Bo czĹowiek gĹupi jest tak bez przyczyny
Nazwa konta postaci: Forewomba
- Nazwa postaci: Agevor
— Płec postaci: Mężczyzna
— Rasa postaci: Człowiek
— Klasa postaci: Łotrzyk
— Wiek postaci: 20
— Wyznanie postaci: Selune
— Pochodzenie postaci: Ordulin
— Charakter postaci: Chaotyczny Neutralny
- Języki: Wspólny, Chondathski, Alzhedo, Elficki
Podstawowe atrybuty :
Siła : 10
Zrecznosc: 16
Kondycja : 14
Inteligencja : 16
Madrosc: 12
Charyzma: 8
Wygląd:
Niskiego wzrostu, średniej budowy ciała mężczyzna. Na świat spogląda brązowymi oczami, jego ciemne włosy zazwyczaj zaczesane są w tył odsłaniając tym samym wysokie czoło. Jego głos jest lekko schrypnięty. Gdy się porusza, miękko stawia kolejne kroki.
Historia:
Urodzony w Ordulin...mieście znajdującym się w ogarniętej wojną domowa Sembii. Agevor nie miał łatwego dzieciństwa...w zasadzie to w ogóle nie miał dzieciństwa. Rodzice? A któż to taki? Nie dane mu było ich nigdy poznać. Tak daleko jak sięga pamięcią wychowywała go ulica, a w zasadzie ludzie na niej żyjący, dzieciaki takie jak on sam...bez przyszłości, bez perspektyw, bez szans na normalne życie...mieszkańcy miasta nazywali ich szczurami.
Prawo? Owszem jest coś takiego, ale od zawsze kojarzyło mu się jedynie z kłopotami. By przetrwać w surowym świecie musisz umieć sobie radzić...czasami trzeba ukraść coś do jedzenia, czasami podbić komuś oko, lub też nastraszyć dzieciaka z dobrego domu, by zarobić kilka monet. Z biegiem czasu starsi chłopcy nauczyli Agevora jak radzić sobie w bezlitosnym świecie...świat nigdy nie był ani czarny ani biały, a każda podejmowana decyzja zawsze była kolejnym odcieniem szarości.
Agevor jakoś nigdy nie był typem osoby trzymającej się w tłumie, w zasadzie to wolał samotność i ciężko mu było znaleźć przyjaciół. Być może było to także przyczyną tego, że nigdy nie nauczył się skutecznie okradać osób na targowiskach czy pośród zatłoczonych ulic. Ale w przeciwieństwie do większości chłopców z ulicy miał on odwagę pod osłoną nocy włamywać się do domów i okradać mieszkańców z kosztowności, które następnie zgodnie z prawem ulicy oddawał w ręce najstarszych spośród szczurów ulicy. Miała to być swego rodzaju zapłata za wszystko to czego się od nich nauczył i za zapewnienie jadła oraz suchego miejsca do spania w slumsach.
Pośród wszystkich szczurów, które były jedynie kolejnymi bezdomnymi dzieciakami w szarej rzeczywistości otaczającej Agevora była pewna dziewczynka imieniem Ani. W przeciwieństwie do niego samego Ani nie była typem samotnika. Inne dzieciaki uwielbiały przebywać w jej towarzystwie, gdyż miała ona swego rodzaju wewnętrzny urok, który sprawiał, że w jej obecności szybciej płynął czas. Ani miała śliczny głos, co z łatwością dostrzegły starsze szczury i w ten sposób zarabiała ona monety śpiewając i grając na ulicach miasta. Czasami późną nocą, gdy Agevor powracał z kolejnych włamań na terenie miasta, budził on Ani i rozmawiali długimi godzinami o świecie, który znajduje się gdzieś poza murami miasta w którym żyją. Podczas tych wspólnie spędzanych nocy wpatrywali się oboje w wędrujący po niebie srebrzysty księżyc i marzyli, by tak jak Selune wyruszyć w podróż gdzieś daleko od miejsca w którym żyli.
Po pewnym czasie, gdy Agevor i Ani mieli po 12 lat wśród szczurów pojawił się pewien zagubiony i odrzucony przez większość dzieciaków chłopiec. Nie wiadomo ile miał dokładnie lat ale był nieco młodszy od Agevora i Ani. Wszyscy wołali na niego Wielkouch, gdyż w jego żyłach płynęła krew ludzi i elfów, o czym mogły świadczyć charakterystyczne uszy. Mieszkańcy miasta pałali dużą niechęcią do odmieńca. Spośród wszystkich dzieci ulicy to właśnie Agevor i Ani najczęściej rozmawiali z Wielkouchem, który jednak nigdy nie zdradził im historii swojego pochodzenia i tego w jaki sposób stał się porzuconym na pastwę losu dzieckiem. Nauczył on jednak na przestrzeni lat Agevora języka swoich elfich przodków.
