ďťż
Stan Wyjątkowy


Bo człowiek głupi jest tak bez przyczyny

Dekret Wikariusza wywieszony w Silwood, Port Aulos, Eiverhow i Lesie Elfów.

Z uwagi na ostatni atak smoka, oraz zawiązany spisek Zdrajców Aeris ogłaszam stan wyjątkowy. Wszyscy mieszkańcy Aeris od tej pory zobowiązani są pozostać w gotowości, na wypadek powołania pod broń przez Straż Aeris. Każda osoba przed opuszczeniem wyspy zobowiązana jest do uzyskania stosownego zezwolenia Straży, w razie niewypełnienia powyższego wymogu grozi kara więzienia do roku pozbawienia wolności. Miejsce aresztowanych Burmistrzów tymczasowo zajmą ich kontrkandydaci, aż do rozstrzygnięcia sprawy obsady stanowiska.
/pieczęć i podpis/
Wikariusz Aeris Lord Aeramas Irsynian



*Dahian przeczytał ogłoszenie i z trudem powstrzymując emocje poszedł do jakiegoś odosobnionego, gdzie wybuchł:* CO?! To ma być jakiś żart?! I że jeszcze musiałbym dla nich walczyć? O nie... *wrócił do miasta z chytrym uśmieszkiem na twarzy*
*Nashia zerknęła na podpis po czym wymruczała coś niemiłego o czyjeś matce*
*Qaphsiel przeczytał obwieszczenie, z trudem powstrzymując coraz to mocniejsze i szybsze bicie anielskiego serca*

Smok...zdrajcy... *zacisnął dłoń na rękojeści Kwiata Sune*
Będziemy gotowi na wszystko... *skinął z uwagą i ruszył ku manekinom treningowym, a całą noc spędził na żarliwej modlitwie*

*Wilk po usłyszeniu wieści wszedł na najwyższe drzewo i pozwolił myślom swobodnie krążyć po umyśle. Po kilku godzinach rozmyślania uniósł głowę ku niebu szepcząc cicho*

Smok... kolejny smok.
Trapią mnie złe przeczucia.
Mam nadzieję, że nie będzie konieczności wypełniania ostatnich słów Przysięgi.

*młodzieniec zamknął oczy w zamyśleniu*
Wszak tak niedawno Krąg doznał dotkliwych szkód...
Tej wyspie obca jest Równowaga, śmierć nie niesie ze sobą nowego życia.
A może to właśnie życie przyniosło ze sobą tyle śmierci...?



*Sibhreach, przebywając w Lesie Elfów, przeczytał ogłoszenie z obojętnym wyrazem twarzy*

Ja jestem pod bronią już od dawna... Aresztowali burmistrzów?... To po cholerę ich wybierali?...

*gwizdnął na wilka i obaj ruszyli w kierunku Świątyni*
*Terian Przechodząc koło ogłoszenia zerknął na niego by po chwili unieść delikatnie brew i westchnąć* Cudnie po prostu cudnie ... dlaczego jeszcze jestem na tym planie *cmoknął kiwając głowa po czym się oddalił*
*Authrom przeczytawszy ogłoszenie podszedł do Thali spokojnie porozmawiać*
*Nemeyeth przeczytała ogłoszenie i zacisnęła pięści ze złości. Elfickim* Ludzie sprowadzają smoka na wyspę i potem każą nam się przed nim bronić. Najlepiej jakby ich tutaj nie było.
* Vind rzucił okiem na obwieszczenie, parsknął śmiechem i odszedł przeklinając władzę w drowim*
*Neas przeczytał powoli ogłoszenia, zacisnął pięści, lecz zaraz potem posmutniał na twarzy w wymamrotał pod nosem* Szykuje się ciekawa walka, ale czemu do cholery mamy być na usługach straży?
*Keyalan z daleka obserwowała ludzi przybijających ogłoszenie w lesie elfów, a kiedy odeszli, ostrożnie zbliżyła się by przeczytać słowa wikariusza. Drgnęła lekko na wieść o smoku i skrzywiła się wyraźnie, czytając o powołaniu pod broń. Pogładziła pióra siedzącego na jej ramieniu kruka i szepnęła do niego w elfickim*
- Nie zamierzam służyć ludziom. Sprowadzili smoka, niech sami się go pozbędą...

*Keeira na wieść, że może być powołana pod broń wpadła w panikę*
*gdy Rond przeczytał obwieszczenie, skubiąc przy tym warkocze na swej brodzie, wybuchł glośnym śmiechem, a potem powiedział bardziej do siebie niż kogoś innego*
Hah, dobry, dobry dowcip!
*Zoe uslyszawszy nowiny westchnela ciezko i gladzac sie po luskowatych policzkach mruknela do siebie*
Cos ta wyspa jest za czestym celem dla smokow... I jeszcze ci burmistrzowie... Teraz to sie nawet ciesze, ze Zła Czarodziejka nie zostala burmistrzem, ale na dluzsza mete to raczej nie bedzie za pozytywne...

*Wilczyca, ktora uslyszala od lesnych braci tresc ogloszenia tylko westchnela ciezko krecac przy tym glowa. Spojrzala na przebywajace niedaleko obok niej wilki i posmutniala jeszcze bardziej przenoszac wzrok w strone polnocy...*
** *Amadi przechodząc w Lesie Elfów spojrzał na ogłoszenie. Długo myślał, trawiąc nowe wiadomości.* Bardzo niedobrze... *zamknął oczy, pstryknął palcem na Panterę, wyciągnął miecz skierował go w kierunku Aulos, szepnął coś do kota, który znikł w puszczy, sam ruszył w okolice Aulos*

_____________________________________________________________________________

** *Ardin podszedł do jednego z wielu słupów w Aulos, widząc ogłoszenie stanął na palcach. Nie mogąc dosięgnąć zaczął cicho przeklinać. Rozejrzał się, złapał miecz i precyzyjnie odciął ogłoszenie, po czym szybko je przeczytał*
Na Brandobaris'a Smok?! Jak smok to i skarby... *w jego oczach pojawił się błysk* Czuję, że niedługo będę bardzo bogaty... *zaśmiał się głośno, schował ogłoszenie i odszedł pośpiesznym krokiem w kierunku bramy*
*Tenner przeczytawszy ogłoszenie prychną głośno* Wystarczy że walczyłem dla nich na wojnie. Kolejny raz nie będe dla nich walczył. Ja już mam dla kogo walczyć. I ciekawe po co ci burmistrzowie zostali wybrani skoro ich aresztowali?
*Lenya Ved'vash z nieprzyjemnym uśmiechem maszerowała przez miasto z klatką w dłoni. Na zaszłyszane "wieści" skinęła tylko głową.*
Nosił wilk razy kilka. *Dodała sentencjonalnie* Ponieśli i wilka.
*A potem poszła gdzieś, nucąc coś wybitnie ponurego. W klatce darły się ptaki.*
*Sinzyne dostała nagłego, nieopanowanego ataku śmiechu*
*gdy Xiion czytał ogłoszenie na jego twarzy malowało się coraz większe niedowierzanie, po czym wybuchnął śmiechem*
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • latwa-kasiora.pev.pl