ďťż
[Tancerka Cieni] Syclya Di'mallen


Bo człowiek głupi jest tak bez przyczyny

Nazwa konta postaci: Entreri 2
Nazwa postaci: Syclya Di'mallen
Płeć postaci: Kobieta
Rasa postaci: Księżycowa Elfka
Klasa postaci: Łotrzyk / Tancerz Cieni
Wiek postaci: 117
Wyznanie postaci: Erevan Ilesere
Pochodzenie postaci: Waterdeep
Charakter postaci: Prawdziwie Neutralny
Języki: Wspólny, Elfi (premiowe niewykorzystane)

Atrybuty:
Siła: 12
Zręczność: 18
Kondycja: 12
Inteligencja: 14
Madrość: 10
Charyzma: 12

Opis:


Kilka słów wyjaśnienia i wstępu:
Postać zamierza się rozwijać przede wszystkim w kierunku prestiżówki Tancerza Cieni. Oczywiście OPSowe wymaganie dotyczące 5 rang aktorstwa również zostanie spełnione. Reszta... Całkowite uzasadnienie w historii postaci.

Historia postaci:
Pojawi się wkrótce.


No dobrze. Teraz mogę przedstawić wszystkim wersję pełną. Zapraszam do sprawdzania.

Nazwa konta postaci: Entreri 2
Nazwa postaci: Syclya Di'mallen
Płeć postaci: Kobieta
Rasa postaci: Księżycowa Elfka
Klasa postaci: Łotrzyk / Tancerz Cieni
Wiek postaci: 117
Wyznanie postaci: Erevan Ilesere
Pochodzenie postaci: Waterdeep
Charakter postaci: Prawdziwie Neutralny
Języki: Wspólny, Elfi (premiowe niewykorzystane)

Atrybuty:
Siła: 12
Zręczność: 18
Kondycja: 12
Inteligencja: 14
Mądrość: 10
Charyzma: 12

Opis:
Widzisz przed sobą średniego wzrostu, zgrabną, drobną elfkę. Charakteryzuje ją szczupła, harmonijnie zbudowana talia i jasna karnacja. Jej włosy są koloru lśniącej bieli, w której wyraźnie rysują się pasma błękitu, nadające im niebieskiego połysku. Wściekle zielone oczy, zmysłowe usta i łagodne rysy twarzy również mogą zwracać uwagę. Wedle elfich standardów jest ładna, ale nie piękna. Porusza się z niesłychaną zwinnością i lekkością oraz gracją tancerki.

