ďťż
Deszcz krwi


Bo człowiek głupi jest tak bez przyczyny

Oto noc zaczęła nadchodzić, słońce powoli opadało ku morzu promieniami nadając niebu barwę czerwieni. Potężne, granatowo czarne chmury nadciągnęły na nieboskłon, odcinając rodzące się światło gwiazd i księżyca. Po chwili, przez Aeris przetoczyły się pierwsze grzmoty, rozbłysły błyskawice i spadł...... deszcz. Mieszkańcy zszokowani, z niedowierzaniem patrzyli na swoje podwórka. Oto ciężkie krople krwi spadały z nieba tworząc koszmarne kałuże. W powietrzu unosił się zaduch śmierci. Przez Aeris przeszła pierwsza fala, niewielkich konwulsyjnych wstrząsów. Wśród ludności rozchodzą się plotki o gniewie bogów i końcu świata.
Oto rzeki zamienią się w krew...


* Druid Wilk spędził po tym wydarzeniu kilka godzin na modlitwie do Selune, szukając odpowiedzi co się tak właściwie dzieje i jakie kroki ma uczynić *
*Gdy Tenner spostrzegł niezwykły deszcz nie uwierzył od razu, ale zaraz potem chowając głowę w kapturze wyruszył na poszukiwanie druidów modląc się do Silvanusa*
*Dahian spojrzał w niebo spogladając na spadającą krew, po czym z lekkim lekceważącym uśmieszkiem nasunął bardziej kaptur na twarz i ruszył przed siebie wykonując inkantacje*


*Ison mial wlasnie isc spac, kiedy zauwazyl krople krwi bebniace o szybe. Natychmiast ubral sie z powrotem i wybiegl na zewnatrz, zeby popytac co sie dzieje*
*Spogladając na mroczne chmury Valin dębowy druid zbliżył się do ołtarza wewnątrz Świętego Kręgu i wzywając życiodajna moc natury wzniósł pieśń do ojca lasów by ochronił swe dzieci i kryjących się w ich cieniu mieszkańców lasów przed gniewem nieba i ukazał strażnikom natury źródło tej złowieszczej mocy burzącej odwieczną równowagę.... *
*Keyalan wdrapała się na drzewo, owinęła szczelnie płaszczem, nie zapominając nakryć nim również swojego kruka i z niepokojem czekała wsród listowia, aż ten dziwny deszcz się skończy*

*Keeira zwyczajowo wpadła w panikę, po czym stwierdziła, że jest je niedobrze, zbladła, a na koniec przypomniała sobie jak trudno schodzą plamy z krwi i sposępniała jeszcze bardziej*
*Sanatagras z satysfakcją uznała że deszcz krwi to błogosławieństwo Garagosa*
*Lathir wychodząc z Piwnego Oka nieco się zdziwił, a potem na jego twarzy pojawił się tajemniczy uśmieszek*

*Nalavein Zielony Łucznik wraz z pewną elfką, doświadczyli tego wszystkiego, w Wodospadzie w Chmurach, przytulił ją do siebie mocno i czule, następnie udali się do Lasu Ludu. Zielony Łucznik poszedł później do Kręgu Druidów, pogrążając się w modlitwie*
*Przechodząc przez Puszczę Thravil zobaczył czerwone krople na swoim płaszczu. Tylko dzięki wyostrzonym zmysłom Tel'Quess rozróżnił je na tle peleryny. Kiedy rozpadało się na dobre, pomaszerował w poszukiwaniu Letiriel*
*Len poczówszy woń krwi ze zdziwieniem wyszedł z szałasu zasatnawiajac się, co się dzieje, po chwile wrócił do szałasu mówiąc* Woń krwi na tej wyspie znów stanie się silniesza *Reszte czasu sędził na rozmyślaniach i krótkich modlitwach do Selune*

*Neas wychodząc z Wilka morskiego poczół jak czerwkony deszcze zaczyna skapywać na jego zbroje, zdumiony tym co się dzieje, zdecydowanie zaniepokojony bez słowa ruszył w strone bram miasta*
*Tarivo siedział bez najmniejszego ruchu na ławce w Aulos pśród ulewy. Krople krwi spadały i plamiły jego śnieżnobiałą szate, ręce i włosy. Czarodziej nie reagował, z dziwnym grymasem na twarzy wpatrując sie w coś w swojej torbie*
*Authrom ze spokojem spojrzał w niebo i padającą krew. Nakazał swoim rekrutom być ostrożnym i nie opuszczać ziem elfów do czasu, aż nie przestanie padać. Następnie skierował swoje kroki do Thali oraz Sharyssy w celu wypytania się jaka to siła stoi za takim zjawiskiem. Poszedł szukać słowika*
*Ferran zobaczył to osobiście, bywając w Aulos. Gdy tylko wyszedł z karczmy, w której chronił się przed krwawym opadem, napotkał fanatycznego Baneitę, który go zaatakował. Strażnicy najpierw próbowali odciągnąć wariata, następnie, gdy to nie przyniosło efektu, poderżnięto mu gardło.

Ferran, wciąż wstrząśnięty czynami nieboszczyka, udał się do świątyni Seldarine, by ujrzeć, co stało się na jej terenach*

*Nycael, gdy ujrzał deszcz przeraził się. Przeraził się bardziej, gdy usłyszał, że to sprawka mythalu i jeszcze bardziej się przestraszył, gdy dowiedział się, że n'quess wiedzą o mythalu. "Jak to możliwe?" pomyślał, odnosząc się i do tego, co się zdarzyło, i do domniemanej wiedzy nieelfów*
*Galford uniósł dłoń spoglądając jak pierwsze krople spadające z nieba rozbijają się pozostawiając purpurowe ślady na jego pancerzu, a biały płaszcz staje się krwisto czerwony. przez krótką chwile wpatrywał się w osłupieniu w ponure niebo, po czym udał się w stronę wschodniego wybrzeża, gdzie pogrążony w modlitwie prosił, by Lathander napełnił jego serce nadzieją pozwalając ujrzeć mu blask promieni wschodzącego słońca o poranku*
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • latwa-kasiora.pev.pl