Bo czĹowiek gĹupi jest tak bez przyczyny
W parę godzin po nastaniu południa do miasta wbiegł pomocnik latarnika. Swe kroki skierował wprost do siedziby Wysokich Lordów, gdzie zabawił kilka minut. Wkrótce po jego wyjściu w mieście zawrzało - czterech posłańców opuściło pałac i rozdzieliło się - jeden wszedł do budynku Magistratu, jeden wyruszył w kierunku Ziem Druidów, a dwoje w kierunku Elfiego Lasu - rozpoczęła się ostatnia faza przygotowań do czegoś, o czym podpici żołnierze mówili jako wielka uroczystość.
Zapytany przez znajomego kupca o powód poruszenia latarnik odpowiedział, że od strony Wrót Baldura widać żagle na horyzoncie - jeśli pogoda się utrzyma okręty dotrą na Aeris późnym wieczorem lub jutro nad ranem.
Parę godzin później okręty były wyraźnie widoczne dla osób przechodzących brzegiem morza koło Aulos. Uważni obserwatorzy naliczyć mogli trzy statki, i choć odległość była zbyt duża, by mogli gołym okiem określić bandery, z łatwością mogli doliczyć się trzech jednostek, w tym jednej znacznie większej niż dwie jej towarzyszące.
Starzy ludzi morza przypatrywali się okrętom przez chwilę, rzucili okiem na kierunek i szybkość przemieszczania się chmur oraz na pozycję słońca i pokręcili lekko głowami mówiąc "Nie dopłyną przed zmierzchem, wiatr słabnie".
Za to w Nowym Aulos poruszenie było jako żywo. Ktoś - a raczej, najwyraźniej lady Calantar - dopilnował nawet faktu, by ulice były pozamiatane. Nikt też nie mógł uświadczyć w okolicy żadnych magów przypadkiem rzucających zaklęcia, a terroryzowanym członkom Konwentu Wiedzy Mistycznej oznajmiono, że mają chodzić w odświętnych strojach. Na domiar wszystkiego - wyprasowanych i wypranych.
Karczmy również przeżywały swoje drugie życie; nie było tajemnicą, że z Magistratu wpłynęły zlecenia dla kucharzy i służby, także tej karczemnej - szukano również bardów i trefnisiów. Dokładnie tak, żeby wszystko było dopięte na ostatni guzik.
Przygotowaniami do wizyty "gości" zajął się również Namiestnik Nowego Aulos. Legioniści (wraz ze Strażą Miejską) na jego rozkaz patrolują ulice jeszcze intensywniej niż tuż po wprowadzeniu kieszonkowego stanu wyjątkowego z okazji zamieszek wywołanych przez pewien incydent z pewnymi kapłanami. Każdy podejrzany osobnik (ze szczególnym uwzględnieniem zakapturzonych pań i panów w długich, czarnych płaszczach z kapturem) jest legitymowany. W przypadku stawiania oporu, pyskówek lub dziwnego zachowania, takiego delikwenta czeka - w najlepszym wypadku - kilka dni w celi.
Siły porządkowe Nowego Aulos wydają się dmuchać na zimne - zabezpieczane są ciemne zaułki, dachy niektórych budynków i wszystkie inne miejsca, gdzie może czaić się potencjalny zamachowiec. Przy głównych bramach obok Strażników i Legionistów stoją miejskie golemy. Wszyscy wchodzący do Miasta są bardzo skrupulatnie sprawdzani.
Ze szczególną bezwzględnością traktowane są szczury i inne szkodniki.
Zaś sam Dragan... Zajęty jest doglądaniem przygotowań, wydawaniem rozkazów i pisaniem jakiegoś dekretu. I mocno nieprzychylnym patrzeniem na magów Konwentu paradujących w ich oficjalnych, żle działających na namiestnikowskie oczy, szatach.
Długo po zapadnięciu zmroku okręty zbliżyły się do port Aulos. Do brzegu dopłynęła jedna szalupa, wysiadło z niej czworo najemników - każdy z nich odznaczał się rynsztunkiem jako członek Płomiennej Pięści. Jeden z nich podszedł do oczekujących w porcie dygnitarzy Aulos i rzekł Książę przybędzie o świcie, noc dając wam na zabezpieczenie miasta. Prowadźcie do koszar.
