Bo czĹowiek gĹupi jest tak bez przyczyny
Konto: GRolec
Nazwa postaci: Jonatan Widdle
Rasa: Człowiek
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 24 lata
Pochodzenie: miasto Luskan
Wyznanie: Savras
Charakter postaci: Chaotyczny neutralny
Opis postaci:
Widzisz przed sobą wysokiego mężczyznę o długich, czarnych włosach i brązowych oczach. Wygląda na młodego, ma śniadą karnację. Spojrzenie ma pewne, ale i nieco zmęczone.
Historia postaci:
Miasta leżące nad wielkimi wodami mają to do siebie, że bardzo ważnym w nich miejscem są dzielnice portowe. Dzielnice portowe mają zaś do siebie to, że od rana cuchnie w nich rybami, a odgłos toczonych beczek jest równie częsty jak ten fal rozbijających się o doki. W dzień zaś przewija się tam setki wrzeszczących, spoconych kupców, a w nocy złodziei i zbirów. Nie inaczej jest w Luskanie nad rzeką Mirar. Tu przyszedł na świat mały Jonatan Widdleborrow.
Jego matką była około trzydziestoletnia sprzedawczyni ryb z dzielnicy portowej. Wołali na nią Aina. Ładna była, ale przez to że była osobą okropnie wychudzoną, kościstą i wiecznie niedomytą, sprawiała odpychające wrażenie. Była w ciąży z pewnym młodzieńcem Jonathanem, który nosił beczki i skrzynie u okolicznego kupca . Zarabiali bardzo mało - nie stać ich było na więcej niż małą klitkę po matce Jonatana, która zmarła na suchoty.
Jonathan został pobity na śmierć przez zbirów i ograbiony z 8 sztuk złota, kiedy wracał z roboty od kupca do domu. Aina załamała się. Poród nastąpił, gdy przy swoim brudnym kramie kroiła ryby do sprzedaży. Zdrowia była jednak wątłego i nie przeżyła. Zdołała tylko, leżąc pod stołem z rybami, odciąć nożem pępowinę. Tak już na początku swego życia nie miał obojga rodziców. Do zbiegowiska dołączył pewien szlachcic, który tego samego dnia zawitał do portu w Luskanie. Robił interesy z kupcem Widdlem - byłym szefem Jonathana.
- Biedna ta kobieta i biedne to maleństwo. Znaliście ją? Ojciec jest?
- A ryby tu panie Ci powiem sprzedawała. A ojca to zarypały jakie bandziory w nocy. Nająłem go kiedy do mnie do roboty. Dobry chłopak, jeszcze żem jego matkę znał.
- Jak na imię miał ojciec?
- A Jonathan mu było.
- Nazwiecie więc to dziecko Jonathan i dacie mu dach nad głową.
- Ale panie...
- Kobietę macie?Macie. Weźmiecie go do siebie i podchowacie.
- Ale my biedne...
- Ja go wziąść nie mogę ze względu na opinie środowiska. Będziecie mieli ode mnie co czas jakiś po 400 sztuk złotych monet na wychowanie dziecka. Macie tu teraz już.
Kupiec przyjął dziecko w obawie przed zerwaniem interesów z bogatym i z nadzieją, że chłopak przyda się potem do roboty. Jak niewielką część ze złota szlachcica przybrani rodzice przeznaczali na małego Jonathana wspominać nie trzeba.
Od najmłodszych lat chłopak był goniony do pracy. Trudno powiedzieć czy kupiec Widdle pokochał Jonatana - na pewno się do niego przyzwyczaił. Bardziej z pewnością przywiązała się do niego żona Widdle'a. Sami bowiem własnych dzieci nie mięli, a pragnienie macierzyństwa pani Widdle zawsze było duże. Złościła się, kiedy kupiec za bardzo gonił Jonathana do roboty w porcie i na statku.
Sam Jonatan był chłopcem pracowitym i od początku wpajane mu było, że jedyna osoba na którą może liczyć to on sam. Że każdy spotkany człowiek to potencjalny złodziej. Że sztuką jest omijać to "cholerne, złodziejskie prawo". Pomagając kupcowi przy okazji uczył się bronić i walczyć podpatrując 'ochraniarzy' towarów w porcie.
Był głodny i ciekawy świata pomimo tego że często to, co poznał - odrzucał. Niewykształcony kupiec Widdle niewiele mógł mu o tym świecie powiedzieć, ale za to Jonatan w wolnych chwilach biegał do niejakiego pana Rufusa - kolekcjonera ksiąg z nieco bogatszej dzielnicy. Robił interesy z kupcem, który zwoził dla niego rozmaite księgi. Jonatan mu je zanosił i nierzadko zostawał na dłużej ( wielokrotnie kończyło się to domową awanturą). U pana Rufusa zyskał opinię chłopca pojętnego i bystrego. Poznał głębiej kim jest ten Fharlanghn, o którym tak często mówią podróżni.
Handel był jedynie źródłem utrzymania. Głód wiedzy, poznanie i wojownicza sztuka stały się pasjami.
