Bo czĹowiek gĹupi jest tak bez przyczyny
*Dnia dzisiejszego w porcie Silwood słychać było krzyki "Statki na horyzoncie! Statki na horyzoncie! To bandery Waterdeep! Przybyła pomoc!".
Niedługo po tym do przystani w Silwood przybił statek, zbrojni obstawili nabrzeże. Po chwili z pokładu zeszła także tajemnicza półdrowka i ludzki mag. Powitani na wyspie przez Ambasadora Saevala i czarodziejkę Sinzyne, udali się w obstawie zbrojnych do Kociej Maski, a później do Świątyni Sune. Po paru godzinach obrad zostali rozesłani gońcy głosząc poniższe słowa.*

*Ailem, leżący obecnie gdzieś w Lesie Elfów w dosyć kiepskim stanie, po usłyszeniu wieści o interwencji Waterdeep, uśmiechnął się lekko i spoglądając w gwiazdy powiedział cichiutko...*
... a może to dzięki mnie przybyli? Któż to wie... Pewnie i tak się o tym nikt nigdy nie dowie.
*uśmiechnął się nieco śmielej i spojrzał na kapłankę, niosącą mu gorący wywar z ziół*
O nie... czy to naprawdę konieczne? Już czuję się lepiej....
*Marvis zorientowawszy się w sytuacji począł dumać. I wydumał coś.*
Bez ryzyka nie ma zabawy... Ani głodu, śmierci, kar, przestępstw, dzieci, plag, ran i płaczu. Już to kiedyś mówiłem. No cóż, w każdym razie trzeba będzie pomóc w rozwalaniu Aulos. Resztki moralności we mnie zostały, może kiedyś dzięki temu będę lepszy? No dobra, aż taki głupi nie jestem... Ale trza się odegrać na orczysynu Ancrownie.
*Rozejrzał się po ludziach, genasich, drowach i innym tałatajstwie, dziwnie rozemocjonowanym. Popytał się nieco, porozglądał i dorwał wreszcie gońca. Wyperswadował mu obwieszczenie tego wszystkiego jeszcze raz, po czym uśmiechnął się pod nosem, podziękował i odszedł, po drodze chichocząc*
Ależ proszę, miłego rozpiórczania Aulos. Chętnie skorzystałbym z portowych ofert i towarów, byłem tam tylko chwilę po opuszczeniu Silwood. Tymczasem... życzę powodzenia. Ja chyba znowu się zaszyję w tunelach... Na wszelki wypadek, gdyby urządzali łapanki do wojska. Opuszczanie wyspy to raczej przesada, choć, kto wie...
*Zatarł ręce i wrócił do swojej kwatery, pakując manatki, czasami mamrocząc pod nosem*
Idiotyczna ta wojna... Cóż poradzisz, ci wikariusze to same problemy.
*Laviet uśmiechnął się nieznacznie widząc ogłoszenia, pogładził część pochwy* Przyjacielu jeszcze nie nadeszła pora byśmy cieszyli się spokojem. *po chwili spuścił wzrok* Szkoda, że tak późno.. Szkoda, że tak późno.. *słowa odbijały mu się echem w głowie*
To będzie ostatnia walka.. ostatnia z tych bezsensownych.
*Mehmen zerka na ogłoszenie a na jego twarzy pojawia się pusty uśmiech*
A mówiłem ci Ancrown - czy kto tam za tym cyrkiem stoi - że te wszystkie tajemnice ci kiedyś staną w gardle? sztyletem? Tak, czy siak, jest Wikariusz, jest komu mnie sądzić. Kto wie, może to i dobrze. W każdym razie jeśli nie będą chcieli zasięgnąć mojej opinii przed atakiem na Aulos, to to będzie ich strata - w końcu kto może się znać na jego obronie lepiej niż ten, co ją planował? A ja sobie nie przepuszczę okazji, żeby zobaczyć, jak generał z Nimmurą z tego wyzwania wybrną... A pana burmistrza prawie mi żal. Prawie.
*Ahsis uśmiechnęła się pod nosem, tłumiąc chichot* *wymruczała do siebie w alzhedo* A jednak mała miała racje...*zakołysała się lekko na piętach i ze skrzyżowanymi rękami na piersi spojrzała raz jeszcze w stronę portu*
*Davarick spojżał na ogłoszenie. Usmiechnął się lekko i potarł zmęczone oczy. Spojżal w stronę Aulos i zmarszczył brwi. Pochyliwszy głowę rzekł coś do siebie po czym rozejżał się wokoło.*
A zatem, wygląda na to, że wojna ma się ku końcowi. To dobrze. Dość już było zła i cierpień niewinnych. Teraz pozostaje mi z nadzieją patrzeć w przyszłość... może jakoś posprzątamy ten cały bałagan.