OOC: Proszę opisać co widzieli członkowie PP po wejściu do miasta, jak ich powitano oraz co mogli zasłyszeć o mieście i Aeris w czasie pytań wśród Legionistów.
Kwestia odgrywki IC oraz na forum - może się rozciągnąć w czasie, nie denerwujcie cię jak pewne wydarzenia zaczną się później lub przeciągną się - istotne jest ich zaistnienie nie przedział czasowy.
Członkowie Płomiennej Pięści, którzy przybyli do portu Nowego Aulos mogli zobaczyć przede wszystkim witającą ich delegację Magistratu (w tym Namiestnik wraz z małżonką), Legionu (Ustawiona w idealnym dwuszeregu V Kohorta - ta wyposażona w najnowocześniejszą broń, jaką dysponuje Legion), Mistrzów Bitewnych Konwentu Wiedzy Mistycznej (Kto jej przewodniczył, to już powinien Konwent ustalić) oraz Strażników Miejskich (Z pewnością z Kapitanem na czele. Swoją drogą, Dragan z całą pewnością wcześniej wymusztrował ich tak, żeby również prezentowali się należycie).
Z pewnością najpierw doszło do - typowej do powitań gości na tym szczeblu - kurtuazyjnej wymiany uprzejmości - choć bez przesady, bardziej po żołniersku niż po "dyplomatycznemu". Po tej części, Płomienne Pięści zostały zaprowadzone przez Legionistów z V Kohorty do legionowych koszar w baszcie nieopodal Twierdzy Wysokich Lordów (nie mylić z tymi należącymi do Straży ze Wschodniego Aulos). Oczywiście, otrzymali kwatery oficerskie.
No, chyba, że wolą Wysokich Lordów było, aby goście zatrzymali się w ich fortecy. Wiadomo: w Aulos wola Ich Ekscelencji jest prawem.
Po drodze, mogli zobaczyć przede wszystkim patrole pozostałych Kohort Legionu - konkretnie I i II Kohorty (IV w tym czasie pełniła wartę w Magistracie a legioniści z III obstawiali mury miejskie i machiny obronne znajdujące się na nich i - w przypadku trebuszy - za nimi). Obstawione dachy budynków, zaułki, wąskie uliczki, golemy pilnujące głównych bram. Słowem: Aulos wydaje się być już od jakiegoś czasu dobrze przygotowane na przyjęcie Księcia Eltana.
Przynajmniej pod względem bezpieczeństwa, choć nie można powiedzieć, że samemu Miastu czegoś brakuje. Dzięki staraniom Lady Calantar jest czyste, sprawia wrażenie zadbanego (również z powodu przeprowadzonej na rozkaz Namiestnika akcji metodycznej eksterminacji szczurów i innych szkodników). Ze względu na późną porę, w Aulos nie można spotkać zbyt wielu mieszkańców. Na szczęście, jeżeli jacyś są, to na pewno nie są to podpici bywalcy karczm, którymi to (na koszt Miasta) mają się zaopiekować właściciele obu znajdujących się w Aulos przybytków tego typu (albo zrobią to Legioniści...).
Po drodze przedstawiciele sił zbrojnych Wrót Baldura mogą zobaczyć kilka ciekawych budynków. Jeszcze zanim ich statek przybił do portu, z pewnością mogli zobaczyć będącą na wykończeniu, majestatyczną latarnię morską (z kaplicą Selune) budowaną w Dokach. Tu warto by wspomnieć, że w porcie jest zakotwiczony (i remontowany - chociaż w środku nocy raczej nie widać wyrwy w kadłubie) okręt, który Nowe Aulos zdobyło ostatnio na piratach. Gdy już szli w stronę kwater, mogli również podziwiać (Z zewnątrz, oczywiście) wysoką wieżę Konwentu Wiedzy Mistycznej, budynek Magistratu Nowego Aulos (Wyjątkowo na zewnątrz zamiast Strażników stoi dwóch Legionistów z IV Kohorty), oba miejskie rynki, najlepszą karczmę w Nowym Aulos, to jest "Pod Skamieniałym Illithidem", twierdzę Wysokich Lordów oraz park miejski (wraz z ambasadą Królestwa Evermeet).
