Bo czĹowiek gĹupi jest tak bez przyczyny

Alpha Protocol, najnowsze dziecko Obsidianu, trafił na półki sklepowe. Ze sporym opóźnieniem trzeba dodać, chociaż patrząc z perspektywy gry - może to i dobrze. Alpha Protocol to stuprocentowe dziecko twórców NWN2, ze wszystkimi tego zaletami i wadami. Co te słowa dla mnie oznaczają? Wszystko po kolei.
Na samym początku trzeba zaznaczyć jeden fakt. AP dumnie nosi podtytuł szpiegowskiej gry RPG. Dla niektórych może to być wręcz herezja. Zwracam się zatem teraz do wszystkich fanboy'ów staroszkolnego cRPG - to raczej nie jest gra dla was. Dla zachowania dobrego smaku powiem, że rzeczywiście 'RPG' jest tutaj użyte w pewien sposób na wyrost, jeżeli RPG to dla kogoś mnogość możliwości tworzenia postaci, wybór rozmaitych opcji dialogowych, otwarty świat i poruszanie się w nim wykonując kolejne questy. Pod tym względem AP nie nazwałbym zatem RPG. Jeżeli natomiast rozważymy konsekwencje wyborów, doskonałą historię, reagowanie świata na nasze poczynania - gra spełnia wszystkie te warunki.
Zatem albo weźmiecie AP za to, czym jest, czyli grą wpasowującą się w nowe trendy gatunkowe zapoczątkowane przez Mass Effect, albo lepiej sobie ją darujcie.
W Alpha Protocol wcielamy się w Mike'a Thortona, który dopiero co został zwerbowany do tajnej agencji rządu USA, Alpha Protocol właśnie. Kim jest Thorton? To do pewnego stopnia zależy od nas. Do wyboru jest kilka możliwych pochodzeń. Możemy być wolnym strzelcem, żołnierzem, agentem Departamentu Sprawiedliwości, czy też specem od sprzętu i elektroniki. Wszystkie te opcje wiążą się z innymi zdolnościami naszego bohatera oraz wpływają na tło fabularne. Istnieją jednak jeszcze dwie, dodatkowe opcje - Rekrut i Weteran. Rekrut to komplety świeżak, bez doświadczenia (i zdolności). Znajduje to swoje odbicie w dodatkowych opcjach dialogowych. Weteran to natomiast James Bond skrzyżowany z Rambo i MacGyver. Gra pierwszym jest trudniejsza, drugim czujemy się jak prawdziwy As wywiadu.
Historia w AP rozpoczyna się jak wszystkie popularne ostatnio historie - katastrofą pasażerskiego samolotu. Wszystkich tych, którzy uśmiechnęli się z myślą o locie 815 zasmucę, winni są arabscy terroryści. Ale podobnie jak w LOST, także i tutaj czekają nas retrospekcje... Czy może raczej flashforwardy.
Na temat samej fabuły nie będę się rozpisywał. Po jedenaste, nie spoileruj. Parę rzeczy można jednak powiedzieć. Historia podzielona jest na kilka etapów, czy też operacji, dziejących się w innych miejscach na świecie. Każda operacja to seria misji, na które wyruszamy z kryjówek agencji. W kryjówce możemy obejrzeć najnowsze wiadomości, aby przekonać się jak nasze działania są przedstawiane w mediach, sprawdzić pocztę elektroniczną i wyposażyć naszego agenta. Tutaj także będziemy kontaktować się z naszym prowadzącym przed i po misji.
Warto tutaj zwrócić uwagę na dwie rzeczy - wiadomości i dane wywiadu. Klasyczne maile często dodają smaku szpiegowskiej zabawie, gdy np. docierają do nas informacje przechwycone z zhackowanego komputera. Prowadzić też będziemy korespondencję z sojusznikami (i wrogami), odbierać przelewy i dane wywiadowcze.
Właśnie, dane wywiadowcze. Ogólnie można powiedzieć, że to znane z innych gier encyklopedie, kodeksy i temu podobne informacje. Jednak w AP nie są one tylko smaczkiem, a istotnym elementem gry! Dane na temat konkretnych osób, zdobywane w rozmowach, na czarnym rynku bądź w czasie misji pozwolą nam rozgryźć przeciwnika. Dowiemy się jakie ma słabe punkty, jak walczy, jaki jest jego profil psychologiczny i tym samym jak z nim rozmawiać. Dane na temat organizacji natomiast dadzą nam pojęcie o tym, jak walczyć z konkretnymi przeciwnikami i jakie taktyki stosują.
Wyposażenie dzieli się na 3 kategorie: Strój, broń i gadżety. Strój to różnego typu pancerze infiltracyjne, bojowe i specjalne, różniące się parametrami. Do każdego pancerza możemy też dokupić ulepszenia różnego typu. Wzmocnione łączenia, kamuflaże elektroniczne, pasy na amunicje i gadżety, wybór jest naprawdę szeroki.
