Bo czĹowiek gĹupi jest tak bez przyczyny
Podczas ostatniej walki z Królem Cieni mam pewien problem.... pokonalem go i wtedy dzieli sie na takich malutkich krolow cieni, ktorzy wylaza z posagow oczyszczenia... i tu mam problem... te male cienie pojawiaja sie caly czas. w poradniku pisze ze trzeba dotknac kazdego z posagow zeby go oczyscic i wtedy pozabijac te co zostaly.... ale kiedy dotykam posagu to niebieski snop swiatla pojawia sie na moim bohaterze i nic sie nie dzieje.... posag dalej jest czarny a cienie dalej wylaza... mial ktos taki problem ?
Ja po dotykałem wszystkie statuły, później zabiłem tych małych królów cieni...
a próbowałeś poprostu ich wszystkich wybić? ja nie dotykałem tych posągów tylko lałem ich aż w końcu sie poddali i nie chcieli więcej przyjść
Należy po kolei:
- wybić wszystkich małych królów
- zniszczyć wszystkie 5 posągów
- zniszczyć portal
Kk juz rozkminilem o co chodzi... trzeba dotknac jakiegos posagu a nastepnie lac w cienie ile wlezie to sie oczysci... teraz problem w tym ze po oczyszczeniu jednego posagu zostaje ja, khelgar i czasami Ammon a jeszcze 4 posagi sa
CytatKk juz rozkminilem o co chodzi... trzeba dotknac jakiegos posagu a nastepnie lac w cienie ile wlezie to sie oczysci... teraz problem w tym ze po oczyszczeniu jednego posagu zostaje ja, khelgar i czasami Ammon a jeszcze 4 posagi sa
Nie trzeba dotykac posagów. Wystarczy lac tych królów cienia, az znowu nie zlaczy sie w jednego, i wtedy lac posągi dopiero.
Poza tym berło wskrzeszania jednak po coś zostało ci przekazane.
Juz sobie poradzilem.... berla uzylem tylko raz ale jednak to dzieki niemu wygralem
Gralem w Angielska wersje i nie wiem czy cos mi umknelo czy Wspomniano o wszytkich tylko nie o mojej druzynie co sie z nimi stalo po pokonaniu króla cieni??
Umknęło ci.
Spoiler: Niejasne losy drużyny są. W rzeczywistości materialnej lub astralnej odnaleźć mogą się. (stylizacja na Yodę zamierzona)
Spoiler: Czyli standawdowe zakonczenie szkoda ze nie ma wielu zakonczen, w zaleznosci od tego kto z toba zostal w finalnej walce bo bishop to zapewne kazdemu spier*** juz wczesniej, ale powinien byc wybor pomiedzy Shandra i Ammonem Jerro juz w Niebie i tez to by moglo decydowac o zakonczeniu, a potem pomiedzy Sandem Quara i Neshka, i jakas rozmowa koncowa bo tak to troszke nudno zobaczec pare obrazkow i tyle. Oczywiscie to tylko moje zdanie nie wszcy musza sie ze mna zgadzac
Khem. Na przyszłość tag spoiler się przydaje
Spoiler: Akurat Bishop, jeśli byłeś bystry jest jedynym, który mógł opuścić na czas walący się kompleks. A jeśli było się miłym dla Shandry, to tak naprawdę trzeba było bardzo Ammona zdenerwować, ażeby zdecydował się opowiedzieć przeciwko tobie.
Ja mam troche inny problem... Wywala mi przy walce z Gariusem... tzn. ciupie go i nagle wywala na pulpit... zero komunikatow o bledzie...
Spoiler: Tak się składa że są różne zakończenia, ale nie w zależności od tego kto z tobą zostaje tylko od tego jak ty się zachowasz. Możesz przejść na złą strone mocy i zostać generałem zła
Czym najlepiej w niego naparzać?
Tam coś czarami próbują, głównie deszczem meteorów, reszta poszła na przód i prawie nic mu i tak nie robią ;p
Raz do połowy mu wytraciłem a potem "blop", pełnie miał znów ;p
A prawdziwe imie Gariusa wypowiedziałeś?
