ďťż
[ Łotrzyk ] Mureen Westbroot


Bo człowiek głupi jest tak bez przyczyny

Konto: klerykkaplan
Nazwa Postaci: Mureen Westbroot
Płeć: Kobieta
Rasa: Niziołek
Klasa: Łotrzyk
Wiek: 29 lat
Wyznanie postaci: Brandobaris
Pochodzenie: Waterdeep, Dzielnica Doków
Charakter: Chaotyczny Neutralny

Opis: Wysoka jak na niziolicę, szczupła, o ciemnoniebieskich, głębokich oczach i czarnych włosach. Porusza się zręcznie, każdy jej ruch jest szybki.

„Dzielnica Doków Watereep nie była zbyt czystym i bezpiecznym miejscem. Kiedyś Elminster powiedział, że Dzielnica Doków „to wzburzony, zalany smrodem gnijących ryb obszar, w którym noc w noc wybuchają bójki toczące się wszędzie z wyjątkiem niewielkich budynków, w środku których od czasu do czasu prowadzi się interesy i do którego z rzadka zabłąka się jeden czy dwa psy oraz kilku odważnych strażników, dzięki którym zresztą chaos nie wylewa się poza Doki”. Usłyszałam to gdzieś, ale nie mam zielonego pojęcia gdzie. Zostałam porzucona przez rodziców, i wychowywana przez grupę rzezimieszków, która widziała we mnie talent do kradzieży. Ci ludzie tak samo jak ja byli zawsze zdani na siebie. Zasada grupy, do której później oficjalnie dołączyłam, brzmiała: „Ukradniesz złoto, zjesz coś jadalnego. Nie powiedzie Ci się, pójdziesz spać głodny”. Wszyscy moi towarzysze wyznawali Brandobarisa. Powtarzali, że daje im siłę do kolejnych i kolejnych kradzieży. Nie miałam wyboru, jak tylko również oddać się wierzę w Brandobarisa. Właściwie odpowiadał mi on. Pasował idealnie do mojej nowej „pracy”. Na szczęście, ja byłam w tym fachu naprawdę dobra. Może nie świetna, ale chodziłam spać po posiłku. Swoją kryjówkę mieliśmy w opuszczonym domu przy obleśnej karczmie zwaną „Dziwką z Ostatniej Nocy”. Ów dom zamieszkiwała wcześniej inna, mniejsza grupka przestępcza. Musieliśmy ich przegonić, ale to nie było zbyt trudne. W późniejszym czasie zaczęłam uczyć się walki. Potrafiłam kogoś oszukać, rozbroić jakąś pułapkę czy odchudzić kogoś o sakiewkę, ale krótki miecz czy rapier wypadały mi z dłoni. Uczyłam się sama. Czasami pomógł mi ktoś z gangu, jeśli miał dobry humor. Gdy miałam 28 lat gang zaczął się ponownie poszerzać o nowych członków. Posługiwałam się bronią lekką dosyć sprawnie i włączyłam się do walk między bandytami w Dzielnicy Doków. Właściwie to nie były walki. Zazwyczaj była to tylko kłótnia, a moje zadanie polegało na chodzeniu za szefem gangu, który prowadził rozmowę z przewodnikiem innej grupy przestępczej. Ot, każdy chciał być bezpieczny i zachować przesadną ostrożność. Nie byłam dobra ani zła. Chciałam tylko przetrwać i mieć swobodę.
W wieku 29 lat, pomyślałam, że nie chcę już się bawić w te gierki. Kradzieże i inne mniejsze przestępstwa dawały frajdę, ale mnie do końca nie zadowalały. Chciałam spróbować czegoś innego, nowego. Na przykład prawdziwej walki. Przez pewien czas wybijałam sobie z głowy opuszczenie Waterdeep. Ale, gdy kapitan jednego ze statków powiedział, że mógłby mnie zabrać na wyspę zwaną „Aeris” za marne pieniądze, ukradłam złoto jeszcze raz. I popłynęłam.


Pozmieniałem co napisałeś

Konto: klerykkaplan
Nazwa Postaci: Mureen Westbroot
Płeć: Kobieta
Rasa: Niziołek
Klasa: Łotrzyk
Wiek: 29 lat
Wyznanie postaci: Brandobaris
Pochodzenie: Waterdeep, Dzielnica Doków
Charakter: Chaotyczny Neutralny

Opis: Wysoka jak na niziołkę, szczupła, o ciemnoniebieskich, głębokich oczach i czarnych włosach. Porusza się zręcznie.