Mijały kolejne lata, w trakcie których cała trójka się ze sobą zaprzyjaźniła, aż któregoś dnia długouch, który przywykł już do tego w jaki sposób jest przez wszystkich wokoło nazywany, wpadł na pewien pomysł na zarobienie złota. Otóż zaproponował, by część skradzionych przez Agevora kosztowności nie oddawać w ręce najstarszych spośród szczurów. Ani, która nieraz na targu miała styczność z kupcami mogłaby je sprzedawać, zaś on sam jako ten, który ma za zadanie sprawdzać, czy aby na pewno całość łupu jest oddawana po akcjach szczurów, przymykał by codziennie oko na kilka błyskotek w kieszeniach Agevora. Początkowo pomysł wydał się dość trafny i cała trójka przyjaciół skutecznie oszukiwała resztę szczurów zabierając część łupu dla siebie, ale któregoś dnia ktoś musiał to zauważyć.
Tej nocy Agevar ponownie zakradł się do miejsca gdzie spała Ani i razem udali się na spacer mrocznymi uliczkami slumsów. W pewnej chwili za jednym z rogów usłyszeli znajomy głos błagający o litość. Oboje podkradli się do zaułka gdzie dostrzegli długouchego otoczonego przez grupę dziesięciu osiłków. Byli to ci, którym szczury płaciły za swą obecność w slumsach i do których trafiała większość łupu z ich działań. Było ich zbyt wielu...Agevor i Ani z ukrycia przyglądali się krótkiej rozmowie, w trakcie której długouchy zdołał jedynie zdradzić oprychom ich imiona nim osunął się w kałużę błota z poderżniętym gardłem.
To był koniec...musieli uciekać...uciekać czym prędzej i jak najdalej od miasta, w którym czekała ich niechybna śmierć. Mieli w sakiewkach odłożone złoto, za które byli w stanie opłacić podróż i kupić jedzenie. Od tej pory pod osłoną nocy w blasku Selune podróżowali na zachód, nie tak to sobie wyobrażali, ale wreszcie spełniały się ich dziecięce marzenia. W swej podróży dotarli do Wrót Baldura, skąd statkiem udali się na Aeris...dlaczego akurat ta wyspa? A dlaczego by nie? Najważniejsze, że trzymają się razem...gdziekolwiek by się nie znaleźli.
Poprawione języki:
Wrzuć wszystko w jednym poście
Akceptuje. Miłej gry
Nazwa konta postaci: Forewomba
- Nazwa postaci: Agevor
— Płec postaci: Mężczyzna
— Rasa postaci: Człowiek
— Klasa postaci: Łotrzyk
— Wiek postaci: 20
— Wyznanie postaci: Selune
— Pochodzenie postaci: Ordulin
— Charakter postaci: Chaotyczny Neutralny
- Języki: Wspólny, Chondathski, Damarski, Elficki, Niziołczy
Podstawowe atrybuty :
Siła : 10
Zrecznosc: 16
Kondycja : 14
Inteligencja : 16
Madrosc: 12
Charyzma: 8
Wygląd:
Niskiego wzrostu, średniej budowy ciała mężczyzna. Na świat spogląda brązowymi oczami, jego ciemne włosy zazwyczaj zaczesane są w tył odsłaniając tym samym wysokie czoło. Jego głos jest lekko schrypnięty. Gdy się porusza, miękko stawia kolejne kroki.
Historia:
Urodzony w Ordulin...mieście znajdującym się w ogarniętej wojną domowa Sembii. Agevor nie miał łatwego dzieciństwa...w zasadzie to w ogóle nie miał dzieciństwa. Rodzice? A któż to taki? Nie dane mu było ich nigdy poznać. Tak daleko jak sięga pamięcią wychowywała go ulica, a w zasadzie ludzie na niej żyjący, dzieciaki takie jak on sam...bez przyszłości, bez perspektyw, bez szans na normalne życie...mieszkańcy miasta nazywali ich szczurami.
Prawo? Owszem jest coś takiego, ale od zawsze kojarzyło mu się jedynie z kłopotami. By przetrwać w surowym świecie musisz umieć sobie radzić...czasami trzeba ukraść coś do jedzenia, czasami podbić komuś oko, lub też nastraszyć dzieciaka z dobrego domu, by zarobić kilka monet. Z biegiem czasu starsi chłopcy nauczyli Agevora jak radzić sobie w bezlitosnym świecie...świat nigdy nie był ani czarny ani biały, a każda podejmowana decyzja zawsze była kolejnym odcieniem szarości.
Agevor jakoś nigdy nie był typem osoby trzymającej się w tłumie, w zasadzie to wolał samotność i ciężko mu było znaleźć przyjaciół. Być może było to także przyczyną tego, że nigdy nie nauczył się skutecznie okradać osób na targowiskach czy pośród zatłoczonych ulic. Ale w przeciwieństwie do większości chłopców z ulicy miał on odwagę pod osłoną nocy włamywać się do domów i okradać mieszkańców z kosztowności, które następnie zgodnie z prawem ulicy oddawał w ręce najstarszych spośród szczurów ulicy. Miała to być swego rodzaju zapłata za wszystko to czego się od nich nauczył i za zapewnienie jadła oraz suchego miejsca do spania w slumsach.