Nie. Gariusa normalnie zabiłem. Głowa mu się nie paliła od samego początku ;d
Mam problem: pokonalem wszystkich "malych" królów cieni nie dotykajac posagow, nic sie nie stalo, podotykalem teraz wszystkie nadal nic sie nie dzieje. Pisalaliscie, ze trzeba je zniszczyc, ale jak?? Bron nieskuteczna, czary nie dzialaja...
Pozdrawiam.
ps. Ammon Jerro ciagle powtarza, ze oczyscilismy jeden posag trzeba oczyscic reszte zeby zakonczyc ta manifestacje (jakos tak).
Wszystkie posągi powinny przestać byc czarne a zacząć byc kamienne, wtedy trzeba tłuc silver sword of gith i młotkiem kheglara porąbałem wszystkie...
W tym problem ze gdy atakuje to bron nieskuteczna, probowalem na wszystkich posagach i nic. Moge sobie chodzic odpoczywac i nic z tego...
Edit: Ammon krzyczy: "Jeden z posagow zostal oczyszczony. Walczmy az wszystkie manifestacje znikna."
EDIT2: Najwyrazniej byl to jakis bug. Wczytalem gre, drugi raz pozabijalem malych krolow cieni (tym razem podotykalem posagi w trakcie walki) i po pokonaniu ich byla cut-scenka jak krol cieni sie spowrotem laczy w jednego. We wczesniejszej grze tej cut-scenki nie bylo! Pozdrawiam.
Może jakiś plusik?
A co można zrobić żeby zostać tym złym generałem na końcu? Jak się tzeba zachować?
niech mi ktos pomoze bo mi zaraz nerwy wysiada:P doslownie jestem w miejscu jeszcze przed walka z krolem cieni i walka z gariusem. musze zabic tych 3 łupiezcow cienia ale nie potrafie bo jak tylko zabiore im polowe zycia to sie uzdrawiaja i tak non top;/ nawet jak mowi ich prawdziwe imienia to i tak to nic nie daje wciaz sie uzdrawiaja .HELPPPP:(
Też mi się tak wydawało. Ale jednak okazywał się, że nie wymawialłem do końca tego imienia.
Najlepiej jest się ręcznie przełączyć np na amona i użyć na brzydalach prawdziwego imienia stojąc w bezpiecznej odległości... Postaci zostawione same sobie, często przestają inkoantowac i zaczyają walczyć normalnie. Inkantacja trwa dosyć długo więc się nei zrażać z początku.
Ja wyciągałem tych łupieżców po jednym do komnaty obok. Wtedy poszło mi z nimi bardzo łatwo.
latwo powiedziec wyciagnac ich;/ ja kaze atakowac ich i przelanczam na maga a te debile zamiast atakowac ida do przywodcy czyli w takim momencie maga!! to jest denerwujace i jak sie zdarzy ze uda sie wypowiedziec imie to jest fuks bo caly czas przerywaja a jak juz wypowiem to polowa druzyny jest martwa a wciaz jest 3 lupiezcow z czego jeden co ma wypowiedziane imie;/ normalnie oszalec mozna;/!! dawno sie tak nie zdenerwowalem:(
Ja się tak denerwowałem dzisiaj gdy też właśnie ich zabijałem
Orsino thx pokonalem ich twoja metoda:P a teraz niech mi ktos powiue jak zabic gariusa jak sie ulecza a przecierz wczesniej bylo jego imie powiedziane:P
Ja się skupiłem swoją postacią na demonie tym co go przywołuje jak skończyłem go lać to garius był już martwy, spróbuj przeczytać jego imie jeszcze raz.
Imienia Gariusa nie ma po co wypowiadac, poprotu trzeba go bic, bic i zabic, to ze sie troche wskrzesza to nie problem, wkoncu przestanie.