„Dzielnica Doków Watereep nie była zbyt czystym i bezpiecznym miejscem. Kiedyś Elminster powiedział, że Dzielnica Doków „to wzburzony, zalany smrodem gnijących ryb obszar, w którym noc w noc wybuchają bójki toczące się wszędzie z wyjątkiem niewielkich budynków, w środku których od czasu do czasu prowadzi się interesy i do którego z rzadka zabłąka się jeden czy dwa psy oraz kilku odważnych strażników, dzięki którym zresztą chaos nie wylewa się poza Doki”. Usłyszałam to gdzieś, ale nie mam zielonego pojęcia gdzie. Zostałam porzucona przez rodziców, i wychowywana przez grupę rzezimieszków, która widziała we mnie talent do kradzieży. Ci ludzie tak samo jak ja byli zawsze zdani na siebie. Zasada grupy, do której później oficjalnie dołączyłam, brzmiała: „Ukradniesz złoto, zjesz coś jadalnego. Nie powiedzie Ci się, pójdziesz spać głodny”. Wszyscy moi towarzysze wyznawali Brandobarisa, który jako bóg złodziejstwa był ich przewodnikiem. Powtarzali, że daje im siłę do kolejnych i kolejnych kradzieży. Nie miałam wyboru, jak tylko również oddać się wierzę w Brandobarisa. Właściwie odpowiadał mi on. Pasował idealnie do mojej nowej „pracy”. Na szczęście, ja byłam w tym fachu naprawdę dobra. Może nie świetna, ale chodziłam spać po posiłku. Swoją kryjówkę mieliśmy w opuszczonym domu przy obleśnej karczmie zwaną „Pod Wypasioną Świnią”. Ów dom zamieszkiwała wcześniej inna, mniejsza grupka przestępcza. Musieliśmy ich przegonić, ale to nie było zbyt trudne. W późniejszym czasie zaczęłam uczyć się walki. Potrafiłam kogoś oszukać, rozbroić jakąś pułapkę czy odchudzić kogoś o sakiewkę, ale krótki miecz czy rapier wypadały mi z dłoni. Uczyłam się sama. Czasami pomógł mi ktoś z gangu, jeśli miał dobry humor. Gdy miałam 28 lat gang zaczął się ponownie poszerzać o nowych członków. Posługiwałam się bronią lekką dosyć sprawnie i włączyłam się do walk między bandytami w Dzielnicy Doków. Właściwie to nie były walki. Zazwyczaj była to tylko kłótnia, a moje zadanie polegało na chodzeniu za szefem gangu, który prowadził rozmowę z przewodnikiem innej grupy przestępczej. Ot, każdy chciał być bezpieczny i zachować przesadną ostrożność. Nie byłam dobra ani zła. Chciałam tylko przetrwać i mieć swobodę.
W wieku 29 lat, pomyślałam, że nie chcę już się bawić w te gierki. Kradzieże i inne mniejsze przestępstwa dawały frajdę, ale mnie do końca nie zadowalały. Chciałam spróbować czegoś innego, nowego. Na przykład prawdziwej walki. Przez pewien czas wybijałam sobie z głowy opuszczenie Waterdeep. Ale, gdy kapitan jednego ze statków powiedział, że mógłby mnie zabrać na wyspę zwaną „Aeris” za marne pieniądze, ukradłam złoto jeszcze raz. I popłynęłam.
Przepraszam, że piszę pod postem, ale chciałbym zapytać, czy sprawdzenia mojej postaci nie można jakoś przyśpieszyć? Bo stoi i stoi, a DM chyba o niej zapomnieli.
Darujcie sobie takie uwagi, bo to nie przyspieszy sprawdzenia postaci - naprawdę.



Co ja zrobiłem! Ciągle kopiowałem i nie zauważałem błędu?! Mój charakter to: Prawdziwie neutralny!

A to historia poprawiona:

Konto: klerykkaplan
Nazwa Postaci: Mureen Westbroot
Płeć: Kobieta
Rasa: Niziołek
Klasa: Łotrzyk
Wiek: 29 lat
Wyznanie postaci: Brandobaris
Pochodzenie: Waterdeep, Dzielnica Doków
Charakter: Prawdziwie neutralny

Opis: Wysoka jak na niziołkę, szczupła, o ciemnoniebieskich, głębokich oczach i czarnych włosach. Porusza się zręcznie.

