
Wiek Postaci: 25
Pochodzenie Postaci: Brak

Opis postaci: Widzisz młodego, wysokiego mężczyznę. Jego twarz nie przedstawia żadnych emocji, jest zimna i bez wyrazu. Podobnie jego oczy, otępiałe jakby w transie, powoli wodzące za celem swoich obserwacji.
Mówi powoli, niskim zdecydowanym głosem. Porusza się w skupieniu, jakby zastanawiał się nad każdym ruchem który wykonuje.

Historia postaci:

Nigdy nie miałem domu-moja matka została zabita przez zamaskowanych morderców, więc jeździłem z moim ojcem od karczmy do karczmy w poszukiwaniu pracy. Nie był on jednak typowym poszukiwaczem przygód. Był płatnym zabójcą, mistrzem miecza, prawdziwym artystą w swoim fachu. Ponoć stał się taki zaraz po śmierci mojej matki, nie wiem dokładnie, byłem wtedy mały i prawie nic nie pamiętam-od czasu do czasu tylko mruczał coś o tym pod nosem, myśląc że go nie słyszę.
I choć od urodzenia podróżowałem z moim ojcem, to jednak ani razu nie musiałem "pracować" razem z nim. Co najwyżej czekałem na niego, pilnując z góry zaplanowanej drogi ucieczki.
Dlaczego to robiłem ? Bo nie mieliśmy wyjścia. Moja matka nie zgineła przez przypadek, przypadkiem raczej było to że ja i mój ojciec dalej żyliśmy. Musieliśmy bez przerwy uciekać, a ta praca była jedynym wyjściem w tej sytuacji. W końcu tylko to umieliśmy robić.
Jeździłem tak całe 25 lat,aż w końcu jeden wypadek wszystko zmienił.

Dostaliśmy nowe zlecenie-mieliśmy zlikwidować jakiegoś pana ziemskiego, który widocznie komuś się naraził-nie wiem dokładnie dlaczego. Interesowało nas tylko za ile. A cena była wysoka-okrągłe pięćdziesiąt tysięcy sztuk złota to nieźle nawet jak za czyjąś głowę. Niestety nigdy nie zobaczyliśmy tych pieniędzy.

Staliśmy przed domem naszego celu, czekając na odpowiedni moment, kiedy usłyszałem świst i zobaczyłem bełt wbijającą się w czaszkę mojego ojca.
Tymczasem z mroku wyłonił się nasz zleceniodawca i rzucił się na mnie z mieczem. W ostatnim momencie podniosłem ojcowską katanę i wykonałem szybkie cięcie. Mój przeciwnik zastygł na chwilę w bezruchu a potem wypluwając krew ustami osunął się na ziemię. Przeszukałem jego ciało i znalazłem dokument z którego wyczytałem że straż Neverwinter śledziła nas od jakiegoś czasu i że właśnie pokonałem człowieka który miał nas zabić... Dobrze że był tylko zwykłym donosicielem, który miał nadzieje, że jeśli zdobędzie nasze głowy bez pomocy straży, to uda mu się wynegocjować wyższą cenę. Dlatego przyszedł sam i pewnie dlatego jeszcze żyłem. Zrozumiałem że muszę uciekać jak najdalej od Neverwinter.
Byłem niedaleko wyjściowej bramy miasta, więc pochowałem tam mojego ojca wraz z jego rzeczami. Następnie usiadłem i zastanowiłem się gdzie mogę uciec. Do głowy przyszła mi jedna myśl...-Aeris...Tak Aeris będzie dobrym miejscem... Wstałem i ruszyłem do Highcliff a dalej statkiem na tą tajemniczą wyspę, gdzie jak się okazało, moja przygoda miała się dopiero zacząć...

Dobra-żeby nie przedłużać. Zmieniłem trochę historię, żeby już nikt nie mógł mówić że to nie jest historia dla pierwszopoziomowej postaci-zabicie jednego chłopa kapusia kataną +5 chyba nie byłoby problemem ??
Powiedziałem że ucieka z neverwinter, chociaż z tego co wiem to Faerun to po prostu cały kontynent jest-ale może się mylę, choć nie sądzę... W sumie chyba już poprawiłem wszystko o czym tylko mówiliście...
Przepraszam, ale jeśli ojciec miał katanę +5, to po jaką cholerę uciekał na wyspę, zamiast zaszyć się gdzieś w Waterdeep i do końca życia być rentierem?
Doczekałem się

Akceptuję
Cytatokrągłe pięćdziesiąt tysięcy sztuk złota

50 000? Zdecydowanie za dużo. W realiach FR to jest fortuna. Nawet jak na niespełnioną obietnicę - brzmi nieprawdopodobnie.

"50 000? Zdecydowanie za dużo. W realiach FR to jest fortuna. Nawet jak na niespełnioną obietnicę - brzmi nieprawdopodobnie."

A ty jakbyś chciał mieć pewność, że ten ktoś się zgodzi, i by cię to nie kosztowało to byś nie mógł wyłożyć takiej sumy ?? Poza tym to rzeczywiście BARDZO dużo, ale nie przesadzajmy-taką sumę pieniędzy spokojnie da się zebrać, szczególnie jak się jest bogaczem którego stać na dobrego płatnego zabójcę...

"Tuż po 'rzezi'? Już nawet nie spytam, czym wykopałeś dół..."

Ech... po pierwsze-jak bym jeździł od miasta do miasta, to coś do wykopywania dołów bym ze sobą wziął-a zabicie 1 człowieka to rzeź niby jest ?? Nie wiem naprawdę o co ci chodzi...

"Bardziej mi się podoba 'ojcowska katana' niż 'katana +5' (zbyt przegięta)."