Walki z 3 lupiezcami tez na poczatku sprawiali mi klopot, ale za drugim razem zrobilem tak:
-wlaczylem tryb marionetek
-ustawilem wszystkich jeszcze przed wejsciem do takiego tunelu/korytarza na wprost ich (tam gdzie jeden z lupiezcow odrazu sie teleportuje)
-podszedlem tylko swoja postacia do nich, pogadalem i szybko sie cofnalem do reszty
-ammon i kaplanka cofniecie wypowiadali imiona dwoch z lupiezcow a ja swoimi melee ich lalem
-kaplanka miala dwie implozje po jednej dla kazdego (padaja za kazdym razem )
-poszedlem do trzeciego, ktory do mnie nie podbiegl i go zabilem (po wczesniejszym wypowiedzeniu imienia)
Ogolnie idzie to bardzo gladko, tak samo jak cala walka z gariusem i krolem cieni (gdyby nie ten bug z posagami ). Zdecydowanie trudniejsza byla dla mnie walka ze smokami, dziwne . Pozdrawiam.
Inny sposób na łupieżców - wykańczać ich pojedynczo, jeden czołg bojowy blokuje przejście, drugi zajmuje się łupieżcą, który pojawia się "za drużyną". Zhjaeve i Ammon zajmują się każdym z nich po kolei.
W sumie to w pewnym sensie chyba do tej walki najbardziej pasuje rada Guyvena.
a jak długo wy w niego/nich nawalaliście zanim znowu się zescalił w jedną postać, bo ja to z 3-5 minut ich muciłem, chyba z 20 jak nie więcej zabiłem a one cały czas się odnawiają i wkońcu mnie zabijają
[ Dodano: Czw Sty 11, 2007 1:18 pm ]
chodzi mi oczywiście o walkę z królem cieni tzn. jego małymi klonami
Lej aż padną wszystkie...
A co z tymi barierami??
wyłącza się je jakoś??
Możesz poklikac na nie po kolei to dostaniesz jakieś bonusy, ogólnei trzeba bić do skutku...
Zabiłem Gariusa.
Amon powiedział, żeby pozbierać wszystko od towarzyszy.
Zebrałem i nic.
Gra nie posuwa się do przodu.
Portal się gotuje, a ja czekam...
Wejdź do portalu.
Łatwo mówić lej do skutku ale ile tak można?? jak ja ich cały czas zabijam to oni się odnawiają. Na ekranie mi wyskakuje że ktoś z drużyny co jakiś czas mówi najlepiej zabić ich okrążając ich czy coś takiego
Zabilem Gariusa i golemy i tych ktorzy mnie zdradzili...potem do portalu wejsc trzeba, pojawi sie wielki zly...ktorego zabic nalezy niszczac portal (tym wspanialym srebrnym mieczem) jak mnie pamiec nie myli.Lecz to nie koniec...pojawia sie kilku malych zlych...zabijalem az zabilem.....i teraz znow ten wielki...a nawet jeszcze wiekszy...sie pojawia. Zabic go mozna tylko niszczac statuly...rozdzka reinkarnacji sie przydala.
I koniec gry
a stosowałeś jakąś specjalną taktykę co do tej walki z tymi małymi klonami czy poprostu ich muciłeś ?? Bo tam ktoś z drużyny mówi co jakiś czas "monumenty najlepiej zniszczyć biorąc je w krąg" czy jakoś tak
Systematyczna młucka niewymagająca myśle, ale za to durzej ilości izaaków, rojów meteorów, lodowych nawałnic i mikstur dla kheglara i casavira.