Od towarzyszących Legionistów, Płomienne Pięści mogły usłyszeć podstawowe informacje na temat Aulos. Odnośnie samej Wyspy z pewnością dowiedzieli się o tym, że należy ona do Wysokich Lordów Aeris (No dobra, to pewnie sami wiedzieli) i pewne informacje odnośnie tutejszego systemu lennego (Oczywiście, z punktu widzenia Aulos i jego interesów). Tak samo delegacja z Wrót Baldura mogła usłyszeć co-nieco o najważniejszych grupach rezydujących w Aulos (Miecze Panienki, Liga Kupiecka, caliszyci Hamala el-Sulfontisa i tak dalej). Z pewnością Legioniści unikali poruszania kwestii ostatnich incydentów z drowami i elfam i codziennych kłopotów, z jakimi boryka się Aeris (nieumarli, orkowie, gobliny - te sprawy) oraz nie wspominali ani słowem o istneniu drugiej (oprócz Konwentu) rodzimej gildii magów na Wyspie (Jeśli rzecz jasna nie liczyć wzmianki, że "Naprawdę, nie ma o czym rozmawiać"). W ogóle, członkowie Legionu nie poruszali na pewno drażliwych i niewygodnych tematów (W tym i o Rundeen i Czerwonych Czarodziejach - chociaż nikt nie zaprzeczy ich obecności, jeżeli Płomienne Pięści zapytają).
Kapłanka Torma o czerwonych włosach obserwowała przypłynięcie szalupt do portu z nie gasnącą powagą na twarzy i lekkim zainteresowaniem sytuacją. Jeśli miała jakaś okazję lub została dopuszczona do Płomiennej Pięści zastosowałą wszelkie szlacheckie maniery do przywitania się z nimi. Przedstawiła się pełnią swoich tytułów, a także poprosiła o możliwość rozmowy z uwagi, że mogą się wymienić cennymi informacjami na temat różnych taktyk wojennych czy funkcjonowania wojska.
Potem z gracją godną najzdolniejszej szlachcianki ruszyła do Świątyni Mystry z powiewającym Purpurowym Płaszczem na którego tle znajduje się herb Smoka ozdobionego w koronę.
Plama idealnej czerni na tle ciemności, w których toną te co mniej urocze uliczki portowe spoglądała z rozwagą w stronę dopływającej szalupy, dostrzegając ją dzięki swym doskonałym zmysłom już na długo przed tym jak dobiła do brzegu, a i nawet potem czerń nie miała większych trudności z przyglądania się całemu zajściu, chociaż od niego dzieliło ją co najmniej kilkadziesiąt jardów. Potem w mroku zalśniły dwa migdałowego kształtu punkty, przecinane w swym srebrze jedynie kilkoma złotymi cętkami. Te dwa świetliste obiekty spojrzały w stronę otwartego morza z niepokojem, patrząc się pierwej na nadpływające z oddali statki, a potem kierując wzrok ponad niebo, w stronę zachodu i ku Evermeet...
Po otrzymaniu odpowiednich informacji i rozkazów od Lorda Namiestnika, Hanus postawił całą Straż w stan najwyższej gotowości. Wezwano wszystkich tych strażników, którzy na co dzień nie zamieszkują garnizonu. Dzień upłynął na pieczołowitym przygotowywaniu uzbrojenia i mundurów tak, by Straż prezentowała się nie gorzej, niźli Legion. Zbrojownia wypełniła się chrzęstem piasku po płytach pancerzy, polerowanych tak starannie, że niemal można było się w nich przejrzeć.
Cały dzień upłynął na tych przygotowaniach. Nie zaniechano tez spraw bezpieczeństwa. Patrole Straży dopomagały Legionowi w utrzymywaniu porządku na ulicach miasta, zwracając baczną uwagę i identyfikując zwłaszcza wszelkie postaci ukrywające swą twarz.
Gdy słońce schowało się za nieboskłon, rozpalono pochodnie na placu przed budynkiem garnizonu. Płomienie sprawiły, że było dość widno, by rozpocząć musztrę. Poprowadził ją sam Namiestnik, oczywiście w asystencji Kapitana Straży. Jako że niemało strażników pamięta czasy wojny domowej, i doświadczenia nabyło, manewry przebiegły dość sprawnie. Mimo to sporo czasu upłynęło, nim Straż stanąć mogła przed członkami osławionej Płomiennej Pięści.
