ďťż
Drowy a raczej minusy do nich.


Bo człowiek głupi jest tak bez przyczyny

Jak wszyscy wiemy drowy mają minusy do chodzenia po świetle słonecznym. A gdyby tak ograniczyć to? W większości książek, kiedy obserwujemy zachowania mrocznych elfów na powierzchni widzimy,że są prawie ślepi.Z czasem jednak ich oczy przyzwyczajają się do światła słonecznego. A już w przypadku Drizza jest przyzwyczajony całkowicie. A gdyby minusy do oślepiania znikał z level na level?


Argumentowanie przykładem Drizzta jest raczej mało trafne. Dla mnie ta postać nie ma prawa bytu w FR..burzy cały porządek w tym świecie.
ZAWSZE w KAŻDYM środowisku jest wyjątek. Jeśli nie Drizz to proszę bardzo. Jakiś drow czarodziej chce sobie pochasać po świecie nad. Ale ma taki kaprys i nie uzywa magii. Po 6 latach spędzonych w "nadziemiu" jego wzrok przyzwyczaił się do slonecznego słońca.
Siedząc przez 6 lat w ciemnej piwnicy nie wykształcisz infrawizji i w drugą stronę też to nie działa.

Drowy mają po prostu wrodzony światłowstręt i przyzwyczajenie nie ma tu nic do rzeczy.


TO coś jak wodowstręt, przy wściekliźnie. To chyba dobre porównanie nie ?
Takie postacie jak Drizzt (o ile wogóle mają prawo bytu) powstają może raz na milion lat. Drowi instynkt nakazuje trzymać się z dala od światła a często i od powierzchni.
A to że drowy kiedyś żyły w powierzchniowych dżunglach to swoją drogą...
Powiedzmy, że jest mozliwa za pomocą potężnej magii uniknąć efektów związanych z oślepieniem, ale na razie, co dokładnie należy zrobić, wiedzą sztuki dwie (i ta druga nie w pełni).
Mi to by bardzo pomogło, bo gram drowką, ale raczej coś takiego nie ma prawa bytu
no ti nawet nie liczyłem (nie gram drowem)
Jeszcze w BG była Viconia DeVir. Nie przypominam sobie, by miała problemy ze światłem. Swoją drogą pomysł bardzo ciekawy. Jeśli chodzi o wykształcenie infrawizji to jej nie wykształcę, ale mogę się na tyle przyzwyczaić do ciemności, że będę nie zgorzej widział przy bardzo małej ilości światła.

Czyli jestem za znoszeniem efektów oślepienia działającego na drowa. Nie powinno się to jednak wyrażać poprzez awanse na kolejne poziomy, tylko czasem gry. Powiedzmy postać nie była by już oślepiana po 3 latach przebywania na powierzchni (w przypadku serwera 3 lata gry ).

W przypadku drowów wydaje mi się, że światłowstręt jest raczej wywołany życiem przez lata w mroku (dużo lat, bo nie wiem jaki drow opuści podmrok młodszy niż 100 lat). Z drugiej strony drowia rasa się rozprzestrzenia i zaczyna robić interesy na powierzchni i mieszkać blisko niej (przynajmniej tak wynika z rozmowy z drowką sprzedawcą z NWN2), co nie wyklucza powstania coraz większej ilości osobników odmiany hebanowej nie tyle lubiących słońce i to puste niebo, bez solidnej skały nad głową, a tolerujących jego blask lub wiedzących jak chronić oczy przed nadmiarem światła. Może wprowadzimy "magiczne okulary spawacza" - drowi artefakt
Miała: "Ach to światło, wciąż mnie parzy" Bodaj takim tekstem rzucała.
A ja gdzieś w Opisie Świata FR widziałem Atut: Przyzwyczajenie do światła dnia czy coś w tym stylu.
Jest... I nawet chyba w PRC jest lub był.

Nie jestem fanem tego atutu (czytaj jeśli będzie to z wymaganiami typu 11 poziom klasy lub czary 5. poziomu)
Atut ten był przeznaczony przede wszystkim dla tych nielicznych drowów Eilistraee/Vhaerauna które urodzily się na powierzchni. Jedynie w uzasadnionych sytuacjach, po kilkudziesięciu latach na powierzchni drow mógłby przyzwyczaić się do światla na tyle by nabyć ów atut. Więc jeśli miałby być wprowadzony powinien mieć on albo wymagania "Tylko na 1 poziomie" i odpowiedni, logiczny zapis w historii postaci - albo - jak rzekł Lythari - "Wymagany X poziom postaci".
Należy pamiętać też, że każdy atut jest rzeczą cenną, więc w takiej sytuacji wymienia się atut na usunięcie pewnych wad wynikajacych z rasy.
Tak w zasadzie, to autut jest bardziej przeznaczony dla... gnomów głębinowych, które po masakrze Blingdenstone uciekły na powierzchnie (do Silverymoon).
Hmm... gdy czytałem "Wojne Pajęczej Królowej" drużyna drowów przyzwyczaiła się do światła słonecznego w kilka dni a Halistra Melarn (czy jakoś tak) arystokratka, wieloletnia kapłanka Loth z Cheed Nasad przecież przebywała na powierzchni spory czas a wiekszość życia spedziław podmorku.
Na poczku myślałem, że drow może się CAŁKOWICIE przyzwyczaić do słońca, ale wiecie co? G**** prawda. Rasa żyła 3000 lat i sobie wykształciła widzenie w ciemności całkowitej kosztem widzenia światła. Świeczki to nie słońce, więc Pozbawiony Twarzy z "Ojczyzny" do nich przywykł, ale to była kupa a nie światło. (Jak wy go kochacie) Drizzt się urodził, mamusia i siostra wylookały jego lawędowe oczęta, zapaliły świecę i ze zdziwieniem stwierdziły "Nie płacze". Skoro się zdziwiły, znaczy, dzieci płakały na widok światła. Ludzkie dzieci nie płaczą, drowie dzieci płaczą. Bo naturalnie przystosowały się do ciemności.

Wiem, że strasznie naplątałem ale idea jest prosta. Murzyni są czarni by chronić się przed słońcem, drowy nie cierpią światła by wiedzieć w ciemnościach.

(A jeżeli źle gadam, Lyth, nie bij mocno.)
Eli_Pl, ma racje, z biologicznego punktu widzenia ewolucja bardzo rzadko działa wstecz, a organizmy dostosowują się do środowiska przez bardzo długi okres czasu, przeważnie wielu pokoleń. Nie jest możliwe zaadoptowanie się do całkiem nowego otoczenia w parę dni, tygodni czy miesięcy...

Teraz tylko pytanie czy nasze prawa ewolucji da się zastosować do realiów D&D... i do drowów...

Zdolności magiczne - i wady drowów, to wpływ nie tylko ewolucji, ale również wszechobecności faerzress - promieniowania Podmroku, które spowodowalo swego rodzaju mutację rasy, przyspieszając jej przystosowanie do warunków podziemnych.
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • latwa-kasiora.pev.pl