„Dzielnica Doków Watereep nie była zbyt czystym i bezpiecznym miejscem. Kiedyś ktoś powiedział, że Dzielnica Doków Waterdeep to tylko bagno zalane przez ryby. Usłyszałam to gdzieś, ale nie mam zielonego pojęcia gdzie. Zostałam porzucona przez rodziców, i wychowywana przez grupę rzezimieszków, która nie nabierała nowych członków, i sięgnęli po krytyczny pomysł: zajmować się mną, żebym wyrosła na złodziejkę i służyła ich grupie. Ci ludzie tak samo jak ja byli zawsze zdani na siebie. W zasadzie nie jestem przekonana co do tego, że rodzice mnie porzucili. Mówiono, że Niziołkowie nigdy nie porzucają swoich dzieci. Zastanawiałam się nawet, czy ktoś ich nie zabił, a mnie oszczędził, ot, przejaw litości. Nigdy nie byłam tego pewna i nie miałam żadnych dowodów. Taka tylko myśl. Moje narodziny pozostają dla mnie zagadką. Zasada grupy, do której później oficjalnie dołączyłam, brzmiała: „Ukradniesz złoto, zjesz coś jadalnego. Nie powiedzie Ci się, pójdziesz spać głodny”. Wszyscy moi towarzysze wyznawali Brandobarisa. Był bogiem złodziei i tym samym bogiem przestępców, a że moi towarzysze nigdy nie myśleli o poważnej wierze, wybrali go jako przewodnika bez większego namysłu. Nie wierzyli w niego całym sercem i duszą, ale wyznawali go w miarę możliwości swoich mózgów. Nie miałam wyboru, jak tylko również oddać się wierzę w Brandobarisa. Właściwie odpowiadał mi on. Pasował idealnie do mojej nowej „pracy”. Na szczęście, ja byłam w tym fachu naprawdę dobra. Może nie świetna, ale chodziłam spać po posiłku. Swoją kryjówkę mieliśmy w opuszczonym domu przy obleśnej karczmie zwaną „Pod Wypasioną Świnią”. Ów dom zamieszkiwała wcześniej inna, mniejsza grupka przestępcza. Musieliśmy ich przegonić, ale to nie było zbyt trudne. W późniejszym czasie zaczęłam uczyć się walki. Potrafiłam kogoś oszukać, rozbroić jakąś pułapkę czy odchudzić kogoś o sakiewkę, ale krótki miecz czy rapier wypadały mi z dłoni. Uczyłam się sama. Czasami pomógł mi ktoś z gangu, jeśli miał dobry humor. Gdy miałam 28 lat gang zaczął się ponownie poszerzać o nowych członków. Posługiwałam się bronią lekką dosyć sprawnie i włączyłam się do walk między bandytami w Dzielnicy Doków. Właściwie to nie były walki. Zazwyczaj była to tylko kłótnia, a moje zadanie polegało na chodzeniu za szefem gangu, który prowadził rozmowę z przewodnikiem innej grupy przestępczej. Ot, każdy chciał być bezpieczny i zachować przesadną ostrożność. Nie byłam dobra ani zła. Chciałam tylko przetrwać i mieć swobodę.
W wieku 29 lat, pomyślałam, że nie chcę już się bawić w te gierki. Kradzieże i inne mniejsze przestępstwa dawały frajdę, ale mnie do końca nie zadowalały. Chciałam spróbować czegoś innego, nowego. Na przykład prawdziwej walki. Mogłam oczywiście ruszyć do Skullport czy innego miejsca obfitego w przygody godne najlepszych poszukiwaczy przygód, ale ja nie chciałam zajmować się tylko walką. Powiedzmy, że postanowiłam rozpocząć nowe życie z większą dawką adrenaliny niż w Waterdeep. Szukałam długo, aż usłyszałam o wyspie Aeris, na której mieszkała spora ilość wojowników, magów czy nawet takich jak ja – tych… „nieporządnych”. Wsiadłam na statek na Aeris nie informując o tym nawet mojej dawnej grupy. Z licznych kradzieży miałam trochę pieniędzy. Wszystkie wydałam na statek, ale co tam, cieszyłam się. I gdy dotarłam na wyspę, cieszyłam się jeszcze bardziej.
Warunkowo akceptuję

Jeszcze dwie potrzebne.
Dziękuję, i jeszcze raz dodaje (dzisiaj to do mnie dotarło), że mój charakter to Prawdziwie Neutralny, a nie Chaotyczny Zły. Coś mi się pomyliło jak pisałem w Wordzie i zmieniłem, robiąc błąd
Czekam i czekam, i nikt nie sprawdzi?
Warunkowo Akceptuję
Jakoś nie chce mi się wierzyć żebyś 100% poprawnie odgrywał prawdziwie neutralnego łotra..

Ale cóż.. jakby co to będzie na Lytha i Morrie

Warunkowo Akceptuję
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • latwa-kasiora.pev.pl