*Nather usłyszawszy wieści nawet się nie uśmiechnął*
Nareszcie...
*westchnął i odszedł w stronę karczmy*
*Saeval cicho westchnął* Czas zatem poznać nowego władcę. Może ktoś wkońcu odbierze ode mnie listy uwierzytelniające.
Zaretym objął bladolicą niewiastę spoglądając na falę wojsk wypływających z portu.
"Nowa kukła nic więcej; maskarada trwa dalej"
*Ronan po codziennym treningu opróżniania manierki zerknął na ogłoszenie mrużąc lekko jedno oko. Przeczytał go starannie do końca*
obyś Panie Aeramas nie był pokroju Ancrowna bo teraz już ci nikt nie pomoże
*mruknął cicho i zakasłał chwytając sie ręka za splot na mostku*
*Alure kiedy usłyszała o wieściach uśmiechnęła się do siebie, mimo to jednak z jej miny nie zniknęło widmo zatroskania*
Więc będzie kolejna bitwa...
*Drowka ruszyła do świątyni Sune, gdzie leżała wciąż ranna Leirelle, aby przekazać jej wieści*
*Gdy wieść dotarła do uszu Nalaveina przyjął surowy wyraz twarzy powiedział do siebie pod nosem w elfim* Czas najwyższy. W końcu Ancrown zapłaci za swe czyny.
* Valin ze spokojem przeczytał odezwę dostarczona do Kręgu przez łowców… *
Więc stają po naszej stronie…. Pytanie na jak długo. Nie cieszmy się zbyt prędko…
* odparł do braci poczym ruszył by pomóc w leczeniu rannych mieszkańców lasu … *
*Vertoz usłyszawszy wieści powiedział na głos do siebie* Gdybym miał taką armię statków za sobą to też bym sobie rościł prawo do władzy nad wyspą Aeris. *uśmiechną się*
*Leirelle, która przebywa w Kociej Masce i już czuje sie nieco lepiej, chociaż wciąż jest obolała, była według plotek jedną z pierwszych osób o którą zapytali przybysze - półdrowka i wikariusz. Była też pierwszą osobą do której udali się na rozmowę, jeszcze przed Laziirą. Jednak treść tej rozmowy owiana jest tajemnicą...*
*Sorn siedząc na ławce w Silwood spojrzał w stronę portu, gdzie zacumowany był okręt z Waterdeep. Zmrużył oko i z lekkim uśmieszkiem powiedział do siebie*
-Ciekawe czy jest prawdziwym wikariuszem....a z resztą co za różnica...byleby potrafił ogarnąć ten burdel i wmówić rebelianckim In'loil del shu trochę rozsądku do ich pustych łbów...pożyjemy, zobaczymy...-
Wstał i udał się do karczmy.
*Keeira z lekkim znudzeniem wysłuchała słów wygłoszonych przez gońca, po czym spojrzała na cumujące w porcie statki*
- No... przynajmniej tym razem jestem w tym zwycięskim, a nie oblężonym mieście..
*Po czym ruszyła raźnym krokiem w kierunku Dóbr Luksusowych podśpiewując sobie cicho*
Gdzie dwóch się biło, tam trzeci skorzystał
Wyczyścił kiesy obudwu do czysta,
A potem uciekł hen za siódme morze,
Zaś tym walczącym już nic nie pomorze..
Hej!
*Tenner czytając ogłoszenie uśmiechną się pod nosem nic nie mówiąc*
Ogłasza się co następuje!
Dnia 23 Eleasis, o gnomiej godzinie 14 zostanie poprowadzony atak na Aulos.
Wojska Sojuszu poprowadzi Lord Aeramas Irsynian, wikariusz i prawowity władca Aeris.
Wszyscy ochotnicy mający chęć walczyć w imię wolności mają się zebrać na przedpolach Silwood pół godziny przed wymarszem wojsk.
OOC: 23 Eleasis to - jeśli można wiedzieć - Kiedy u nas?
@Down: Dzięki
OOC:
Sobota i tyle.
No godzinę to sobie super znaleźli *puka się znacząco w głowę*. Akurat quest w środku obiadu... Ale Brottor chcoiaż częściowo będzie.
*Vertoz dowiedziawszy się o planach wojennych udał się do kowala aby uzupełni zapasy bełtów*
ooc: co to znaczy "przedpola Silwood" las drwala czy tez pola wieśniaków przed murami Silwood?
Las Silwood
Darmowy hosting zapewnia PRV.PL