Broń dzieli się na 4 kategorie, broń krótką, pistolety automatyczne, strzelby i karabiny. Na misje możemy zabrać tylko dwa typy. Broń możne na naprawdę wiele sposobów ulepszać. Magazynki, modyfikacje budowy, tłumiki, celowniki, całe zatrzęsienie! Jedynym zastrzeżeniem może być brak prawdziwych nazw modeli broni, ale to zapewne zostanie przez moderów poprawione.
Gadżety to natomiast szpiegowskie zabawki i typowe wyposażenie jak apteczki, miny, granaty. Mogłoby być ciekawiej, mało jest bowiem typowo szpiegowskiego sprzętu, ale ten, który mamy daje sporo frajdy.
Czasami dobry wywiad i prawidłowo dobrany sprzęt może odmienić przebieg misji.
Same misje są dość różnorodne i stanowią zamkniętą całość. Nie ma mowy o odwiedzaniu tego samego miejsca więcej niż raz (chyba, że kolejna misja tego wymaga). Większość zaklasyfikowałbym do kategorii infiltracji bądź bojowych. Jednak niewiele jest zadań, które wymagają od nas konkretnego podejścia, większość można rozwiązać siłowo, jak i po cichu.
Istnieją też misje, które nazwałbym... dialogowymi. Składają się one praktycznie w całości z rozmów z postaciami niezależnymi, a o ich sukcesie decyduje nasza wiedza i wybierane opcje dialogowe.
Dialogi są bardzo bliskie znanemu z Mass Effect systemowi wyboru tematu lub tonu wypowiedzi z paroma jednak różnicami. Po pierwsze nie ma tutaj złych i dobrych wyborów. NPC reagują przeróżnie w zależności od swojego charakteru i naszych uprzednich działań. Jeżeli o nas słyszeli bądź naraziliśmy się ich sojusznikom - nie ma co liczyć na gładką rozmowę. Po drugie na każdą odpowiedź mamy ograniczony czas, czasami dłuższy, czasami krótszy. Niektórych może to irytować, lecz sprawdza się i buduje klimat. Nie mamy czasu na rozmyślanie nad wyborem, trzeba szybko myśleć i brać odpowiedzialność za słowa. No właśnie, trzecia kwestia - dialogi nie posiadają ''pętli'', rozmowy nie da się zawrócić na inne tory, gdy nie pasują nam dokonane wybory. Słowa zostały wypowiedziane, trzeba sobie z tym radzić.
W czasie misji czekają nas trzy typy minigier - otwieranie zamków (podobne do znanego z Obliviona), dezaktywacja obwodów i włamywanie do komputerów. Szczególnie ostatnia gra jest ciekawa, gdyż wymaga skupienia i koordynacji. Początkowo sprawia też problemy, ale zapewniam, wyrabia spostrzegawczość
W samej rozgrywce niezbyt udane są zdolności specjalne zdobywane wraz z poziomami. Typowi Rambo nie potrzebują ich wcale. Ci, którzy preferują skryty styl gry skorzystają może dwóch zdolności zapominając o innych. O wiele lepiej działają tutaj zdolności pasywne, które aktywują się w konkretnych okolicznościach ratując nam skórę.
Najwięcej zastrzeżeń można mieć co do misji bojowych. AI przeciwników nie jest wcale aż tak złe, pewnie byłoby lepsze, gdyby różne frakcje nie były ''ogłupiane'', aby się od siebie różniły. Prawdziwym problemem jest techniczne wykonanie. To Obsidian. Są bugi. Podskakujące zwłoki, okazjonalne problemy z chodzeniem, szczególnie uciążliwe, gdy postać zatrzymuje się na granacie, od którego chciała uciec. Nie ma jednak błędów, które uniemożliwiałyby zakończenie gry. W ciągu dwóch przejść gry napotkałem tego typu problem tylko raz, kiedy to główny przeciwnik zniknął z widoku i mnie, lekko mówiąc, olał. Celnie rzucony granat naprawił problem.
Gra korzysta z silnika Unreal 3, podobnie jak Mass Effect 2, jednak w porównaniu z tą grą wypada gorzej. Gra chodzi dużo wolniej, przycina przy checkpointach, a modele otoczenia są bardziej ''kwadratowe''. Z niewiadomych przyczyn najwolniejszym elementem gry jest.. sklep, którego aktywacja trwa dobrych 5 sekund, a kupienie czegokolwiek zajmuje tyle samo czasu. Irytujące. Mam nadzieję, że zostanie poprawione i ciekawi mnie jakim cudem taka kwestia nie została poprawiona pomimo prawie półrocznego przesunięcia premiery.
Pochwalić trzeba jednak modele postaci, ich animacje i mimikę, które są naprawdę udane.
Alpha Protocol jest rzeczywiście bliższy interaktywnemu filmowi akcji z doskonałym klimatem, wyrazistymi, świetnie zagranymi postaciami i zaskakującą, pełną zwrotów akcji fabułą. Pod tym względem przebija nawet serie Mass Effect, do którego nie sposób go znowu nie przyrównać.
