Bo czĹowiek gĹupi jest tak bez przyczyny
Ludu Aeris !
W związku z zasługami w trakcie wojny na Aeris ogłaszamy co następujące: Diabelstwo Yabanci, znane także jako Cień, zostaje oczyszczone z wszelkich zarzutów ciążących na jego imieniu, w zamian za cenne informacje oraz pomoc udzieloną prawej stronie konfliktu na wyspie, a także dzięki wstawiennictwu obywateli wyspy. Od dzisiaj imię Yabanci powinno być wymawiane bez cienia hańby.
*pieczęć i podpis*
Wikariusze wyspy Aeris
Irasiel wspomniał coś o tym, co by mógł zrobić Biago, gdyby miał grób i zapalił mu świeczkę.
*Dragan przeczytawszy owo ogłoszenie uśmiechnął się nieznacznie, niektórzy mogliby rzec, że był to uśmiech mocno kpiący. Powód, dla którego wysilił się na taki nic nie znaczący gest znane są chyba tylko jemu samemu.*
*elf zaśmiał się tylko* ten to zawsze jakoś się wywinie.. ciekawe jak to robi.. znajomości *uśmiecha się* albo cały czas ktoś nad nim czuwa *i po chwili spaceruje dalej do dając* to może ja doczekam się w końcu przeprosin bądź pomnika *mówiąc to znowu się śmiał*
Cóż.
*Uznała Lenya, spoglądając spod oka na swoją uczennicę.*
Sławić imię wikariuszy, albowiem im służymy. Wierzyć w ich decyzje, jakoby były naszymi własnymi. Choćby były i najbardziej niesprawiedliwe, znosić z pokorą.
*Zagryzła wargi i poszła dużo dalej, trzymając Raule za rękaw*
Paladyńska wdzięczność cechuje się tym, że są dobrzy zdrajcy i źli zdrajcy, moja droga. I nie ma przebacz.
*Authrom ze spokojem spojrzał na ogłoszenie i odszedł*
*Leoreth spojrzała wesołym wzrokiem na kartkę wywieszoną w Lesie Elfów. Wypowiedziała melodyjnie zaklęcie i dotknęła paluszkiem karki zmieniając ją w popiół. Przemówiła do Larsa* Czy to normalne, że ludzie w takich chwilach cofają się do wydarzeń prawie sprzed roku?
*Nemeyeth usłyszawszy o ogłoszeniu zapytała się melodyjnie jednego z braci* Yabanci, a któż to?
*kartka została powieszona na nowo, zaś mężczyzna zajmujący się tym bardzo głośno wyraża swoje wątpliwości na temat cnoty matki osoby, która zniszczyła ogłoszenie*
*Sibhreach przeczytał ogłoszenie*
Yabanci... Yabanci... Nigdy nie słyszałem tego imienia... *wzruszył ramionami*
Długo musiał czekać na oczyszczenie... Wszak od wojny minęło już ponad pół roku...
*Postać pozawijana w brudne łachmany i znoszony płaszcz czyta ogłoszenie*
Hę? Diabelstwo? Na wyspie? Jeszcze nie długo drowy będą sobie tutaj chodzić po powierzchni...E, powiesiłbym ich wszystkich, odmieńców i dziwolągów...
*Daelwyn, jak zwykle w godzinach południowy, po licznych pogawędkach i codziennych próbach doboru odpowiedniego stroju udał się w spacer po lesie elfów. Natknął się na zawieszone na drzewie ogłoszenie i przeczytał je w zadumie. Zmrużył złote oczy i westchnął głęboko. Machnął ręką i odszedł powoli, mrucząc pod nosem*
*Laviet przeczytał ogłoszenie z szeroko otwartymi oczami, a raczej z zdziwieniem jakie na jego twarz nie wstępowało od dłuższego czasu. Przeczesał nierozgarnięte włosy i spiął je w idealny kucyk*
Kiite gokuraku mite jigoku. *Wypowiedział jakieś niezrozumiałe słowa z niezwykłym przekonaniem w tonie i odszedł zamyślony, wpatrując się w dwie szarfy na katanie*
Oby przebaczyły tą decyzję.