Taaaaa, temat poruszany przez Zhjaeve przez dłuuugi okres czasu. Otóż każdorazowe dotknięcie posągu przywraca moc RYTUAŁU OCZYSZCZENIA tak aby móc go częściej używać. Ale ja może się nie znam. Na tych małych paskudach użyłem schematu RYTUAŁU OCZYSZCZENIA po czym one nie mogły się za bardzo ruszać i atakowały żałośnie słabo. Pobiegałem sobie wookoło dotykając każdy posąg tyle razy aż przestał jażyć się ciemną mocą... Manifestacje zniknęły pojawił się Król, zniszczyłem posągi jednocześnie znów używając schematu RYTUAŁU OCZYSZCZENIA przez co Król Cieni nie mógł się teleportować w ten wkurzający sposób, zadawał mniejsze dmg. był słabszy a mnie jeszcze leczyło przez parę chwil kojące światło. Przeciąłem portal i koniec. Ale przecież może ja się nie znam
Przed chwila pokonałem Króla Cieni. Szkoda ze NWN2 tak szybko sie kończy. A mam pytanko kto wam przezył w ostatnim 3 starciu z Królem cienia U mnie główna postac, Elanea( i całe szczescie - leczenie ), Amon,Kheglar oraz nie wiem jak ale Gobnar
Zakończenie zalezy od Charakteru? mam na mysli czy da sie przyłaczyc do złej strony mocy
Proponuję prześledzić kilka tematów na forum, a na pewno znajdziesz odpowiedzi na swoje pytania ;]
Ja przed chwila [cenzura] króla cieni i tylko quara dwa razy zginęłą w starciu z tymi małymi kurduplami ale zhieve ja szybko wskrzesiła. Ten wielki wszech potęzny boss zajął się żywiołakiem powietrza i tak go napier***** przez całą walkę, a moim członkom drużyny nie zabrał nawet 1/4 życia
Prościej się przyłączyć ;] Co prawda walka z KC odpada, ale i tak z towarzyszami jest dosyć ciężko ;P Zwłaszcza jak zdradzi tylko Sand lub Quara ;>
A z KC jakoś nie chcę mi się walczyć
Tlukles z pol godziny? Musialbys miec chyba ze 100KP, albo jakiegos pr0 resista na magie.
Ja mialem swoja postacia 42 + khelgar tez cos kolo tylu (+ mial na sobie zestaw ironfist) i pamietam ze w tej ostatniej fazie nas ladnie rozdupcyl. (jednym dmuchnieciem polecial np sandal i neshka ;d)
Za drugim razem poszly buffy na reszte, a krasnolud ze mna zamiast KC bila posagi i wtedy poszlo (dosyc) szybko.
Walczyłem z nim wręcz, może dla tego, bo mu się już czary skończyły, albo bo został mu jeden przeciwnik i nie używał czarów obszarowych, nie wiem. KP miałem sporo, nie powiem, ale mnie trafiał. Tylko, że to było tak, że on mnie chlasnął raz za powiedzmy 10 obrażeń, potem przez jakiś czas nic. A, że miałem jakiś amulet, czy tam pierścień i miałem sporo regeneracji, to zanim mnie trafił 2gi raz, to się wyleczyłem . A to jego czarowanie przeżyłem dzięki uzdrawianiu Zjhaeve (czy jakoś tak) i różdżki wskrzeszania, którą dostałem od Nashera przy oblężeniu twierdzy.
Cholera... za cholere nie moge sobie poradzić ;/ Pokonałem 3 łupieżców bez wiekszych problemów... potem gariusa + quara + neeshka + bishop + konstrukt za 2 podejsciem... Król Cieni (przed podziałem na kurduple) to łatwizna... ale jak juz potem te małe smarkate gówienka zaczynają mi latać to utrzymuję się przez jakiechś 3-4 minuty... Potem pada Sand, potem Zhjeave, Elanee, Casavir, Grobnar... zostaje mi ammon (przemieniony w diabełka), khelgar i ja (też przemieniony w diabełka). W tym 3-kowym składzie utrzymuje sie jakiechs 2 minuty... potem pierwszy pada Ammon, potem ja i na końcu Khelgar. Probowałem już z 20 razy i dalej nic ;/ Sanda wkółko wskrzeszam (dzieki Zhjeave), ale ten pada po paru sekundach, zanim zdarzy walnac jakiekolwiek zaklecie... No i nie wiem teraz. Co mam robić? ;/ Problem polega tez na tym ze ja grajac wczesniej olałem wiekszosc towarzyszy... (chodzilem tylko z khelgarem, neeshką, quarą, zhjeave i ammonem), w zwiazku z czym grobnar, elanee, bishop, casavir i sand nie mieli zadnych itemków... dopiero po zabiciu quary i neeshki (ktore byly uzbrojone po zęby), troche ich podzbroiłem, ale szczyt marzeń to to nie jest.