Gdy spuszczono na morze szalupę, i chwila spotkania się zbliżała. Hanus wdział mithralową zbroję przedniej roboty, wypolerowaną i olejami nasmarowaną tak, że sama z siebie lśnić się zdawała. Przytroczył do pasa dwuręczny miecz i ruszył wraz ze strażnikami na miejsce. Szli w ordynku, maszerując dość równo poprzez uliczki miasta aż w końcu ustawili się na miejscu. Zarówno Lord Namiestnik jak i Kapitan nie mieli raczej powodu, by wstydzić się przed gośćmi. Straż przedstawiała zacny widok.
Z nastaniem nowego dnia nocujący w koszarach Legionistów Aulos członkowie Płomiennej Pięści opuścili je i dołączyli do zbierających się w porcie przedstawicieli władz Aeris. Prócz miejskiej Straży i Legionistów zauważyć można było zebranych wokół Wysokich Lordów Bellatorian, obserwujących czujnie okolice przystani. Gdy zebrali się wszyscy chcący powitać przybyłą delegację jeden z najemników Płomiennej Pięści zasygnalizował okrętom, że mogą przybijać.
Na pokładzie galeonu zaczęła się gorąkowa szamotanina i wkrótce spuszczono główne żagle, które łapiąc poranną bryzę popchnęły okręt ku nabrzeżu. Towarzyszące mu karawele pozostały zakotwiczone u wejścia do portu. Gdy statek zacumował rzucono trap, po którym na molo zszedł mężczyzna w średnik wieku w towarzystwie niewielkiej sześcioosobowej straży przybocznej, do której szybko dolączyła czwórka, która przypłynęła nocą. Delegaci podeszli do oczekujących na nich przedstawicieli Aeris. Mężczyzna ukłonił się dwornie mówiąc:
Witajcie przyjaciele, na imię mi Eltan. To zaszczyt dla mnie was poznać.
Następnie podszedł do każdego z przestawicieli Aeris zaczynając od Lorda Aeramasa i podał każdemu z nich przedramie na znak braterstwa, wmieniając przy tym zwyczajowe uprzejmości - dało się zauważyć dość długą, acz cichą, wymianę zdań pomiędzy Eltanem a Hetmanem Magnusem Bjornsonem, która mogła świadczyć o tym, że to nie ich pierwsze spotkanie. Gdy powitania dobiegły końca wszyscy ruszyli w kierunku Twierdzy Wysokich Lordów - Plomienne Pięści i Bellatorianie szli ramię w ramię wspólnie osłaniając Księcia Eltana oraz Lordów Aeiris.
Już nocą można było dostrzec dumnie sunącą traktem przez Las Elfów, a później Jasną Polanę i Wschodnie Farmy kolumnę krasnoludów, odzianych w zbroje najwyższej klasy, z toporami przy pasie, tarczami w dłoniach i pikami. Każdy z krasnoludów na plecach miał także płaszcz barwy skały. Na przedzie zaś szedł Król w pozłacanej zbroi z Mithrallu, wraz z chorążym który dzierżył chorągiew z symbolem Kowala Dusz.
Do Nowego Aulos kolumna krasnoludów weszła bez przeszkód, jak widać oczekiwana już. Ciekawscy którzy wyglądali przez okna, obudzeni hałasem wywołanym, przez podkute buty krasnoludzkiej kolumny, mogli zliczyć ich około pięć dziesiątek.
O świcie krasnoludy stały już w szyku obok V Kohorty, z chorążym po lewej stronie w pierwszym szeregu patrząc od czoła oddziału. Król zaś stanął przy Namiestniku i szeptał coś z nim, śmiejąc się czasami w oczekiwaniu na Księcia.
Kiedy już Ksiażę Wrót Baldura zszedł wraz z świtą, Król przywitał się z nim jako jedna z kolejnych osób.
* Otrzymawszy wieści o rychłym przybyciu delegacji, Arcydruid wraz z Starszym Zewnętrznego Kręgu w asyście trzech strażników kręgu wyruszyli wczesnym rankiem ku Nowemu Aulos. Przed bramami miasta pojawili się wraz z wstającym z nad lasu słońcem. Strażnicy u bram stając na baczność przed Lordem oddali honory i otwarli szeroko wrota po czym eskortowali gości na nabrzeże gdzie miało odbyć się powitanie.
