Bo czĹowiek gĹupi jest tak bez przyczyny
Wieść już niesie się po wyspie:
Wszystko zaczęło się niespodziewanie. Kubek zleciał ze stołu, tarcza wisząca na ścianie upadła z trzaskiem na ziemię. Nim ktokolwiek miał szanse zareagować było za późno. Strop pękł z hukiem grzebiąc nieszczęsną załogę Twierdzy Poranka żywcem. Nieliczni mieli dość szczęścia, aby umknąć przed walącymi się ścianami.
To właśnie oni widzieli zakutego w zbroję elfiego kapłana. Nie rzucił się do pomocy, nie uciekał.
Obserwował. Patrzył jak zrozpaczeni rebelianci starają się ratować swoich kompanów pogrzebanych żywcem przez trzęsienie ziemi.
Patrzył, po czym oddalił się i rzucił kolejne zaklęcie niszcząc okalającą twierdze palisadę.
Wtedy po prostu odszedł.



*Davarick, słysząc o katastrofie, bezzwłocznie udał się na jej miejsce. Widząc rozmiary zniszczeń i przysypanych ludzi rzucił hełm na ziemię z donośnym krzykiem i zaczął gorączkowo pomagać w odkopywaniu ciał. Co jakiś czas spogląda z gniewem w stronę w którą, według relacji świadków, poszedł odziany w zbroję elf.*
*po rozmowie z ocalanymi Ronan usiadł na murze, twarz zatopił w dłoniach. siedział tak przez dłuższa chwile, po czym powoli wrócił do Silwood*
*Nather usłyszawszy wiadomość, przybył na miejsce zdarzenia z odziałem strażników, którzy zabrali się za poszukiwanie ocalałych... Nather w milczeniu przerzucał gruzy... niektórzy strażnicy opowiadali, że widzieli żywy ogień w jego oczach...*
*Thravil pobiegł za wrzeszczącym Davaric'iem z przerażeniem przyjmując do wiadomości kto najprawdopodobniej odegrał role sprawcy"
*Laviet słysząc o zajściu pobiegł na miejsce zdarzenia pomagając gdziekolwiek by był potrzebny, dodatkowo rozmawiając z każdym na miejscu zdarzenia chcąc się dowiedzieć jak najwięcej* Jeśli posunąłeś się tak daleko to niestety nie mogę tego już tak zostawić.. Teraz ty jesteś największym zagrożeniem. *mruknął pod nosem odchodząc w stronę Silwood rozglądając się za przyjaciółmi*
*Gdy do sztabu Protektorów dotarły informacje z okrętów blokady Sillwood o tym, co się wydarzyło z Twierdzą Poranka, Mehmen zaśmiał się do rozpuku i szybko wybiegł z Protektorii Aeris opowiedzieć reszcie, co się stało*
- Trzęsienie ziemi? On chyba oszalał. Szkoda.
*Nathaniel dowiadujac sie o zajsciu jedynie sie lekko usmiechnal* a jednak chyba zwarjowal...
*gdy Mehmen przynosi wieści o zdarzeniu w Twierdzy Poranka, Blandar parsknął smiechem i uśmiechnął się nieznacznie, po chwili powiedział niewątpliwie ironicznym tonem*
-Taaak, nie ma to jak żądny krwi elf mordujący wszystkich dookoła, na rozruszanie wojny...
*Nalavein dowiadując się o zajściu w Silwood poszedł w kierunku Kanionu mamrocząc coś pod nosem w elfim po czym westchnął*
OOC: Mnie interesuje, czy jest to info OOC, czy też takie plotki krążą ? Bo nie zostało zaznaczone
*w ostatniej chwili, nim tylko runęła twierdza, z kłębów pyłu wyłoniły się jakieś postacie. Jedna odziana w czerwony pancerz z symbolem Sune na przodzie i niosąca na rękach niezwykle piękną kobietę o skrzydłach anioła, która coś cicho mówiła do niosącego ją. Dwójka ta osłonięta była półprzezroczystą kulą, która w dziwy sposób ochraniała ich przed niebezpieczeństwami. W kolejnym momencie zaś za nimi wyłonił się ponad dwu metrowy humanoid, który odrzucał na boki walące się gruzy. Okazał się on być przypominającą człowieka postacią o szmaragdowej skórze, długich, pierzastych skrzydłach anioła i dzierżył w prawej dłoni połyskujący jasnym, przebijającym się przez tumany pyłu, światłem miecz.