Podczas walki rzuczam co jakichś czas pieśń grobnara ktora nadaje status kamiennej skóry, dzięki czemu staje sie jakoś wyjątkowo odporny na ataki tych stworkow... ale ten status szybko mija... a jak tylko minie to ginie mi od razu pare postaci.... a sanda rozwalaja nawet jak ma ta kamienna skore...
Co mam robic?
Zalezy czym grasz... ale pewnie i tak jedyna rada bedzie rzucic sie na hurra wszsytkim co masz na te posagi z ktorcyh te smarkate gowienka sie robia.
Tak btw, to co ty z tym robisz przez 3-4min? Te posagi w kilkadziesiat sekund sie niszczy.. potem dopiero jest meksyk jak KC zacznie czerpac moc z nich - radze trzymac sie z dala.
Ja gram drowem czarnoksiężnikiem (przecierz pisałem że sie zamieniam w demonka) Te kurduple sa niemozliwe... niedosc ze trudno je utłuc to maja jakas pochrzaniona regeneracje! I jak w jednego nie wali wiecej niz 5 postaci naraz to wogule mu zycie nie schodzi (np. khelgar + 2 czarnoksieznicy jako demony nie robia wrazenia na nich ;/)
Heh, patrzylem z ciekawosci w save'a i w tej fazie chodzi o dotykanie posagow. Czyli w sumie kilkanascie sek i po zawodach.
Rzucasz ten czar z posagow oczyszczenia i dobijasz (byle nie negatywna energia, bo pewnie to ich leczy).
Wiem... tylko ze mialem jakiegos buga chyba i jak ammon rzucal tą sieć... to nic to totalnie nie dawało Ale potem cos zaskoczylo i jak rzucal siec to sie udawalo... ja dobijalem gwiazda oczyszczenia, a sand rojem meteorytow... i padali jak muchy... potem rozgromili mi cala druzyne oprocz mnie i casavira... Casavir sam młucił jak oszalały Szkoda że wcześniej mu nie dałem lepszej zbroi to bym nie mial takich problemów. Jak juz wszyscy padli i powrócił "królik" ja i khelgar rozwalilismy statuetki. w tym czasie królik wykończył mi całą drużynę oprocz ammona i zhjeavie... potem zdarzylem uleczyc ammona i zhjeave tez padła... no i potem tłukłem go tą trójką (ja i ammon zamienieni w demony, khelgar młotkiem żelaznej pięści)... kazdemu zostalo po 5 HP... ale królowi chyba też coś koło tego.. na szczescie khelgar na koncu go raz porządnie trzepnął i padł <jupi>
Ja to nie wiem jakim cudem wy macie takie problemy . Wracając do mojego opisu walki - chciałem dodać, że miałem 18 albo 19 poziom, bo olałem questy poboczne .
Ja miałem czarnoksiężnika pół elfa i wszystkich towarzyszy bardzo dobrze wyekwipowanych. Cały sekret zabawy polega na używaniu rytuału i będzie dobrze. Pod koniec walki żyli mi wszyscy członkowie drużyny (nawet Grobnar !! ) i dałem radę. Jest pewna strategia walki którą wymyślił mój brat (ma 10 lat). Otóż głównym bohaterem stoimy przy posągu Kojące Światło i urzywamy go non-stop (leczy z tego co pamiętam) a Ammon robi to samo tylko z Siecią Czystości. Reszta niech sama bije KC i nie padnie bo gł. bohater będzie używał leczenia przez cały czas
Hehe, pewnie wyjde na mega lamę cRPGową ale co tam.