Nie jest to jednak gra spłycona, w żadnym wypadku. Mechanika i zamknięta forma służy opowiedzeniu naprawdę dobrej historii, która zaskakuje. A przy przejściu gry drugi raz - zaskakuje jeszcze bardziej, gdy okazuje się, że są całe spiski i powiązania, których nie odkryliśmy przez jedno w złym momencie wypowiedziane słowo, a co kompletnie zmieniło zakończenie naszej przygody.
I co zachęci nas do przejścia gry jeszcze jeden raz, aby odkryć wszystkie PRAWDZIWE elementy układanki.
Jak napisałem na wstępie - jest to typowa gra Obsidianu. Tradycje studia w tworzeniu dobrych scenariuszy połączone z niedoróbkami technicznymi. Pomimo tego gra jest warta spędzonych przy niej godzin i dla osób, którym ten typ zabawy odpowiada zaoferuje szpiegowską intrygę na dobrym poziomie.
PLUSY:
- Szpiegowski klimat
- Historia, jej wielowątkowość i wielowarstwowość
- Duży potencjał do wielokrotnego przechodzenia gry
- Arsenał i jego ulepszenia
- Ciekawe postacie
Minusy:
- Niedoróbki techniczne
- I jeszcze parę niedoróbek
- Grafika lekko podstarzała
Moja ocena: 78/100
Jak z systemem szczątek?
Przypomina ten znany z mass effecta? Rozwalasz kogoś i bez stresu przechodzisz nad jego ciałem, sporadycznie otwierając tylko pojedyńcze pojemniki? Czy wymusza na mnie, zatrzymywanie się po walce i przeszukiwanie wszystkich ciał tylko po to żeby zabrac jakiegoś biednego śmiecia?
Jest jeszcze prościej - przeciwnicy loot upuszczają na ziemi (w większości są to różne typy amunicji), nie ma więc żadnego przeglądania ekranów i znajdowania śmieci.
Za to i tak ciekawsze rzeczy zwykle znajdziemy w zamkniętych na klucz schowkach, magazynach itp. Podobnie jest z pieniędzmi. Przeciwnicy mniejsze kwoty mają przy sobie, większe w torbach i walizkach są albo zabezpieczone, albo ukryte.
Nota bene pieniądze można też uzyskać inaczej - zdobywając informacje obciążające np. biznesmena i posyłając mu maila z żądaniem zapłaty za milczenie.
Jak z walką? Osłonowy system rodem z GoWa, czy zwykły codowo-bfowy?
A na RPGCodex jeżdżą po tytule. Za sztuczne C&C warte Mass Effect 1&2 i brak realizmu (np. bossowie z dużym HP) oraz wiele, wiele innych.
A ja mam problem z włączeniem, bo wyskakuje runtime error Visual C++. I się nie chwalę!
Recenzja w najnowszym CDA - ocena 8/10
Doceniono rozbudowaną, nieliniową fabułę i występujące w niej pozwiązania, pojawiające się postaci niezależne, oraz jakość dialogów i ich mnogość w zależności od obieranych na różnych etapach gry wyborów. No i fakt, że gra RPG osadzona w czasach współczesnych to już ewenement sam w sobie.
Skrytykowano brak minimapy, ''chrupanie'' silnika przy doczytywaniu, ograniczoną swobodę, niektóre animacje.
Ogólnie pozytywnie *Poszedł przejść grę po raz trzeci*
Okej, skończyłem właśnie przechodzić Alpha Protocol.
Oto krótka opinia Bosska:
Gra całkiem fajna, przyjemnie się pyka i potrafi wciągnąć. Chociaż baaaardzo, ale to baaaardzo przypominało mi to nieco pierwszego Mass Effecta (A to w sumie plusik...). Jak na Obsydian to całkiem mało bugów, a jak jakieś są to da się je znieść. Rzecz która mnie za to najbardziej denerwowała, irytowała i doprowadzała do szewskiej pasji - praca kamery Czasami po prostu odnosiłem wrażenie że ruch kamery nie nadąża za poczynaniami głównego bohatera, co czasami strasznie potrafiło wnerwić (Szczególnie gdy podczas szczelania headshotów, gdy nagle masz niespodziewane zbliżenie na okoliczną ścianę).
Sumując, szczerze polecam.
Przed chwilą skończyłem grać po raz pierwszy i muszę powiedzieć, że gra jest naprawdę warta polecenia. Od dawna tak dobrze w nic mi się nie grało. Fabuła jest wciągająca, że aż chce się przejść drugi raz, żeby odkryć inną ścieżkę, jaką mogą potoczyć się losy. Jest kilka niedoróbek, które jednak nie przeszkodziły mi w rozgrywce. Bohaterowie niezależni są wyraziści i ciekawi, że o wpływach jakie mają nasze decyzje na historie nie wspomnę.
Jedyne co mnie denerwowało, to kilka żmudnych momentów, które musiałem powtarzać kilkanaście razy... no ale to dlatego, że miałem pewnie słaby build!
Naprawdę, serdecznie polecam. Warto zagrać.
Darmowy hosting zapewnia PRV.PL