W wieku lat 16 zaczął pływać już na pełnych wodach. Nieco później prowadził już interesy. Patrząc na tego młodziaka, wielu myślało, że na nim co nieco oszczędzi. Mylili się - chłopak dobrze był nauczony nieustępliwości i zdecydowania. Kontynuuje znajomość z Rufusem.
Dwa lata później umarł kupiec Widdle i Jonatan przejął interes. Dobrze był do tego przygotowany, więc radził sobie, na początku, świetnie.
Jak miał 22 lata przyszedł czas na jego przybraną matkę. Kochała go zawsze szczerze i dlatego zniósł tą stratę o wiele gorzej niż śmierć kupca. Zaczynało brakować mu w życiu kobiety.
Spodobała mu się kiedyś jedna dziewczyna. Spotkał ją w karczmie - nie wyglądała na dziwkę czy kolejną siksę, która, tak jak większość Luskanu, za kilka złotych monet poderżnie Ci gardło. Zabrał ją na statek, bo płynął gdzieś w interesach. Dobra okazja do popisania się władzą na morzu i odpowiedzialnością na lądzie.
Napadli ich piraci - towary rozkradli, załogę zabili, dziewczynę zgwałcili i zarżnęli. Jego zostawili przy życiu. Miał szczęście? Nie. Dodatkowe złoto schowane pod pokładem. Wyrzucili go za burtę nieopodal jakiegoś lądu. Płynął szybko. Aby jak najszybciej oddalić się od statku. Znów był sam. Zupełnie jak zaraz po narodzinach. Tym razem jednak nie był już leżącym na ulicy, płaczącym zawiniątkiem. Przeżył.
Na brzegu spotkał jakiegoś dzieciaka z psem. Złapał go, cały mokry.
-Mały gdzie ja jestem?
-Strzała powiemy mu gdzie jest?
-Mówże!
- Niedaleko portu Aulos. Tam pływają statki, a ty przypłynąłeś rękami.
- Aulos? A gdzie to do cholery?
- W Aeris.
Konto: GRolec
Nazwa postaci: Jonatan Widdle
Rasa: Człowiek
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 24 lata
Pochodzenie: miasto Luskan
Wyznanie: Tempus
Charakter postaci: Chaotyczny neutralny
Opis postaci:
Widzisz przed sobą wysokiego mężczyznę o długich, czarnych włosach i brązowych oczach. Wygląda na młodego, ma śniadą karnację. Spojrzenie ma pewne, ale i nieco zmęczone.
Historia postaci:
Miasta leżące nad wielkimi wodami mają to do siebie, że bardzo ważnym w nich miejscem są dzielnice portowe. Dzielnice portowe mają zaś do siebie to, że od rana cuchnie w nich rybami, a odgłos toczonych beczek jest równie częsty jak morskich fal . W dzień przewija się tam setki wrzeszczących, spoconych kupców, a w nocy grasują złodzieje i bandyci. Nie inaczej jest w Luskanie nad rzeką Mirar. Tu przyszedł na świat mały Jonatan Widdle.
Jego matką była około trzydziestoletnia sprzedawczyni ryb z dzielnicy portowej. Wołali na nią Aina. Ładna była, ale przez to, iż była osobą okropnie wychudzoną, kościstą i wiecznie niedomytą, sprawiała odpychające wrażenie. Była w ciąży z pewnym młodzieńcem Jonatanem, który nosił beczki i skrzynie u okolicznego kupca . Zarabiali bardzo mało - nie stać ich było na więcej niż małą klitkę po zmarłej na suchoty, matce Jonatana.
Jonatan został pobity na śmierć przez zbirów i ograbiony z 8 sztuk złota, kiedy wracał z roboty od kupca do domu. Aina załamała się. Poród nastąpił, gdy przy swoim brudnym kramie kroiła ryby do sprzedaży. Zdrowia była jednak wątłego i nie przeżyła. Zdołała tylko, leżąc pod stołem z rybami, odciąć nożem pępowinę. Tak więc już na początku swojego życia nie miał obojga rodziców. Do zbiegowiska wokół zmarłej kobiety dołączył pewien szlachcic , który tego samego dnia zawitał do portu w Luskanie. Robił interesy z kupcem Widdlem - byłym szefem Jonatana.
- Biedna ta kobieta i biedne to maleństwo. Znaliście ją? Ojciec jest?
- A ryby tu panie Ci powiem sprzedawała. A ojca to zarypały jakie bandziory w nocy. Nająłem go kiedy do mnie do roboty. Dobry chłopak, jeszcze żem jego matkę znał.
- Jak na imię miał ojciec?
- A Jonathan mu było.
- Nazwiecie więc to dziecko Jonathan i dacie mu dach nad głową.
- Ale panie...
- Kobietę macie?Macie. Weźmiecie go do siebie i podchowacie.
- Ale my biedne...
- Ja go wziąść nie mogę ze względu na opinie środowiska. Będziecie mieli ode mnie co czas jakiś po 400 sztuk złotych monet na wychowanie dziecka. Macie tu teraz już.