Otóż ja mam problem z KC nr 1 czyli tym duzym co zaraz po Gariusie jest, jak wyjdzie z portalu. Napakowalem cala druzyne dopalaczami, uzywam specjalnosci z rytulalu oczyszczenia i zadaje mu malo dmg badz wcale, a on metodycznie wykancza mi druzyne, calkiem szybko.
Co wiecej, nie wiem czy to jakis bug czy cos (normalnie rkecha dla tworcow jak stad na biegun) ale moi ziomale sa marionetkami. Niezaleznie od ustawien stoja i patrza sie jak szpak w p...e:P Malo tego, jak dam im rozkaz ataku na KC to biegna i bija, a jak tylko on sie teleportuje, nawet 1 cm obok to juz przestaja bic i stoja. Mieszam we wszystkich opcjach zachowania, probuje resetowac i nic. Jest to naprawde wkurzajace.
Z Gierkowskim zawolaniem: Pomozecie?:)
Standardowa odpowiedź:
- buffy
- przedmioty z odpornością na magię śmierci dla pierwszej linii
- Izaaki, Mordenkaineny i inne nieprzyjemności rzucane z drugiej linii
- zapomnieć o posągach aż nie będzie trzeba ich zniszczyć
PS Ciagle socjalista? Podobno z tego się wyrasta
Nie no spoko, ja ani razu nie użyłem żadnej umiejętności z rytuału .
W sumie to ten rytuał jest stworzony do tej walki
Ale, jak już pisałem, mimo tego nie miałem żadnych problemów z "King of shadows".
ja też nie używałam, bardzo łatwo mi szło i byłam zaskoczona.. dopóki nie zorientowałam się, że kiedy walę sandem izaaki, to drużynie sie nic nie dzieje - moja przyjaciółka, z którą mieszkam przestawiła poziom trudności
chociaż potem też nie było powalająco trudno, miałam sporo wskrzeszeń (berło + 4 moje i 4 zhjeave^^) i 40 mikstur uzdrowienia poustawiłam wszystkich z tyłu, poza casavirem, khelgarem i konstruktem, potem wzięłam khelgara żeby pomógł zniszczyć mi posągi, a dalej to już tylko czary i kuniec jak będę grała drugi raz, to się do niego dołączę i zobaczymy, jak będzie
Niezawodny sposób na rozwalanie posągów!!!!!!!
Kazać Grobnarowi atakować Króla Cieni, a samemu z resztą rozwalać posągi. Król praktycznie nie trafia Grobnara.!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Jeśli pomogłem uhonoruj mnie!
zazwyczaj Grobnar pada pierwszy. O ile pada...
Król Cieni to łatwizna. Dużo gorzej było z Łupieżcami, albo Gariusem.
Do Króla Cieni podszedłem 'na żywioł'. Wszystkich zostawiłem w automacie, a sama w kółko rzucałam czary z rytuału (Ammon tak kazał ). Trochę problemu było z tymi małymi Królikami - większośc drużyny albo padła, albo była tak osłabiona, że padła gdy tylko Gigant KC puścił pierwszy czar; został tylko Khelgar (mnich) i ja. Ale końcówka był już dziecinnie prosta. Ja rozwalałam wszystkie posągi i portal, a krasnal *SAM* rozwalił Króla Cieni (nawet ja padłam), lol.
Poziom trudności: normalny, żeby nie było.
Mam problem z posągami, nie wiem jak je zaatakować. Druzyna cakiem dzielnie sobie radzi podczas gdy ja proboje jakos rozwalic posagi i nie daje to zadnego efektu, w ogole jak chce zaznaczyc posagi pojawia mi sie ikona 'uzyj' a nie atakuj wiec wniosek ze posagi da sie rozwalic tylko z magi? Walilem mieczem gith owe posagi atakiem specjalnym gradem okruchow i moze tak z 40 razy zadajac zawsze jakies dmg (z 20 na serie ogolnie) i nic, posag stoi, sand jest wyprany z zaklec inni tez wiec nie wiem nawet jak one by dzialaly na posagi, w kazdym razie czary ammona nic nie posaga nie robia... Czy da sie jakos zaatakować posagi zwyklym machaniem bronia *atakiem a nie skillem?