Pośród wszystkich szczurów, które były jedynie kolejnymi bezdomnymi dzieciakami w szarej rzeczywistości otaczającej Agevora była pewna dziewczynka imieniem Ani. W przeciwieństwie do niego samego Ani nie była typem samotnika. Inne dzieciaki uwielbiały przebywać w jej towarzystwie, gdyż miała ona swego rodzaju wewnętrzny urok, który sprawiał, że w jej obecności szybciej płynął czas. Ani miała śliczny głos, co z łatwością dostrzegły starsze szczury i w ten sposób zarabiała ona monety śpiewając i grając na ulicach miasta. Czasami późną nocą, gdy Agevor powracał z kolejnych włamań na terenie miasta, budził on Ani i rozmawiali długimi godzinami o świecie, który znajduje się gdzieś poza murami miasta w którym żyją. Podczas tych wspólnie spędzanych nocy wpatrywali się oboje w wędrujący po niebie srebrzysty księżyc i marzyli, by tak jak Selune wyruszyć w podróż gdzieś daleko od miejsca w którym żyli.
Po pewnym czasie, gdy Agevor i Ani mieli po 12 lat wśród szczurów pojawił się pewien zagubiony i odrzucony przez większość dzieciaków chłopiec. Nie wiadomo ile miał dokładnie lat ale był nieco młodszy od Agevora i Ani. Wszyscy wołali na niego Wielkouch, gdyż w jego żyłach płynęła krew ludzi i elfów, o czym mogły świadczyć charakterystyczne uszy. Mieszkańcy miasta pałali dużą niechęcią do odmieńca. Spośród wszystkich dzieci ulicy to właśnie Agevor i Ani najczęściej rozmawiali z Wielkouchem, który jednak nigdy nie zdradził im historii swojego pochodzenia i tego w jaki sposób stał się porzuconym na pastwę losu dzieckiem. Nauczył on jednak na przestrzeni lat Agevora języka swoich elfich przodków.
Mijały kolejne lata, w trakcie których cała trójka się ze sobą zaprzyjaźniła, aż któregoś dnia długouch, który przywykł już do tego w jaki sposób jest przez wszystkich wokoło nazywany, wpadł na pewien pomysł na zarobienie złota. Otóż zaproponował, by część skradzionych przez Agevora kosztowności nie oddawać w ręce najstarszych spośród szczurów. Ani, która nieraz na targu miała styczność z kupcami mogłaby je sprzedawać, zaś on sam jako ten, który ma za zadanie sprawdzać, czy aby na pewno całość łupu jest oddawana po akcjach szczurów, przymykał by codziennie oko na kilka błyskotek w kieszeniach Agevora. Początkowo pomysł wydał się dość trafny i cała trójka przyjaciół skutecznie oszukiwała resztę szczurów zabierając część łupu dla siebie, ale któregoś dnia ktoś musiał to zauważyć.
Tej nocy Agevar ponownie zakradł się do miejsca gdzie spała Ani i razem udali się na spacer mrocznymi uliczkami slumsów. W pewnej chwili za jednym z rogów usłyszeli znajomy głos błagający o litość. Oboje podkradli się do zaułka gdzie dostrzegli długouchego otoczonego przez grupę dziesięciu osiłków. Byli to ci, którym szczury płaciły za swą obecność w slumsach i do których trafiała większość łupu z ich działań. Było ich zbyt wielu...Agevor i Ani z ukrycia przyglądali się krótkiej rozmowie, w trakcie której długouchy zdołał jedynie zdradzić oprychom ich imiona nim osunął się w kałużę błota z poderżniętym gardłem.
To był koniec...musieli uciekać...uciekać czym prędzej i jak najdalej od miasta, w którym czekała ich niechybna śmierć. Mieli w sakiewkach odłożone złoto, za które byli w stanie opłacić podróż i kupić jedzenie. Od tej pory pod osłoną nocy w blasku Selune podróżowali na zachód, nie tak to sobie wyobrażali, ale wreszcie spełniały się ich dziecięce marzenia. W swej podróży dotarli do Wrót Baldura, skąd statkiem udali się na Aeris...dlaczego akurat ta wyspa? A dlaczego by nie? Najważniejsze, że trzymają się razem...gdziekolwiek by się nie znaleźli.
niech będzie
Akceptuję
Wiadomo?? ukryta / Hidden messageWiadomość została ukryta, aby ją przeczytać należy odpowiedzieć w temacie.
Wiadomo?? ukryta / Hidden messageWiadomość została ukryta, aby ją przeczytać należy odpowiedzieć w temacie.
Darmowy hosting zapewnia PRV.PL