Bo czĹowiek gĹupi jest tak bez przyczyny
Konto:Purytanka
Imię: Shandri
Rasa: Diabelstwo
Płeć: Kobieta
Klasa: Łotrzyk
Charakter: Chaotyczny dobry
Pochodzenie: Srebrne Marchie
Wyznanie: Tymora
Wiek 25
Opis wyglądu
Shandri to młode, ładne diabelstwo. Ma długie kruczoczarne włosy i duże brązowe oczy które zdają się z ciekawością przyglądać wszystkiemu wokoło. Porusza się zwinnie i z gracją a jej ruchy podkreślają jej i tak bardzo zgrabna figurę.
Historia
*Widzisz młode ładne diabelstwo siedzące przy ognisku z grupą jakiś osób,niedaleko widać też wozy i pasące się konie.Powoli zapada zmrok. Domyślasz się że to jakaś karawana zatrzymała się by odpocząć. Słyszysz miły, ale szybki głos dochodzący od strony ognia, dostrzegasz że to diabelstwo opowiada jakąś historie zaciekawionym towarzyszom....*
-Dlaczego mam rogi? Eh wiecie no ponoć pradziad od strony matki zajmował się demonami czy magią,sama juz nie wiem.Sprowadził sobie służkę z niższych planów,nie wiem jak miała na imię, ale widać się w niej zakochał i tak urodził się mój dziadek. Czy była ładna ta jego wybranka? Hmm nie wiem, ale dziadek mówił że bardzo mu ją przypominam,ale ponoć miała wredniejszy charakterek. Więc sami możecie sobie odpowiedzieć. Tak poza tym w mej rodzinie nie było juz nikogo, kto miałby rogi czy zajmował się magią,przynajmniej tak twierdził dziadek.On odszedł od swego ojca i matki i przybył do Silverymoon- tak,tak syn Maga i Półdemonicy został prostym kowalem, dlaczego? Nigdy o tym nie mówił wiec nie wiem. O tym jak urodził się mój ojciec i poznał mą matkę opowiadać wam nie będę, bo to juz dość normalna historia.
Jedynym ciekawszym wydarzeniem było nie, co innego niż moje narodziny.Matka zawsze się śmiała, gdy wspominała minę ojca na mój widok-dziecka z rogami *tutaj diabelstwo zaśmiało się głośno* Sama chciałabym to zobaczyć *dodała po chwili*. Ale ojciec,mimo że miałam różki,bardzo mnie kochał i okazywał to każdego dnia.Powiem Wam też,że tolerował nie jedne moje wybryki.Nie byłam spokojnym dzieckiem. Nie raz się na mnie złościł i krzyczał,że ukróci te moje swawole życie i znikanie na całe dnie. Lubiłam wyprawy za miasto oraz czytać stare księgi, które ojciec miał w swoim sklepie.Opisywały one różnych bogów, bohaterów i krainy. Nie pamiętam już ile miałam lat, gdy zapragnęłam być tak jak ci bohaterowie.Chciałam podróżować, być sławna i bogata. Opowiadałam o tym wszystkim rodzicom a oni tylko spoglądali na mnie i uśmiechali się życzyliwie. Zaczęłam nawet pomagać ojcu w jego sklepie,a za pierwsze zarobione pieniądze kupiłam sobie prawdziwa kusze!Oj co to byla za broń! Moja pierwsza i tylko należąca do mnie Tak tak i kilka bełtów. Każdą wolną chwile spędzałam na strzelaniu do butelek i pustych beczek.