Posągi możesz zniszczyć dopiero jak walczysz z trzecią, największą wersją króla cieni. To jest po pokonaniu Gariusa pojawia się Król Cieni, jak go odpowiednio mocno zranisz, to znika i z posągów zaczynają wyłazić małe króliki cieni (każdy z nich jest słaby, ale jest ich dużo). Jak dostatecznie dużo ich zabijesz, to pojawia się wreszcie ostatni, największy Król Cieni. Teraz możesz zniszczyć posągi - klikasz na nich prawym klawiszem (może z shiftem - nie pamiętam) i wybierasz opcję "wyważ". Niszczysz je zwykłą bronią. Nawet nie musi być to miecz Gith. U mnie skutecznie je niszczył Khelgar zestawem Żelaznej Pięści. Potem pozostaje do zniszczenia portal (chyba już tylko mieczem Gith - innym nie próbowałem)
Walka z Królem Cieni - choć najbardziej widowiskowa - wcale nie jest najtrudniejsza (więcej kłopotu sprawił mi Garius). Kiedy rozdziela się na małe kopie najlepiej jest ustawić drużynę przy posągu odnawiającym Gwiazdę Oczyszczenia i po prostu wciąż atakować tą mocą. Padają jak muchy.
A moim zdaniem, jest zdecydowanie najtrudniejsza.
Chociaż, po dobrym nabuffowaniu, to jakotako obrywają jedynie magowie.
Ale łupieżcy swoją drogą też byli pikusiowaci.
Mam problem z małymi królami cienia. Pisaliście że mam ich lać aż wszyscy padną, a wtedy rozwalić posągi itd. Tylko że te króliki się z każdym razem wskrzeszają, jak je zabiję... Wychodzą z tych posągów z full zdrowia. A jak dotykam posągów (tak jak radzą w poradniku) to nie oczyszczają się. Co robić?
w poradniki jest blad jak pisałeś trzeba ich lać ciągle aż przestaną wychodzić
Jedna z łatwiejszych metod:
Stajesz przy posągu oczyszczającej gwiazdy;
Ammon staje przy sieci czystości
i ciągle używacie zdolności oczysczająca gwiuazda + sieć czystości (chyba, że nazwy pomyliłem). Dotknięcie posiągu "regeneruje" zdolność. Króliki wtedy wprawdzie wyłażą, ale prawie cały czas prawie wszystkie są sparaliżowane a ty zadajesz im obrażenia.
łatwo też przejść to wzywając jakieś potężne stworki do pomocy np. IX poziomu a jednym magiem zamienić najsłabszą postać w drużynie naklęciem IX poziomu w piechura cienia
Moja taktyka - swoją postać stawiam pod kojącym światłem. Używam go non stop, a reszta ma wolną rękę do walki. Wczoraj skończyłem grę, II faza (małe króliki) zajęła mi jakieś 40 minut - wprawdzie długo, ale skutecznie.
Witam. Jestem nowy na forum. Podepne sie pod ten temat, gdyz mam problem z walka z Krolem Cieni. mianowicie po przejsciu 2 etapu tej walki - tzn. pokonalem wychodzace z posagow sobowtory Krola, ale okazuje sie iz w owym trzecim etapie nie moge go ani zaatakowac - mam tylko opcje rozmowy - ani nie moge zniszczyc posogow - uzywalem opcji bash. Mam angielska wersje gry z zainstalowana juz Mask of Betrayer. Patch ostatni do wersji ang. Prawdopodobnie jakis bug, ale niestety nie moge wczytac wczesniejszego save'a, gdyz ostatni quick save zrobilem wlasnie podczas walki z tymi sobowtorami. Any advice?
Może po prostu wyeksportuj postać i wczytaj ją do kampanii maski zdrajcy.
Nic cie nie ominie poza kilkoma nieruchomymi obrazkami podsumowującymi twoje wyczyny i mówiącymi że świątynia się zawaliła i że słuch o tobie i twoich towarzyszach zaginął.