Zaraz potem Planetar znikł w rozbłysku światła, a ocalała dwójka ruszyła na pomoc reszcie*
*Terian Zaraz po otrzymaniu informacji otworzył szeroko oczy* Hmm coś mi tu nie gra. *Westchnął po czym ruszył na miejsce z pomocą poszkodowanym. Korzystając z dezintegracji niszczył największe przeszkody na drodze by później za pomocą przemiany pomagać w odgrzebywaniu ewentualnych ocalonych. Kiedy dostrzegł iż jego pomoc już będzie zbędną nie dając więcej nadziei oddalił się do Silwood mamrocząc coś pod nosem*
*Morcant odrzucił zachodzącą na oczy grzywkę, zanotował coś w swym dzienniku i rzekł w chondathskim* Biedny Alaverl, Corellon musiał był się od niego odwrócić i teraz żądza zniszczenia zaślepiła go. Biada nam!
*Ferran modląc się w światyni Seldarinu doznał dziwnego uczucia. Udał się do Silwood. Dowiedziawszy się plotek zacisnął pięsci i zgrzytnął zębami*
*Dowiedziawszy się o całym zdarzeniu, zacisnął pięści, warknął prawie niczym berserker i wymamrotał przez zaciśnięte zęby*
Przesadziłeś... Dotąd nie wierzyłem w to, ale... Jesteś gorszy, niż ci UNG-owcy. To nie jest sposób... Przelałeś czarę goryczy...
*Opanował się na chwilę i wyszeptał, zwracając wzrok ku niebu*
Jeśli to ty...
*Wymamrotał zaklęcie, żywo gestykulując, po czym wzniósł się w powietrze i poleciał w kierunki ruin. Potem pomagał całą swoją magią i medykamentami, jakie posiadał*
*Sibhreach w milczeniu spacerował wsród gruzów. Wokół panowała ponura cisza. Ponura była również twarz półdrowa.*
Ktoś tutaj chce kogoś wrobić... *powiedział do siebie.*
*Ashar zaspany wyszedł z karczmy. Usłyszawszy co się stało, szybko wrócił się do niej. Wrócił na plac z torbą na plecach*
Jak ten elf atakował Aulos... to mnie to nie obchodziło... ale on jest cholera blisko tu... trzeba się zmywać... pff...
*Rozejrzał się pośpiesznie, po czym stwierdził* No ładnie... nawet nie mam gdzie uciec... co to za czasy... może chociaż elfów nie zaatakuje... ale z wariatami to nigdy nic nie wiadomo
*gdy Reuvaataze usłyszał od Mehmena o trzęsieniu powiedział kwaśno*
Teraz wystarczy tylko czekaćna pozycje rebeli żeby połączyć siły do czasu odszukania Alaverla...Mogą sobie tylko pomarzyć.
*kiedy Avasil usłyszał o zdarzeniu od razu pobiegł w stronę Twierdzy Poranka, aby pomóc ewentualnym rannym, którzy przeżyli*
_______
*Po usłyszeniu wiadomości, Teru ledwo opanowywał wściekłość na tego kapłana*
-Co on sobie myśli... Mam nadzieję, że szybko dosięgnie go sprawiedliwość... To co on robi jest... *i poszedł szukać osób, które szukają sprawcy*
Po zasłyszeniu wiadomości, Tenart tylko lekko się uśmiechnął.
*Usłyszawszy wieści od Mehmena, Sorn zaśmiał się głośno i poprawiając opaskę przysłaniającą jego okaleczone oko rzekł*
-Jak widać darthilr wcale tak bardzo nie różnią się od nas....Alaverlu, nawet nie wiesz jak się cieszę z Twojej decyzji - *zaśmiał się ponownie i odszedł *
*Faeraln jadł jabłko, patrolując Lasy Elfów. W pewnym momencie zawiązał rozmowę z jednym z Leśnych Braci, który towarzyszył mu chwilę. W miarę rozwoju szczęka Elfa poruszała się coraz wolniej, a przełykanie jabłka stawało jakby coraz trudniejsze, po wysłuchaniu całości przełknął kęs, a resztę jabłka rzucił w stronę zarośli - pozostawiając owoc mieszkańcom Lasu. Wbił wzrok w niebo, z zamyślonym wyrazem twarzy, potrząsnął lekko głową, po czym rzucił w Elfim - czy to do swojego towarzysza, czy do siebie, czy też do jeszcze kogoś innego... tego nawet sam Faeraln nie wie*
Nie takiego Alaverla znałem, nie z takim Elfem się żegnałem... tak sądzę. Choć z drugiej strony, niezbadane i nieodgadnięte są decyzje Seldarine. A motywy Alaverla pozostaną tajemnicą tak długo, jak sam Alaverl je wyjawi... bądź Seldarine. Niech ono zadecyduje o jego losie, ja zapamiętam Alaverla jako tego Elfa, którego znałem. I niech tak zostanie...