*Ferran zobaczył ogłoszenie będąc w obozie. Zamrugał, chrząknął a swą opinię zostawił tylko sobie. Następnie zamienił kilka słów z przebywającymi w obozie elfami-byłymi mieszkańcami miast i odszedł, wracając do Lasu i do swych obowiązków, jakiekolwiek one nie są*
*młody srebrno włosy wojownik podszedł do kartki bardzo głęboko ziewając, aż łzy napłynęły mu do oczu. Lecz tak jak bardzo chciało mu się spać tak samo szybko zamknął usta, czytał dalej zdziwiony, i zaczął drapać się po głowie*
Yabaci... nie znam człowieka... a raczej prawię człowieka ale musi być z niego cwana sztuka. Wojny, smoki, diabelstwa którym oddaje się honory, dziwna ta wyspa.
*po czym uśmiechnął się i odchodząc dodał w powietrze*
...poza tym cień i tak brzmi lepiej....
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
*Len przeczytał kartkę wiszącą w lesie elfów, po czym zapytał wilka stojącego obok niego z lekkim uśmiechem*
Hmmm... czyżby w końcu zauważyli, że wszyscy jesteśmy równi?
*Wilka odpowiedział szczeknięciem"
Tak, masz racje Sleepy.. to niemożliwe.
*Uczennicę... zgodnie ze stereotypem to powinna być jakaś wesoła, pełna zapału blond dziewuszka. Tymczasem Raule wyglądała na starszą od Lenyi i zdecydowanie zbyt poważną jak na przedstawiony powyżej wizerunek.*
Jeśli tak właśnie wygląda paladyńska wdzięczność, oby bogowie nie postawili na ścieżce mojego losu żadnego paladyna. *Uśmiechnęła się ironicznie.* Ani władcy, który z tchórzostwa zasłania się za parawanem podwójnych standardów.
*Mówiła cicho, choć najpewniej jedynie ze względu na swoją towarzyszkę - kto jak kto, ona nie bała się głośno wygłaszać swoich opinii, nawet jeśli mogły się spotkać z dezaprobatą słuchaczy. Jej uśmiech przerodził się w cierpko-gorzki grymas ni to żalu, ni to niechęci, wyostrzający tylko i tak wyraziste szczegóły twarzy.*
*Kiri przeczytał ogłoszenie głupkowato się przy tym uśmiechając*
Oczywiście, Wikariusze jak zwykle wykazali się zrozumieniem i łaskawością oraz niesamowitym pośpiechem...
Jeśli nic się nie zmieni to odbudowa miast potrwa wieczność.
*Skrzywił się i odszedł szybkim krokiem mamrocząc coś niezrozumiale*
_______________
*Immsh łypnął okiem na ogłoszenie i zaczął bardzo powoli czytać, wymawiając bezgłośnie wyrazy*
Tracić czas...co obchodzić mnie Yajb...Ybaj... *warknął i zaczął przeczesywać teren świńskimi oczkami*
*Sinzyne przeczytała ogłoszenie marszcząc brwi, potem uśmiechnęła się - o dziwno nawet nie złośliwie*
Nareszcie.
*Rhahantu ryknął smiechem, kręcąc powoli głową...
- TO jest dopiero sprawiedliwość. . .
*Saeval uniósł brew*
Jak zwykle gra na dwa fronty się opłaciła *wymruczał pod nosem* Ciekawe kiedy Pan Yabanci znów stworzy zamieszanie i chaos. Cóż w każdym razie najsłynniejszy szpieg Aeris powrócił. *z lekką kpiną w głosie* Trzeba się będzie z nim spotkać.
*Vastin przeczytał ogłoszenie i wzdrygnął się na słowo "diabelstwo"* Hm, Yabanci... Chyba wiem o kogo chodzi.
*Odszedł*
Darmowy hosting zapewnia PRV.PL