Dzieki za rade. Tak tez zrobilem. Mam nadzieje, ze nie umknelo mi nic ciekawego - jednakze w wielu zrodlach znalazlem informacje, iz zakonczenie nie jest zbyt interesujace... W kazdym badz to razie dzieki za szybka odpowiedz.
Właściwie jak długo mam bic Gariusa. On cały czas się leczy.
Nie działa mi literka "ci" z góry sorki
Witam wszystkich na forum. Jestem tu nowa, a w związku z tym, że wczoraj ukończyłam kampanię podstawową Neverwinter, postanowiłam wypowiedzieć się w tym temacie.
Na początek chciałabym podziękować za wszystkie wskazówki dotyczące walki finałowej , bez nich najprawdopodobniej zatrzymałabym się przed portalem cieni i czekała aż wielmożny Król Cieni łaskawie ukaże swoje zacne oblicze. Choć z drugiej strony żałuję, że trafiłam na to forum (nie jako użytkownik) przed ukończeniem gry i nie poradziłam sobie sama, no ale jak człowiek jest w potrzebie...
Muszę przyznać, że byłam pod wielkim wrażeniem wypowiedzi, które stwierdzały, że walka finałowa była rozczarowaniem, była za prosta i w ogóle szybko wszyscy z wszystkimi się uporali, i nie ma w tym stwierdzeniu ani odrobiny cynizmu. Naprawdę jestem pod wrażeniem. Mnie ostatnia potyczka zajęła ok. 3 godz. i muszę stwierdzić, że nie było lekko.
Grałam czarodziejem, oczywiście udało mi się osiągnąć 20 poziom, i jedynymi siłami, na jakie mogłam liczyć w tej walce to ja, Khelgar i Konstrukt. Walka bez niego (Konstrukta) i Bishopa rzeczywiście okazała się prosta, ten etap zajął mi ok. 5 min, ponieważ po stronie przeciwnej znajdowała się tylko Quara. Wcześniej, nie wiedząc, że Bishop może odejść bez walki, walczyłam także przeciwko nim, a to już całkiem inna bajka. 20 min jak nic. Roniłam łzy żalu bo wiedziałam, że to nie ostatnia potyczka, a tak dostaję po dupsku. W końcu się udało, ale dowiedziawszy się z forum że można ocalić postać, którą darzę dużą sympatią mimo zdrady, wczytałam stan gry.
Z pierwszym wcieleniem Króla Cieni nie miałam większego problemu. Jeśli chodzi o te małe bzdury, to moje działania ograniczały się do uciekania przed nimi. Oczywiście drużyna (a raczej ci którzy na tym etapie jeszcze żyli) spełniali swoja powinność , a ja ograniczyłam się do ratowania swojego życia. No niestety, resztki czarów postanowiłam zachować na ten większy kaliber. Nawet przeżyłam.
Po zniszczeniu wszystkich posągów musiało minąć sporo czasu, zanim zorientowałam się, że trzeba zniszczyć portal. Pogarbiłam się, że straciłam tyle sił i czasu, no ale cóż, nikt nie raczył o tym poinformować, jedynie kątem oka dostrzegłam, że nad głową Ammona widnieje napis, że należy zniszczyć portal. Zapewne krzyczał, ale mało skutecznie.
Jeśli chodzi o moje wrażenia, to postaram się krótko: -mała satysfakcja, że mimo licznej pomocy udało mi się wygrać tę, moim zdaniem, trudna walkę; -ulga, ponieważ ukończyłam grę, która pod koniec zaczęła mnie trochę męczyć i nie musiałam pozostawiać jej niedokończoną; -niedosyt, jeśli chodzi o samo zakończenie :/ wszyscy zapewne wiedzą o co chodzi.
Mimo liniowości i niedociągnięć spędziłam przy tej grze miłe chwile i nie żałuję spędzonego czasu, mimo że czasami czułam się bardziej, jakbym oglądała film niż grała w rpg.
Darmowy hosting zapewnia PRV.PL