Stojąc w raz z innymi Lordami Aeris, Arcydruid ze spokojem przyglądał się przybyłej świcie raczej milcząc i dyskretnie jeno zamieniając słowa z zebranymi...
Powitawszy Księcia Wrót Baldura i jego świtę spokojnie czekał obserwując całą ta wielkomiejską gościnność z lekkim zaciekawieniem.... *
Księcia Eltana osobiście powitał również Lord Dragan Calantar, Namiestnik Nowego Aulos (tak samo, jak cała reprezentacja Nowego Aulos wymieniona w poprzednim moim poście). Zanim jednak książęcy galeon przybił do portu, to Dragan zdążył się zapewne przywitać z obecnymi Lordami Aeris - Królem Khalumem, Arcydruidem Valinem i reprezentantami Rady Elfów (o ile jakiś się pofatygował).
Gdy zebrani ruszyli w stronę Twierdzy Wysokich Lordów w asyście Płomiennych Pięści i Bellatorian, Legioniści V Kohorty ruszyli za nimi idąc czwórkami krokiem defiladowym stanowiąc tym samym straż tylną pochodu (Oczywiście, po uprzednim poinformowaniu i uzyskaniu zgody Wysokich Lordów... Zresztą, i tak mieli po drodze do swoich koszar).
Lenya Calantar poszła do Twierdzy na końcu; uprzednio nieomal obiegła całe miasto, informując wszystkich kucharzy, służbę, trefnisiów i innych o tym, co robić mają - z dokładnym uwzględnieniem tego, czy wszystko jest na swoim miejscu. Złośliwi mówią, że nawet kazała umyć jeże w parku i przyczepić im kokardki.
Potem - po upewnieniu się, że wysłannik Konwentu wygląda w miarę schludnie i przyzwoicie, udała się wraz z nim, by towarzyszyć swojemu mężowi.
Na spotkanie, w reprezentacji Konwentu oraz jako przedstawiciel obywateli Evermeet przybył też Saeval. Jak zwykle nienagannie odziany, w eleganckie szaty przywitał należycie przybyłą reprezentacje państwa obcego. Na jego twarzy malował się typowy, dyplomatyczny uprzejmy uśmiech.
Wbrew wszelkim doniesieniom, elfy pojawiły się punktualnie i w czas. Lady Thalia Moondark razem z elfką Ayrel oraz quessirami Rune i Aramilem również wyczekiwali przybycia Wielkiego Księcia; otoczeni grupą wiecznie czujnych, doskonale wyposażonych, wyszkolonych elfich łuczników i wojowników przywitali się z rewerencją oraz ogładą godną Ludu.
Gdy nadszedł czas, razem z innymi udali się na rozmowy do Twierdzy.
*Elfka przyglądała się całemu widowisku gdzieś schowana pośród tłumu ludzi. Skrzywiła się tylko patrząc na służalczość i przesadnie oddawaną cześć Eltanowi przez Elfy co ją zabolało. Została jeszcze chwilę po czym szybkim biegiem udała się do Świątyni Elfów uważając, że jeśli coś będzie jej dotyczyć odpowiednio ktoś z Braci ją poinformuje...*
Z nastaniem południa do portu Aulos wpłynęły trzy duże okręty z banderą Wrót Baldura. Na ląd zszedł mężczyzna należący do Płomiennych Pięści i szybko przeprowadził odprawę z kierownikiem portu. Na ląd zeszło kilkunastu rzemieślników i wraz z pracownikami portu rozpoczęli rozładunek.
Na wozy ładowano długie bale drewna, narzędzia oraz częściowo rozebrane dźwigi używane podczas budów. Po kilku godzinach, gdy cały ładunek został rozładowany, wozy ruszyły przez miasto w kierunku kanionu.
Podróżujący po wyspie mogli zauważyć, że w przystani nieopodal krasnoludzkich kopalni również dochodziło do rozładunku okrętów - tym razem na brzeg przenoszono wielkie bloki kamienia, a te powoli wędrowały w pobliże ruin Twierdzy Poranku.
Darmowy hosting zapewnia PRV.PL