*westchnął lekko, po czym z pełną determinacji miną wrócił do swoich zajęć*
*Ahsis podsłuchawszy krążące plotki, udała się na pola nieopodal Sill, usiadła wygodnie pod jednym z drzew i spojrzała w stronę horyzontu*Plotki plotkami, ciekawe jakie są fakty...*mruknęła do siebie, poprawiając kaptur*Niemniej jednak...Ta, jak to nazywają, wojna zaczyna nabierać kolorów...*westchnęła cicho i zamyśliła się*
*Gdy informacje dotarły do uszu Tennera ten zacisną pięści w bezsilnym gniewie przeklinając dzień w którym urodził sie ten elf*
- Jego trzeba złapac i zabic zanim to zdąży się obronic. Trzeba coś z tym zrobic bo gotów jest zniszczy całą wyspę. *powiedział szeptem rozluźniając pięści z których pociekły strumyczki krwi*
*Leirelle, gdy doszły do niej wieści, zacisnęła lekko usta, mimo iż na jej twarzyczce widniał głęboki smutek. Założyła pancerz, przypasała miecz, po czym poszła szukać Saevala...*
*starzec dowiedziawszy sie o calym zajsciu pospacerowal spokojnym krokiem na miejsce. Bedac juz tam spojrzal na runy z lekka irytacja po czym pyknal z fajki drapiac sie po brodzie* ehh... lekkomyslnosc tego elfa jest gorsza niz moglo mi sie wydawac. Coz jeszcze zrobi ten glupiec hmm? *po chwili spojrzal na thravila, dathona i davaricka wykonal gest reka i odlecial w strone silwood*
[Ho LI]
Uderzenia, których dźwięk odbijał się pośród skał echem dziesiątek kroczących smoków wytworzyły w olbrzymim głazie pokaźnych rozmiarów krater.
Mnich opadła na kolana i podparł się zakrwawionymi pięściami.
Dźwięcznie wypuszczając powietrze wypowiedział w języku przodków .
-"Uzurpator naruszył Tao i Li. Uzurpator jest winien tysiącom nieszczęść. Bez usunięcia tej matki bólu nie usuniemy coraz to nowych jej dzieci.
Kropla potu spłynęła po gładkiej głowie Ho Li i upadła na jego dłoń rozcieńczając strużkę krwi. -"Wybacz zacny Alaverlu jeśli twoja karma została zniszczona i jeśli to ty wykorzystałeś ciało naszej matki ziemi by zakłócić równowagę świata mnich będzie musiał zmówić mantrę nad twym ciałem...Na wojnie nie masz ni ojca ni brata, żaden demon nie będzie ci łaskawy nawet jeśli udaje ducha twej matki. Niech twe pięści uderzą w nieprawość i fałsz dając światu szanse na oświecenie kosztem swej duszy."
Mnich uniósł głowę dając wczesnym słonecznym promieniom szansę na dotknięcie swej twarzy.
[Zaretym]
-"Co?... Ahahaah! Wspaniale! Wspaniale! Mag zatarł chude łapska spoglądając na posłańca. -"Chłopcze poczekaj chwile, zaraz przygotuje rozkazy. Zaretym ruszył niczym burza przemierzając długi korytarz wyłożony najlepszymi Calimshańskimi dywanami.
Valin dębowy druid słysząc od łowców kręgu o tragedii zasmucił się nad losem poległych i zbłąkanego elfa poczym rozesłał łowców by go wytropili i czym prędzej przyprowadzili przed oblicze rady kręgu.....
Zginęli.
Dobra, nie żartujmy Nim Twierdzę zaatakowano byli przeniesieni, jeszcze tego samego dnia którego SA wróciła do Silwood, są cali, zdrowi, pod strażą... w sumie to Miriam i Lindar mogą czuć się uwolnieni i wyslani z resztą cywili poza Silwood do kręgu druidów.
Darmowy hosting zapewnia PRV.PL