I wtedy, gdy miałam 17 lat przybył on... *Jej oczy stały się duże na samo wspomnienie o tajemniczym przybyszu,można było zauważyć na jej twarzy,że lubi wracać do tego wspomnienia* na imię miał.. Aldo i był najpiękniejszym półelfem, jakiego kiedykolwiek było dane mi widzieć. Okazało się że to mój kochany ojciec zatrudnił go jako nauczyciela dla mnie.Miał mnie uczyć walki, kaligrafii i wielu innych przydatnych rzeczy jak to określił mój rodziciel. Przez kilka pierwszych lat nauki nasze stosunki były hmm.. no dość chłodne.On był surowy i wymagał ode mnie cierpliwości, której mi brakowało. Często się spieraliśmy i kłóciliśmy. Jednak mimo tego po pewnym czasie zaczęłam o nim coraz więcej myśleć, zauważyłam że nie mogę doczekać się kolejnych lekcji i z całych sił starała się pokazać mu, na co mnie stać. Tak,tak drodzy kompani zakochałam się, zakochałam po uszy! A on nawet na mnie nie spojrzał innym wzrokiem niż nauczyciel na uczennice. Ehh długo skrywałam moje uczucie w sercu prawie przez dwa lata. I cierpiałam, bo Aldo wolał podziwiać wdzięki pewnej kelnerki w pobliskiej gospodzie niż moje. A ja specjalnie ubierałam najpiękniejsze stroje na jego lekcje!Było mi w nich cholernie niewygodnie,ale znosiłam to dla niego. Głupi! I wiecie, co?!Ani razu nie powiedział że pięknie wyglądam! Pewnego wieczoru przechadzałam się obok tej gospody,nie żebym go śledziła ale lubiłam wieczorem spacerować i zauważyłam jak mój ukochany i ta kelnerka wymykają się na tyły gospody. Zakradłam się tam po cichu, z zakradaniem nigdy nie miałam problemów *wtrąciła mimochodem* i to co zobaczyłam ugodziło w me serce niczym sztylet, Aldo.. On się z nią całował!!!!...Z tą durną babą,która oprócz swoich wdzięków nie mogła mu nic zaoferować! Wiecie że ona nawet nie wie co to są runy?!! Nigdy nie czułam takiej wściekłości.Wybiegłam z ukrycia i zaczełam im wymyślać od najgorszych.Wykrzyczałam mu wszystko to, co przez niego przechodziłam w ciągu tych lat.Posunełam się nawet do tego,że przyznalam się do moich uczuć jakie miałam względem niego.To był potworny błąd! On tylko zaśmiał się i powiedział że jestem tylko jego uczennicą i w dodatku diabelstwem na które nigdy by nie spojrzał,gdyby nie to że mu płacą .Nie wyobrażacie sobie nawet jak się poczułam upokorzona i odrzucona.To było potworne z jego strony. Z płaczem pobiegłam do domu i całą noc nie mogłam zasnąć.
Rano ojciec powiedział mi że był u niego Aldo i powiedział że nie może mnie juz więcej uczyć. Myślałam ze gorzej być nie może, ale kilka dni po tym wydarzeniu zmarł mój ukochany dziadek. Mój świat się zawalił, lecz okazało się że dziadek zostawił dla mnie spadek.Była to tajemnicza skrzynka a w niej jakaś mapa i kilka sztuk złota. Co to za mapa spytacie? A no sama nie wiem,przedstawiała całe wybrzeże mieczy i Silverymoon. Przyglądałam się jej pewien czas aż mój wzrok przykul rysunek pewnego miasta nad brzegiem morza, Wrota Baldura. Nie wiedzieć czemu,postanowiłam tam wyruszyć jak najszybciej.Ta myśl cały czas zaprzątała mi głowę. Po kilku dniach od otrzymana spadku podjęłam decyzje, zabrałam złoto trochę ubrań i znalazłam pierwszą karawanę idącą w stronę Wrót i chcącą zabrać ze sobą w podróż diabelstwo... Czyli was. Co zrobię w tak wielkim mieście? Sama nie wiem,może wsiądę na jakiś statek i popłynę gdzieś? *Diabelstwo ziewnęło* Ehh męczy takie opowiadanie, i juz właściwie nie mam, co opowiadać.Mówiliście że jutro dotrzemy do miasta,wiec muszę być wypoczęta.
*Po tych słowach diabelstwo wstało i odeszło od ogniska w kierunku swego posłania.Kilka osób dyskutowało jeszcze przy ogniu, lecz obozowisko powoli cichło a ogień wygasał. Niebo stawało się czerwone od wschodzącego słońca a karawana ruszyła dalej.Dotarła do Wrót. Widziałeś ją jeszcze raz w porcie jak pewnym krokiem wchodziła na jakiś statek. Z ciekawości zapytałeś stojącego nieopodal marynarza, dokąd on płynie. „Na Aeris pani” odpowiedział marynarz… *
(Dla DM pradziadek z demonicą mieszkali w Thay a dziadek bohaterki został wygnany z domu z powodu braku jakichkolwiek zdolności magicznych i ojciec uznał go za niepotrzebnego, Shandri nie mogła tego wiedzieć bo nigdy o tym nie wspominał.)
Akceptuję, mimo interpunkcji.
Akceptuje
Bardzo dziękuje za akceptacje.
Darmowy hosting zapewnia PRV.PL