Bo czĹowiek gĹupi jest tak bez przyczyny
- Nazwa konta postaci: Galand_
- Nazwa postaci: Gard Helder
- Płeć postaci: Mężczyzna
- Rasa postaci: Człowiek
- Wiek postaci: 23 lat
- Charakter: Chaotyczny dobry
- Wyznanie postaci: Chauntea
- Pochodzenie postaci: rolnicza osada na NW od Luskanu
Opis Postaci: Dobrze zbudowany, średniego wzrostu mężczyzna. Włosy zawsze krótko przystrzyżone, czarne. Cera blada.
Historia:
Jakiś rok temu Gard pochował swojego ojca, matka zmarła dużo wcześniej. Wychowany w surowych warunkach północnego klimatu szybko jednak doszedł do siebie. To na jego barki spadło całe gospodarstwo. Pracy było wiele a do pomocy został mu tylko brat ojca. W wolnych chwilach ćwiczył się jednak we władaniu mieczem. Chociaż większość czasu spędzał w polu, dzierżenie broni sprawiało mu więcej przyjemności.
W poprzednim roku zbiory były obfite, toteż po wiosennych zasiewach zostało go sporo w stodole. I to nie tylko jemu ale i innym gospodarzom z osady. Zebrali się wszyscy i postanowili sprzedać część w pobliskim Luskanie. Wybrali przewodnika karawany, natomiast Gard miał iść jako straż , co swoja drogą bardzo mu odpowiadało. Pożegnał się z wujem i ruszyli. Po trzech dniach wędrówki dotarli do miasta. Kiedy reszta udała się w stronę targu , Gard odłączył się i poszedł do portu. Tam pierwszy raz zobaczył morze i ogromne statki handlowe. Rozglądając się po porcie zauważył że odbywa się nabór pomocników na jeden z nich. Wieczorem wrócił do przewodnika, odebrał swoją cześć za sprzedane ziarno i udał się do karczmy gdzie mieli odpocząć przed powrotem.
Gard zamiast iść spać zszedł na dół żeby się czegoś napić. Pierwsze piwo, drugie i kolejne… Kiedy już się chwiał na stołku dosiadł się do niego pewien człowiek, przyniósł mu kolejny kufel... Gard dopiero po czasie przypomniał sobie że był to ten sam który spisywał ochotników na statek w porcie…
Jak wielkie było jego zdziwienie kiedy obudził się rano, z potwornym byłem głowy, nie w łóżku w karczmie a na twardych deskach pokładu statku. Z kieszeni wystawał mu kawałek papieru. Rozwinął i zaczął czytać. „Ja Gard Helder zgłaszam się do pracy…”
Rozgniewany wyszedł na pokład.
- Co się dzieje- krzyknął. Skąd się tu wziąłem!?
W odpowiedzi otrzymał tylko salwę śmiechu. W końcu stary marynarz mu powiedział
- Gdyby nie Ty ten statek dalej by stał w porcie, brakowało ludzi. Ale nasz kwatermistrz zawsze kogoś znajdzie- powiedział poklepując Garda po plecach. Przynieśli Cię wczoraj w nocy, strasznie sprutego. Podpisałeś zgłoszenie? To bierz się do pracy albo wyrzucimy Cię za burtę! Na Aeris jeszcze daleka droga…
Gard nie widział nawet co o tym myśleć, zaczął szorować pokład… jego narwana natura znowu przysporzyła mu kłopotów.
Akceptuję
- Nazwa konta postaci: Galand_
- Nazwa postaci: Gard Helder
- Płeć postaci: Mężczyzna
- Rasa postaci: Człowiek
- Wiek postaci: 23 lat
- Charakter: Chaotyczny dobry
- Wyznanie postaci: Chauntea
- Pochodzenie postaci: rolnicza osada na południowy wschód od Luskan
Opis Postaci: Dobrze zbudowany, średniego wzrostu mężczyzna. Włosy zawsze krótko przystrzyżone, czarne. Cera blada.
Historia:
Jakiś rok temu Gard pochował swojego ojca, matka zmarła dużo wcześniej. Wychowany w surowych warunkach północnego klimatu szybko jednak doszedł do siebie. To na jego barki spadło całe gospodarstwo. Pracy było wiele a do pomocy został mu tylko brat ojca. W wolnych chwilach ćwiczył się jednak we władaniu mieczem. Chociaż większość czasu spędzał w polu, dzierżenie broni sprawiało mu więcej przyjemności.
Pomimo tego że w poprzednim roku zbiory nie były zbyt obfite, niektórzy rolnicy po wiosennych zasiewach mieli jeszcze co sprzedać. Do tego dochodziły wędzone mięso i wyprawione świńskie skóry. Gard także miał pewne zapasy. Zebrali się wszyscy i postanowili sprzedać część w pobliskim Luskanie. Wybrali przewodnika karawany, natomiast Gard miał iść jako straż , co swoja drogą bardzo mu odpowiadało. Pożegnał się z wujem i ruszyli. Po trzech dniach wędrówki dotarli do miasta. Kiedy reszta udała się w stronę targu , Gard odłączył się i poszedł do portu. Tam pierwszy raz zobaczył morze i ogromne statki handlowe. Rozglądając się po porcie zauważył że odbywa się nabór pomocników na jeden z nich. Wieczorem wrócił do przewodnika, odebrał swoją cześć za sprzedane ziarno i udał się do karczmy gdzie mieli odpocząć przed powrotem.
Gard zamiast iść spać zszedł na dół żeby się czegoś napić. Pierwsze piwo, drugie i kolejne… Kiedy już się chwiał na stołku dosiadł się do niego pewien człowiek, przyniósł mu kolejny kufel... Gard dopiero po czasie przypomniał sobie że był to ten sam który spisywał ochotników na statek w porcie…
Jak wielkie było jego zdziwienie kiedy obudził się rano, z potwornym byłem głowy, nie w łóżku w karczmie a na twardych deskach pokładu statku. Z kieszeni wystawał mu kawałek papieru. Rozwinął i zaczął czytać. „Ja Gard Helder zgłaszam się do pracy…”
Rozgniewany wyszedł na pokład.
- Co się dzieje- krzyknął. Skąd się tu wziąłem!?
W odpowiedzi otrzymał tylko salwę śmiechu. W końcu stary marynarz mu powiedział
- Gdyby nie Ty ten statek dalej by stał w porcie, brakowało ludzi. Ale nasz kwatermistrz zawsze kogoś znajdzie- powiedział poklepując Garda po plecach. Przynieśli Cię wczoraj w nocy, strasznie sprutego. Podpisałeś zgłoszenie? To bierz się do pracy albo wyrzucimy Cię za burtę! Na Aeris jeszcze daleka droga…
Gard nie widział nawet co o tym myśleć, zaczął szorować pokład… jego narwana natura znowu przysporzyła mu kłopotów.
Darmowy hosting zapewnia PRV.PL