Historia:
Syclya urodziła się w Waterdeep, ogromnej metropolii, jednym z największych ludzkich miast. Najwyraźniej jej rodzicom, Emaenowi i Larei Di’mallen, wcale nie przeszkadzał ten fakt. Jako, że oboje byli srebrnymi elfami, dość dobrze się tu odnaleźli, z zamiłowaniem oddając się swojej pasji – Sztuce. Para czarodziejów dość dobrze prosperowała prowadząc sklep z przedmiotami magicznymi i z niejakim upodobaniem oddając się gierkom towarzyskim w kontaktach z miejscową szlachtą.
Ich córka była jednak nieco inna niż rodzice. Magia nie interesowała jej w nawet najmniejszym stopniu, co rodzice zauważyli z niejakim żalem. Lecz od razu zaakceptowali ten fakt, rozumiejąc, że każdy musi odnaleźć swoją własną ścieżkę w życiu. Syclye charakteryzowała wszak ogromna ciekawość świata. Od małości uwielbiała spacerować po mieście (i to wcale nie tylko te „lepsze” dzielnice), zwiedzając je i oglądając z różnych stron. Zawsze cieszyło ją odkrywanie nowych, dotychczas nieznanych miejsc, towarzyszył jej wtedy przyjemny dreszczyk emocji. Życie na ulicach dużego miasta nauczyło ją poruszać się bezszelestnie i nie zwracać na siebie uwagi, gdy sytuacja tego wymagała (przydawało się to szczególnie w niezbyt lśniących czystością, ciemnych zaułkach, które w żadnym razie nie można było nazwać bezpiecznymi) i odwrotnie: wchodzić w sam środek rozmów, przyłączając się z naturalną swobodą do konwersacji. Wyrosła w społeczeństwie wielokulturowym; wśród znajomych jej rodziców znajdowali się zarówno ludzie, niziołki, jak i jeden dość sympatyczny i poczciwy krasnolud, imieniem Thrain. Wskutek tego dość dobrze czuła się pośród innych ras, z łatwością odnajdując się w atmosferze wielkiego miasta. Wciąż jednak pochłaniała ją jedna pasja, której w żaden sposób nie mogła się przeciwstawić: taniec. Uwielbiała słuchać pięknych pieśni uzdolnionych bardów, nogi same jej wtedy układały się do tańca, instynktownie wykonując wdzięczne ruchy. Zawsze też bawiło ją podkradanie się do znajomych osób, by następnie pojawić się tuż za nimi, całkowicie je tym zaskakując. Wiodła dość beztroskie życie, sama nie wiedząc jeszcze czym zajmie się w przyszłości. Póki ich nie zobaczyła.
Pewnego pięknego dnia wydarzyła się rzecz, która zadecydowała o całej jej przyszłości. Do miasta przyjechała trupa wędrownych tancerzy-akrobatów, którzy z zapałem dawali pokazy umiejętności, zabawiając publiczność i zarabiając na oglądających. Na jeden z ich występów natrafiła w trakcie swoich wędrówek po ulicach. Przystanęła by popatrzeć i… nie ruszyła się już do samego końca. Patrzyła zafascynowana na wyczyny tajemniczych tancerzy i wręcz oniemiała. Byli niesamowici. Ta gracja. Harmonia. Kontrola. Precyzja. A jednocześnie naturalne piękno, płynność i swoboda ruchów. Wirując w swoich piruetach dokonywali rzeczy niezwykłych, znikając w pół obrotu w jednym miejscu, po to by niespodziewanie wyłonić się po przeciwnej stronie sceny w podwójnym salcie. Oni po prostu… niemal rozpływali się w powietrzu. Na próżno wysilała swoje bystre oczy by dojrzeć ich kryjących się wśród cieni. Potrafili zniknąć z oczu nawet na środku sceny. Stała jak zahipnotyzowana wypełniona jakąś dziwną radością, chłonąc widok. A cienie wokół niezwykłych tancerzy wirowały, wydłużając się i skracając, a także zmieniając kształty, tworząc jakieś dziwne, nieodgadnione wzory. Występ dobiegał końca, a młoda elfka wciąż stała bez ruchu, wpatrując się zadziwionymi, dużymi zielonymi oczami w akrobatów. Zmrużyła je lekko. Teraz miała pewność. Wiedziała. Tego dnia ukazała jej się ścieżka, którą obierze i kroczyć będzie ku doskonałości. Do śmierci.
Odtąd codziennie ćwiczyła, ulepszając nieustannie swoje umiejętności taneczne i skradania. Wiedziała do czego dąży. Cel miała jasno postawiony przed sobą. Posiąść takie umiejętności jakie zaprezentowała jej trupa wędrownych tancerzy. Stać się jedną z nich.
Czas płynął. W końcu osiągnęła dojrzałość jako elfka. Jej krok w wyniku ciągłych ćwiczeń stał się lekki, wdzięczny i zmysłowy. Sama zaczęła zwracać uwagę, gdy przechodziła na ulicy. Życie układało się jej beztrosko i monotonnie, co zaczęła dość dotkliwie odczuwać. Potrzebowała jakiejś odmiany. Nowego miejsca. Nieco dreszczyku emocji. W Waterdeep już tego znaleźć nie potrafiła. Może miasto to było przeznaczeniem jej rodziców, lecz nie jej samej. Bez wahania podjęła decyzję o odejściu.
Zasłyszała w karczmie opowieści o Aeris, malutkiej wysepce blisko Wrót Baldura. Co ciekawe, opowieści i plotek była cała masa, a jedna bardziej niezwykła od drugiej. O ile jeszcze niedawno wahała się dokąd podążyć, teraz już wiedziała. Ciągnęło ją w nieznane. Wykupiła więc rejs na Aeris, pożegnała się z rodzicami i przyjaciółmi informując ich o swojej decyzji i po prostu odpłynęła dążąc na statku ku wyspie. Ku swojej przyszłości.
Wiadomo?? ukryta / Hidden messageWiadomość została ukryta, aby ją przeczytać należy odpowiedzieć w temacie.
Cóż, w zasadzie nie mam potrzeby niczego ukrywać. Bo i przed kim?


Akceptuję
tyle ode mnie :>
Akceptuję.
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • latwa-kasiora.pev.pl