To był tylko przykład-w histori napisałem "ojcowska katana"...

"Rozumiem, że Praworządna dobra postać mogłaby pochować ojczulka ze wszystkim. Ale Neutralny zły koleś złożyłby ojca do grobu wraz z 'dobrą' bronią? Nie sądzę..."

No nie przesadzajmy-może ktoś jest i zły, ale żeby okradać ciało jedynego członka rodziny łamiąc przy tym wszystkie zasady jakie tylko można-gdybm zrobił postać chaotyczną-to tak-ale w przypadku neutralnej raz w swoim życiu można chyba zrobić coś zgodnie z zasadami, prawda ??
Jeśli te 50 tysięcy sztuk go nie ostrzegło, iż tam coś nie gra, to postać, ma Inteligencję i Mądrość < 10.
To już o wiele bardziej wiarygodna stawka.

W jakich okolicznościach postać dowiedziała się o Cyricu?
Cytatjak ma bogatego ojca-morderce to chyba jasne, że ten ojciec czci boga którego domeną są morderstwa...

I niby z tego powodu, to ma być oczywiste?

Akceptuję warunkowo.
Warunkowo akceptuję
Jeszcze jedna potrzebna.

Shin, chyba będe musiał kolejne szubienice dostawić
Nazwa Konta: Mr13
Imię Postaci: Rangar Dai
Płeć: Mężczyzna
Rasa: Człowiek
Klasa: Wojownik
Charakter: Neutralny Zły
Wyznanie Postaci: Cyric
Wiek Postaci: 25
Pochodzenie Postaci: Brak

Opis postaci: Widzisz młodego, wysokiego mężczyznę. Jego twarz nie przedstawia żadnych emocji, jest zimna i bez wyrazu. Podobnie jego oczy, otępiałe jakby w transie, powoli wodzące za celem swoich obserwacji.
Mówi powoli, niskim zdecydowanym głosem. Porusza się w skupieniu, jakby zastanawiał się nad każdym ruchem który wykonuje.

Historia postaci:

Nigdy nie miałem domu-moja matka została zabita przez zamaskowanych morderców, więc jeździłem z moim ojcem od karczmy do karczmy w poszukiwaniu pracy. Nie był on jednak typowym poszukiwaczem przygód. Był płatnym zabójcą, mistrzem miecza, prawdziwym artystą w swoim fachu. Ponoć stał się taki zaraz po śmierci mojej matki, nie wiem dokładnie, byłem wtedy mały i prawie nic nie pamiętam-jedyne co wiem na pewno, to to, że po tamtych wydarzeniach jedynym bogiem, z którym mój ojciec chciał mieć coś wspólnego był bóg Cyric-zły bóg morderców.
I choć od urodzenia podróżowałem z moim ojcem, to jednak ani razu nie musiałem "pracować" razem z nim. Co najwyżej czekałem na niego, pilnując z góry zaplanowanej drogi ucieczki.
Dlaczego to robiłem ? Bo nie mieliśmy wyjścia. Moja matka nie zgineła przez przypadek, przypadkiem raczej było to że ja i mój ojciec dalej żyliśmy. Musieliśmy bez przerwy uciekać, a ta praca była jedynym wyjściem w tej sytuacji. W końcu tylko to umieliśmy robić.
Jeździłem tak całe 25 lat,aż w końcu jeden wypadek wszystko zmienił.

Dostaliśmy nowe zlecenie-mieliśmy zlikwidować jakiegoś pana ziemskiego, który widocznie komuś się naraził-nie wiem dokładnie dlaczego. Interesowało nas tylko za ile. A cena była wysoka-okrągłe pięć tysięcy sztuk złota to nieźle nawet jak za czyjąś głowę. Niestety nigdy nie zobaczyliśmy tych pieniędzy.

Staliśmy przed domem naszego celu, czekając na odpowiedni moment, kiedy usłyszałem świst i zobaczyłem bełt wbijającą się w czaszkę mojego ojca.
Tymczasem z mroku wyłonił się nasz zleceniodawca i rzucił się na mnie z mieczem. W ostatnim momencie podniosłem ojcowską katanę i wykonałem szybkie cięcie. Mój przeciwnik zastygł na chwilę w bezruchu a potem wypluwając krew ustami osunął się na ziemię. Przeszukałem jego ciało i znalazłem dokument z którego wyczytałem że straż Neverwinter śledziła nas od jakiegoś czasu i że właśnie pokonałem człowieka który miał nas zabić... Dobrze że był tylko zwykłym donosicielem, który miał nadzieje, że jeśli zdobędzie nasze głowy bez pomocy straży, to uda mu się wynegocjować wyższą cenę. Dlatego przyszedł sam i pewnie dlatego jeszcze żyłem. Zrozumiałem że muszę uciekać jak najdalej od Neverwinter.
Byłem niedaleko wyjściowej bramy miasta, więc pochowałem tam mojego ojca wraz z jego rzeczami. Następnie usiadłem i zastanowiłem się gdzie mogę uciec. Do głowy przyszła mi jedna myśl...-Aeris...Tak Aeris będzie dobrym miejscem... Wstałem i ruszyłem do Highcliff a dalej statkiem na tą tajemniczą wyspę, gdzie jak się okazało, moja przygoda miała się dopiero zacząć...
PS. Ciekawe kiedy powstanie 'Cytadela Silwood'?
Zejdź do podziemi koszar w Aulos
Akceptuję

Czy w historii postaci musi być wyjaśnione czemu postać wyznaje tego-a-nie-innego Boga?
W niektórych przypadkach powinno być, zwłaszcza jak ów bóstwo nie cieszy się popularnością w danej części Faerunu lub wśród danej rasy.
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • latwa-kasiora.pev.pl