Bo czĹowiek gĹupi jest tak bez przyczyny
We are the Strange (2007)
Średnia ocen w internecie: 72,5%
Zamieszczony tu film kinowy został opublikowany przez jego autora na youtube.
Film łączy ze sobą z dwa z pozoru kompletnie do siebie niepasujące gatunki: Demoscenę oraz Anime
Była sobie gra w którą nikt nigdy nie grał...
..leżąca na podłodze na tyłach salonu z automatami...
Gra ta była pełna życia i akcji...mega potworów i walk robotów...
...a nazywała się We are the Strange.
Poznajcie postaci które w niej tkwią...bezczynnie...
Trailer:
Kompletny Film (Napisy PL):
Miłego oglądania
Widziałem to już kiedyś.
Bardzo fajne chodź muszę przyznać że przez pierwsze 10 minut filmu w ogóle nie wiedziałem o co w nim chodzi.
To fakt, film troszkę wolno się rozkręca na początku.
Po prostu pierwsze minuty filmu są po to aby się wczuć w klimat tego schizowatego świata.
Zresztą twoja opinia pokrywa się z opiniami na youtube a więkrzość ich brzmi:
Ała... mój biedny dziecięcy umysł...
No dobra. Film całkiem ciekawy, innowacyjny i cholernie psychodeliczny.
Może i to ze mną gorzej, ale ja nie widziałem o co biega przez pierwsze 25 minut. Później wszystko, powoli zaczęło stawać się bardziej przejrzyste i logiczne, za co chwała twórcom tego dziwnego Anime, bo przez pierwsze 25 minut byłem przekonany, że to zlepek wydarzeń ze snu jakiegoś chorego pana z psychiatryka.
No to taaaaak...
Przede wszystkim muszę autorom pogratulować iście schizowego, powalonego klimatu, prawdopodobnie najbardziej pokręconego, jaki w życiu widziałem.
Po drugie muszę tutaj zwrócić uwagę na fakt, że właściwie niemożliwym jest polubić głównego złego - ale nie dlatego, że jest zły, a dlatego, że jest taki... skrajnie głupi. On jest praktycznie rzecz biorąc esencją stereotypowego, zapatrzonego w siebie, posiadającego rzekomo wszelką władzę bufona, który, zapatrzony w swoje rozbuchane ego i nie widzący niczego poza granicami własnego nosa, ślepo wierzy w swoją niezniszczalność i nie dostrzega jakichkolwiek niebezpieczeństw, w żałośnie dziecinny sposób dając się załatwić. Gdyby ten buc miał choć trochę oleju w głowie, to zamiast wygłaszać psu na budę potrzebne przemówienia po prostu załatwiłby ich wszystkich od razu, a potem w spokoju sobie panował, dopiero wtedy napawając się permanentnym zwycięstwem Spoiler: (choć w moim osobistym uznaniu ciężko byłoby się z czego cieszyć, skoro wszystko zostało praktycznie zrównane z ziemią).
Po trzecie zauważyłem, że początkowa otoczka "aleosochozi" gdzieś tak w 2/3 filmu powoli zanika, przechodząc z wolna w klimaty typowo amerykańskie - bardzo dziwne, ale jednak amerykańskie. A zważywszy na fakt, że takich filmów mamy od groma, niespecjalnie mi się podoba. Spoiler: Najgorsze jest to wykonane w iście amerykańskim stylu poświęcenie ojca oraz całokształt głównego złego. A szkoda.
Po czwarte, brak mi jakiegoś happy endu na końcu, wzmianki chociażby "I żyli długo i szczęśliwie", skoro już przy amerykańskości jesteśmy.
A po piąte i ostatnie, film był w dechę.
EDIT: A, byłbym zapomniał - niezła też jest ścieżka dźwiękowa, doskonale nadaje klimat. Tylko, że moim zdaniem trochę za dużo tam grania na skrzypcach...
Na początku trochę pokręcony ale ogólnie fajny.
Darmowy hosting zapewnia PRV.PL