Kupiec przyjął dziecko w obawie przed zerwaniem interesów z bogatym i z nadzieją, że chłopak przyda się potem do roboty. Jak niewielką część ze złota szlachcica przybrani rodzice przeznaczali na małego Jonatana wspominać nie trzeba. Darczyńca regularnie odwiedzał Luskan mniej więcej do 6 roku życia chłopca; przekazywał umówione złoto, czasem zamienił z malcem kilka słów. Potem słuch o nim zaginął.
Od najmłodszych lat chłopak był goniony do pracy. Widdle dość szybko powiedział mu czyim jest synem i w jaki sposób trafił do jego domu. Często to przy nim powtarzał, kiedy chciał żeby chłopak pracował jeszcze ciężej. Trudno właściwie powiedzieć czy kupiec Widdle pokochał Jonatana - na pewno się w końcu do niego przyzwyczaił. Bardziej z pewnością przywiązała się do niego żona Widdle'a. Sami bowiem własnych dzieci nie mięli, a pragnienie macierzyństwa pani Widdle zawsze było duże. Złościła się, kiedy kupiec za bardzo gonił Jonatana do roboty w porcie i na statku.
Sam Jonatan był z natury pracowity i od początku wpajane mu było, że jedyna osoba na którą może liczyć to on sam. Że każdy spotkany człowiek to potencjalny złodziej. Że sztuką jest omijać to "cholerne, złodziejskie prawo". Pomagając kupcowi przy okazji uczył się bronić i walczyć podpatrując 'ochraniarzy' towarów w porcie.
Był głodny wiedzy i ciekawy świata, choć niejednokrotnie odrzucał to, co poznał. Niewykształcony kupiec Widdle niewiele mógł mu o wielkim świecie powiedzieć, ale za to Jonatan w wolnych chwilach biegał do niejakiego pana Rufusa - kolekcjonera ksiąg z nieco bogatszej dzielnicy. Prowadził on interesy z kupcem, który zwoził dla niego rozmaite księgi. To Jonatan mu je zanosił i nierzadko zostawał na dłużej ( wielokrotnie kończyło się to domową awanturą). U pana Rufusa zyskał opinię chłopca pojętnego i bystrego.
Handel zaczął traktować jako zwykłe źródło utrzymania. Wiedza, poznanie i sztuki walki stały się jego prawdziwymi pasjami.
W wieku lat 16 zaczął pływać już na pełnym morzu. Nieco później prowadził już interesy „ojca”. Patrząc na tego młodziaka, wielu myślało, że na nim co nieco oszczędzi. Mylili się – chłopak był dobrze nauczony nieustępliwości i zdecydowania. Kontynuuje znajomość z Rufusem. Pomaga mu robić wielki spis zebranych przez niego ksiąg, a przy okazji zgłębia wiedzę o krainach, rasach i opowieściach o sławnych wojownikach.
Dwa lata później umarł kupiec Widdle i Jonatan przejął interes. Dobrze był do tego przygotowany, więc radził sobie, na początku, świetnie.
Jak miał 22 lata przyszedł czas na jego przybraną matkę. Kochała go zawsze szczerze i dlatego zniósł tą stratę o wiele gorzej niż śmierć kupca. Zaczynało brakować mu w życiu kobiety.
Spodobała mu się kiedyś jedna dziewczyna. Spotkał ją w karczmie - nie wyglądała na dziwkę czy kolejną siksę, która, tak jak większość obywateli Luskanu, za kilka złotych monet poderżnie Ci gardło. Zabrał ją na statek, bo płynął gdzieś w interesach. Dobra okazja do popisania się władzą na morzu i odpowiedzialnością na lądzie.
Napadli ich piraci - towary rozkradli, załogę zabili, dziewczynę zgwałcili i zarżnęli. Jego zostawili przy życiu. Miał więc szczęście? Nie. Tylko dodatkowe złoto pod pokładem, które dał zbirom w zamian za własne życie. Dotrzymali słowa i żywego wyrzucili go za burtę. Płynął tępo przed siebie, aż w końcu ujrzał zarys statku. Nie miał już nic do stracenia. Podpłynął bliżej.
- Kapitanie, jakiś człowiek za burtą!
- Wciągnąć!
Gdy był już blisko statku zobaczył mężczyznę, który spuszczał w dół linę. To chyba dla niego. Tamten coś wrzeszczał, ale Jonatan nie słyszał. Płynął dalej.
- Piraci mówisz? Patrząc na ciebie trudno nie uwierzyć. To przekleństwo tutejszych wód. Jak się nazywasz? No i skąd jesteś?
- Jonatan Widle, Luskan.
- No to nie mam dla ciebie dobrych wieści – bierzemy kurs na Aeris. To daleko.
- A jest tam jakaś noclegownia?
- No…to dość duża…no…jest i to niejedna.
- A więc do Aeris.
Akceptuję.
Akceptuje, bardzo przyjemnie się czyta
Darmowy hosting zapewnia PRV.PL